Aplikacja mobilna GreenWay ma ułatwić ładowanie aut elektrycznych

Aplikacja mobilna GreenWay ma ułatwić ładowanie aut elektrycznych

Największa w Polsce sieć stacji ładowania samochodów elektrycznych – GreenWay udostępniła w końcu kierowcom aplikację mobilną, za pomocą której będą mogli sprawdzić czy ładowarka, z której chcą skorzystać, jest dostępna, uruchomić ładowanie i za nie zapłacić. Portal WysokieNapieice.pl testował ją przez wiele tygodni. Jak się spisuje?

Blisko dwa lata zajęło GreenWay’owi zbudowanie aplikacji na smartfony, która powinna ułatwić klientom korzystanie z usług tej największej w Polsce i na Słowacji sieci ładowania „elektryków”.

Początkowo nowi klienci musieli założyć konto on-line za pomocą strony internetowej i poczekać na przesyłkę pocztową z kartą RFID, dzięki której mogli uruchomić ładowanie. Po kilku miesiącach GreenWay udostępnił także możliwość obsługi ładowarek za pomocą strony internetowej, co umożliwiało rozpoczęcie ładowania także bez karty RFID, ale było mało wygodną prowizorką.

Dzisiaj, w końcu, słowacka spółka udostępniła użytkownikom aplikację na smartfony, która jest dużo wygodniejsza w użytkowaniu i zawiera kilka nowych funkcji. To także dużo lepsze i bardziej dopracowane rozwiązanie, niż pierwsza aplikacja mobilna, którą GreenWay udostępnił na bardzo krótki czas ponad rok temu.

Aplikacja GreenWay na Androida i iPhony

W sklepach z aplikacjami kierowcy znajdą ją pod nazwą „GreenWay Polska”. Wersja aplikacji na Androida ma przyzwoite rozmiary (27 MB). Więcej pamięci muszą jednak zarezerwować pod nią użytkownicy iPhone’ów – wersja aplikacji GreenWay’a dostępna w App Store ma aż 40 MB. WysokieNapiecie.pl przez wiele tygodni testowało wersję 3.33 na Androida, czyli bez minimalnych poprawek, jakie zostały wprowadzone do wersji 3.34, udostępnionej już wszystkim klientom.

Szybkość działania i funkcjonalności aplikacji GreenWay

Aplikacja działa szybko i sprawnie, co ma kluczowe znaczenie. W najnowszej wersji nie wymaga ponadto każdorazowego logowania po jej zamknięciu, co dodatkowo ułatwia i przyśpiesza obsługę. Jej podstawowa funkcja to mapa stacji ładowania. Dostępne są zarówno ładowarki polskie, jak i słowackie, i zarówno GreenWay’a, jak i urządzenia należące do podmiotów trzecich (np. galerii handlowych), ale włączone do jego sieci. Za jej pomocą uruchomimy także nawigację google’a, która doprowadzi nas do ładowarki.

Klikając na każdą ze stacji ładowania zobaczymy iloma i jakiego typu łączami dysponuje, jakie na poszczególnych przewodach udostępnia moce (od czego zależy szybkość ładowania auta) a także, co najważniejsze – ich dostępność, a więc czy nie są zepsute i czy ktoś z nich właśnie nie korzysta. W aplikacji znajdziemy także dokładny adres wybranej stacji, jej zdjęcie i dość szczegółowe informacje o dostępnych na miejscu usługach podmiotów trzecich, jak np. restauracji, stacji benzynowych czy sklepów, wraz z ich nazwami. Widać, że obsługa GreenWay’a przyłożyła się do zebrania tych informacji. W końcu mowa o ponad tysiącu różnych punktów towarzyszących blisko 200 stacjom ładowania sieci w całym kraju.

Aplikacja umożliwia rozpoczęcie ładowania auta za pomocą przycisku na aplikacji (wtedy musimy wiedzieć z którego kabla korzystamy) lub zeskanowania kodu QR umieszczonego pod każdym z przewodów. Niestety, kody niekiedy (np. w przypadku ładowarek Efacec) są naklejone tak, że telefon trzeba wciskać pod zwisający kabel do ładowania, co utrudnia skorzystanie z tej – i tak najmniej wygodnej naszym zdaniem – opcji. Wciąż dostępne będzie oczywiście uruchamianie ładowarki kartą RFID, czyli najszybsza i najłatwiejsza forma skorzystania z usług GreenWay’a.

Aplikacja dostarcza także bardzo przydatnych informacji w czasie ładowania, o mocy, z jaką ono przebiega, czasie jakie upłynął (po określonym czasie firma nalicza dodatkowe opłaty za zajmowanie miejsca do ładowania) oraz ilości energii o jaką został uzupełniony akumulator samochodu. Dzięki temu, robiąc np. zakupy w galerii handlowej, dużo łatwiej niż dotychczas, sprawdzimy czy już warto je kończyć i wracać do auta. Podczas naszych testów redakcyjnych zdarzało się, że informacje z ładowarki nie były przekazywane do systemu i dalej do aplikacji, a więc na telefonie dostrzegaliśmy, że auto przestało się ładować (pobierana moc spadła do 0 kW), ale w rzeczywistości ładowanie nadal trwało. Były to jednak sporadyczne przypadki.

W razie problemów, aplikacja ułatwia komunikację z infolinią. Wystarczą trzy kliknięcia aby wysłać zgłoszenie lub połączyć się z konsultantem.

Aplikacja w zakładce „Poprzednie ładowania” umożliwia także sprawdzenie poprzednich sesji ładowania, wraz z godzinami ich rozpoczęcia i zakończenia, czasem trwania, adresem stacji, wykorzystanym złączem, pobraną ilością energii, kierowcą (przydatne w przypadku jednego konta firmowego dla wielu kierowców) oraz naliczoną kwotą. Teoretycznie wszystko z poziomu aplikacji można także wyeksportować do pliku, np. excelowskiego, ale mamy wrażenie, ze ta funkcja nadal nie działa poprawnie.

Czego nie znajdziemy w aplikacji GreenWay?

Największe rozczarowanie mogą przeżyć ci kierowcy, którzy liczyli na opcję rezerwacji konkretnego złącza ładowania. GreenWay konsekwentnie nie udostępnia takiej możliwości, kierując się zasadą „kto pierwszy, ten lepszy”.

W aplikacji zabrakło także wskazówek dla kierowców, którzy zastanawiają się nad wykupieniem abonamentu GreenWay'a. Dzięki stałym miesięcznym opłatom kierowcy mogą korzystać z niższych stawek za ładowanie. Aplikacja mogłaby im podpowiadać, czy ładują się już na tyle często, że wykupienie abonamentu byłoby dla nich korzystne. Zyskiem GreenWay'a byłaby lojalizacja klientów.

Udostępnienie użytkownikom aplikacji mobilnej to bardzo dobry i ważny krok, który GreenWay powinien zrealizować już dawno temu. Jednak lepiej późno, niż wcale. Długi czas oczekiwania na aplikację wynagradzają jednak jej funkcjonalność i szybkość działania. Aplikacja na pewno ułatwi ładowanie w przypadku, gdy zapomniało się swojej karty RFID i umożliwi szybkie sprawdzenie ile czasu pozostało jeszcze kierowcy do zakończenia ładowania.

Kolejnym krokiem będzie roaming? PGE się przygląda

Oby za tym krokiem poszło także włączenie do niej ładowarek innych sieci. GreenWay zakomunikował właśnie, że udostępnia już możliwość „spięcia” swojego systemu z ładowarkami innych operatorów w ramach roamingu, ale na taki krok zdecydować musi się jeszcze druga strona.

– Roaming wśród dostawców usług ładownia samochodów elektrycznych jest naturalnym krokiem rozwoju ekosystemu. W tej chwili rynek zmierza w kierunku wzajemnego oferowania tych usług przez właścicieli infrastruktury i operatorów wirtualnych. Przyglądamy się temu zjawisku – dość enigmatycznie odpowiada na nasze pytanie o to, czy PGE podpisze taką umowę z GreenWay’iem Tomasz Marzęda, prezes PGE Nowa Energia.

Jeżeli tak się stanie, operatorzy będą mogli konkurować ze sobą nie tylko ceną ładowania i lokalizacją stacji, ale też łatwością obsługi ładowarek, czyli także aplikacjami mobilnymi.

Technologie dostarcza

E-mobilność napędza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE