Menu
Patronat honorowy Patronage

Węgiel tanieje w Europie, ale drożeje w Polsce

Węgiel kamienny na europejskich rynkach kosztuje najmniej od 2016 roku. Tymczasem w Polsce jest… najdroższy od sześciu lat. Efektem są wyższe ceny energii elektrycznej i ogrzewania oraz rosnący import prądu. Jednak jeżeli polskie kopalnie zeszłyby z cen, tuż przed wyborami ponownie pojawiłby się problem ich rentowności.

Europejski indeks cen węgla kamiennego (sprzedawanego w portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) spadł na początku kwietnia do ok. 55 dolarów za tonę, w stosunku do blisko 100 dolarów jeszcze pół roku temu. Tak mało za węgiel płacono w Europie Zachodniej ostatni raz jesienią 2016 roku.

W Polsce węgiel o połowę droższy niż na Zachodzie

Tymczasem w Polsce, jak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu za luty,  węgiel kamienny sprzedawanym do polskich elektrowni i elektrociepłowni był najdroższy od sześciu lat. Elektrownie płaciły za niego średnio ok. 256 zł/t, a ciepłownie blisko 308 zł/t.

Jednak węgiel sprzedawany w Polsce jest gorszej jakości, niż ten notowany na europejskich rynkach. Gdyby wystawić polski surowiec w portach ARA, jego wartość za tonę wynosiłaby niemal 300 zł w przypadku elektrowni i ponad 320 zł w przypadku ciepłowni. To o niemal połowę więcej, niż kosztuje na Zachodzie, gdzie jego wartość po przeliczeniu nieznacznie przekracza dziś 200 zł.

Ceny węgla zaczną spadać także w Polsce?

Ceny węgla w Polsce w większej mierze zależą od długoterminowych kontraktów, więc reagują na europejskie trendy z opóźnieniem i z mniejszą siłą. Jeszcze niedawno ceny na Zachodzie były nieznacznie wyższe, niż w Polsce. Jednak słabe dane z europejskiej, amerykańskiej i chińskiej gospodarki oraz duża produkcja energii ze źródeł odnawialnych sprawiają, że węgiel w portach ARA mocno tanieje.

Ceny węgla w Polsce wkrótce także powinny zacząć spadać. Tak w każdym razie powinno się dziać, gdyby energetycy kupowali węgiel na warunkach rynkowych, a nie – jak określił to wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo Grzegorz Tobiszowski – po cenach „kreowanych” przez rząd.

Zobacz także: Kolejne rządy skreślają węgiel. Co proponują w zamian?

Jednak gdyby energetycy byli zmuszeni do kupowania węgla powyżej stawek rynkowych, zadziała inny mechanizm – energia elektryczna w Polsce będzie na tyle droga, że jeszcze bardziej wzrośnie import prądu z Europy. Już w 2018 roku był on najwyższy w historii. To z kolei byłoby drugim, po ustawie zamrażającej ceny prądu dla odbiorców, poważnym ciosem dla polskich koncernów energetycznych.

Energetyka i tak zapłaci za węgiel

Jeżeli spółki górnicze obniżyłyby z kolei ceny węgla, wówczas ponownie mogłyby zacząć przynosić straty. W 2018 roku średnie koszty wydobycia (licząc kopalnie najlepsze i najgorsze) wyniosły w Polskiej Grupie Górniczej 285 zł na tonę, a więc dużo powyżej ostatnich cen węgla na Zachodzie. Ubiegłoroczna średnia cena sprzedaży z PGG wyniosła natomiast 311 zł i – jak można wywnioskować z trendu pokazywanego w danych Agencji Rozwoju Przemysłu – na początku tego roku jeszcze wzrosły. Polski węgiel stał się więc ostatnio droższy od importowanego, nawet wliczając koszty rozładunku w Terminalu Węglowym w Gdańsku i transport koleją dalej w głąb kraju.

Zobacz więcej: Węgiel najdroższy od lat

Jednak PGG na obniżenie cen nie może sobie pozwolić, bo w tym roku zaczyna spłatę potężnego zadłużenia względem energetyki. Jeżeli więc energetyka chce odzyskać „zainwestowane” w PGG pieniądze, sama musi jej te pieniądze dostarczyć w postaci wyższych cen zakupu węgla.

Zobacz także: Zatrudnienie w górnictwie rośnie, choć wydobycie spada

Pomimo wysokich cen, część kopalń wciąż przynosi straty

Jednak nawet wysokie ceny węgla nie zmieniły istotnie sytuacji polskiego górnictwa. Wciąż część kopalń generuje straty – jak choćby kopalnia Brzeszcze, do utrzymywana której zmuszony został koncern energetyczny Tauron. W dodatku, pomimo wzrostu liczby pracowników, wydobycie w wielu istniejących kopalniach spada. W lutym i grudniu produkcja węgla kamiennego w Polsce była najniższa od… drugiej wojny światowej.

Zobacz więcej: Mamy węgiel i nie zawahamy się go użyć

W efekcie coraz więcej „czarnego złota” i tak musimy importować. Jak poinformował niedawno wiceminister Tobiszowski „import węgla kamiennego do Polski w 2018 r. wyniósł 19,68 mln ton. W zeszłym roku węgiel importowano głównie z Rosji (13,47 mln ton), Stanów Zjednoczonych (1,53 mln ton), Australii (1,47 mln ton), Kolumbii (1,46 mln ton), Mozambiku (0,55 mln ton), Kazachstanu (0,50 mln ton), Czech (0,36), a na pozostałe państwa przypadło ok 0,3 mln ton”.

Zobacz także wypowiedź z listopada 2018 roku ws. wpływu cen węgla na ceny energii elektrycznej

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Portal Interia.pl publikuje wypowiedź dziennikarki portalu WysokieNapiecie.pl nt. liczby gospodarstw domowych, które zdecydowały się do tej pory na produkcję energii elektrycznej z paneli słonecznych na własne potrzeby.

Partnerzy portalu

Ponad 5 GW olbrzymich magazynów prądu zgłosił do rynku mocy na 2024 rok światowy potentat elektrotechniczny. To więcej niż pozostałe planowane elektrownie razem wzięte.
Concept of energy storage system. Renewable energy power plants - photovoltaics, wind turbine farm and battery container. 3d rendering.
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Rząd najpierw ogłosił ambitny plan budowy polskiego samochodu elektrycznego, a następnie zrobił wiele, aby samemu tę ideę ośmieszyć. Projekt posuwa się jednak do przodu. Prezes spółki ElectroMobility Poland tłumaczy w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl na jakim jest dziś etapie, ile pieniędzy będzie potrzebnych i jak – według nowej koncepcji – ma wyglądać polskie auto elektryczne.

Partnerzy portalu