Menu
Patronat honorowy Patronage

Niemiecka energetyka – tykająca bomba w rękach SPD

Kanclerz Merkel oddała największy w historii Niemiec program gospodarczy – transformację energetyki na "zieloną" – w ręce koalicyjnej SPD. Nic dziwnego, bo Energiewende tyka jak bomba zegarowa.

Kanclerz Merkel oddała największy w historii Niemiec program gospodarczy – transformację energetyki na „zieloną” – w ręce koalicyjnej SPD. Nic dziwnego, bo Energiewende tyka jak bomba zegarowa.

Chadecka CDU nie będzie już odpowiadać za wdrażanie swojego sztandarowego projektu – transformacji energetyki jądrowej i węglowej na odnawialną. Odpowiedzialny za to Peter Altmaier opuści resort środowiska i pokieruje urzędem kanclerskim, czyli zostanie prawą ręką Angeli Merkel.

Transformacją energetyczną zajmie się koalicyjna SPD. Tak zwanym superministerstwem łączącym resorty środowiska i gospodarki pokieruje osobiście jej szef – nowy wicekanclerz Sigmar Gabriel. Dla Gabriela to właściwie powrót na ten fotel, bo ministrem środowiska był także w pierwszym rządzie Merkel w latach 2005-2009.

Oddanie Energiewende, czyli największego programu gospodarczego kanclerz Merkel w ręce wielkiego koalicjanta, może zaskakiwać. Jeżeli jednak przyjrzeć się bliżej wyzwaniom, jakie stoją przed Gabrielem, można raczej odczuć, że to podrzucenie tykającej bomby, którą SPD będzie musiało teraz rozbroić.

Reforma wsparcia „zielonych” elektrowni

Pierwszym poważnym wyzwaniem będzie przygotowanie nowego systemu wsparcia energetyki odnawialnej. Zgodnie z umową koalicyjną, którą opisaliśmy na początku grudnia, program zmian ma być gotowy już wiosną, a rząd chce go przyjąć w połowie 2014 roku. Zmiany są konieczne, ponieważ istniejący system wsparcia „zielonych” elektrowni stał się ofiarą własnego sukcesu. Odnawialne źródła energii (OZE) rozwijają się zdecydowanie szybciej niż przewidywał rząd. Altmaier ostrzegał niedawno, że bez zmian koszty dopłat do eko-elektrowni wzrosną pod koniec lat 30. do biliona euro.

Takich zmian – mimo poparcia w oddzielnym wówczas ministerstwie gospodarki  – Altmaierowi nie udało się jednak przeprowadzić. Zamiast zamrożenia przyszłorocznej opłaty OZE, ponoszonej przez konsumentów, na obecnym poziomie i maksymalnie 2,5-procentowego wzrostu w latach kolejnych, koszt wsparcia OZE wzrośnie w 2014 roku o 18 proc., do 6,24 eurocentów w każdej kilowatogodzinie energii.

W dodatku SPD nie udało się zawrzeć w umowie koalicyjnej własnej propozycji wyborczej – obniżenia o 25 proc. podatku od energii elektrycznej, co częściowo złagodziłoby podwyżkę. Zresztą o to samo zabiegał poprzednik w koalicji – liberalna FDP. Pomysł skutecznie blokowało jednak CDU z ministrem Altmaierem na czele. Zamiast zmniejszania wpływów podatkowych proponował oszczędzanie prądu.

Gabriel ma też spróbować narzucić dużym producentom „zielonej” energii – farmom wiatrowym i solarnym – dodatkowe obowiązki opłacania rezerwowych źródeł mocy na wypadek złej pogody (gdy nie wieje lub nie świeci słońce).

Przycięcie wsparcia dla odnawialnych źródeł energii będzie bardzo trudne, bo w Niemczech blisko połowa z nich należy do osób indywidualnych, często wyborców lewicowego SPD.

W rezultacie SPD ma okazję narazić się niemal wszystkim uczestnikom Energiewende. Problemy na własnym podwórku to jednak dopiero przygrywka.

Gra interesów

Socjaldemokraci, zgodnie z przedwyborczymi obietnicami, będą przycinać ulgi dla części przemysłu, który do tej pory dzięki systemowi specjalnych ulg w niewielkim stopniu pokrywał koszty transformacji energetycznej.

Jak sami przekonywali jeszcze przed wyborami, z ulg, które miały pomóc niemieckiemu przemysłowi konkurować na światowych rynkach, korzystają także firmy, które nie powinny mieć takich przywilejów jak np. pola golfowe, czy lokalne piekarnie.

Kto je zachowa, a kto straci – o to będzie się toczyć zawzięta walka.  Przeciwko płaceniu za odnawialną energię protestują przemysłowcy. – W tym roku dopłaty do energii odnawialnej wyniosły 25 mld euro. Z tego połowę płacą firmy. Każda podwyżka odbije się na konkurencyjności – tłumaczy nam przedstawiciel dużego związku niemieckich przemysłowców.

Groźnym memento jest casus dużego producenta sztucznych włókien na potrzeby przemysłu samochodowego – firmy SGL Carbon, która niedawno ogłosiła, że wybuduje fabrykę w USA i stamtąd będzie zaopatrywać niemieckie fabryki aut. SGL uczyniła to właśnie ze względu na ceny prądu, które w USA są o połowę niższe.
 
Aukcje jak w Polsce

Ponadto umowa koalicyjna przewiduje próbę wprowadzenia podobnego mechanizmu, który teraz stara się przeforsować w Polsce rząd Tuska – czyli aukcji w wyniku których wsparcie otrzymają ci producenci „zielonego” prądu, którzy oczekują najniższej pomocy. Jednak Niemcy nie zamierzają robić tego przed 2018 rokiem, a i to pod warunkiem, że próbne aukcje (dla 400 MW farm fotowoltaicznych w 2016 r.) pokażą, że system zapewnia szeroki udział obywateli w inwestycjach.

Spór z Brukselą

Zdecydowanie szybciej urynkowienie OZE chce przeforsować w całej Unii Europejskiej komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wytyczne Brukseli w tej sprawie mają się pojawić wiosną, a systemy aukcyjne miałyby zostać wprowadzone w całej UE w ciągu roku.

Cytowany przez Der Spiegel anonimowy przedstawiciel niemieckiego rządu mówi o pomyśle Almunii, że „to nie jest gospodarka rynkowa, ale ideologiczna ciasnota umysłowa”. Teraz niemieccy ministrowie środowiska i spraw zagranicznych (obaj z SPD) będą to musieli wytłumaczyć komisarzowi w bardziej dyplomatyczny sposób.

Także niemiecki komisarz ds. energii Guenther Oettinger wypowiada się w podobnym duchu. Cytowany przez Deutche Welle doradca komisarza miał wiosną powiedzieć, że „Niemcy osiągnęły już 24-procentowy udział źródeł odnawialnych w miksie energetycznym i to wystarczy. Należy teraz ograniczyć gwarancje zakupu zielonej energii i sztywne ceny”.

Unijny komisarz ds. konkurencji skrytykował niemiecką ustawę także w zakresie ulg dla przemysłu. Od kilku miesięcy trwa kontrola, czy przyznanie ok. 1700 niemieckim firm tych przywilejów nie naruszyło unijnego prawa. Gdyby okazało się, że tak. Niemieccy przedsiębiorcy musieliby zwracać pomoc liczoną w miliardach euro. Według nieoficjalnych informacji Komisja Europejska zacznie procedurę przeciwko Niemcom 18 grudnia.

Spór z Polską

Jakby tego było mało wicekanclerza czeka wkrótce jeszcze jedno starcie z… Polską. Umowa koalicyjna zakłada całkowite poparcie dla ustanowienia nowego celu zmniejszenia emisji dwutlenku węgla do 2030 r. o 40 proc. (w stosunku do 1990 r.). Polska jest temu bardzo przeciwna, ale wygląda na to, że na marcowym szczycie UE będzie osamotniona – 40-procentowy wskaźnik popierają także Francja i Wielka Brytania.

W rezultacie SPD ma okazję narazić się na wielu frontach.

Gabriel saper

Merkel z czystym sumieniem (politycznym) zostawia swoje dziecko w obcych rękach. Energiewende nadal cieszy się bardzo wysokim poparciem społecznym, jednak kolejne sondaże pokazują, że malejącym. Nie bez winy jest zresztą samo SPD, które wspólnie z Zielonymi budowało kapitał polityczny na krytyce obecnych rozwiązań – głównie nierównomiernego rozkładu ciężaru wsparcia pomiędzy przeciętnego Schmidta a wielki przemysł. Teraz superministrowi Gabrielowi przyjdzie rozbrajać bombę, do podłożenia której sam się przyczynił.

Partnerzy portalu

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Akcje gdańskiej Energi w ciągu dwóch sesji od debiutu giełdowego potaniały o 7 proc. Nie widać też wyraźnych impulsów, które krótkim terminie mogłyby podbić jej wycenę.

Rynek energii wspiera:
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

W wielu krajach fundusze emerytalne inwestują w sieci energetyczne. W Polsce też…. ale wyłącznie fundusz australijski, bo polskie nie mogą.

Partnerzy portalu