Giełda energii złapie oddech wraz z nowym obligiem handlu?

Giełda energii złapie oddech wraz z nowym obligiem handlu?

Powrót na pełną skalę do giełdowego handlu energią elektryczną przez krótką chwilę zeszłego roku był lansowany jako piorunochron, który ochroni przed nadciągającą burzą rosnących cen. Nie został konsekwentnie zrealizowany, ale giełda odżyła.

30 lipca zeszłego roku, kiedy minister Krzysztof Tchórzewski ogłaszał, że planuje jak najszybciej zmienić ustawę i wprowadzić 100% obligo giełdowe na handel energią elektryczną, na horyzoncie widać już było ostrą zwyżkę cen.

Przez poprzednie lata handel prądem na TGE coraz bardziej „usychał” wraz ze spadkiem obliga, czyli obowiązku sprzedaży przez giełdę do 15 proc. Rzutem na taśmę na 2018 r. ustanowiono je na poziomie 30%, bo sytuacja wyglądała już na prawdę nieciekawie. Aż nagle, w połowie roku minister energii odkrył, że obrót giełdowy może być zabezpieczeniem przed różnego typu manipulacjami, o które wraz z URE zaczął podejrzewać uczestników rynku.

Ogłaszając plan powrotu do 100% obliga minister Krzysztof Tchórzewski jasno zadeklarował, że celem jest wyeliminowanie z rynku transakcji OTC (czyli pozagiełdowych), a zwłaszcza wewnątrzgrupowych. Sugerował jednocześnie, że pionowo zintegrowane grupy energetyczne, handlując same z sobą mogą przy takich transakcjach robić coś nieładnego. Sam fakt niewiedzy na jakich warunkach takie umowy są podpisywanie może rodzić jakieś podejrzenie - tłumaczył minister. Ministerstwo oszacowało później, że przez takie transakcje przeszło w 2018 r. 60% krajowej produkcji.

I minister zapowiedział, że pełne obligo zostanie wprowadzone już we wrześniu, a na dokładkę zamierza „poprosić” kontrolowane przez rząd grupy energetyczne, by już od 1 sierpnia sprzedawały  całość niezakontraktowanej wcześniej produkcji przez giełdę.

Czytaj także: Chaos związany z ustawą o cenach prądu trwa

Rzut oka na obroty w trakcie 2018 r. wystarcza, by stwierdzić, że „prośba” nie pozostała bez odzewu, sprzedawane wolumeny znacząco wzrosły przy czym profil handlu był podobny do lat poprzednich.

W danych TGE widzimy, że co prawda obroty na początku roku nie były największe, ale można to złożyć na karb ogólnego zamieszania związanego z ustawą o cenach. Stopniowo obroty  jednak zdecydowanie rosną i są już wyższe niż w 2015 r.

Z drugiej strony, spod obliga wyłączone są już zawarte kontrakty, w tym oczywiście i wewnątrzgrupowe. URE podczas prac nad ustawą w Senacie proponowało aby podlegały automatycznemu rozwiązaniu, jednak resort energii się nie zgodził. Te kontrakty będą więc jeszcze długo oddziaływać na strukturę rynku.

Także z tego powodu prezes TGE Piotr Zawistowski na razie jest ostrożny. Jak ostatnio zauważył, spodziewa się obrotów wyższych niż dwa lata temu, ale niższych niż przed rokiem, właśnie z powodu wyłączeń spod obliga określonych kontraktów. Z drugiej strony oceniał, że ustawa o cenach na razie nie zburzy rynku hurtowego, chociaż nie wiadomo co będzie po 2019 r.

Czytaj także: Początek 2019 z najniższymi cenami prądu w historii

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PSE