Firmy obiecują zerowe emisje CO2. Jak to osiągną?

Firmy obiecują zerowe emisje CO2. Jak to osiągną?

Stosowanie 100 proc. odnawialnej energii, czym chwali się część firm, to już za mało. Przedsiębiorstwa ogłaszają, kiedy osiągną neutralność klimatyczną. Są wśród nich także duże koncerny energetyczne.

Firmy przymierzają się do neutralności klimatycznej. Wyznacznikiem jest tu strategia Unii Europejskiej, która zakłada zerowe emisje CO2 netto w 2050 r. To nie pozostanie bez wpływu na działania biznesu. Już teraz dostrzegło to część firm, a energetyka jest na pierwszym planie. W corocznym raporcie Transition Pathway Initiative ocenia największych emitentów CO2 pod kątem ich zarządzania ryzykiem klimatycznym i ich „wskaźnika węglowego”. Z jednej strony niemal wszystkie spółki dostrzegają ryzyko zmian klimatu i uwzględniają to w planach, jednak niecała jedna trzecia ma strategie redukcji emisji dostosowane do celów Porozumienia paryskiego ONZ w sprawie zmian klimatu z 2015 r.  W sektorze energii, transportu i przemysłu wskaźnik jest jeszcze niższy - wynosi niespełna jedną piątą. Tu przodują koncerny europejskie, a lista producentów energii elektrycznej jest całkiem spora.

 Od węgla i gazu do klimatycznej neutralności

Deklaracje dojścia do zerowych emisji CO2 netto złożyły m.in. Endesa, E.On, RWE, CEZ, EDF czy Ørsted. Duński koncern chce to zrobić do 2025 r. Tym sposobem dawny Dong Energy będzie pierwszą dużą firmą energetyczną, która osiągnie zerowe emisje netto przy wytwarzaniu energii. Dong jeszcze dekadę temu był pośród najbardziej uzależnionych od paliw kopalnych firm. Teraz postawił na morską energetykę wiatrową, certyfikowaną biomasę, kończy handel gazem i zamierza całkowicie wycofać się z węgla do 2023 r. Do 2025 r. zainwestuje w OZE  200 mld duńskich koron, do 2030 r. będzie miał w OZE 30 GW. Od przyszłego roku Ørsted nie będzie też kupował i leasingował samochodów napędzanych paliwami kopalnymi, a do 2025 r. przewiduje całkowite przejście na flotę elektryków. Szacuje, że w ten sposób zredukuje emisje o 98 proc. Pozostałą ilość zamierza offsetować - pozyskując certyfikaty redukcji emisji CO2.

Czytaj także: Klimatyczna autostrada komisarza Timmermansa

Ørsted jest największym dostawcą energii elektrycznej w Danii i dostarcza jedną trzecią ciepła. Ale co najważniejsze - jest największym inwestorem na świecie w energetyce wiatrowej na morzu. Strategia Duńczyków będzie miała wpływ na dostawców z wielu krajów, także z Polski. Warto dodać, że Ørsted prowadzi rozmowy w sprawie wspólnych inwestycji w farmy wiatrowe offshore na Bałtyku z PGE.

Uniper będzie obniżał emisje po polsku - nową elektrownią na węgiel

Strategia niemieckiego koncernu, wydzielonego z E.ON jednego z dwóch największych operatorów elektrowni konwencjonalnych u naszych sąsiadów, mówi,  że do 2035 roku Uniper doprowadzi swoje aktywa wytwórcze w Unii Europejskiej do neutralności emisyjnej.

Tymczasem ukończenie i przygotowanie do uruchomienia przez Unipera Datteln 4 -liczącej 1055 MW jednostki na węgiel kamienny wywołało prawdziwą burzę, nie tylko w Niemczech. Miejscowi zieloni zawrzeli z oburzenia. Jak to? Kraj Energiewende, przodujący w walce o zieloną przyszłość uruchamia potężną elektrownię na najbardziej znienawidzone paliwo, w dodatku importowane z drugiego końca świata? Gromy i zarzuty o hipokryzję poleciały też zza granicy, także z Polski. Pojawiły się też domysły, że Uniper tak na prawdę chce wyciągnąć od rządu Niemiec odszkodowanie za to, że nie uruchomi nowego Datteln.

Z opublikowanej właśnie wraz z rocznymi wynikami strategii wynika jednak, że Datteln 4 - po uporaniu się z uszkodzeniem, które przydarzyło się zanim jednostka na serio ruszyła - zostanie włączony do eksploatacji latem 2020. Na swoją obronę Uniper ma argument, jakby żywcem wyjęty z przemówień przedstawicieli polskiego rządu. Otóż firma twierdzi, że tak na prawdę jej emisja CO2 spadnie, bo nowa elektrownia jest bardzo wydajna, a zastąpi znacznie bardziej emisyjne stare bloki węglowe. Wspiera ją w tym nowy właściciel, czyli fińskie Fortum. - Tak długo, jak węgiel musi być wykorzystywany do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw w Niemczech, sensowne jest stosowanie go w najbardziej wydajnych i czystych jednostkach - napisała firma.

Niezaprzeczalnie nowy blok energetyczny Uniperu jest dużo bardziej sprawny, a przez to zużywa dużo mniej węgla niż jego stare bloki węglowe, ale też nie ulega wątpliwości, że wciąż będzie emitować dużo więcej zanieczyszczeń niż jakakolwiek inna nowa jednostka wytwórcza (poza blokami na węgiel brunatny, których jednak już się w Niemczech nie stawia).

Uruchomienie Datteln 4 nie jest przesądzone...

Zresztą Uniper zdaje się sugerować, że uruchomienie nowej węglówki wcale nie jest przesądzone. Projekt jest przedmiotem licznych pozwów i skarg sądowych na decyzje administracyjne, m.in. zezwalające na budowę, uruchomienie i eksploatację - czytamy w dokumentach koncernu. Jeżeli któryś okaże się skuteczny i zezwolenia zostaną cofnięte, pojawia się duże ryzyko co najmniej opóźnienia terminu uruchomienia. A być może cała inwestycja będzie musiała być spisana na straty - stwierdza Uniper.

Koncern zaznacza jednocześnie, że bezpośrednią przeszkodą w uruchomieniu Datteln 4 nie jest projektowana niemiecka ustawa o odejściu od wytwarzania energii z węgla najdalej do 2038 r. Przyjęty w styczniu przez rząd federalny projekt nie zabrania bowiem literalnie uruchomienia nowej elektrowni, o ile ma już odpowiednie pozwolenia. Zamykanie elektrowni na węgiel ma się natomiast zacząć w 2026 roku, w dodatku w drodze aukcji. Sam Uniper zadeklarował, że do końca 2022 zamknie 1500 MW w węglu, a najdalej do 2025 roku - kolejne 1400 MW. Wtedy Datteln 4 zostałoby ostatnią węglową jednostką Unipera w Niemczech.

Ale oprócz regulacyjno-politycznej strony tej imprezy, jest jeszcze strona biznesowa. I tu koncern wyraźnie sygnalizuje, że Datteln 4 to przedsięwzięcie ryzykowne, które może przynosić straty. Otóż dla zdobycia finansowania inwestycji Uniper podpisał długoterminowe kontrakty na odbiór energii. Z powodu opóźnień w budowie i zmian na rynkach energii, jeden z kontrahentów w ogóle się wycofał (sprawa trafiła do sądu), a reszta zażądała zmian warunków. Wszystko to rodzi ryzyko, że w przyszłości energia elektryczna z Datteln 4 będzie musiała być sprzedawana poniżej kosztów, czyli blok będzie „palił pieniądze”.

Dekarbonizacja przemysłu

Aby uzyskać certyfikat neutralności klimatycznej Ørsted planuje zredukować emisje u swoich dostawców, których ma ponad 22 tys. Chce to zrobić do 2040 r. Od dostawców będzie wymagał ujawnienia ich emisji i wyznaczenia ścieżki ich redukcji. W praktyce oznacza to wykorzystanie 100 proc. odnawialnej energii do produkcji turbin wiatrowych, fundamentów, kabli, podstacji i komponentów oraz opracowanie mapy drogowej dla wykorzystania statków napędzanych energią odnawialną.

Prezes Henrik Poulsen ocenił, że będzie to trudne, bo choć technologie dekarbonizacji już są, to na razie wiele z nich nie jest konkurencyjnych pod względem kosztów. Chodzi przecież o komponenty wytwarzane przy użyciu stali, aluminium, miedzi. To są branże, gdzie jak na razie postęp w dekarbonizacji jest niewielki. Mimo to padają deklaracje osiągnięcia do 2050 r. emisji netto zero - ze strony m.in. producentów stali (ThyssenKrupp, SSAB), cementu (HeidelbergCement, Cemex), aluminium (NorskHydro) czy koncernów wydobywczych (BHP Billiton, Vale).

Czytaj także: PGE chce budować farmy wiatrowe na Bałtyku z duńskim Ørstedem

Nafciarze składają mgliste obietnice

W branży ropy i gazu kilka koncernów zapowiada osiągnięci zerowych emisji CO2 w 2050 r. To hiszpański Repsol, włoski Eni, kanadyjski Cenovus Energy i brytyjskie BP. BP złożył deklarację w lutym tego roku, nie podając zbyt wielu szczegółów. Dokładany plan ma ogłosić we wrześniu. Koncern zakłada "wymyślenie na nowo" biznesu.

Emisje samego BP z działalności wynoszą 55 mln ton ekwiwalentu CO2, ale emisje klientów, którzy korzystają z sprzedawanej przez BP ropy i gazu, to 360 mln ton CO2. W sumie daje to wynik na poziomie podobnym jak obecnie emisje wszystkich gazów cieplarnianych Polski. BP obiecuje pomóc klientom w zastosowaniu energooszczędnych rozwiązań, ma zwiększyć inwestycje w technologie zero i niskoemisyjne. Koncern zrobił pierwszy spektakularny krok - wystąpił z trzech amerykańskich stowarzyszeń producentów ropy i gazu.

Czytaj także: Ropa i gaz nie znikną

Wśród europejskich nafciarzy - tzw. oil majors - temat neutralności klimatycznej nie jest unikany.  W dłuższej perspektywie zakładają, że z czasem ropa będzie coraz mniej potrzebna, choć nie stanie się to szybko. W praktyce, jak zauważają analitycy, 6 największych europejskich koncernów naftowych odpowiada za zaledwie 7 proc. światowego popytu na ropę. Przejście w kierunku nowoczesnych, niskoemisyjnych technologii może być dla nich dobrym pomysłem, pod warunkiem, że pojawią się konkretne projekty. Naciskają na to akcjonariusze, a fundusze inwestycyjne oraz banki w Europie zaczynają odchodzić od inwestycji w paliwa kopalne.

Ujemne emisje z biogazowni

W Polsce działa firma, która już od kilku lat chwali się certyfikatem zerowego śladu węglowego. To Goodvalley, którego częścią jest dawny Poldanor, prekursor i główny inwestor polskiego rynku biogazowego.

- Nieodłącznym etapem procesu zdobywania certyfikatu „neutralności klimatycznej” jest kalkulacja i weryfikacja tzw. „redukcji emisji CO2” w naszych biogazowniach rolniczych, generowanym głównie dzięki zagospodarowaniu gnojowicy, którą wykorzystujemy do produkcji biogazu, dzięki czemu unikamy emisji metanu do atmosfery i wykorzystujemy go do produkcji zielonej energii elektrycznej i cieplnej - tłumaczył portalowi WysokieNapiecie.pl Wojciech Jędrych, rzecznik spółki.

Zweryfikowane emisje z działalności spółki to prawie 97 tys. ton ekwiwalentu CO2. Podzielone przez ilość wyprodukowanej wieprzowiny daje to ponad 2 kg CO2 na kilogram mięsa.  W tym czasie biogazownie zredukowały emisje o ok. 204 tys. ton CO2, co w przeliczeniu na kilogramy wyprodukowanej wieprzowiny wynosi ponad 4 kg. Stąd na każdy kilogram wyprodukowanego mięsa przypada uniknięta emisja gazów cieplarnianych w ilości netto ok. 2 kg CO2.

Niemiecki audytor Tüv Rheinland weryfikuje emisje CO2 na podstawie dokumentów źródłowych, takich jak faktury, raporty produkcyjne, raporty finansowe z naszego zintegrowanego systemu finansowo – księgowego, dokumentacji technicznej, a także na podstawie fizycznego audytu w oddziałach naszego przedsiębiorstwa. Ślad węglowy liczony jest nie tylko z działalności produkcyjnej, ale również  firm, z którymi Goodvalley współpracuje i od których kupuje towary i usługi.

Jak przyznaje rzecznik Goodvalley, neutralność emisyjna na dzisiaj nie przekłada się bezpośrednio na uzyskiwanie wyższych marż w sprzedaży mięsa. Spółka spodziewa się jednak, że konsumenci już wkrótce zaczną to doceniać.

Spółki państwowe będą gotowe?

Jeden z posłów zapytał niedawno w interpelacji, czy spółki Skarbu Państwa lub Ministerstwo Aktywów Państwowych przygotowują założenia dotyczące transformacji energetycznej i plan działań, których celem będzie osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Z odpowiedzi wicepremiera Jacka Sasina wynika, że polskie spółki dostosowują się do reguł ale nie wychodzą przed szereg. "Biorąc pod uwagę status prawny wdrażania krajowych i unijnych regulacji związanych z nową polityką klimatyczną proces ten jest ciągły i nie zakłada przygotowań, tylko dostosowanie się do obowiązujących i przyszłych regulacji prawnych" - odpowiedział.

Wskazał na działania "optymalizacyjne", obniżanie "jednostkowych wskaźników emisyjności produkcji energii elektrycznej", zwiększenie elastyczności pracy źródeł konwencjonalnych oraz inwestycje w OZE. Analizowane są możliwości wykorzystania i wychwytu CO2. " Zaktualizowane kierunki strategiczne Grup Kapitałowych zakładają także rozwój rozwiązań w obszarach m.in. smart city, smart grid, elektromobilności oraz multiutility" - odpowiedział wicepremier.

 

Zobacz także...

New Energy Forum

Redakcja WysokieNapiecie.pl

Europejski Zielony Ład (EZŁ) to olbrzymia szansa dla rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ale również spore wyzwanie. 16 września podczas New Energy Forum – wydarzenia...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE