Program dopłat do fotowoltaiki "Mój prąd". Jak rozwinąć ten sukces?

Program dopłat do fotowoltaiki "Mój prąd". Jak rozwinąć ten sukces?

Program dotacji do instalacji słonecznych "Mój prąd", jak żaden inny, rozpropagował wśród Polaków fotowoltaikę. Nie tylko zachęca właścicieli domów do produkcji "zielonego" prądu we własnej mikroinstalacji, ale też otwiera przed nimi możliwości szerszego wykorzystania OZE. Co można jeszcze zrobić? Na to pytanie prezes NFOŚiGW i zaproszeni eksperci odpowiadali podczas debaty zorganizowanej wraz z portalem WysokieNapiecie.pl.

Ogłoszony 23 lipca program Mój Prąd wspiera produkcję energii elektrycznej z mikroźródeł. Dotacje wysokości do 5 tys. złotych na mikroinstalacje o mocy 2-10 kW mogą dostać osoby indywidualne. Budżet wysokości miliarda złotych oznacza, że dotacje do inwestycji dostanie około 200 tys. prosumentów.

- Program Mój Prąd to zwieńczenie całego systemu wsparcia prosumentów. Mamy system zachęt - korzystny system rozliczeń prosumenta i ulgę termomodernizacyjną. Do korzystnej sytuacji prosumenta zostało dołożone 5 tys. zł dotacji, a to oznacza, że przeciętne polskie gospodarstwo domowe jest w stanie zwrócić tego typu inwestycję w ciągu 5-6 lat - powiedział Piotr Woźny, prezes NFOŚiGW na otwarciu debaty "100 dni programu Mój Prąd. Jak rozwinąć ten sukces?".

Jak ocenił Woźny, po zakończeniu programu około 5,5 proc. domów jednorodzinnych w Polsce będzie miało instalacje fotowoltaiczne.

- Ten rok jest pierwszym, kiedy mogę powiedzieć śmiało, że OZE są najtańszym źródłem energii - stwierdził Piotr Czopek, dyrektor Departamentu OZE i Energetyki Rozproszonej, Ministerstwa Aktywów Państwowych. Jak wyjaśnił, chodzi o porównanie nakładów inwestycyjnych na nowe moce. - OZE wykazują swoją efektywność kosztową, czas działa na ich korzyść. Ostatnie dwa lata pokazały w fotowoltaice, że spadek kosztowy jest gigantyczny - dodał dyrektor.

Mój prąd - wniosek i PRZEWODNIK po dotacjach do paneli słonecznych

Wydany miliard złotych wsparcia wygeneruje inwestycje rzędu 4-5 mld zł. Dotacja do 5 tys. zł z programu Mój Prąd pokrywa średnio 20 proc. kosztów instalacji fotowoltaicznej, resztę odbiorca dopłaca sam. - Z punktu widzenia państwa jest to najtańsza forma dotacji. To ok. 800–900 tys. zł za MW – wskazał Piotr Czopek.

Zmiana świadomości Polaków

Program "Mój Prąd" mocno poniósł wiedzę Polaków dotyczącą fotowoltaiki - zgodzili się uczestnicy debaty. Zainteresowanie wynika z przyznawanych dotacji.

Ile kosztuje instalacja fotowoltaiczna dofinansowana z programu „Mój prąd”?

- Dopłata to dodatkowa motywacja psychologiczna. Nie jest może najważniejsza jej wysokość - czy to będzie 80 proc. kosztów, 5 tys. zł czy 100 tys. zł  dofinansowania. Mój Prąd pokazuje statystycznemu Kowalskiemu, że oprócz kompleksowych rozwiązań prawnych, jest miliard złotych na dotacje i ten kierunek rozwoju będzie promowany - ocenił Michał Szewczyk, prezes Bison Energy.

Zmienia się także profil użytkownika instalacji fotowoltaicznych - atrakcyjne dla odbiorców prądu stały się także mniejsze własne instalacje fotowoltaiczne.

- Uruchomienie programu poprawiło świadomość użytkowników końcowych i spowodowało wzrost ich zainteresowania fotowoltaiką. Program dobrze wpływa edukacyjnie na klienta, który teraz dokładnie wie, czego chce - ocenił Michał Skorupa, prezes Foton Technik.  - Średnia moc instalacji zmalała do 2,7 kW mocy, ponieważ ten model mikroinstalacji wydaje się interesujący przy dotacji z programu Mój Prąd - dodał.

Panele słoneczne na dachu domu. Od czego zacząć?

Energia powinna być wykorzystana w domach

- Gratuluję pomysłu, z punktu widzenia ministerstwa Mój Prąd to jest sukces. Program dobrze wystartował, ale jest problem z edukacją społeczną - powiedział wiceprezes PGE Dystrybucja Jan Frania.

Podkreślił, że energia, która powstaje na sieciach o niskim napięciu, powinna być na tym niskim napięciu konsumowana. - Duży boom fotowoltaiki powoduje, że są to źródła rozproszone i z punktu widzenia operatora sieci nieprzewidywalne. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie i ile pojawi się nowych mocy. A założenie jest takie, że my musimy swoją sieć na przyjęcie takich mocy przygotować - dodał wiceprezes PGE Dystrybucja. Spółka przeznaczyła w tym roku na inwestycje sieciowe około 2,2 mld zł i co roku musi dokonywać nowych inwestycji w modernizację i rozbudowę sieci, by nadążyć za rozwojem rynku, na którym konsument energii ma znacznie więcej do powiedzenia.

Operator sieci przesyłowej (OSD) potwierdza przyłączenie mikroinstalacji do sieci - wtedy też dowiadują się o nowych instalacjach. Warto, aby w procesie, jeszcze przed dokonaniem inwestycji, przekazywać informację do dystrybutora energii. Należy zwracać uwagę także na urządzenia i jakość falowników, ponieważ urządzenia niskiej jakości mogą wywołują awarie na sieci niskiego napięcia. Ten problem rozwiązują kodeksy sieciowe i europejskie normy, które weszły w tym roku.

Potrzeby rosną

Operatorom sieci potrzebny jest program wsparcia magazynów energii. Jak przekonywał Jan Frania, warto rozważyć, czy nie poszerzyć programu Mój Prąd o magazyny energii. Nadwyżki energii prosument mógłby magazynować i zużywać w mocy, np. do ładowania samochodu elektrycznego.

Warto rozważyć rozszerzenie programu "Mój prąd" o magazyny energii

- Dolna granica mocy instalacji nie musi być w programie Mój Prąd określona. W przypadku górnej granicy 10 kW teraz idealnie wpisuje się w potrzeby. Z perspektywy najbliższych 12 miesięcy możemy powiedzieć, ze te 10 kW jest już niewystarczające. Dzisiaj oczekiwania i potrzeby rynku są zupełnie inne - argumentował Maciej Skorupa, prezes Foton Technik.

Tysiąc wniosków tygodniowo o dopłaty do fotowoltaiki z „Mój prąd”. Do kiedy wystarczy pieniędzy?

Do fotowoltaiki prosumenci chcą często dołożyć pompy ciepła, a to kolejne 3,5 kW mocy. Jeśli dodatkowo prosument zaczyna w domu stosować maty grzewcze, klimatyzatory - to jego zapotrzebowanie na energię elektryczną dalej rośnie.

- Gdyby nie było górnej granicy mocy instalacji w programie Mój Prąd, to miałby on swój udział także w tych większych instalacjach i powstałoby więcej mocy - dodał Michał Szewczyk, prezes Bison Energy.

Prezes NFOŚiGW Piotr Woźny zgadza się z rosnąca rolą ogrzewania elektrycznego. Uważa jednak, że na obecnym etapie warto skupić się na podstawowym celu Mojego Prądu, a więc wspieraniu samych instalacji prosumenckich do 10 kw. To także granica, do której opust na produkowaną i odbieraną potem z sieci energię jest korzystniejszy (wynosi w rozliczeniach 0,8).

- Mój Prąd został stworzony, by wesprzeć 200 tys. prosumentów. Lepsze jest wrogiem dobrego - przekonywał dyrektor Piotr Czopek. Jego zdaniem, program się udał, ponieważ jest prosty. Dołożenie do niego nowych elementów wsparcia, jak pompy ciepła czy magazyny energii wydłużyłoby czas oczekiwania na płatności.

Pieniądze na panele fotowoltaiczne

Do niedawna Polacy wspierali się przy inwestycjach we fotowoltaikę głównie pieniędzmi bankowymi. Po wprowadzeniu ulgi termomodernizacyjnej i dotacji coraz więcej osób jest w stanie finansować instalacje fotowoltaiczne z oszczędności. Koszty inwestycji zmniejsza też obniżona, jednolita stawka VAT na instalacje fotowoltaiczne związane z domami.

Banki mają przygotowane oferty dla prosumentów i wiedzą, w jak szybkim tempie przybywa inwestycji. Zdaniem Marcina Goderskiego, dyrektora departamentu consumer finance w Alior Banku, banki mogłyby jeszcze bardziej pomóc prosumentom.

- Bank pomoże konsumentowi w szybszy i prostszy sposób dotrzeć do finansowania. Końcowy klient jest bardzo wymagający, ma ograniczony czas działania. Bank może raz wpisać dane klienta aplikującego o kredyt i wnioskującego jednocześnie o dofinansowanie z programu Mój Prąd - przekonywał Marcin Goderski.

Planowane zmiany

Prezes NFOŚiGW Piotr Woźny zapowiedział dalszą cyfryzację obsługi oceny wniosków, które od 21 października można składać elektronicznie.

Nowy sposób składania wniosków w programie Mój Prąd

NFOŚiGW przygotowuje pożyczki na panele fotowoltaiczne instalowane na blokach

W NFOŚiGW prowadzone są prace nad odrębnym programem pożyczkowym dla domów wielorodzinnych. Program dla spółdzielni mieszkaniowych powinien być dystrybuowany przez WFOŚiGW. Przykładem jest spółdzielnia Wrocław Południe, która skorzystała z programu Prosument. Badania w Poznaniu prowadzone na wysokich blokach 13-piętrowych wskazały, że inwestycja zwraca się po ok.  7 latach.

Pierwszy nabór wniosków w programie Mój Prąd zakończył się 20 grudnia 2019 roku. Do NFOŚiGW wpłynęło ponad 25 tys. wniosków, najwięcej z województw mazowieckiego i śląskiego, na kolejnych miejscach są województwa: małopolskie, wielkopolskie i podkarpackie. Liczba instalacji już dofinansowanych i zatwierdzonych do wypłaty wynosi 90 mln zł. Przy średnim zużyciu 2,5 MWh/rok energia z tych instalacji pozwoli na zasilenie 40 tys. gospodarstw domowych. Kolejny nabór wniosków rozpocznie się 13 stycznia 2020 r.

Koniec dopłat do fotowoltaiki w tym roku. Co dalej z programem "Mój prąd"?

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE