Menu
Patronat honorowy Patronage

Chiński smok i atomowi Francuzi podgrzali kocioł w Rafako

Spółka należąca do największego na świecie koncernu energetycznego oraz jeden z głównych dostawców technologii atomowych - takie podmioty zapragnęły w ostatnim czasie współpracować z Rafako. Tym samym, które jeszcze niedawno straszyło wizją swojego rychłego upadku u stóp unieruchomionego awarią bloku 910 MW w Jaworznie.

Miniony rok to dla spółki z Raciborza to huśtawka nastrojów. Od uzgodnienia w styczniu układu z wierzycielami, przez półroczne oczekiwanie na odrzucenie skarg i zatwierdzenie go przez sąd, po awarię kotła w Jaworznie i fiasko poszukiwań nowego właściciela.

Ostatnie miesiące to przepychanki z Tauronem, którego Rafako upatrzyło sobie na ratunkowego inwestora w zamian za w miarę szybkie naprawienie jaworzniańskiego bloku, a następnie pojawienie się wybawcy w postaci kontrolowanego przez państwo duetu Polskiego Funduszu Rozwoju i Polimeksu. Kolejne odsłony tego spektaklu z pogranicza energetyki, biznesu i polityki opisywaliśmy w portalu WysokieNapiecie.pl.

Zobacz więcej: Od snu o potędze do walki o przetrwanie. Rafako czeka na ostateczny wyrok

Rafako doczekało się pozytywnych informacji. Ale to wciąż za mało

Czy da się uratować Rafako?

Z tym największy jest ambaras, by Rafako i Polimex chciały naraz

Warto przyjrzeć się wydarzeniom z ostatnich kilku tygodni. Najpierw 9 listopada raciborska firma zawarła porozumienie o współpracy z Pinggao Group – spółką należącą do State Grid Corporation of China, czyli głównego operatora systemu elektroenergetycznego w Państwie Środka. Następnie 1 grudnia poinformowano o podpisaniu z francuskim EDF memorandum o potencjalnej współpracy w ramach rozwoju polskiej energetyki jądrowej.

Podpisanie memorandum pomiędzy Rafako a EDF. Fot. mat. pras.

Efekt wizerunkowy i giełdowy był natychmiastowy. Chińczycy podbili kurs akcji Rafako o kilkanaście procent, a Francuzi zapewnili niemal dwucyfrowe wzrosty. Co prawda w obu przypadkach następowała później częściowa korekta, ale trend stopniowej odbudowy wartości spółki został utrzymany. Jakie mogą być natomiast realne, czyli biznesowe efekty?

Chiński smok

Zacznijmy od Pinggao, z którym współpraca wydaje się mieć bliższą perspektywę zmaterializowania niż nie mające końca zapowiedzi i przygotowania do budowy polskich elektrowni atomowych. Co ciekawe, o uzgodnieniach z Chińczykami – w odróżnieniu do ustaleń z EDF- Rafako nie poinformowało w komunikacie giełdowym, tylko w krótkim komunikacie prasowym. Tymczasem w obu przypadkach można je uznać za cenotwórcze, co pokazały duże wzrosty kursu akcji.

Porozumienie pomiędzy Pinggao a Rafako ma obejmować branżę energetyczną, choć nie wykluczono też wspólnego zaangażowania w inne sektory. Jak wskazano, spółki „zobowiązały się do wspólnego uczestniczenia w przetargach na projekty, które są dla obu stron interesujące, ale trudne do samodzielnej realizacji”. Pierwsze efekty mają pojawić się w ciągu roku.

Kluczowym ustaleniem jest to, że gwarancje finansowe w tym układzie mają zapewniać Chińczycy. To właśnie odcięcie od możliwości pozyskania kapitału, mimo uniknięcia upadłości, uniemożliwia Rafako powrót do walki o znaczące kontrakty. Taki sojusz może jednak trochę dziwić w kontekście segmentu rynku, w którym dotychczas aktywne było Pinggao w Polsce.

Firma jest obecna na naszym rynku od 2014 r., gdy zaczęła startować w przetargach ogłaszanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Natomiast Rafako jest firmą, która w sektorze przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej nigdy nie pracowała. Spółka z Raciborza od zawsze jest związana z sektorem wytwarzania energii, czyli m.in. z produkcją kotłów, instalacjami oczyszczania spalin czy budową bloków energetycznych.

Podjęta w ostatnich latach próba dywersyfikacji na inwestycje gazowe (na bazie referencji spółki-matki, upadłego PBG) skończyła się wyrzuceniem ze wszystkim budów przez Gaz-System. Wobec tego wydaje się, że jedynym, realnym polem do współpracy pozostają tradycyjne dla Rafako usługi. Chińczycy mogliby w ten sposób wejść w nowy segment rynku przynosząc finansowanie.

Sieciowe sukcesy…

Wróćmy jednak do dotychczasowych osiągnięć Pinggao w Polsce. O dokładne dane poprosiliśmy biuro prasowe PSE. Z otrzymanych informacji wynika, że chińska firma pozyskała dotychczas sześć kontraktów o łącznej wartości ponad 750 mln zł netto.

Największym z nich jest zlecenie obejmujące m.in. budowę 70-kilometrowej linii 400 kV Żydowo Kierzkowo – Słupsk wraz ze stacją 400/110 kV Żydowo Kierzkowo. Warta 350 mln zł netto inwestycja, ważna dla rozwoju energetyki wiatrowej w północnej Polsce, ma zostać ukończona w grudniu 2021 r.

Również w grudniu tego roku ma zakończyć się istotna dla OZE budowa stacji 400/110 kV Gdańsk Przyjaźń wraz z wprowadzeniem linii Żarnowiec – Gdańsk Błonia o wartości 75 mln zł netto. Natomiast na przełomie 2021 i 2022 r. powinna zakończyć się budowa stacji 220/110 kV Praga wraz z wprowadzeniem linii 200 kV Miłosna-Mory za 126 mln zł netto.

– Stacja oraz ponad czterokilometrowe podziemne linie kablowe umożliwią wyprowadzenie mocy z nowego bloku gazowo-parowego w Elektrociepłowni Żerań oraz zasilenie Warszawy i okolic. Obecnie prawobrzeżna Warszawa jest zasilana bezpośrednio tylko za pośrednictwem stacji Miłosna. Dzięki powiązaniu stacji Praga za pomocą nowych linii z istniejącą siecią przesyłową, wzrośnie pewność zasilania prawobrzeżnej części stolicy oraz dużej części Mazowsza – przekazało nam PSE.

Natomiast w 2018 r. Pinggao zakończyło już przebudowę rozdzielni 400 kV i pola 110 kV w stacji elektroenergetycznej 400/220/110 kV Kozienice. Zadanie za 107 mln zł netto było związane z przyłączeniem nowego bloku o mocy 1075 MW w Elektrowni Kozienice oraz zwiększeniem pewności zasilania aglomeracji warszawskiej.

… i niepowodzenia

Okazuje się jednak, że współpraca PSE z Pinggao nie jest tylko pasmem samych sukcesów. W lipcu 2021 r. operator odstąpił od dwóch umów z chińską firmą w woj. zachodniopomorskim o łącznej wartości ok. 94 mln zł netto. Pierwsza to przebudowa linii 220 kV Krajnik – Glinki, a druga budowa linii 220 kV Pomorzany – nacięcie linii Krajnik-Glinki wraz z rozbudową stacji 110 kV Pomorzany.

– Było to podyktowane znacznym opóźnieniem w ich realizacji, które było na tyle duże, że nie dawało prawdopodobieństwa ukończenia inwestycji w odpowiednich, a w szczególności w określonych umowami terminach – wyjaśniło PSE.

Dodało, że są to dwie powiązane ze sobą inwestycje, których celem jest poprawa bezpieczeństwa zasilania w północnym-zachodzie kraju, w tym domknięcie „ringu” wokoło aglomeracji szczecińskiej. Obecnie PSE szukają nowych wykonawców dla tych zadań, a planowany termin ich ukończenia to 2025 r.

PSE zastrzegły jednak, że współpraca z Pinggao nie odbiega od tej z innymi wykonawcami – niezależnie od tego, czy są to wykonawcy krajowi czy zagraniczni.

– Także w związku z realizacją zadań przez innych niż Pinggao wykonawców PSE odstępowały od umów, gdy wymagały tego okoliczności. Każdy racjonalnie działający zamawiający publiczny w takiej sytuacji powinien podjąć adekwatne działania – zaznaczył operator.

– Zdarzały się także problemy z podwykonawcami, co także nie jest sytuacją niespotykaną przy realizacji tak dużych zadań. PSE każdorazowo rozwiązywały te kwestie w sposób przewidziany w przepisach prawa i umowach. Biorąc jednak pod uwagę zakres prac, które Pinggao powierzyło do realizacji w ramach umów podwykonawczych można uznać, że problemów było stosunkowo niewiele – Pinggao de facto realizuje zadania powierzając ich znaczną część podwykonawcom – dodał.

Nie tylko Pinggao

Zatrudniające blisko 900 tys. pracowników State Grid Corporation of China, według ostatniego rankingu Fortune Global 500, w 2020 r. była drugą pod względem przychodów firmą świata (386 mld dolarów) i na podium rozdzieliła dwóch amerykańskich potentatów handlu: Walmart (524 mld dolarów) i Amazon (281 mld dolarów). Jak widać nie oznacza to jednak, tak potężny podmiot ma prostą drogę do ekspansji na nowych rynkach.

Zresztą chińskich firm w polskim budownictwie energetycznym obecnie jest więcej niż tylko Pinggao, a jeszcze więcej chciało w minionej dekadzie załapać się duże kontrakty.

Dla PSE aktualnie trzy zadania o łącznej wartości niemal 600 mln zł netto realizują jeszcze spółki z grupy PowerChina (Shanghai Electric Power Construction oraz Sinohydro). Są to rozbudowa i modernizacja stacji 750/400/110 kV Rzeszów, budowa linii 400 kV Baczyna – Plewiska, a także budowa linii 400 kV Chełm – Lublin Systemowa wraz z rozbudową stacji 220/110 kV Chełm i stacji 400/110 kV Lublin Systemowa.

Z blokami się nie udało

W pierwszej połowie minionej dekady Chińczycy ostro walczyli przetargach na budowę nowych bloków energetycznych – China National Electric Engineering w Kozienicach i Jaworznie, a Shanghai Electric w Turowie. Choć cenowo w przetargach byli najtańsi, to etapu proceduralnego i odwoławczego nie byli w stanie przeskoczyć w starciu z konkurencją.

Stąd Shanghai Electric zgłaszał nawet chęć kupna projektu dwóch bloków na węgiel kamienny w Elektrowni Północ o mocy 780-1050 MW od Kulczyk Investments, a następnie węglowej Elektrowni Ostrołęka C o mocy 1000 MW od Energi, gdy jej projekt trafił na półkę w 2013 r.

Blok 1075 MW – jedna energetycznych megainwestycji, o którą bezskutecznie zabiegali Chińczycy. Fot. Enea

Gdy Ostrołęka C, wraz ze zmianą polityczną z koalicji PO-PSL na Zjednoczoną Prawicę, została reaktywowana w 2017 r., to najtańszą ofertę znów złożyli Chińczycy – spod szyldu China Power Engineering Consulting Group. I tym razem oferta została odrzucona, a postępowanie wygrał General Electric, który – jak wiadomo – węglowy blok budował niespełna rok nim zmieniono koncepcję na jednostkę gazową.

Zobacz więcej: Gazowa Ostrołęka wykarmi mniej chętnych niż węglowa

Co ciekawe, z tą samą firmą w 2013 r. oraz zależną od niej spółką North China Power Engineering do współpracy przymierzało się Rafako, które wówczas miało problemy z pozyskaniem gwarancji dla kontraktu na blok 910 MW w Jaworznie. Zakładano, że wyłożą je Chińczycy, do których jednocześnie trafi znaczna część robót podwykonawczych. Finalnie do takiej współpracy nie doszło, bo Rafako udało się jednak pozyskać gwarancje i finansowanie od krajowych banków i ubezpieczycieli.

Tylnymi drzwiami

SEPCO, inny podmiot z grupy PowerChina, oferował nawet pozyskanie finansowania na budowę 1000-megawatowej Elektrowni Czeczott w Woli koło Pszczyny, którą z partnerami chciała realizować Kompania Węglowa, czyli poprzedniczka obecnej Polskiej Grupy Górniczej. Plany tego przedsięwzięcia odeszły w przeszłość razem z KW.

Natomiast PowerChina wyrosła też znaczący podmiot na polskim rynku budownictwa infrastrukturalnego. Tam działa głównie poprzez spółkę Stecol, która już buduje jeden z odcinków drogi ekspresowej S14 – Zachodniej Obwodnicy Łodzi. Ponadto pozyskała zlecenia na odcinek autostrady A2 na wschód od Warszawy oraz w konsorcjum z polską firmą Intercor modernizację odcinka trasy kolejowej Rail Baltica na Podlasiu. Łączna wartość tych zadań to blisko 5 mld zł.

Chińskie firmy stoją też za aktywnymi w polskich inwestycjach sieciowych podmiotami – grupą Aldesa, która wywodzi się Hiszpanii oraz Mota-Engil z Portugalii. W tej pierwszej, znanej też z budowy farm wiatrowych, w 2020 r. 75 proc. udziałów przejęła China Railway Construction Corporation – trzecia pod względem wielkości grupa budowlana świata (132 mld dolarów przychodów w 2020 r.). Natomiast czwarta w globalnym rankingu China Communications Construction Company (90 mld dolarów przychodów) kupiła 30-proc. akcji Mota-Engil.

Przy tym wszystkim warto też wspomnieć, że od 1994 r. istnieje chińska spółka joint-venture Sanbei-Rafako, która produkuje kotły w Zhangjiakou, ok. 150 km na północny zachód od Pekinu. Rafako ma w niej 26 proc. udziałów i nie konsoliduje wyników finansowych tej firmy. Choć w przeszłości snuto wiele planów rozwojowych w Chinach, dla których przyczółkiem miało być Sanbei-Rafako, to od wielu lat brak dalszych doniesień w tym temacie.

Listów długa lista

Listy intencyjne czy porozumienia o współpracy nie pociągają za sobą żadnych konsekwencji, więc łatwo je zawierać. Efekty albo przychodzą z czasem, albo rozpalone nadzieje bledną jak podpisy prezesów na tych dokumentach.

Bywa, że jedynym efektem bywa chwilowa poprawa klimatu wokół firm, które przeżywają trudności, a także wystrzał ich notowań, jeśli są notowane na giełdzie. Zwłaszcza, gdy taki list jest podpisywany z jakimś dużym podmiotem. A te z Chin zazwyczaj są bardzo duże w porównaniu z polskim firmami, nawet jeśli na rodzimym rynku są średniakami.

Z „chińskiego dopalacza” skorzystała chociażby w 2016 r. uciekająca przed upadłością budowlana grupa ABM Solid, podpisując umowę o strategicznej współpracy z China Harbor Engineering Company – spółką zależną wspomnianego wcześniej CCCC, czwartego pod względem przychodów koncernu budowlanego na świecie. Kurs akcji ABM Solid na te wieści na krótko poszybował w kosmos, ale na żadne realne skutki ta strategiczna współpraca się nie przełożyła. Pod koniec 2018 r. firma ostatecznie upadła.

Również państwowe firmy podpisywały listy intencyjne z chińskimi potentatami. W 2017 r. Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń PeBeKa, spółka zależna KGHM, podpisała go z Metallurgical Corporation of China (piąty koncern budowlany świata, 58 mld dolarów przychodów w ubiegłym roku), a dotyczył on realizacji projektów infrastrukturalnych w Polsce i innych krajach. Do dziś brak informacji o zmaterializowaniu tej współpracy.

Atom nadziei

Niedługo po chińskim smoku Rafako przygotowało atomowe uderzenie, podpisując 1 grudnia memorandum z EDF o współpracy przy planowanym programie energetyki jądrowej w Polsce. Ma to dotyczyć m.in. produkcji zbiorników ciśnieniowych oraz powiązanych z tym usług, w tym wsparcia w zakresie projektowania. Porozumienie podpisano w Paryżu podczas targów World Nuclear Exhibition.

– Udział Rafako w rozwoju energetyki jądrowej w Polsce jest częścią strategii powrotu na rynek. Pracujemy nad innymi ambitnymi projektami w tej dziedzinie, o czym będziemy informować w najbliższej przyszłości – zapowiedział Radosław Domagalski-Łabędzki, prezes raciborskiej spółki.

Rafako w energetykę jądrową było zaangażowane od połowy lat 70. ubiegłego wieku aż po kres PRL-u. Najpierw produkowało stabilizatory pary dla elektrowni w ZSRR, a potem również do NRD.

W końcu nadszedł czas na produkcję na potrzeby polskiej elektrowni atomowej w Żarnowcu, której budowę wstrzymano w 1990 r. z powodu protestów społecznych po katastrofie w Czarnobylu i kondycji finansowej państwa. Dlatego dostaw nie udało się zrealizować, czego pamiątkę stanowi stabilizator ciśnienia stojący dziś przed siedzibą Rafako w Raciborzu jako tzw. witacz.

Jądrowy wyścig

EDF to jeden z trzech – obok amerykańskiej grupy Westinghouse oraz koreańskiego KHNP – kandydatów do budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Możliwe nawet, że potencjalnie mający największe szanse w kontekście pogorszonych relacji polityczny pomiędzy Polską a USA.

Do tego Francuzi są orędownikami energii atomowej, dzięki czemu sojusz z nimi ma znaczenie dla równoważenia stanowiska Niemiec, które same odchodząc od energii jądrowej nie patrzą przychylnym okiem na jej rozwój w innych krajach UE.

Koreańczycy z tego grona mają najkrótszy staż w atomowym biznesie, więc potencjalnie ich szanse można szacować jako najmniejsze, choć mogą być czarnym koniem tego wyścigu. Zwłaszcza, że chociażby koreański Hyundai Engineering buduje obecnie dla Grupy Azoty kombinat Polimery Police za ok. 5 mld zł, a dla Orlenu ma zrealizować kompleks instalacji Olefin III w Płocku za ponad 13 mld zł.

Atom to jednak inwestycja o kilkukrotnie wyższych kosztach, a decyzje związane z sojuszami w tym sektorze mają ściśle państwowy charakter. W tym wyścigu liczą się też gesty i deklaracje, więc zapewnienia o jak największym wykorzystaniu lokalnego łańcucha dostaw są jego nieodłącznym elementem. Stąd wszyscy oferenci podpisują umowy o współpracy i listy intencyjne z kolejnymi dostawcami, wykonawcami czy uczelniami.

Wysyłka kopuły reaktora Olkiliuoto 3 z Gdyni do Finlandii. Fot. Energomontaż Północ-Gdynia

Dlatego w Paryżu raciborska spółka nie była jedyną, z którą EDF podpisał porozumienia. Wśród nich znalazły się również polskie oddziały międzynarodowych firm Dominion oraz Egis, a także Energomontaż Północ-Gdynia oraz grupa Zarmen. Ta ostatnia od sierpnia 2021 r. jest właścicielem produkcyjnej i budowlano-montażowej części Elektrobudowy, która dla Francuzów pracowała na budowie elektrowni atomowej Olkiluoto 3 w Finlandii.

Zobacz więcej: Zarmen bierze Elektrobudowę

Odpowiadała tam za montaż instalacji elektrycznych, wykonując prace warte łącznie ok. 190 mln euro. Natomiast konstrukcję stalową osłony reaktora tej elektrowni, która w grudniu 2021 r. zaczęła produkować energię, przygotował Energomontaż-Północ Gdynia. Atomowe doświadczenia tych firm są więc znacznie świeższe niż te posiadane przez Rafako.

Bieg z przeszkodami

Bardziej istotne od listów intencyjnych i memorandów dla spółki z Raciborza pozostają nadal sprawy związane z naprawą bloku w Jaworznie oraz rozwiązaniem sporów z JSW Koks i Gaz-Systemem. Z Tauronem udało się zawrzeć na początku grudnia ugodę, która zakłada uruchomienie bloku do 29 kwietnia 2022 r.

Energetyczna grupa nie naliczy kar umownych sprzed daty zawarcia ugody i nie będzie dochodzić roszczeń w przyszłości pod warunkiem zakończenia procesu inwestorskiego, w ramach którego PFR i Polimex mają zaangażować się w Rafako.

Do wypełnienia wszystkich obowiązków związanych z jaworznickim blokiem musi dojść do 30 października 2022 r. Ponadto Rafako ma dostarczyć przedłużone lub nowe gwarancje, zabezpieczające należyte wykonanie umowy oraz nowe lub przedłużone gwarancji zwrotu zaliczki.

Pomyślne uruchomienie jednostki jest jednym z warunków odkupienia przez PFR i Polimex udziałów PBG w Rafako. Według wstępnych ustaleń z połowy listopada, potencjalna transakcja może zostać dokonana nie później niż do końca maja 2022 r., nie wcześniej jednak niż 10 dni roboczych od spełnienia wszystkich warunków zawieszających.

Pomyślnie sprawy wydają się przebiegać w przypadku porozumienia z JSW Koks odnośnie aneksu i roszczeń związanych z kontraktem na budowę elektrociepłowni w Koksowni Radlin. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia wstępnie ustalono warunki aneksu do tego kontraktu. Jednocześnie Rafako narzeka, że woli do porozumienia nie wykazuje Gaz-System. Tymczasem bez rozwiązania najbardziej problematycznych tematów prowadzone przez PFR i Polimex due diligence w Raciborzu może nie zakończyć się pozytywną decyzją.

Zatem w tym spektaklu z pogranicza energetyki, biznesu i polityki może dojść jeszcze do wielu zwrotów akcji. Obecnie wydaje się jednak, że wydarzenia bardziej zmierzają w stronę happy endu niż czarnego scenariusza.

 

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Polskie firmy bardzo chciałyby produkować zielony wodór, wciąż ogłaszane są nowe "wodorowe doliny" i wodorowe listy intencyjne. Ale w praktyce inwestorzy muszą sobie zadać pytanie: do czego ma służyć wodór, który wyprodukują już planowane elektrolizery?
Hydrogen energy storage gas tank with solar panels and wind turbine in background
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Na Towarowej Giełdzie Energii rok 2021 to nie tylko szereg nowych rekordów w obrotach. Z początkiem roku ruszyły prace nad nowymi produktami giełdowymi dla energii z odnawialnych źródeł. Kończyło go natomiast porozumienie ze stroną węgierską dotyczące powołania wspólnej izby rozliczeniowej dla całego regionu.
Business Team Investment Entrepreneur Trading Concept
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu