Mój Prąd 2021: już 100 tys. złożonych wniosków

Mój Prąd 2021: już 100 tys. złożonych wniosków

Wnioski o dofinansowanie fotowoltaiki w programie Mój Prąd 3.0 złożyło już ponad 100 tysięcy polskich rodzin. Większość budżetu przeznaczonego na rządowe dotacje do fotowoltaiki w 2021 roku została więc zarezerwowana. Instalację PV na dachach swoich domów ma już ponad 600 tys. Polaków i wszystko wskazuje na to, że ten rozwój w kolejnych latach musi wyhamować.

Do dziś, 10 sierpnia, a więc zaledwie sześć tygodni po uruchomieniu programu Mój Prąd 3.0, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyjął już 101480 wniosków o dopłaty do instalacji fotowoltaicznych w ramach tegorocznej edycji programu – poinformowało portal WysokieNapiecie.pl biuro prasowe NFOŚiGW.

Przypomnijmy, że z 3000 zł dotacji mogą skorzystać osoby fizyczne, które zainstalowały fotowoltaikę na dachu swojego domu po 1 lutego 2020 roku i nie otrzymały jeszcze wsparcia w ramach poprzednich dwóch edycji programu Mój Prąd (w latach 2019 i 2020).

− Dziennie otrzymujemy 2,5-3 tysiące nowych wniosków – słyszmy w NFOŚiGW. To o tyle ważna informacja, że tegoroczny budżet programu to 534 mln zł, a więc dofinansowania wystarczy dla 178 tys. beneficjentów. Jeżeli obecne tempo składania wniosków się utrzyma, szanse na dofinansowanie będą mieć jeszcze osoby, które złożą wnioski w pierwszej połowie września.

Mój Prąd 3.0, czyli dopłaty do fotowoltaiki w 2021 - PRZEWODNIK

Co później? Tego dziś jeszcze nie wiadomo. Z nieoficjalnych informacji WysokieNapiecie.pl wynika, że po otrzymaniu przez Polskę kolejnej transzy środków z Unii Europejskiej, trafią one już raczej na dofinansowanie pozostałych elementów domowej infrastruktury energetycznej (pompy ciepła, akumulatory ciepłej wody użytkowej, domowe ładowarki do aut elektrycznych, systemy zarządzania energią, być może także domowe akumulatory energii elektrycznej). Nie jest wręcz przesądzone, czy inwestycje w fotowoltaikę w ogóle będą jeszcze wspierane, a jeżeli tak, to najprawdopodobniej tylko w połączeniu z tymi dodatkowymi elementami.

Rządowi (i Brukseli) zależy bowiem, aby Kowalscy z biernych prosumentów, którzy dziś wysyłają do sieci nadwyżki energii elektrycznej w dzień, a zużywają ją wieczorami (czerpiąc wówczas z innych źródeł energii), stali się aktywnymi uczestnikami rynku, którym będzie się opłacało maksymalizować autokonsumpcję, a więc wykorzystywanie energii z domowej fotowoltaiki od razu na własne potrzeby – bez wysyłania nadwyżek energii do sieci.

Poza zamianą w przyszłorocznym programie Mój Prąd (nawet jego nazwa nie jest jeszcze przesądzona), zachęceniu Kowalskich do większej aktywności na rynku energii elektrycznej służyć mają też szykowane zmiany ustawy o odnawialnych źródłach energii i Prawa energetycznego.

To o tyle istotna kwestia, że liczba prosumentów posiadających fotowoltaikę na dachach własnych domów na koniec czerwca 2021 roku przekroczyła już 602 tysiące. Tylko od stycznia do czerwca prosumenci wprowadzili do sieci dystrybucyjnych w sumie 1,22 TWh energii elektrycznej, której nie byli w stanie od razu zużyć na własne potrzeby. A te liczby szybko rosną. Tylko w czerwcu armia prosumentów wzrosła o 35 tys. rodzin i podobnych wyników można spodziewać się w lipcu i sierpniu.

Coraz częściej − według niektórych instalatorów, z którymi rozmawiali dziennikarze WysokieNapiecie.pl − już nawet jedna na dziesięć rodzin posiadających fotowoltaikę, spotyka się z problemem odłączania ich instalacji od sieci w godzinach największego napromieniowania. Winne temu są rosnące powyżej dopuszczalnych warunków pracy (230 V +/- 10%) napięcia w sieciach dystrybucyjnych.

Dystrybutorzy mogą reagować na te problemy wymieniając stacje transformatorowe średnich napięć na nowe, wyposażone już w przełączniki podobciążeniowe, umożliwiające dobową regulację napięć i robią to, ale skala wyzwań zupełnie przerasta ich dzisiejsze możliwości wykonawcze i budżety.

– Wymiana jednej takiej stacji to koszt 60 tys. zł, a mówimy o jakichś 200 tysiącach takich stacji w całej Polsce. Tego nie da się zrealizować tak szybko, aby sprostać rosnącej liczbie prosumentów – tłumaczy nam menadżer jednego z największych dystrybutorów energii w kraju. Co więcej, koszty, które dystrybutorzy ponoszą na taką wymianę, są w całości, wraz z regulowanym poziomem ich zysku, przenoszone w taryfy za dystrybucję energii elektrycznej. W dzisiejszym modelu rozliczeń nawet niewielkiej części tych kosztów nie ponoszą prosumenci.

Zielone technologie rozwijają

Fotowoltaikę instalują

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE