Rower elektryczny: droga zabawka, pomoc czy niebezpieczny sprzęt?

Rower elektryczny: droga zabawka, pomoc czy niebezpieczny sprzęt?

Liczba wypadków z udziałem rowerzystów spada. Ile stanowią w nich takie z udziałem e-rowerów - tego polskie statystyki nie podają. Elektryczne rowery sprawdzają się na wielu trasach, ale też nie jest to sprzęt dla wszystkich. Zwłaszcza dla tych, którzy nie potrafią oprzeć się pokusie zwiększenia szybkości.

Za naszą zachodnią granicą rower elektryczny stał się codziennym widokiem. W Niemczech sprzedano w ubiegłym roku około miliona takich rowerów, w całym kraju ich liczba urosła już do kilku milionów. W elektrycznej jeździe na dwóch kółkach zasmakowali między innymi seniorzy. Starsi nie mają nierzadko kondycji fizycznej, refleksu, ale nadrabiają to drogim sprzętem. Efekt jest taki, że szybko rośnie też liczba wypadków z udziałem e-rowerów. Kierowcy nie doceniają elektrycznych rowerów, nie spodziewają się, że jadą szybciej niż rower tradycyjny. Policjanci wykrywają też elektryczne rowery, gdzie za pomocą prostego urządzenia zostało nielegalnie zdjęte ograniczenie prędkości do 25 km/h.

Jak jest w Polsce?

Rower to rower, nieważne czy elektryczny

Statystyki dotyczące wypadków z udziałem wszystkich rowerów mogą zadziwić. Od początku tego roku zanotowano w Polsce ponad 2,5 tys. takich wypadków. To o 350 mniej niż w ubiegłym roku. Zginęło 120 rowerzystów, o 47 osoby mniej niż rok wcześniej. Ciężko rannych zostało ok. 2,3 tys. osób, co oznacza spadek o 300 rannych. - To jedyna grupa, gdzie jest mniej wypadków, mniej zabitych i mniej rannych - mówi portalowi WysokieNapiecie.pl inspektor Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Jak zaznacza, statystyki nie rozróżniają rowerów na elektryczne i zwykłe. Podobnie zresztą jest w przypadku samochodów osobowych - nie są wyodrębniane wypadki z udziałem samochodów elektrycznych. Można jednak założyć, że e-rowery stanowią niewielki problem w Polsce, albo nie stanowią go wcale. Przynajmniej dla Policji.

Czytaj także: Elektryczne rowery zdobywają szczyty

Są przypadki łapania rowerzystów przekraczających na swoich e-rowerach prędkość. Rowerzyści są w stanie rozpędzić tego typu pojazd do 70 km/h.  Hamulce nie są przystosowane do takich prędkości, a niewprawny kierujący staje się ogromnym zagrożeniem. W Niemczech w ubiegłym roku zginęły 89 osoby w wypadkach elektrycznych rowerów.

Przerobienie e-roweru to już ingerencja w jego parametry. Według ustawy o ruchu drogowym, rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem, którego moc wyjściowa zmniejsz się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h.  U nas nikt (na razie) się nad tym nie pochyla. Nie jest sprawdzane, czy rowerzysta mknący na elektryku ma zniesione ograniczenie prędkości i jedzie szybciej niż dozwolone 25 km/h. Szybsze pojazdy nie są więc rowerami, wymagają uzyskania świadectwa homologacji, a kierowca musi mieć też odpowiednie uprawnienia. Wyłapanie takich przerobionych maszyn wymagałoby od policjantów szczegółowego egzaminowania rowerów, a na to nie ma ani czasu ani odpowiednich środków.

- Problemy - i to poważne - może mieć osoba, która uczestniczy w wypadku. W tym przypadku jej rower zostanie szczegółowo zbadany, jeśli został zmieniony to jest sprawa dla prokuratora - wskazuje insp. Kobryś.

Za kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu policjant może nałożyć mandat 500 zł.

Zasięgi rowerów elektrycznych

Deklarowane zasięgi rowerów elektrycznych to nawet ponad 100 km. Niedoświadczona osoba może w to uwierzyć, wybrać się na długą wycieczkę, a potem w pocie czoła wracać, gdy zasięg baterii się wyczerpie.

"Liczba przejechanych kilometrów rowerem elektrycznym waha się od 50 km do ponad 100 km. Jest to zależne do stylu jazdy oraz od tego, gdzie się poruszamy" - podaje producent rowerów TrybEco.

W praktyce dłuższe dystanse można przejechać na najmniejszym wspomaganiu i po płaskim terenie. Ale zdarzają się i przypadki, że rowerzysta wybiera wspomaganie "boost" i wyrusza w teren górski, a nie ma doświadczenia w jeździe, i dostaje 30 km elektrycznego wspomagania. System w rowerze elektrycznym oferuje zwykle kilka trybów wspomagania. Od oszczędnego, gdy wykorzystuje jedynie część mocy nominalnej silnika, aż do wysokiego, gdy korzystamy z jego pełnych możliwości.

- Inna kwestia, którą rozwiązuje rower elektryczny, to ograniczenia zdrowotne. Często w wyniku różnych kontuzji i schorzeń mamy problem z jazdą na tradycyjnym rowerze. Podjazdy i piękne trasy są poza naszym zasięgiem, bo nie dysponujemy taką siłą fizyczną, która umożliwiałaby nam dotarcie do nich. W takiej sytuacji rowery elektryczne pomagają po prostu wyrównać szanse, a dzięki temu, że zachowują wszystkie najlepsze prozdrowotne cechy tradycyjnych rowerów, ułatwiają powrót do sprawności fizycznej - uważa Krzysztof Kłosowski, ekspert marki Kross.

Wypożyczalnia - dobry biznes?

W polskich górach kwitnie biznes wypożyczania rowerów. W sezonie trzeba je rezerwować, a chętnych nie brakuje. Przykładowe ceny: 30 zł/godzinę, 300 zł/weekend. Ceny za dobę to najczęściej 100-150 zł.

"Komfortowa i dłuższa wycieczka rowerowa z dziećmi? Górzysty szlak 80 km wokół Tatr i wizyta na Słowacji? Pełne przewyższeń VELO Dunajec i jego niesamowite atrakcje?  MTB, adrenalina, wyjazd i zjazd z Turbacza (1310m.np.m)? To jest możliwe z e-rowerami!" - przekonuje jedna z wypożyczalni w Tatrach.

Czytaj także: Rower sam wyprodukuje sobie prąd

- Na jednej baterii udało mi się wyjeździć wszystkie single tracki w Świeradowie-Zdroju i Single Track pod Smrkem. W ciągu jednego dnia, a to ok. 86 km tras - mówi miłośnik jazdy rowerowej.

Z turystami jest jednak i kłopot.

- Zdarzyło się, że po jednym, niefortunnym wypożyczeniu właściciel wypożyczalni musiał wymieniać w rowerze opony, ponieważ były całkiem starte. - Ktoś mało doświadczony wybrał się na Przełęcz Karkonoską czyli najtrudniejszy szosowy podjazd rowerowy w Polsce a potem nie potrafił zjechać - wyjaśnia w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

- Są też wypożyczalnie które niechętnie wypożyczają rowery na singletracki (specjalnie przygotowane, jednokierunkowe trasy - zwykle w górach). Ze względu na brak umiejętności przypadkowych rowerzystów rowery często wracają zniszczone.

Wypożyczenie e-roweru poleca w Centrum Testowym w Srebrnej Górze polski producent Romet. Trasy na terenie Srebrnej Góry są częścią Strefy MTB Sudety, która jest największym i pierwszym w Polsce systemem górskich tras rowerowych o łącznej długości 497 km. Pierwsze pół godziny za darmo, by sprawdził czy rower mu pasuje. Firma zabezpiecza się od razu na wypadek uszkodzenia sprzętu - kaucja wynosi 300 zł.

"W przypadku uszkodzenia roweru, bądź jego części wynikającego z użytkowania roweru niezgodnie z jego przeznaczeniem, wypożyczalnia naliczy opłatę za usługę naprawy, bądź zakup nowej części do wymiany. Opłata pobierana jest z kaucji, w przypadku, gdy koszt uszkodzenia przewyższa kwotę kaucji wypożyczający zobowiązany jest do pokrycia całego kosztu naprawy lub uszkodzenia" - czytamy w regulaminie.

Jest jeszcze jedna porada dla turystów: wyruszając w góry lepiej się dobrze ubrać. Na elektryku można nieźle zmarznąć, nawet kiedy na rowerach bez wspomagania elektrycznego zwykle się to nie zdarza.

Czytaj także: Samochód elektryczny w komplecie z mieszkaniem

Technologie dostarcza

E-mobilność napędza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE