Induktory wykorzystuje się w niemal każdym zasilaczu czy transformatorze. To dzięki nim możemy zasilać sprzęty prądem o wysokim napięciu. Technologia opracowana przez polskich naukowców może znacząco zwiększyć wydajność tych urządzeń.
Producenci induktorów borykali się dotychczas z poważnym problemem – efektywność urządzeń znacząco spadała w maszynach nagrzewających się do wysokich temperatur. Rozwiązanie bolączki znaleźli naukowcy z Instytutu niskich Temperatur i Badań Strukturalnych PAN. Opracowali innowacyjną metodę produkcji induktorów z wykorzystaniem materiałów miękkich magnetycznie, dzięki czemu mogą one pracować w praktycznie każdych warunkach atmosferycznych. Tym samym, tworzy się induktory o niespotykanej dotychczas trwałości. Rozwiązanie było już testowane w warunkach rzeczywistych.
Z problemem przegrzewających się induktorów konfrontowała się dotychczas chociażby branża górnicza, gdzie wykorzystywane maszyny oprócz wysokich temperatur, pracować muszą w specyficznych, podziemnych warunkach. To tam w pierwszej kolejności powinny znaleźć zastosowanie nowe rozwiązania.
Jak wskazuje sama nazwa, chodzi przede wszystkim o indukcję magnetyczną. To jej poziom decyduje o wartości mocy przetwarzanej przez induktor. Dla zwiększenia ilości mocy przetwarzanej w możliwie najmniejszym urządzeniu wykorzystuje się opór elektryczny. Bez tego, maszyny bardzo szybko przepalałby się, chłonąc zbyt duże ilości energii.
W produkcji induktorów używa się dziś materiałów o wysokim oporze – polimerów i tworzyw sztucznych. Opór tych tworzyw spadał jednak znacząco wraz ze wzrostem temperatury. Polscy naukowcy postanowili je zatem… wyeliminować. W zamian stosuje się metodę spiekania ceramiki pod wysokim ciśnieniem. Od strony chemicznej, urządzenie składa się wyłącznie z żelaza i azotku boru.
Innowacyjne rozwiązanie znajduje się już w fazie komercjalizacji. Naukowcy powołali spółkę Nanoceramics, która złożyła wnioski patentujące wynalazek w ośmiu krajach. W ubiegłym roku spółka, jako jedna z 23 polskich startupów otrzymała nagrodę w prestiżowym konkursie MIT Enterprise Forum Poland, gdzie punktowane są przede wszystkim praktyczne walory urządzenia.
Przypomnijmy że ten sam MITEF wspólnie z PGNiG szuka w Polsce kolejnych takich startupów.
Induktory Nanoceramics mogą mieć zastosowanie nie tylko na Ziemi. Dzięki odporności na promienie UV i niewielką masę są idealnymi urządzeniami do wykorzystania w przestrzeni kosmicznej. Tym samym, polscy uczeni zyskują możliwość dołożenia kolejnej cegiełki do eksploatacji Układu Słonecznego.
Obecnie spółka sprzedaje wyłącznie licencje na produkcję, sama bowiem możliwości produkcyjnych nie posiada. W przyszłości ma się to jednak zmienić.
Induktory wykorzystuje się w niemal każdym zasilaczu czy transformatorze. To dzięki nim możemy zasilać sprzęty prądem o wysokim napięciu. Technologia opracowana przez polskich naukowców może znacząco zwiększyć wydajność tych urządzeń.
Już 11 państw Unii Europejskiej wykorzystuje więcej energii ze źródeł odnawialnych, niż przewidywały ich cele na 2020 rok. Większość z nich to kraje porównywalnie lub mniej zamożne od Polski. Na wschód od Renu nie pozostał nam już żaden sojusznik w walce przeciw „zielonemu” kierunkowi rozwoju energetyki.
W październiku 2016 r. minister energii ogłosił, że nadprodukcja węgla na rynku wynosi 25 mln ton. Pod koniec 2016 r. okazało się, że węgla brakuje, a minister Tchórzewski stwierdził, że ceny zostały sztucznie zaniżone przez „dealerów”.
Rynek mocy w pierwszym roku obowiązywania będzie kosztował odbiorców energii ponad 4 mld zł – wynika z symulacji przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte. To przełoży się na wzrost rynkowej ceny energii o 31,9 zł za MWh.
Maleją szanse na zmianę budzącej wątpliwości inwestorów i samorządowców ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Dlaczego?