Spis treści
Zima na dobre się jeszcze nie zaczęła, a już pobiliśmy rekord generacji mocy elektrycznej w naszym kraju. W czwartek, 2 grudnia, średnia godzinowa generacja mocy o godzinie 19 wyniosła 27235 MW, a w ciągu kwadransa o godzinie 16 dochodziła nawet do 27562 MW – wynika z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych do których dotarło WysokieNapiecie.pl.
Istotnie system wspierały wczoraj elektrownie wiatrowe, dostarczające od 3 do 6 GW mocy i słoneczne, generujące do 0,8 GW. Z nawiązką pokryły one ogromne zapotrzebowania na moc z Polski naszych sąsiadów, sięgające od 1,2 GW w nocy do 3,2 GW w ciągu dnia.
Wczorajsze wieczorne godzinowe zapotrzebowanie na moc krajowych elektrowni było znacznie wyższe od poprzedniego rekordu, który padł 12 lutego tego roku (27088 MW). Wówczas padł jednocześnie rekord zapotrzebowania krajowych odbiorców, wynikający z fali zimna, jaka nawiedziła Polskę. Teraz zapotrzebowanie odbiorców było jeszcze odległe od rekordowego poziomu, czemu sprzyjał niż atmosferyczny niosący nawet do 6-9 st. C na plusie na południowym wschodzie kraju. Zmieniło się tylko to, że wówczas Polska importowała ogromne ilości energii, a dziś jest znaczącym na mapie Europy eksporterem prądu.
Dobrze obrazują to listopadowe dane nt. krajowego zapotrzebowania na energię oraz generacji energii w kraju. O ile krajowe zapotrzebowanie rok do roku wzrosło o 2%, o tyle krajowa generacja mocy zwiększyła się aż o 13% w ciągu roku. Ze średniego obciążenia krajowych elektrowni na poziomie 13,6 GW w listopadzie 2020 roku, do 15,4 GW w ubiegłym miesiącu.
Prąd w sobotę nawet po 1407 zł/MWh
Bilans w krajowym systemie elektroenergetycznym jest coraz bardziej napięty. Ceny energii w sobotę wieczorem w notowaniach ciągłych na Towarowej Giełdzie Energii sięgnęły dziś 1407 zł/MWh. W niedziele, na którą zaplanowane są krótkie przestoje remontowe części bloków, rezerwa wymagana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne jest już nieco poniżej planowanej rezerwowej dostępności produkcyjnej krajowych elektrowni (2,6 GW w stosunku do 2,3 GW planowanej rezerwy). Znacznie trudniej może być już jednak w poniedziałek, kiedy planowana obecnie rezerwa będzie wynosić tylko 2 GW, a wartość uznawana za bezpieczną przez operatora powinna przekraczać wówczas 3,3 GW.
Nie oznacza to jednak, że Polsce grozi blackout. Do tego jest jeszcze bardzo daleka droga. Przede wszystkim produkcja elektrowni wiatrowych i słonecznych może być większa, niż planowana z kilkudniowym wyprzedzeniem, po drugie operator systemu przesyłowego może sięgnąć po całą gamę narzędzi, od przesunięcia przestojów bloków konwencjonalnych, przez zwiększenie generacji w elektrociepłowniach, puszczenie w ruch elektrowni szczytowo-pompowych, skorzystanie z redukcji zapotrzebowania na moc, aż po interwencyjny import mocy od sąsiadów.
300 mln zł zysku netto z importu we wrześniu
Zwłaszcza to ostatnie narzędzie daje nam obecnie sporą przestrzeń do utrzymywania systemu na bezpiecznym poziomie. W przeciwieństwie do poprzednich lat dziś to Polska jest eksporterem energii. Do naszych sąsiadów wysyłamy w ciągu wielu godzin dziennie od 1 do nawet 3 GW mocy. Niemal tyle samo możemy od nich importować. W sumie daje nam to przestrzeń do szybkiego dostarczenia do systemu od 2 do nawet 5 GW mocy we współpracy z naszymi sąsiadami. Tam oczywiście sytuacja dziś też nie jest najlepsza, bo zapotrzebowanie na moc w całej Europie wzrosło znacząco, a brytyjski operator dziś ogłosił właśnie stan zagrożenia dostaw i wezwał tamtejszych uczestników rynku mocy do przygotowania się do realizacji obowiązku dostaw mocy. Jednak w tak dużym połączonym systemie, ciągnącym się od Turcji po Maroko, tyle dodatkowej mocy na wypadek problemów w którymś z państw zawsze powinno się znaleźć.
Dzięki eksportowi energii nie notowanemu od lat, Polska zauważalnie poprawiła od początku roku swój bilans handlowy. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, przekazanych portalowi WysokieNapiecie.pl, od stycznia do października polskie spółki energetyczne kupiły za granicą prąd o wartości 2,7 mld zł i wyeksportowały za 2,5 mld zł. Jednak już w sierpniu nadwyżka w handlu energią przekroczyła 100 mln zł, a we wrześniu wyniosła ponad 300 mln zł. W październiku i listopadzie także utrzymała się znaczna nadwyżka eksportu prądu, która nie jest jeszcze ujęta w statystykach GUS. Jest już niemal pewne, że Polska zamknie rok pierwszym od wielu lat dodatnim bilansem handlowym na rynku energii.