30-krotny wzrost cen. Wystarczył jeden zapis w projekcie ustawy

30-krotny wzrost cen. Wystarczył jeden zapis w projekcie ustawy

Inwestorzy uwierzyli w przedłużenie terminu obowiązywania popularnych białych certyfikatów, wydawanych za inwestycje w efektywność energetyczną. Ceny tych świadectw skoczyły w ciągu jednej sesji nawet trzydziestokrotnie. Wszystko dzięki poselskiemu projektowi zmiany ustawy, który wyrósł jak spod ziemi.

Na nowelizację ustawy o efektywności energetycznej czekano od bardzo dawna, ponieważ z końcem czerwca upływa termin ważności najpopularniejszych białych certyfikatów tzw. przetargowych. Nadzieja, że ustawa zostanie zmieniona i termin certyfikatów wydłużony opuściła wielu inwestorów, czego dowodem była wyprzedaż tych papierów w ostatnich miesiącach. Kto w tym czasie sprzedał świadectwa przetargowe (PMEF) za  23-30 zł za toe może teraz pluć sobie w brodę. Z sesji na sesję nastąpiła taka zwyżka notowań, o jakiej się nikomu dotąd nie śniło. Bo nagle, bez konsultacji pojawił się projekt wywracający do góry nogami rynek białych certyfikatów.

Ten ruch przebił wszystkie

Na stronach sejmowych projekt zmiany ustawy i wydłużenia terminu ważności tych świadectw o dwa lata pojawił się tuż przed weekendem.  W poniedziałek sesji nie było. We wtorek, kiedy ruszyły notowania na rynku praw majątkowych, najniższa cena świadectw wyniosła już 524 zł/toe, a najwyższa - 750 zł. Fixing ustalono na 600 zł/toe.

- Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z taką skalą wzrostu notowań. Owszem - bywały większe ruchy - związane właśnie ze zmianami legislacyjnymi, ale ten chyba przebił wszystkie. Warto poczekać teraz na finał prac nad ustawą i nad tym jej nowym elementem, który dał drugie życie certyfikatom przetargowym. Proces legislacyjny jest w bardzo wczesnej fazie, a rynek wykazał dużą wiarę w to, że projekt wejdzie szybko w życie - komentuje trader Tomasz Soroko.

Trzy rodzaje świadectw

Problemu z gigantycznymi wahaniami cen białych certyfikatów przetargowych by nie było, gdyby wszystko przebiegło zgodnie z założeniami znowelizowanej trzy lata temu ustawy o efektywności energetycznej. Wydawane na podstawie starych przepisów świadectwa przetargowe dostały okres przejściowy - do końca czerwca 2019 roku. W ostatnim, piątym przetargu z 2016 roku wydano znacznie więcej certyfikatów niż w poprzednich. I to głównie te świadectwa teraz trzymają inwestorzy.

Czytaj także: Kolejny rekord zapotrzebowania na moc? 

Dopuszczono także certyfikaty roczne wydane na nowych zasadach, ale dla zakończonych przedsięwzięć bez sprawdzenia efektu zachęty (PMEF_18 lub PMEF_19). I wreszcie najbardziej pożądane świadectwa bezterminowe (PPEF_F), których cena stabilnie utrzymuje się na wysokim poziomie - obecnie ok. 1,65 tys. zł/toe.

Sytuacja podbramkowa

Nie dość, że jest nadpodaż świadectw przetargowych, to w dodatku wydanych nowych certyfikatów bezterminowych  jest jak na lekarstwo. W URE czeka się na nie półtora roku i dłużej.  W tej sytuacji koło ratunkowe rzucono w ostatnim momencie, w poselskim projekcie ustawy, który w pierwszej kolejności zajął się rekompensatami za ceny energii.

"Szacuje się, że z uwagi na znaczne opóźnienia w wydawaniu świadectw efektywności energetycznej na podstawie przepisów ustawy z 2016 r. o efektywności energetycznej i liczbę nierozpatrzonych wniosków, obowiązek za rok 2019 (realizowany w terminie do 30 czerwca 2020 r.), nie będzie mógł zostać pokryty tymi świadectwami (PMEF_2019 i PMEF_F)" - napisano w uzasadnieniu.

Nie pierwszy to raz niestabilne prawo wpływa na wyjątkowe wahania cen na rynku praw majątkowych. Wystarczy przypomnieć zamieszanie, jakie na przestrzeni ostatniego roku było z cenami zielonych certyfikatów. Skala notowań nie była tu jednak aż tak duża.

Czytaj także: Białe certyfikaty miały wspierać efektywność energetyczną

 

Efektywność zapewnia

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE