Sąsiad dymi? Główne błędy domowego palenia

Sąsiad dymi? Główne błędy domowego palenia

Smog w Polsce pochodzi przede wszystkim z domowych palenisk na paliwa stałe. Próbując z nim walczyć rząd wprowadził normy dla kotłów i normy jakości dla węgla. Nie od razu jednak kopciuchy znikną z domów. Przy ich użytkowaniu powinno się przestrzegać kilku podstawowych zasad.

Ogrzewanie polskich domów w dużej mierze nie poddało się postępom technologicznym. Kocioł jaki jest każdy widzi. Konstrukcje sprzedawane masowo jeszcze kilka lat temu w zasadzie nie różnią się od tych sprzed II wojny światowej. Postęp techniczny dotyczy pomp, sterowników, a nawet farby którą są pomalowane, ale komora spalania pozostaje taka sama, jak za czasów naszych dziadków. Jest to zaskakujące, zważywszy jak bardzo zmieniły się silniki samochodowe przez ten czas. Bezpośrednie wtryski, zawory spalin, turbosprężarki i cała elektronika czuwają nad poprawnym spaleniem teoretycznie łatwopalnej benzyny.

Domowe kociołki tkwią jakby w innym świecie. Użytkownik ma rozpalić, nasypać węgla i "jakoś to będzie".

Jak sypać, aby nie kopcić

Co roku kilkadziesiąt osób w Polsce umiera od czadu. Spalanie gazu przy niedoborze powietrza produkuje zabójczy tlenek węgla, ta sama sztuczka z węglem dodatkowo wytwarza mnóstwo sadzy i charakterystyczny gęsty biało-żółty dym. Palacz często nie zdaje sobie z tego sprawy – póki komin jest drożny, czad i pył lecą na zewnątrz.

Powietrza brakuje, jeśli palacz dał za dużo węgla. Tradycyjne piece są dostosowane do "grubego" węgla, pomiędzy bryłami którego może przepływać gaz. Jeśli paliwo jest drobne i wymieszane z miałem, a palacz dosypał za dużo, to opał zatyka komorę spalania i nawet wentylator nie sprawi aby paliwo spaliło się poprawnie.

Drewno pali się inaczej od węgla

Każdy kto ma kominek wie, że drewno spala się zupełnie inaczej od węgla kamiennego. To pierwsze składa się głównie z tzw. części lotnych. Po włożeniu do kominka 70-90 proc. jego masy odparowuje i spala się powyżej rusztu w postaci świecącego płomienia. Dopiero gdy części lotne odparują, pozostały węgiel drzewny spala się żarząc na ruszcie.

Węgiel kamienny zawiera tylko od kilku do trzydziestu procent części lotnych, dlatego wytwarza niskie płomienie i nie potrzebuje wysokiego paleniska. Kocioł zaprojektowany na jedno paliwo nie będzie dobrze pracował na innym.

Od góry, na żar – jakie znaczenie ma metoda palenia?

Duże znaczenie ma też metoda uzupełniania paliwa. Jeden z wiodących instytutów naukowych zajmujących się węglem podjął się weryfikacji dwóch metod - rozpalania "od góry" i palenia "na żar".  Wybrano pięć różnych kotłów zasypowych. Każde z urządzeń sprawdzano rozpalając kilka razy obiema metodami, odpowiednio węglem i drewnem. Uzyskano wyniki, które pozwalają dokładnie porównać emisje nie tylko pyłów, ale też rakotwórczego benzo(a)pirenu, substancji organicznych czy dwutlenku węgla. Ponadto analizowano sprawność, moc, temperaturę i ciśnienie spalin.

Palenie "od dołu" jest wygodniejsze, bo wystarczy nasypać wiadro węgla na już tlący się żar. Zanim jednak nowy opał zajmie się płomieniem jest "wędzony" i wydziela dym. Przy paleniu "od góry" ten problem niknie – produkty spalania przechodzą przez najgorętszą strefę i dopalają się do końca. Minusem może być czasochłonność, jeśli nie chcemy dosypywać kolejnej porcji na żar należy doczekać, aż dana porcja się dopali, a potem rozpalić "od góry" od nowa.

Ogrzewanie z pełną kontrolą nad zanieczyszczeniami

Najbardziej zaawansowane urządzenia grzewcze same dosypują sobie paliwo i dzięki temu znika problem złego rozpalania lub dosypywania. Kotły z podajnikami wymagają lepszego opału – jeden z naszych czytelników próbował zastosować kulki miałowe i zyskał na tym tylko kilka dodatkowych godzin w kotłowni – przenośnik zgniatał granulki i zapychał się nimi, co chwilę trzeba było więc opróżniać cały zasobnik (ok. 100 kg do wybrania z głębi skrzyni), otwierać mechanizm, czyścić i zasypywać z powrotem. Po powrocie do zwykłego "ekogroszku" problem znikł.

Czytaj także: Oszukują na kaloryfer, by ominąć podzielniki ciepła

Stosowanie właściwego paliwa jest też ważne dla emisji spalin – sterownik kotła dopasowuje prędkość podajnika i wentylatora do ustawionych parametrów opału. Podanie niskokalorycznego lub wilgotnego węgla spowoduje, że urządzenie dostarczy za dużo powietrza i spadnie sprawność. Zbyt wysokokaloryczny groszek będzie się spiekał, co wynika z nadmiernej temperatury spalania.

W przemyśle i energetyce specjalizacja jest jeszcze większa – kotły projektowane są pod konkretne gatunki węgla, który na miejscu jest mielony do określonej granulacji. Miał jest wdmuchiwany do paleniska w ten sposób, że najpierw spala się z niedoborem tlenu, a potem podaje się dodatkowe powietrze i spaliny są dopalane. Największe kotły (np. w elektrowniach) mają też zaawansowane systemy oczyszczania spalin. Pochłaniane są nie tylko pyły, ale też tlenki siarki i azotu.

Sadza w kominie to ogień na strychu

Prawidłowe użytkowanie kotłów pozwala również zapobiegać pożarom. W przewodzie dymowym gromadzi się sadza i inne zanieczyszczenia. Gdy jest ich dostatecznie dużo mogą zapalić się wewnątrz komina. Temperatura wzrasta wtedy ze standardowych 100-200°C do ponad 800°C. Takiego gorąca nie wytrzyma ani ceglany szacht ani wkładka ze stali nierdzewnej. Gdy komin pęknie zapalą się od niego drewniane elementy dachu.

Czytaj także: Czy wymiana sprzętu na energooszczędny się zwróci?

Dla kogo edukacja, dla kogo zakazy?

Problemu smogu nie da się rozwiązać od razu, choćby dlatego, że około jedna trzecia Polaków mieszka w domach węglem ogrzewanych.  W ubiegłym roku wreszcie coś się zmieniło - od lipca nie można wprowadzać na rynek kotłów gorszych niż piątej klaty emisyjnej (najbardziej ekologicznych). Przepis jest obchodzony i kupić można kotły "na potrzeby zapewnienia ciepłej wody użytkowej" i kotły na biomasę niedrzewną. Minister Przedsiębiorczości i Rozwoju właśnie uszczelniła przepisy, podpisując nowelizację rozporządzenia. Kolejny krok to wprowadzenie słonych kar za sprzedaż kotłów, które nie spełniają standardów V klasy.

Docelowo należy doprowadzić domy jednorodzinne i wielorodzinne ogrzewane paliwem stałym - węglem i drewnem - do takiego standardu, aby zużycie energii nie było wysokie. Tam, gdzie jest możliwość należałoby przyłączyć domy do bardziej ekologicznego źródła ciepła, np. sieci ciepłowniczej, gazowej. Zanim jednak to się stanie, metody palenia, przeglądy kominów i normy dla węgla pozwolą znacznie ograniczyć zanieczyszczenie powietrza, a przy okazji uratować przed czadem i pożarem wielu palaczy.

Potrzebne jest równoczesne wprowadzenie zakazu kopcenia – na uporczywych trucicieli powinny czekać mandaty lub prace społeczne. Wystarczy jeden komin w niewielkiej miejscowości, by miała ona złe wyniki jakości powietrza. Zanieczyszczeń powietrza nie da się wyeliminować z dnia na dzień, ale wyjątkowo dymiące kominy - już tak.

Czytaj także: Rewolucja w ogrzewaniu. Pompy ciepła u progu zmiany

 

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PG SilesiaPSE