Menu
Patronat honorowy Patronage

Na jakie wody wprowadzi PGE kapitan Woszczyk?

W zarządzie oprócz byłego prezesa URE znaleźli się Jacek Drozd, Grzegorz Krystek i Dariusz Marzec. To oznacza duże zmiany nie tylko dla PGE, ale dla całej energetyki.

W zarządzie oprócz byłego prezesa URE znaleźli się Jacek Drozd, Grzegorz Krystek i Dariusz Marzec. To oznacza duże zmiany nie tylko dla PGE, ale dla całej energetyki.

Potwierdziły się informacje portaul wysokienapiecie.pl. W przeddzień Wigilii rada nadzorcza Polskiej Grupy Energetycznej wybrała nowy zarząd spółki. Prezesem największego producenta energii w kraju został Marek Woszczyk, dotychczasowy  prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Nowy kapitan PGE jest absolwentem Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni i pierwszym oficerem. Potem skończył Krajową Szkołę Administracji Publicznej.

W URE pracował od 1998 r. Przeszedł tam przez wszystkie szczeble kierownicze, od naczelnika wydziału koncesji, przez wicedyrektora oddziału centralnego urzędu, a następnie wiceprezesa, aż do stanowiska prezesa URE, które piastował od czerwca 2011 r. do 13 grudnia 2013 r., kiedy jego dymisję przyjął premier Donald Tusk. Obowiązki regulatora pełni natomiast dotychczasowy wiceprezes URE Maciej Bando.

Razem z nowym prezesem powołano trzech wiceprezesów.

Dariusz Marzec, wiceprezes ds. rozwoju, to jeden z najbardziej znanych specjalistów od energetyki wywodzących się z firm doradczych. Pracował w nieistniejącym już Arthurze Andersenie, PWC a od 2009 r. był szefem zespołu energetycznego w KPMG. Doradzał m.in. PGE przy tworzeniu planu pomocy publicznej dla energetyki jądrowej.

Kolejni dwaj nowi wiceprezesi to oddelegowani do zarządu członkowie rady nadzorczej. Grzegorz Krystek, wiceprezes ds. operacyjnych i handlu  to przedstawiciel drugiego już pokolenia energetyków – jego ojciec Sławomir jest dyrektorem Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie.

Nowy wiceprezes ukończył Wydział Elektryczny Politechniki Warszawskiej oraz kilku europejskich uczelni, w tym m.in. London Business School. Pracował w firmach doradczych, w tym także w Arthurze Andersenie, był też dyrektorem odpowiedzialnym za finansowanie i budowę elektrowni Pątnów II, należącej do Zygmunta Solorza. a w ostatnich latach zasiadał w radach nadzorczych innych jego spółek.

Krystek nie chciał na razie komentować swojego wyboru, krótko powiedział nam tylko, że zamiast gratulacji należałoby mu współczuć, chociaż nie wyjaśnił już dlaczego.

Jacek Drozd od listopada był członkiem rady nadzorczej PGE wydelegowanym do czasowego wykonywania czynności wiceprezesa ds. finansowych. W nowym zarządzie zamiast finansów, powierzono mu jednak sprawy korporacyjne, którymi dotychczas zajmował się Piotr Szymanek (dotychczasowy p.o. prezesa PGE, który nie dostał się do nowego zarządu). Drozd jest absolwentem ekonomii UMCS w Lublinie i rachunkowości Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Nie ma większego doświadczenia w branży energetycznej.

Rada nie wybrała nowego wiceprezesa ds. finansów, więc należy się spodziewać, że wkrótce znowu zostanie ogłoszony konkurs.

Ceny pójdą w górę?

Przed nowym zarządem stoją ogromne wyzwania. Przede wszystkim musi wziąć odpowiedzialność za rozbudowę elektrowni Opole. Polecenie rozpoczęcia prac ma zostać wydane do 31 stycznia, ale wciąż jest wiele niewiadomych.

Na tej wartej 11 mld zł inwestycji pośliznął się poprzedni prezes PGE Krzysztof Kilian. Uważał, że przy obecnych niskich cenach energii budowa nowych elektrowni nie ma sensu. Ale dla rządu inwestycja była priorytetem, zapowiedzianym w expose Donalda Tuska. W dodatku budowa nowych mocy jest ważna dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.

– To PGE de facto wyznacza ceny na rynku – powiedział nam wysoki urzędnik odpowiedzialny za energetykę. – Kilian trzymał je bardzo nisko, bo chciał osiągnąć trzy cele. Po pierwsze, pokazywał w ten sposób, że Opole się nie opłaca. Po drugie, dla PGE nie było to takie niebezpieczne, bo im niższe ceny prądu, tym większe rekompensaty dostaje z tytułu rozwiązania po wejściu do UE tzw. kontraktów długoterminowych (w naszych rachunkach rekompensaty ukryte są pod nazwą „opłata przejściowa”). Po trzecie, chciał pognębić w ten sposób konkurencję, zwłaszcza niezależne elektrownie – twierdzi nasz rozmówca.

Dla zintegrowanych spółek państwowych, które mają nie tylko elektrownie, ale także spółki sprzedające prąd do milionów klientów niska cena prądu w hurcie nie była groźna, bo mogły ją sobie „odbić” w detalu. Dla niezależnych elektrowni niska cena w hurcie oznacza straty. – Wyjście z Polski któregoś z francuskich gigantów – EDF (elektrownia Rybnik) czy GDF Suez (elektrownia Połaniec) byłoby potężnym ciosem wizerunkowym – tłumaczy nasz rozmówca.

W dodatku wstrzymywanie inwestycji w elektrowni węglowe dawało argument Komisji Europejskiej w sporze z Polską o politykę klimatyczną. – Jak mogliśmy mówić Brukseli, że węgiel jest dla nas ważny, skoro prezes największej firmy energetycznej twierdził, że nowe inwestycje się nie opłacają? – pyta nasz rozmówca z rządu, który oczywiście nie kryje niechęci do byłego prezesa PGE.

Czy ta teoria jest prawdziwa? – Trąci mi trochę „Smoleńskiem” – śmieje się ekspert rynku energetycznego. – Poza tym ceny zaczęły spadać jeszcze zanim Kilian przyszedł do PGE.

Według naszych rozmówców z rządu nowy prezes ma przyzwolenie żeby sprzedawać prąd po wyższych cenach na rynku hurtowym. – Dla rządu nie jest ważne to co się dzieje w hurcie, chodzi o to żeby nadmiernie nie rosły ceny dla konsumentów – mówi nasz informator.

Ceny hurtowe decydują za to w dużej mierze o opłacalności nowych inwestycji.

PGE na rozstajach

To sprawy na najbliższe tygodnie i miesiące. W dłuższej perspektywie nowy prezes będzie musiał zająć stanowisko w sprawie energetyki atomowej. PGE ma zbudować pierwszą polską elektrownię jądrową, ale atomowy program rządu potrzebuje nowego impulsu.

Nie wiadomo też co z zaangażowaniem PGE w wydobycie gazu łupkowego. Spółka nie chciała się w to angażować, ale uległa naciskowi byłego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, dla którego łupki były  priorytetem. {GE miała być „biernym” inwestorem, dostawcą kapitału dla PGNiG. Krzysztof Kilian stwierdził, że spółki nie stać na oba projekty – łupki i atom i trudno tutaj odmówić mu racji.

Jedno można prognozować – pod rządami nowego prezesa PGE będzie inwestować w inteligentne liczniki. To był „konik” Woszczyka jako prezesa URE, a PGE była dotychczas najmniej zaawansowana w ich instalowaniu.

Spory PGE z URE, czyli prezes w dwóch osobach

Kłopotliwe dla nowego prezesa PGE Marka Woszczyka będzie zakończenie sporów z… prezesem URE Markiem Woszczykiem. 

PGE toczy z regulatorem spory o odszkodowania za rozwiązanie tzw. kontraktów długoterminowych.  Przepisy ją jak zwykle niejasne, a  regulator, którego szefem był do tej pory Woszczyk, interpretował  je inaczej, niż producenci energii, w tym spółki z grupy PGE. W rezultacie przed sądami  toczą się spory o łącznie 1,7 mld zł kilkaset milionów złotych rekompensat za lata 2008-2012.  Dla Woszczyka jako prezesa PGE to trochę niekomfortowa sytuacja – stanie teraz dokładnie po drugiej stronie lustra.

Trochę poprawia jego sytuację fakt, że formalnie za spory PGE z regulatorem odpowiedzialna jest spółka córka – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Najprostszym rozwiązaniem byłaby oczywiście szybka ugoda PGE z URE.

Inwestorzy czekają na kolejne kroki

W dniu wyboru kurs PGE tracił od rana, jednak po publikacji informacji o rozstrzygnięciach konkursu odrobił ok. 1 proc., po czym nastąpiła korekta. Ostatecznie PGE straciło w poniedziałek 1,56 proc. Inwestorów najbardziej interesować będzie jednak nowa strategia PGE, które za kadencji poprzedniego zarządu nie udało się przyjąć w związku ze sporem z radą nadzorczą spółki.

Zielone technologie rozwijają:

Bartłomiej Derski komentuje dla Polskiej Agencji Prasowej efekt obniżek cen energii i wzrost kosztów dystrybucji dla przeciętnego gospodarstwa domowego.