Dzieci z Rybnika mają węgiel we krwi. Dosłownie

Dzieci z Rybnika mają węgiel we krwi. Dosłownie

Naukowcy udowodnili, że w ciałach dzieci z Rybnika krąży wielokrotnie więcej rakotwórczych cząstek sadzy niż u ich rówieśników z Zachodu. To efekt ogromnego zanieczyszczenia powietrza. Prezydent Rybnika tłumaczy, że robi ile może, ale reszta jest w rękach mieszkańców.

Trzy lata temu w Rybniku padł rekord – stacja pomiarowa niedaleko Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego wykazała przekroczenie dopuszczalnego maksymalnego stężenia pyłu zawieszonego w powietrzu (PM10) o 3170 procent. Miasto na dwa dni zamknęło szkoły. Niewiele to jednak zmieniło, bo dzieci z wielu polskich miast, w czołówce których jest Rybnik, przez większość zimy oddychają powietrzem, w którym stężenie rakotwórczych substancji znacznie przekracza normy.

Sadza w płucach, żyłach, mózgach i nerkach dzieci

Efekty są przerażające. Kilkanaście dni temu pokazał je na konferencji w Rybniku prof. Tim Nawrot, belgijski epidemiolog polskiego pochodzenia, wykładający na Katolickim Uniwersytecie Lowańskim i Uniwersytecie w Hasselt. Naukowiec porównał obecność cząsteczek sadzy (ang. black carbon – czyli w dosłownym tłumaczenia „czarnego węgla”) w moczu 52 dzieci z Rybnika i Strasburga. Polskie dzieci miały średnio ponad pięciokrotnie wyższe stężenie sadzy w moczu od rówieśników z Zachodu.

Profesor Nawrot zaznaczył jednak, że w rzeczywistości różnice mogą być jeszcze wyższe, bo większe cząsteczki zarejestrowane w moczu małych Polaków potraktowano w wynikach badań jako całość, choć prawdopodobnie są to zbitki kilku mniejszych cząsteczek „czarnego węgla”.

− Do niedawna sądziliśmy, że zanieczyszczenie powietrza wpływa jedynie na nasze płuca, ale medycyna udowodniła, że najmniejsze cząsteczki pyłu przenikają także z płuc do krwi, a z krwi do łożyska. Pokonują także barierę krew-mózg – wyjaśnił naukowiec. To badanie pokazało, że cząsteczki sadzy są wytrącane także z krwi do moczu. Sadza pochodząca ze spalania paliw stałych (zwł. drewna w kominkach i węgla w piecach) krąży więc po całym organizmie człowieka.

Więcej nowotworów u dzieci z Rybnika

Skutki większego narażenia dzieci z Rybnika na zanieczyszczenia w powietrzu od lat obserwuje dr Katarzyna Musioł, pediatra, onkolog i hematolog dziecięcy, ordynator oddziału pediatrii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rybniku. − Przez poprzednie 20 lat pracowałam w klinice pediatrii w Katowicach na oddziale onkologii i hematologii. Pracując tam, postanowiliśmy wraz ze studentami zbadać, z którego obszaru Śląska dzieci najczęściej chorują na nowotwory mózgu. W tym celu przeanalizowaliśmy historie 500 dzieci, które w ostatnich 15 latach były leczone z powodów nowotworów mózgu w naszej klinice i w odniesieniu do ich miejsca zamieszkania wyznaczyliśmy współczynniki zachorowania. Okazało się, że najczęściej na ten nowotwór chorują dzieci z okolic Rybnika, a także Raciborza i Jastrzębia – relacjonowała przed dwoma tygodniami.

Czytaj także: Bez samorządów nie będzie czystego powietrza

− Zadaliśmy sobie pytanie dlaczego tak się dzieje, dlaczego właściwie dzieci z naszych okolic chorują częściej, aniżeli dzieci z Zabrza, Bytomia czy Katowic. W tym celu uzyskaliśmy dane z wojewódzkiej stacji ochrony środowiska odnośnie stężeń pyłów i innych substancji, które zanieczyszczają powietrze w ciągu ostatnich 15 lat. Skorelowaliśmy te dwie wartości. Przeprowadzając analizę statystyczną wykazaliśmy związek pomiędzy stężeniami pyłów o średnicy 2,5 i 10 mikrometrów a wskaźnikiem zachorowalności na guzy mózgu. Mówiąc innymi słowy wykazaliśmy związek przyczynowo-skutkowy między pyłami zawieszonymi a występowaniem nowotworów mózgu u dzieci – mówiła dr Katarzyna Musioł.

Część Rybnika, w tym np. część Chwałowic (na zdjęciu), ma ogrzewanie sieciowe i sieć gazową, ale w wielu miejscach trzeba je dopiero zbudować lub postawić od razu na OZE (np. pompy ciepła)

Połowa inwestycji na walkę ze smogiem

− Smog to dziś problem numer jeden w mieście – przyznaje bez chwili zastanowienia prezydent Kuczera. Jak tłumaczy, oprócz najważniejszej kwestii – wpływu na zdrowie i życie mieszkańców – ma też wpływ na gospodarkę i życie codzienne. – Deweloperzy zastanawiający się nad inwestycjami w mieście rezygnują, bo tu nie da się oddychać, a gdy budujemy ścieżki rowerowe, to mieszkańcy pytają po co, skoro na dworze śmierdzi. Problem jakości powietrza przekłada się na wszystkie dziedziny życia – dodaje w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

Czytaj także: W Skawinie zimą nieba nie widać

Dlatego, jak wylicza Kuczera, miasto przeznacza już kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na różne formy walki z zanieczyszczeniem powietrza. − Budżet Rybnika to ok. 1 mld zł. Większość z tego stanowią wydatki sztywne. Na wszystkie inwestycje przeznaczamy rocznie 200-240 mln zł, w tym ok. 40 proc. to inwestycje w różne formy walki ze smogiem – tłumaczy Piotr Kuczera.

Miasto i mieszkańców mobilizuje do tego także uchwała antysmogowa Sejmiku Województwa Śląskiego. Do końca 2021 roku wymienione muszą zostać tam wszystkie kotły węglowe użytkowane ponad 10 lat, a w następnych latach także młodsze, o ile nie są to urządzenia 5 klasy (bardziej efektywne, wciąż emitujące szkodliwy pył, ale w mniejszych ilościach).

− Jesteśmy już gotowi na jej wejście w życie we wszystkich szkołach i przedszkolach miejskich. Ogrzewanie wymieniliśmy też już w niemal wszystkich budynkach użyteczności publicznej należących do miasta. Najczęściej na gazowe lub pompy ciepła, w ostateczności – ale bardzo rzadko – na kotły węglowe 5 klasy – podsumowuje prezydent Rybnika.

Czytaj także: Ekosłupek w szkole czyli jak gminy walczą ze smogiem

Teraz miasto zabiera się za mieszkania komunalne, bo wciąż jest tam wiele do zrobienia. Na 4,5 tys. lokali ok. 1,4 tys. podłączonych jest do centralnego ogrzewania, 0,5 tys. ma piece gazowe, zaledwie 8 mieszkań ogrzewają pompy ciepła, a ponad 2,6 tys. wciąż ma „kopciuchy”, wymagające wymiany.

Gańba!

Najgorzej jest w prywatnych budynkach rybniczan. Na 18,5 tys. domów jednorodzinnych piece trzeba wymienić w 14 tys. Miasto wspiera właścicieli tych domów − Uruchomiliśmy na ul. Rudzkiej punkt obsługi mieszkańców zajmujący się wsparciem w wypełnianiu wniosków. Czasami chodzi o bardzo prozaiczne rzeczy – pomoc w założeniu skrzynki e-mail, bo bez niej nie wypełni się wniosku on-line. Do tej pory, pomimo lockdownu kraju, z pomocy skorzystało ok. 2-3 tys. mieszkańców. Pod względem liczby wniosków o dofinansowanie do wymiany ogrzewania w ramach programu „Czyste Powietrze” Rybnik jest chyba liderem w województwie – ocenia prezydent.

Czytaj także: W Miechowie walczą ze smogiem i szukają pieniędzy

Samorząd stara się też edukować mieszkańców na inne sposoby. Prezydent Kuczera pokazuje nam ulotkę, którą miasto wydało w tym roku. Jej okładka woła do czytelników „Gańba!”, czyli po śląsku hańba. Gra na regionalnych nutach poczucia honoru, odpowiedzialności i dążenia do utrzymania porządku. Tłumaczy czym nie wolno palić, jakie są skutki smogu, jak się przed nim chronić, ile czasu zostało jeszcze na wymianę pieca i jaki dofinansowanie do inwestycji mieszkańcy mogą pozyskać. Na tych, którzy już dziś łamią prawo i np. palą w piecach śmieciami jest też kij – ekopatrol, poruszający się nieoznakowanym samochodem, który pobiera próbki z pieców do badań w przypadku zawiadomienia przez sąsiadów, że z komina wydobywa się duszący dym.

Piotr Kuczera liczy, że rybniczanie w końcu uznają, że wymiana ogrzewania jest jedną z najpilniejszych potrzeb inwestycyjnych w ich domach

Miasto jest za to mniej skłonne do współfinansowania wymiany ogrzewania w prywatnych domach. – Wcześniej mieliśmy w budżecie ok. 5 mln zł na wymianę pieców w domach prywatnych, ale przekierowałem je na zasób komunalny, bo mieszkańcy mogą też pozyskiwać finansowanie samemu – tłumaczy Kuczera.

Jak dodaje, część mieszkańców nie może co prawda skorzystać z dofinansowania z programu NFOŚiGW „Czyste Powietrze”, ale wielu z nich nie ze względu na brak środków, tylko przekraczanie progu dochodowego – 100 tys. zł rocznie. Wówczas wciąż jednak mogą skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej i odpisać koszty wymiany źródła ciepła od podatku. – To kwestia mentalności, bo ludzie potrafią sobie kupić nowy samochód, a nawet drugi czy trzeci, brukują sobie podwórka, remontują kuchnie i łazienki samemu, ale akurat przy wymianie pieca liczą, że zrobi to za nich samorząd – irytuje się nieco prezydent Kuczera.

Czytaj także: Perła księżnej Daisy walczy ze smogiem

− Zdarzało mi się wejść do domu, w którym stoi wielki telewizor za kilka tys. złotych, ale właściciele narzekają, że nie mogą dostać dofinansowania do wymiany pieca, albo rozmawiać z innym, który ogrzewania też jeszcze nie wymienił, ale za to kupił sobie nową octavię za 120 tys. zł, bo stara, 5-letnia, już nie była taka fajna – mówi.

− Za takie pieniądze, choćby na kredyt, można kupić piec gazowy za jakieś 5-6 tys. zł, zrobić instalację za kolejne 20 tys. zł i jeszcze sporą termomodernizację domu, za powiedzmy 80 tys. zł. Ale, jak tłumaczył mi znajomy psycholog, ludzie pokażą ci nowy samochód, zaproszą do wyremontowanej kuchni, opowiedzą o wyjeździe zagranicznym, ale przecież nie pochwalą ci się nową kotłownią – dodaje. Na szczęście to się zmienia – pomaga presja społeczna, podnoszenie tematu w mediach, a czasami nawet naciski rodziny.

Czytaj także: Wyższe dotacje w „Czystym Powietrzu”. Gminy mogą dostać 100 zł za wniosek

Kolejną pozytywną cegiełką na drodze do poprawy jakości powietrza w mieście będzie za to wejście samorządu do rządowego programu „Stop-smog”. Na początku miesiąca miasto podpisało umowę z Ministerstwem Rozwoju w tej sprawie. Kończy także konsultacje dot. zasad przyznawania wsparcia do wymiany źródeł ciepła w domach jednorodzinnych. Rząd da 60 proc. dofinansowania (dla Rybnika ma 5,3 mln zł na 3 lata), samorząd dorzuci 30 proc., a właściciele budynków będą musieli wyłożyć jedynie 10 proc. z własnej kieszeni.

Przyszłość w nowych technologiach

To właśnie w nowoczesnej energetyce prezydent Kuczera upatruje kierunków rozwoju miasta. Miasto nie chce nowej kopalni – miejscy radni ze wszystkich klubów blokują plany prywatnego inwestora. Boją się dalszych szkód górniczych, bo te, które już są, mocno utrudniają życie w Rybniku. Piotr Kuczera chciałby, aby zastąpiła je produkcja np. podzespołów do elektrowni fotowoltaicznych.

− Jednak samorząd nie chce rewolucji, tylko zmian ewolucyjnych, dlatego marzy mi się plan transformacji całej krajowej energetyki. Choćby profile klas w naszym technikum trzeba przecież przestawiać na wiele lat przed spodziewanymi zmianami na rynku pracy – dodaje Kuczera.

Dlaczego taka akcja?

Na liście Światowej Organizacji Zdrowia 50 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie aż 36 znajduje się w Polsce. Głównym źródłem tego problemu jest tak zwana niska emisja - zanieczyszczenia ulatujące z domowych kominów w wyniku spalania w przestarzałych kotłach niskiej jakości paliwa, a nierzadko nielegalnie spalania odpadów. Zły stan jakości powietrza w Polsce został również potwierdzony w wyroku z dnia 22 lutego 2018 r. Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE uznał, że Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z dyrektywy w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy.

Ogrzewanie budynków musi zostać zmienione na bardziej ekologiczne, a ich efektywność energetyczna powinna jak najszybciej zostać poprawione. To zadanie na lata.

Wspólnie z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej postanowiliśmy opisać kilka miejscowości, gdzie  walka ze smogiem nabrała realnego kształtu. Chcielibyśmy oddać głos ludziom, którzy w mniejszych miastach i miasteczkach borykają się z problemem zanieczyszczonego powietrza i chcą to zmienić.

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE