Regiony węglowe mogą podnieść konkurencyjność Europy

Regiony węglowe mogą podnieść konkurencyjność Europy

Europejskie górnictwo węgla umiera, ale regiony wydobycia węgla brunatnego mają potencjał stać się konkurencyjnymi, prężnymi ośrodkami niskoemisyjnego przemysłu

Europie potrzebna jest kompleksowa strategia dla regionów węglowych, obejmująca wykorzystanie lokalnych zasobów, korzystne zasady przyznawania pomocy państwowej, uproszczone procedury i wsparcie dla przemysłowych ośrodków badawczo-ewaluacyjnych

Górnictwo węgla w Europie nieuchronnie chyli się ku upadkowi. Aktualne zużycie węgla w UE jest o połowę niższe niż 30 lat temu, podczas gdy gospodarka od tamtej pory rozrosła się trzykrotnie. Według opracowań londyńsko-brukselskiego think tanku Sandbag w ciągu ostatnich sześciu lat zużycie węgla w UE zmniejszyło się o ⅓, a tylko w pierwszym półroczu 2019 r. spadło o 19%.

Zmiany te miały miejsce jeszcze przed wprowadzeniem zaostrzonych wymogów dot. emisji przemysłowych z dużych obiektów energetycznego spalania (tzw. LCP BREF), które mają wejść w życie w 2021 r. – a także przed formalnym przyjęciem unijnych ambicji ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o 55% do 2030 r. i osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.

Europa musi podjąć pilne działania, aby złagodzić społeczno-gospodarcze konsekwencje likwidacji przemysłu węglowego, a także uniknąć negatywnych reperkusji tego procesu dla bezpieczeństwa energetycznego. Instynkty publiczno-polityczne sugerują dwa powiązane ze sobą podejścia: podział obciążeń i rekompensaty. Musimy wspólnie ponieść koszty transformacji oraz zadośćuczynić tym, którzy najwięcej na niej stracą i najbardziej ucierpią. Powinniśmy jednak pomyśleć także o trzecim rozwiązaniu.

Węgiel umiera, ale regiony węglowe nie muszą umierać razem z nim. Mogą się rozwijać, a perspektywy tego rozwoju mają bezpośredni związek z odejściem od węgla. Obszary wydobycia węgla, w szczególności brunatnego, mogą nie tylko stać się głównymi beneficjentami zeroemisyjnej transformacji, ale wręcz jej główną siłą napędową.

Regiony wydobycia węgla brunatnego mają szereg cech, dzięki którym mogą stać się konkurencyjnymi, prężnymi ośrodkami niskoemisyjnego przemysłu.

Czytaj także: Na zwałach zalega już 13,5 mln ton węgla

Ich główny potencjał tkwi w dużych obszarach gruntów nienadających się do produkcji rolniczej. Według szacunków zawartych w niedawnej ekspertyzie Wspólnego Centrum Badawczego, naukowo-badawczej agendy Komisji Europejskiej, europejskie regiony węglowe znajdujące się w okresie przejściowym zajmują teren o wielkości ponad 7 570 km2. Instalacje fotowoltaiczne na tym obszarze mogłyby produkować tyle samo energii elektrycznej, co europejskie elektrownie węglowe. Nie są to jedyne dostępne grunty w regionach węglowych, a badanie nie uwzględnia także ważnych obszarów górniczych położonych w sąsiednich krajach zrzeszonych we Wspólnocie Energetycznej (Bałkany Zachodnie i Ukraina).

Nikt nie proponuje oczywiście, aby cały dostępny teren przykryć panelami fotowoltaicznymi, niemniej znaczną część potencjału generowania taniej energii można wykorzystać. W tym roku jedna z ofert na sprzedaż energii z fotowoltaiki w Portugalii zakładała rekordowo niską cenę 14,76 EUR za MWh – to o wiele mniej niż średnia hurtowa cena rynkowa w Europie. Choć ta wartość była wyjątkowo niska, wskazuje na stały spadkowy trend cen produkcji energii słonecznej i wiatrowej.

Grunty na obszarach górniczych zwykle są własnością lub pozostają pod kontrolą jednego podmiotu, często państwowego, który mógłby udostępnić je za darmo, znosząc opłaty administracyjne i inne przeszkody – jedna decyzja rządowa lub parlamentarna wystarczyłaby do dalszego obniżenia kosztów instalacji.

Mamy sieć i nie zawahajmy się jej użyć

Ze względu na znaczny potencjał wytwórczy regiony górnicze zwykle mają najsolidniejszą sieć energetyczną w kraju. To mogłoby wyraźnie obniżyć koszty podłączenia do sieci i skrócić proces integracji systemu energetycznego, który w przeciwnym razie mógłby być długotrwały, trudny i kosztowny.

Przekształcenie regionów węglowych w ośrodki wytwarzania energii słonecznej lub wiatrowej to tylko część ich przemysłowego potencjału. Większość osób zatrudnionych na obszarach górniczych to wysoko wykwalifikowani inżynierowie i technicy o dużym doświadczeniu zawodowym. Maritsa East, największy obszar wydobycia węgla brunatnego w południowo-wschodniej Europie, zatrudnia ok. 15 000 osób, przy czym 20% pracowników kopalni i 25% pracowników elektrowni ma wyższe wykształcenie.

Czytaj także: Zmiana ogrzewania na węglowe będzie trudniejsza

Zamiast myśleć o możliwych rekompensatach, powinniśmy raczej zastanowić się, jak utrzymać taką siłę roboczą. Rozwój niskoemisyjnych gałęzi przemysłu w regionach węglowych mógłby wchłonąć, zachować i poszerzyć ten cenny zasób doświadczenia, które w przeciwnym razie zostałoby rozproszone i utracone.

Elektrownia Adamów o mocy 600 MW
Na terenach likwidowanych elektrowni koncernu PAK ma powstać gigantyczna farma PV

Oprócz wdrożenia odnawialnych źródeł energii na skalę przemysłową, niskoemisyjny rozwój regionów węglowych mógłby przyciągnąć nowe pilotażowe i komercyjne instalacje wodorowe, szeroki wachlarz magazynów energii, zakłady produkcji akumulatorów, samochodów i autobusów elektrycznych, elektrycznych pojazdów z dziedziny mikromobilności, przewodów, materiałów izolacyjnych, oświetlenia LED, komponentów do generacji energii słonecznej i wiatrowej, jak też szereg innych branż, które wymagałyby przede wszystkim wsparcia regulacyjnego i politycznego, a nie hojnych subsydiów.

Czytaj także: Mariaż węgla ze słońcem. Panele słoneczne zdobywają kopalnie

Przekształcenie regionów węglowych w zeroemisyjne ośrodki przemysłowe byłoby także odpowiedzią na pomysł budowy tzw. „superlaboratoriów” europejskiej transformacji przemysłowej. Ta propozycja znalazła się w ubiegłorocznym raporcie przygotowanym przez panel wysokiego szczebla Europejskiej Inicjatywy na rzecz Sposobów Dekarbonizacji, założonej w 2016 r. przez Dyrekcję Generalną ds. Badań i Innowacji Komisji Europejskiej.

Trzecia rewolucja puka do bram

Tego rodzaju transformacja już ma miejsce, jednak przebiega wolno i dość przypadkowo, cały czas napotykając na większe i mniejsze przeszkody na poziomie lokalnym, krajowym i unijnym.

Od lat 60. XX w. Zagłębie Ruhry przeszło głęboką metamorfozę, zmieniając się z ważnego regionu węglowego, zatrudniającego 500 000 górników, w jeden z głównych obszarów napędzających niemiecką transformację energetyczną. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna została założona w 1996 r. i od tamtej pory stworzyła ponad 80 000 nowych miejsc pracy, przyciągając ponad 390 spółek. W 2013 r. dawny region górniczy Nord Pas de Calais na północy Francji przyjął mapę drogową ambicji, chcąc stać się jednym z wiodących ośrodków Trzeciej Rewolucji Przemysłowej. Grecja ogłosiła ostatnio, że zamierza przejść z energetyki węglowej na fotowoltaikę i instalacje wodorowe. To tylko niektóre przykłady.

Czytaj także: Elektrownie węglowe mogą stracić najważniejsze paliwo - pracowników

Aby przyspieszyć i lepiej ukierunkować ten proces, powinniśmy zastąpić paradygmat obciążeń i rekompensat paradygmatem konkurencyjności i innowacyjności. Transformacja energetyczna powinna wykorzystać potencjał i zasoby regionów węglowych, aby zrealizować cel osiągnięcia neutralności klimatycznej.

Europie potrzebna jest kompleksowa strategia dla regionów węglowych, obejmująca lokalne zasoby, korzystne zasady przyznawania pomocy państwowej, uproszczone procedury biurokratyczne i wsparcie dla przemysłowych ośrodków badawczo-rozwojowych, które mogłyby stać się katalizatorem dalszej transformacji. Politycy, przedsiębiorcy i inwestorzy powinni połączyć siły, aby przyciągnąć innowacyjne technologie, zarówno opracowane przez start-upy, jak i duże korporacje, a także wchłonąć część ryzyka finansowego z tym związaną.

Ambicja przekształcenia Europejskiego Banku Inwestycyjnego w „bank klimatyczny” i wdrożenie restrykcyjnych norm ograniczenia emisji to dobry początek. Kolejnym krokiem powinno być skupienie wysiłków na regionach węglowych.

W ten sposób obszary górnicze nie tylko obniżyłyby swoje koszty transformacji, ale wręcz stałyby się jej główną siłą napędową i beneficjentem, wzmacniając konkurencyjność europejskiego przemysłu na świecie, a także bezpieczeństwo energetyczne i polityczne Europy.

Czytaj także: Górnictwo czeka na majowe wybory

Julian Popow jest bułgarskim publicystą,  jego teksty ukazywały się m.in. w "The Independent",  "Huffington Post", "Financial Times". W 2013 r. był przez kilka miesięcy ministrem środowiska w bułgarskim rządzie.

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE