Niemiecki regulator: ujemne ceny energii to wina tradycyjnej energetyki

Niemiecki regulator: ujemne ceny energii to wina tradycyjnej energetyki

Ujemne ceny energii elektrycznej w Niemczech? Winni są wytwórcy energii ze źródeł pracujących w podstawie, bo są mało elastyczni i nie reagują na sygnały cenowe z rynku – stwierdza specjalny raport niemieckiego regulatora rynku energii BNetzA. Według urzędu, tradycyjni producenci energii wytwarzają jej wielokrotnie za dużo, np. w okresach bardzo wysokiej produkcji prądu z farm wiatrowych i paneli słonecznych.

Zjawisko negatywnych cen energii pojawiło sie w Niemczech wraz z rosnącym udziałem niestabilnych OZE, jak wiatr czy słońce. Po przekroczeniu przez te źródła odnawialne pewnego poziomu mocy zainstalowanej i w sprzyjających warunkach są one w stanie dostarczyć tyle energii, że niemieccy operatorzy systemów przesyłowych muszą ją “upychać” za granicą, dopłacając sąsiadom za jej “wzięcie”. Okresy takie nie trwają zazwyczaj długo, ale ceny, jakie trzeba dopłacić za wypchnięcie energii za granice, są bardzo wysokie. Chociażby ze względu na koszty “negatywnego” redispatchingu, czyli zatrzymywania elektrowni w sąsiednich krajach, aby energii w Europie nie było w danym momencie za dużo (w systemie elektroenergetycznym w każdej sekundzie produkcja i zużycie muszą być takie same). Na końcu płacą niemieccy konwencjonalni wytwórcy, bo to ich energii trzeba się pozbyć.

{norelated}W 2015 r. negatywne ceny na rynku spot trwały przez 126 godzin, rozłożonych na 25 dni. Niemiecki urząd regulacyjny Bundesnetzagentur (BNetzA) przeanalizował kilka przypadków wystąpienia negatywnych cen w drugiej połowie tego roku i w końcowym raporcie całą odpowiedzialność zwalił na tradycyjnych wytwórców. Jedna czwarta elektrowni pracujących w podstawie niemieckiego systemu reaguje tylko w minimalnym zakresie na sygnały cenowe z rynku w szczytach podaży – stwierdził prezes BNetzA Jochen Homann. Innymi słowy, nie ograniczają produkcji mimo skrajnie niskich, a nawet ujemnych cen. Czyli nie słuchają, co im mówi rynek, więc sami są sobie winni – zdaje się dodawać prezes Homann.

BNetzA ustalił bowiem, że poziom produkcji, który zabezpiecza prawidłowe funkcjonowanie najważniejszych elementów niemieckiego systemu elektroenergetycznego, jest wielokrotnie mniejszy od produkcji źródeł działających w podstawie. Okazało się bowiem, że minimalny poziom generacji, który zabezpieczał prawidłowe działanie systemu w analizowanych momentach wynosił od 3 do 4,5 GW. A tymczasem źródła w podstawie produkowały od 23 do 28 GW. Różnicę producenci “sprzedawali”, dopłacając.

Regulator w raporcie, powołując się na obowiązującą politykę energetyczną, w zasadzie umywa ręce, przy okazji wytykając źródłom z podstawy zbyt małą elastyczność. Problem polega na tym, że zazwyczaj niemal 80 proc. nadwyżki pochodziło z elektrowni atomowych i na węgiel brunatny, a zwłaszcza tych pierwszych w zasadzie nie można regulować. Reszta pochodziła z teoretycznie bardziej elastycznych elektrowni na węgiel kamienny i gaz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że większa część niemieckiej podstawy mocy została uznana wprost za niepotrzebną. Za wyjątkiem – z oczywistych przyczyn ─ elektrociepłowni, które energię elektryczną produkują jedynie przy okazji dostarczania ciepła mieszkańcom.

Niemiecki atom i tak ma zniknąć za parę lat, ale przy takim podejściu władz, większej części reszty podstawy też grozi przetrzebienie. W tym kontekście BNetzA przypomina, że od roku trwa kwalifikacja niektórych źródeł wiatrowych do świadczenia systemowej usługi ograniczania dostarczanej mocy na żądanie, a w planach są np. emulatory mocy biernej, współpracujące z elektrowniami fotowoltaicznymi. W artykule Elektrownia słoneczna może „udawać” konwencjonalną  opisaliśmy próby z tego typu systemem w Kalifornii.

Rozwiązaniem mogą być także inwestycje w uelastycznienie elektrowni na węgiel brunatny, ale byłyby tak kosztowne, że ich właściciele wolą na razie dopłacać za „wypychanie” produkowanej przez siebie energii przez kilkanaście-kilkadziesiąt godzin w roku, czekając na to co przyniesie polityczna przyszłość. W Niemczech nadal trwają bowiem dyskusje o przenoszeniu elektrowni na węgiel brunatny do rezerwy, także opłacanej z kieszeni odbiorców. Kolejnym rozwiązaniem problemu nadpodaży mogą być systemy przechowywania energii i to nie tylko elektrycznej, ale także w postaci gorącej wody na potrzeby systemów ciepłowniczych. W przyszłości pomóc może także rozwój tynku samochodów elektrycznych i na wodór, do produkcji którego potrzebne są ogromne ilości prądu.

W Polsce problemy dużej nadpodaży energii są jeszcze rzadkością za względu na relatywnie nieduży udział farm wiatrowych i paneli słonecznych w produkcji. Mimo to, w grudniu 2016 roku, gdy wiatraki pobiły historyczny rekord produkcji, dostarczając 1/3 mocy w Polsce, Polskie Sieci Elektroenergetyczne musiały już skorzystać z umów na redukcję wytwarzania energii elektrycznej w niektórych elektrociepłowniach, obniżając podaż mocy na rynku o blisko 600 MW. Zapłacili za to bezpośrednio odbiorcy energii w taryfie przesyłowej, a nie wytwórcy, którzy nie ograniczyli produkcji, bowiem w Polsce nie tylko nie ma ujemnych cen energii, ale obowiązuje jeszcze gwarantowana minimalna cena sprzedaży energii na poziomie 70 zł/MWh. W ocenie PSE ta sytuacja będzie musiała się zmienić, aby zmusić wytwórców energii do zwiększania elastyczności lub inwestycji w magazynowanie.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Niemiecki regulator: ujemne ceny energii to wina tradycyjnej energetyki”

  1. No cóż, przepychanka trwa. OZE w Polsce dostało takiego kopa, że chwilę potrwa zanim się pozbiera. Atomu raczej nie będzie, węgla zaczyna brakować, gaz zły bo ruski, kasy na modernizację sieci również nie ma no bo trzeba zasysypywać nią zwały w kopalniach. Quo vadis energetyko polska?

    • [quote name=”Pikuś”]No cóż, przepychanka trwa. OZE w Polsce dostało takiego kopa, że chwilę potrwa zanim się pozbiera. Atomu raczej nie będzie, węgla zaczyna brakować, gaz zły bo ruski, kasy na modernizację sieci również nie ma no bo trzeba zasysypywać nią zwały w kopalniach. Quo vadis energetyko polska?[/quote]
      ciemność widzimy

  2. A to akurat jest swego rodzaju „kopernikański przewrót” w myśleniu 🙂 bo do tej pory panowała narracja, że to wiatrowi i pv zawdzięczamy niskie ceny na rynku hurtowym… okazuje się, że jednak nie!

    Czekam na kolejne 😉

    • [quote name=”Matttt”]A to akurat jest swego rodzaju „kopernikański przewrót” w myśleniu 🙂 bo do tej pory panowała narracja, że to wiatrowi i pv zawdzięczamy niskie ceny na rynku hurtowym… okazuje się, że jednak nie!

      Czekam na kolejne ;)[/quote]
      Gdyby nie ironiczne uśmieszki, można by pomyśleć że kolega dojrzał i zaczyna rozumieć rzeczywistość. Niestety to chyba płonne nadzieje.

      • [quote name=”Duster_”][quote name=”Matttt”]A to akurat jest swego rodzaju „kopernikański przewrót” w myśleniu 🙂 bo do tej pory panowała narracja, że to wiatrowi i pv zawdzięczamy niskie ceny na rynku hurtowym… okazuje się, że jednak nie!

        Czekam na kolejne ;)[/quote]
        Gdyby nie ironiczne uśmieszki, można by pomyśleć że kolega dojrzał i zaczyna rozumieć rzeczywistość. Niestety to chyba płonne nadzieje.[/quote]

        Pana prywatne oceny na mój temat 🙂 nie maja większego znaczenia 🙂

    • Dobre porównanie kolego.Naprawdę.Brawo.Pierwsza jaskółka.Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś.Twoja podświadomość sprowadza Cię na dobrą drogę,ale świadomie jeszcze tego nie wiesz.Ale po tym wpisie widzę dla Ciebie szansę.Tylko jej nie zmarnuj.Szczerze Ci tego życzę.. Kopernik ledwo uszedł z życiem,ale przetrwał.Galileusz za swoje odkrycia miał zostać stracony,ale skończyło się na domowym areszcie.Obaj jednak mieli rację..

      • [quote name=”Krzysztof1234″]Dobre porównanie kolego.Naprawdę.Brawo.Pierwsza jaskółka.Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś.Twoja podświadomość sprowadza Cię na dobrą drogę,ale świadomie jeszcze tego nie wiesz.Ale po tym wpisie widzę dla Ciebie szansę.Tylko jej nie zmarnuj.Szczerze Ci tego życzę.. Kopernik ledwo uszedł z życiem,ale przetrwał.Galileusz za swoje odkrycia miał zostać stracony,ale skończyło się na domowym areszcie.Obaj jednak mieli rację..[/quote]

        Sorry ale te słowa uznania należą się niemieckiemu regulatorowi. Trochę go rozumiem bo co mieli powiedzieć ? negatywnie o systemie, który stworzyli ?

  3. Tak to się kończy jak się inwestuje w technologię, która musi pracować 7 dni w tygodniu przez 24 godziny. Na szczęście na rynku marchewki, skarpetek czy też urządzeń do szpitali jest inaczej.

  4. „Niemiecki atom i tak ma zniknąć za parę lat …”

    Nierozsądna decyzja.
    Aczkolwiek przy utrzymaniu dlaszych dopłat w ramach Energeviende … nie mają innego wyjścia.

  5. precyzyjnie winna jest nie tyle energetyka „tradycyjna” co stratedzy od planowania nowych bloków energetycznych z początku wieku – nie przewidzieli lub widząc początki eksplozji źródeł pogodo-zależnych nie chcieli uwierzyć że to już i że od wielkości ważniejsza jest elastyczność

    czyli – nastawialiście sobie bloków 1000 to macie kłopot, wielkie, nieelastyczne, wyłączenia i załączenia to większa strata kasy niż jazda na ujemnych cenach no i klops

    Niemców można jakoś usprawiedliwiać – decyzje o budowie „tradycyjnych” tysiączek (pierwsza dekada tego wieku) minęły się w czasie o włos z nieprzewidzianą eksplozją OZE (druga dekada) – zabrakło kilku lat

    w kraju Polska się nie minęły

    • [quote name=”kos-mi-ci”]precyzyjnie winna jest nie tyle energetyka „tradycyjna” co stratedzy od planowania nowych bloków energetycznych z początku wieku – nie przewidzieli lub widząc początki eksplozji źródeł pogodo-zależnych nie chcieli uwierzyć że to już i że od wielkości ważniejsza jest elastyczność

      czyli – nastawialiście sobie bloków 1000 to macie kłopot, wielkie, nieelastyczne, wyłączenia i załączenia to większa strata kasy niż jazda na ujemnych cenach no i klops

      Niemców można jakoś usprawiedliwiać – decyzje o budowie „tradycyjnych” tysiączek (pierwsza dekada tego wieku) minęły się w czasie o włos z nieprzewidzianą eksplozją OZE (druga dekada) – zabrakło kilku lat

      w kraju Polska się nie minęły[/quote]
      O tym, że rynek energii będzie się zmieniał wiadomo już od jakiś dobrych 10 lat, jak nie więcej. Co z tego wyniknie nie do końca oczywiście wiadomo, ale na pewno wielkie bloki pracujące 24 h przez 7 dni nie będą już w mainstreamie. Ale nasi zarządzający energetyka postanowili udawać, że tego nie rozumieją. A wynik kopania się z koniem jest zazwyczaj z góry znany.

      • Jest nadpodaż energoo bo klażdy chce zarobić[quote name=”realista”][quote name=”kos-mi-ci”]precyzyjnie winna jest nie tyle energetyka „tradycyjna” co stratedzy od planowania nowych bloków energetycznych z początku wieku – nie przewidzieli lub widząc początki eksplozji źródeł pogodo-zależnych nie chcieli uwierzyć że to już i że od wielkości ważniejsza jest elastyczność

        czyli – nastawialiście sobie bloków 1000 to macie kłopot, wielkie, nieelastyczne, wyłączenia i załączenia to większa strata kasy niż jazda na ujemnych cenach no i klops

        Niemców można jakoś usprawiedliwiać – decyzje o budowie „tradycyjnych” tysiączek (pierwsza dekada tego wieku) minęły się w czasie o włos z nieprzewidzianą eksplozją OZE (druga dekada) – zabrakło kilku lat

        w kraju Polska się nie minęły[/quote]
        O tym, że rynek energii będzie się zmieniał wiadomo już od jakiś dobrych 10 lat, jak nie więcej. Co z tego wyniknie nie do końca oczywiście wiadomo, ale na pewno wielkie bloki pracujące 24 h przez 7 dni nie będą już w mainstreamie. Ale nasi zarządzający energetyka postanowili udawać, że tego nie rozumieją. A wynik kopania się z koniem jest zazwyczaj z góry znany.[/quote]

        Cóż… przecież prąd musi płynąć do gospodarki. Braki prądu i tym samym wyłączenia całych sieci powoduje ogromne straty. W przypadku Niemiec straty te mogły by sięgać nawet wielu milionów euro za każdy taki dzień zastoju określonego rejonu Niemiec z powodu braku prądu.. dlatego lepiej jest już inwestować a przy okazji prąd pozbywać się dopłacając….

      • [quote name=”realista”][quote name=”kos-mi-ci”]precyzyjnie winna jest nie tyle energetyka „tradycyjna” co stratedzy od planowania nowych bloków energetycznych z początku wieku – nie przewidzieli lub widząc początki eksplozji źródeł pogodo-zależnych nie chcieli uwierzyć że to już i że od wielkości ważniejsza jest elastyczność

        czyli – nastawialiście sobie bloków 1000 to macie kłopot, wielkie, nieelastyczne, wyłączenia i załączenia to większa strata kasy niż jazda na ujemnych cenach no i klops

        Niemców można jakoś usprawiedliwiać – decyzje o budowie „tradycyjnych” tysiączek (pierwsza dekada tego wieku) minęły się w czasie o włos z nieprzewidzianą eksplozją OZE (druga dekada) – zabrakło kilku lat

        w kraju Polska się nie minęły[/quote]
        O tym, że rynek energii będzie się zmieniał wiadomo już od jakiś dobrych 10 lat, jak nie więcej. Co z tego wyniknie nie do końca oczywiście wiadomo, ale na pewno wielkie bloki pracujące 24 h przez 7 dni nie będą już w mainstreamie. Ale nasi zarządzający energetyka postanowili udawać, że tego nie rozumieją. A wynik kopania się z koniem jest zazwyczaj z góry znany.[/quote]

        wizjoner 😀

    • [quote name=”kos-mi-ci”]precyzyjnie winna jest nie tyle energetyka „tradycyjna” co stratedzy od planowania nowych bloków energetycznych z początku wieku – nie przewidzieli lub widząc początki eksplozji źródeł pogodo-zależnych nie chcieli uwierzyć że to już i że od wielkości ważniejsza jest elastyczność

      czyli – nastawialiście sobie bloków 1000 to macie kłopot, wielkie, nieelastyczne, wyłączenia i załączenia to większa strata kasy niż jazda na ujemnych cenach no i klops

      Niemców można jakoś usprawiedliwiać – decyzje o budowie „tradycyjnych” tysiączek (pierwsza dekada tego wieku) minęły się w czasie o włos z nieprzewidzianą eksplozją OZE (druga dekada) – zabrakło kilku lat

      w kraju Polska się nie minęły[/quote]
      Wygląda na to że kosmici mają rację – oto cytat z dzisiaj: dopiero po dziesięciu latach będzie wiadomo, czy modele, jakie zostały przyjęte do budowy strategii energetycznej, były właściwe. „Nie dlatego, że mieliśmy złych ekspertów, ale dlatego że jest tyle niewiadomych”
      Tak niejaki Tobiszowski komentował założenia nowej strategii energetycznej jaka ma być przedstawiona na jesieni.

  6. Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

    Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
    Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców 😉

    • [quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

      Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
      Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
      Dokładnie takie tłumaczenia słyszymy z ust obecnie rządzących, zawsze podejrzewałem że decydenci są z kosmosu, dopiero kolega Mattt ich zdemaskował.
      Tylko że przez ostatnie 1,5 roku zostały podjęte i wdrożone decyzje które miały na hipotetyczną sytuację wpływ nie mniejszy niż oszustwo współspalania. Ale to należy przemilczeć, taki przekaz dnia.

    • [quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

      Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
      Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]

      Tak jak pisałem znów to samo.Brawo.Zaczyna Pan pisać z sensem.

      • [quote name=”Krzysztof1234″][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

        Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
        Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]

        Tak jak pisałem znów to samo.Brawo.Zaczyna Pan pisać z sensem.[/quote]

        Ależ dziękuję ;). Pytanie tylko czy to co słyszymy od niemieckiego operatora neleży uznać za racjonalne bo jeśli tak to w konsekwencji to co słyszymy u nas też nalezy uznać za racjonalne.

        • [quote name=”Matttt”][quote name=”Krzysztof1234″][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

          Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
          Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]

          Tak jak pisałem znów to samo.Brawo.Zaczyna Pan pisać z sensem.[/quote]

          Ależ dziękuję ;). Pytanie tylko czy to co słyszymy od niemieckiego operatora neleży uznać za racjonalne bo jeśli tak to w konsekwencji to co słyszymy u nas też nalezy uznać za racjonalne.[/quote]

          *regulatora

    • [quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

      Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
      Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
      zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

      podpisano: tłumek znawców

      PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli

      • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

        Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
        Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
        zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

        podpisano: tłumek znawców

        PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

        Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

        A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.

        • [quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

          Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
          Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
          zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

          podpisano: tłumek znawców

          PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

          Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

          A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
          w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

          natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
          więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże

          • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

            Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
            Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
            zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

            podpisano: tłumek znawców

            PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

            Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

            A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
            w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

            natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
            więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże[/quote]

            Czyli wychodzi na to, że porównanie do piekarni czy zakładu wulkanizacyjnego jednak ani zabawne ani trafne bo nikt rynkiem wulkanizacji ręcznie nie steruje.

            Przyjmując Waszą logikę jak kto sobie za dużo wiatraków nastawia to ma kłopot który sobie sam zawdzięcza ? tak można to rozumieć ?
            Wszystko zależy od zasad jakie się przyjmie i tyle. Ok nawet rozumiem taki punkt widzenia tyle, że jeśli ktoś go prezentuje to konsekwentnie a nie wybiórczo.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

            Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
            Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
            zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

            podpisano: tłumek znawców

            PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

            Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

            A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
            w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

            natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
            więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże[/quote]

            Czyli wychodzi na to, że porównanie do piekarni czy zakładu wulkanizacyjnego jednak ani zabawne ani trafne bo nikt rynkiem wulkanizacji ręcznie nie steruje.

            Przyjmując Waszą logikę jak kto sobie za dużo wiatraków nastawia to ma kłopot który sobie sam zawdzięcza ? tak można to rozumieć ?
            Wszystko zależy od zasad jakie się przyjmie i tyle. Ok nawet rozumiem taki punkt widzenia tyle, że jeśli ktoś go prezentuje to konsekwentnie a nie wybiórczo.[/quote]

            I znów się zgadzamy.To 3 raz i w jakim tempie.Jak tak dalej pójdzie to jeszcze się zaprzyjaźnimy 😉

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

            Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
            Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
            zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

            podpisano: tłumek znawców

            PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

            Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

            A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
            w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

            natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
            więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże[/quote]

            Czyli wychodzi na to, że porównanie do piekarni czy zakładu wulkanizacyjnego jednak ani zabawne ani trafne bo nikt rynkiem wulkanizacji ręcznie nie steruje.

            Przyjmując Waszą logikę jak kto sobie za dużo wiatraków nastawia to ma kłopot który sobie sam zawdzięcza ? tak można to rozumieć ?
            Wszystko zależy od zasad jakie się przyjmie i tyle. Ok nawet rozumiem taki punkt widzenia tyle, że jeśli ktoś go prezentuje to konsekwentnie a nie wybiórczo.[/quote]
            błąd w założeniach – wiatraków nie jest za dużo, za dużo jest regulacji i wątpliwych definicji.

          • [quote name=”Duster_”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

            Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
            Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
            zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

            podpisano: tłumek znawców

            PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

            Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

            A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
            w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

            natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
            więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże[/quote]

            Czyli wychodzi na to, że porównanie do piekarni czy zakładu wulkanizacyjnego jednak ani zabawne ani trafne bo nikt rynkiem wulkanizacji ręcznie nie steruje.

            Przyjmując Waszą logikę jak kto sobie za dużo wiatraków nastawia to ma kłopot który sobie sam zawdzięcza ? tak można to rozumieć ?
            Wszystko zależy od zasad jakie się przyjmie i tyle. Ok nawet rozumiem taki punkt widzenia tyle, że jeśli ktoś go prezentuje to konsekwentnie a nie wybiórczo.[/quote]
            błąd w założeniach – wiatraków nie jest za dużo, za dużo jest regulacji i wątpliwych definicji.[/quote]

            I tu się zgadzamy – ręczne sterowania rynkiem zabrnęło tak daleko, że jakakolwiek inwestycja jest obarczona zbyt dużym ryzykiem regulacyjnym. Mechanizm rynkowy w odniesieniu do impulsów inwestycyjnych przestał zupełnie działać. W takich warunkach twierdzenie, że ktoś się nieprzystosował jest drwiną.

            A tak nawiasem – czyż nie lepiej dostawć uczciwą, rynkową cenę za wyprodukowaną energię ?

          • [quote name=”Matttt”][quote name=”Duster_”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Matttt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”]Myślę, że zupełnie nie doceniamy znaczenia tego przełomowego tłumaczenia nie tylko dla rynku niemieckiego ale dla interpretacji mnóstwa innych zagadnień!!! 🙂

            Proszę sobie oto wyobrazić taką hipotetyczna sytuację, że oto wytwórcy w jakiejś technologii skarżą się, na system wsparcia… że źle zaprojektowany, że zrobiła się nadpodaż jakichś certyfikatów i w związku z tym oni mają problemy z niskimi cenami, że mogą pobankrutować itd… a taki urzędnik im na to, że widocznie są mało elastyczni i nie potrafią dostosować podaży do rynku 😀 …i sprawa załatwiona!
            Kto zawinił? „stratedzy od projektowania nowych inwestycji!” zakrzyknie zgodnie z „logiką” tłumek znawców ;)[/quote]
            zalecamy popracowanie trochę w branży innej niż energetyka, np na początek piekarnia albo warsztat wulkanizacyjny – tam jest inna „logika”, bardzo naturalna i towarzysząca człowiekowi od zarania – jak ktoś sobie wybudował fabrykę na której produkt nie ma zbytu to nikt nie dyskutuje kto jest winny bo to oczywiste: lustro prawdę ci powie

            podpisano: tłumek znawców

            PS. nasz komputer powiedział że sam Pan jest tłumek, ale on popełnia ostatnio literówki więc nie wiemy co tak naprawdę miał na myśli[/quote]

            Zalecam porównać czy w branży dostawy pieczywa ktoś wprowadza jakieś dopłaty, certyfikaty, sztywne taryfy, dodatkowe obciążenia, rynki mocy albo pierszeństwo dla określonych producentów w dostawach do sklepów itd. Inaczej mówić czy jest wolny rynek czy ktoś nim ręcznie steruje. Potem proszę zrobić taką analizę dla warsztatu wulkanizacyjnego i każdej innej branży jaka przyjdzie do głowy. I dopiero wtedy gdy Wam wyjdzie, że można porównywać omawiany przypadek do warsztatu wulkanicznego to zalecam otworzyć szeroko dawno nieotwierane okno i wpuścic trochę świeżego powietrza do pokoju.

            A jak juz sobie tam wszystko porównacie to potem zastanówcie się czy ta sama argumentacja polskiego regulatora w analogicznym przypadku tyle, że w odniesieniu do innej grupy producentów byłaby zasadna.[/quote]
            w każdym kraju w różnym czasie różni goście sterują „wolnym rynkiem”, np. w kraju Polska aktualnie górnicy, którzy mają pierwszeństwo, natomiast akurat np. z wiatrem jest że „my name is Wiatr, Dead Wiatr” – taka faza akurat – w kraju Niemcy inna

            natomiast upieramy się że jak kto sobie zrobi za duże to ma kłopot który sam sobie zawdzięcza i po temacie
            więc kontynuując wątek rad i porad zalecamy przekonać się i samemu sobie zrobić coś za duże[/quote]

            Czyli wychodzi na to, że porównanie do piekarni czy zakładu wulkanizacyjnego jednak ani zabawne ani trafne bo nikt rynkiem wulkanizacji ręcznie nie steruje.

            Przyjmując Waszą logikę jak kto sobie za dużo wiatraków nastawia to ma kłopot który sobie sam zawdzięcza ? tak można to rozumieć ?
            Wszystko zależy od zasad jakie się przyjmie i tyle. Ok nawet rozumiem taki punkt widzenia tyle, że jeśli ktoś go prezentuje to konsekwentnie a nie wybiórczo.[/quote]
            błąd w założeniach – wiatraków nie jest za dużo, za dużo jest regulacji i wątpliwych definicji.[/quote]

            I tu się zgadzamy – ręczne sterowania rynkiem zabrnęło tak daleko, że jakakolwiek inwestycja jest obarczona zbyt dużym ryzykiem regulacyjnym. Mechanizm rynkowy w odniesieniu do impulsów inwestycyjnych przestał zupełnie działać. W takich warunkach twierdzenie, że ktoś się nieprzystosował jest drwiną.

            A tak nawiasem – czyż nie lepiej dostawć uczciwą, rynkową cenę za wyprodukowaną energię ?[/quote]
            Mogę mówić tylko za siebie – mam już umowę na przyszły rok w oparciu o rynek RDB.
            Zresztą w tym roku wszystko się wyjaśni – po wrogich przejęciach będzie wiadomo „pod kogo” były robione konkretne regulacje.

  7. Energii za dużo ? Produkujmy wodór do samochochodów zgodnie z sugestią z artykułu. Rozwiązujemy kilka problemów naraz

    • [quote name=”Pit37″]Energii za dużo ? Produkujmy wodór do samochochodów zgodnie z sugestią z artykułu. Rozwiązujemy kilka problemów naraz[/quote]

      Sprawność takiego rozwiązania nie powala. To jak grzać w domu przy otwartym oknie.

  8. Dzieci do szkoły, bona energetyce to kompletnie się nie znacie. Kilku panów z sami plusami tutaj powinno się puknąć mocno w glowę. Inaczej nigdy się nie obudzą i będą żyć w swojej rzeczywistości.

  9. Hmm. Wygląda na to, że ziemia jest winna, że samolot sie rozbił bo zabrakło mu paliwa. Założenie, że utrzymujące cały system energetyczny elektrownie węglowe maja dostosowywać się do chimerycznej produkcji z wiatru czy słońca jest utopijne. Mimo buńczucznych podskoków i komentarzy zwolenników wiatru nie da się zapewnić ciągłej produkcji energii z tych źródeł. Z wieloletniej batalii o Energiewende Niemcy wyszli z 2% wzrostem emisji CO2 i brakiem funkcjonowania systemu bez węgla! Nie byłoby ujemnych cen gdyby regulacje nie preferowały bezkrytycznego przyjmowania energii z OZE. W tle pojawiają się pomysły na ograniczenie tej sytuacji i możliwość wyłączenia farm wiatrowych w okresie nadpodaży. Mam za oknem widok na wiatraki które przez większość czasu stoją labo kręcą nawet bez ugięcia śmigła czyli z minimalnym uzyskiem energetycznym, przerost formy nad treścią, taki Mercedes na pedały… Król jest nagi…

  10. Ujemne ceny energii, to wina OZE. Niestabilne źródła OZE wymagają utrzymania równeległego systemu, który dostarczy energię, gdy brak wiatru lub słońca. Gdyby OZE były stabilne, nie byłoby utrzymywanie równoległego systemu. A że OZE jest niestabilne, to np. w Niemczech w lutym było ponad tydzień bez energii z OZE, a w jednym ze stanów w Australii w ciągu kilku miesięcy wystąpiły wielodniowe przerwy w dostawach elektryczności – stan był dokłądnie ciemny, jak Korea Północna. Takie są fakty!

  11. To ze w Niemczech brak zdrowego rozsądku i króluje czysta ideologia ze energia ma pochodzić ze źródeł odnawialnych i basta! Z kolei w Polsce tez brak zdrowego rozsądku co więcej interes branży węglowej przedkłada się ponad interes społeczeństwa.
    Zdrowy rozsądek to zróżnicowany mix energetyczny i brak szczególnych preferencji dla jakiegokolwiek typu wytwarzania energii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]