20 stopień zasilania po roku - jest poprawa, ale mogłoby być lepiej

20 stopień zasilania po roku - jest poprawa, ale mogłoby być lepiej

Mija dokładnie rok od 20 stopnia zasilania i przerw w dostawach prądu dla tysięcy polskich przedsiębiorstw. Czy nasza energetyka odrobiła gorzką lekcję?

Wciąż nie wiemy co dokładnie  wydarzyło się 10 sierpnia 2015. Oczywiście z grubsza przyczyny kryzysu są znane – fala upałów obniżyła stan wód w rzekach utrudniając chłodzenie starszych elektrowni pozbawionych chłodni kominowych. Dodatkowo lato to tradycyjny czas remontów. Przez kilka dni PSE wzywaly do ograniczenia poboru "po dobroci". Kiedy nic to nie dało i kraj stanął przed ryzykiem niekontrolowanego blackoutu na wniosek Polskich Sieci Energetycznych rząd wprowadził tzw. 20 stopień zasilania czyli ograniczenia w poborze mocy dla firm. Dzięki temu energetyka przetrwała tych kilka trudnych dni.

Jednak szczegółowe dane, które mogłyby pomóc przeanalizować sposób postępowania operatora sieci przesyłowych, a zwłaszcza słuszność podjętych środków zaradczych, wciąż są niedostępne. Polskie Sieci Energetyczne przekazały wymagany prawem raport Urzędowi Regulacji Energetyki oraz Ministerstwu Energii, ale został o utajniony. Nasi rozmówcy z obu instytucji generalnie zgadzali się, że powinna zostać sporządzona obszerna wersja jawna, ale nic takiego nie zostało zrobione. Bez ujawnienia co dokładnie stało się 10 sierpnia 2015 wchodząca w decydującą fazę dyskusja o rynku mocy będzie zawsze niepełna.

O dziwo, wydarzenia z sierpnia nie zainteresowały Najwyższej Izby Kontroli, choć zamierza ona w tym roku prześwietlić budowę połączenia polsko-litewskiego.

10 sierpnia 2015 r. był upalnym, bezwietrznym dniem, podczas którego aż prosiło się, by włączyć klimatyzację, niefrasobliwie zwiększając zapotrzebowanie na moc w systemie. Jednocześnie niedostępne były ponad 2 GW mocy w elektrowniach chłodzonych wodą z rzek i jezior.

Nie mieliśmy, i nadal nie mamy, energetyki słonecznej, która mogłaby wesprzeć moce wytwórcze w szczycie dziennym. Prawie w ogóle nie było wiatru, więc sytuacji nie mogły uratować też farmy wiatrowe. Inaczej było za to w północnych Niemczech – tam warunki były wietrzne, co zwiększyło produkcję energii z OZE i przepływy kołowe. By je zrekompensować, Polska musiała zastosować redispatching.

Co zmieniło się w ciągu tego roku?

PSE, nauczone bolesnymi doświadczeniami, uruchomiło szereg środków, które zwiększają margines bezpieczeństwa do niewyobrażalnego 12 miesięcy temu poziomu. Wczoraj, 9 sierpnia, planowana rezerwa mocy dostępnej dla OSP wynosiła ponad 7 GW (dzień wcześniej nawet 8,7 GW).

Zobacz także: Tego lata unikniemy ryzyka blackoutu?

Po pierwsze, pomaga pogoda. Zapotrzebowanie na moc 8 sierpnia 2015 r. przekroczyło wprawdzie 21 GW i było o 500 MW wyższe niż w porannym szczycie feralnego 10 sierpnia rok wcześniej. Dzięki niższym temperaturom i wyższemu poziomowi wód nie ma za to problemu z awaryjnymi postojami bloków. Z danych PSE wynika, że w poniedziałek 8 sierpnia w czasie porannego szczytu nieplanowe ubytki mocy wyniosły tylko 964 MW.

W remoncie były jednostki o mocy 698 MW. Planowe remonty bloków w elektrowniach zostały w tym roku z okresu wakacyjnego poprzesuwane na czerwiec i okres jesienny (co sprawiło, że tegoroczny czerwiec był dość trudny pod względem rezerw mocy). W tym roku wieje. Moc energii z wiatru w poniedziałek 8 sierpnia w porannym szczycie wyniosła prawie 2,2 GW.

Kolejny czynnik – wzrósł import energii. W okresie szczytu rannego saldo wymiany z zagranicą wynosiło 820 MW na plusie. Sytuacja obecnie jest o tyle lepsza, że uruchomiono Lit-Pol Link. Dzięki przesuwnikom fazowym pojawiła się też możliwość importu energii z Niemiec.

Z technicznego punktu widzenia lekcja została więc w ogromnej części odrobiona. Niestety, nie da się tego powiedzieć o części administracyjnej.

Procedury odłączania przemysłu od prądu okazały się nieprzystające do nowoczesnej gospodarki. Zgodnie z prawem rząd  nakłada na firmy obowiązek ograniczenia poboru prądu w sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia w sierpniu 2015 r. Ale firmy często nie wiedziały jak się mają zachować – w końcu ostatnie ograniczenia zdarzały się w latach 80-tych, a 20. stopień zasilania kojarzył się raczej z serialem „Alternatywy 4” a nie  z gospodarką członka UE.

Przedsiębiorcy stojąc przed wyborem między błyskawicznymi wielomilionowymi stratami spowodowanych brakiem zasilania ( np. w chłodniach) a perspektywą wieloletniego postępowania przed URE kierowali się zasadą „bliższe niebezpieczeństwo jest groźniejsze” i nie ograniczali poboru. Minął rok... i zostaliśmy z z tymi samymi procedurami.

Bez wątpienia potrzebna jest ich zmiana, ustanowienie jakiejś hierarchii i kolejności ograniczania poboru. Bo przecież potencjalne straty fabryki mrożonek, w której może „popłynąć” cały towar i straty producenta mebli są nieporównywalne.

Urząd Regulacji Energetyki wszczął rekordową liczbę postępowań w sprawie firm, które niedostosowały się do ograniczeń – aż 1129. Biorąc pod uwagę braki kadrowe w URE to istnieje duża szansa, że spora część zainteresowanych osób będzie się tłumaczyć już na emeryturze, albo nawet nie doczeka końca procedury.

Odłączenie od prądu poderwało zaufanie przemysłu do energetyków – przed tegorocznym latem do siedziby PSE pielgrzymowali przedstawiciele największych fabryk dręczeni pytaniem czy sytuacja się nie powtórzy.

Wraz ze zmianą przepisów powinna przyjść amnestia. Mówił o niej kilkanaście dni po bolesnym doświadczeniu z 10 sierpnia ówczesny wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński mówił o potrzebie amnestii dla firm, które nie podporządkowały się obowiązkowi ograniczenia poboru. Niestety, na słowach się skończyło, zaś nowy rząd miał inne priorytety.

Na koniec ciekawostka. Upał wzmaga pragnienie, a jak wiadomo, niektóre trunki gaszą go lepiej niż inne. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że na liście firm  wobec których wszczęto postępowania za nieograniczenie poboru mocy w sierpniu 2015  nie ma w ogóle browarów,  są natomiast producenci trunków wysokoprocentowych.
Czyżby szefowie tych firm uznali, że brak ulubionego napoju Polaków przed długim weekendem sierpniowym byłby ogólnonarodową klęską?

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “20 stopień zasilania po roku – jest poprawa, ale mogłoby być lepiej”

  1. Wydaje się, że stopnie zasilania w tym roku nam nie grożą, ale za to ceny SPOT we wrześniu będą pewnie takie jak w czerwcu… Odbiorcy pewnie tego nie odczują, ale spółki obrotu owszem.

  2. Mnie zastanawia dlaczego od razu poszli tak ostro i był 20-sty stopień. Aby przypomnieć o co chodzi mogli wcześniej zrobić np 15 stopień aby firmy odświeżyły sobie procedury.

    • …licząc po cichu na to, że się niemcy i szwedzi nie zorientuja, że kupujemy od nich energię, żeby obniżyć średnia cenę z węglówek jak już wydoiliśmy OZE.

      • [quote name=”Duster”]…licząc po cichu na to, że się niemcy i szwedzi nie zorientuja, że kupujemy od nich energię, żeby obniżyć średnia cenę z węglówek jak już wydoiliśmy OZE.[/quote]
        Szwedzi i niemcy już obecnie mogliby sprzedawać drożej prąd. Ale mają go tak dużo że … to się nie udaje.
        Nie mówimy o kupnie b.duzych ilości energii. Łącze ze Szwecją to tylko 600MW. To ok 2,5% maksymalnego zapotrzebowania kraju w lecie.
        A jest to jedno z największych połaczeń którę mamy.

  3. Na razie, to po roku (!) URE udało się ustalić w końcu z operatorami, kto się nie dostosował w ciągu paru godzin do ograniczeń 20 stopnia zasilania i nie wyłączył swojej fabryki oraz rozpoczęło procedurę karną. To mniej więcej pokazuje stan ducha oraz sprawność organizacyjną naszych strategów od energetyki. Na szczęście lata mamy w tym roku mało letnie i dlatego system jako tako jeszcze funkcjonuje.

    • Stawiam dukaty przeciw orzechom, że gdyby nie działanie poprzedniego Zarządu, jakkolwiek go oceniać, to obecne nasadzone przez sektę rządzącą, nie mające pojęcia o problemach g.. by zrobiło w tej dziedzinie.
      Szczęściem dla nich procedury wcześniej wypracowano i wprowadzono, a „dobra zmiana” jest li tylko od czesania kasy od Firm.

  4. Raport PSE utajniono aby nie wyszły na jaw przede wszystkim niekompetencje i wieloletnie zaniedbania w zarządzaniu infrastrukturą energetyczną. Podczas gdy gawiedzi tłumaczy się że to dla bezpieczeństwa kraju 🙂

    Firmy dotknięte wyłączeniami powinny wystąpić o wielomilionowe odszkodowania za poniesione straty – w końcu kilka upalnych dni w środku lata to nie siła wyższa – pomijając polityczno subiektywne interpretacje wymiaru „sprawiedliwości” jakich można by się spodziewać.

    • [quote name=”TL”]Raport PSE utajniono aby nie wyszły na jaw przede wszystkim niekompetencje i wieloletnie zaniedbania w zarządzaniu infrastrukturą energetyczną. Podczas gdy gawiedzi tłumaczy się że to dla bezpieczeństwa kraju 🙂

      Firmy dotknięte wyłączeniami powinny wystąpić o wielomilionowe odszkodowania za poniesione straty – w końcu kilka upalnych dni w środku lata to nie siła wyższa – pomijając polityczno subiektywne interpretacje wymiaru „sprawiedliwości” jakich można by się spodziewać.[/quote]
      Kiedyś się mówiło, że nam nie trzeba Budeswehry, nam wystarczy minus cztery, teraz wystarczyło latem dwadzieścia osiem 🙂 i system się posypał, a my nadal pouczamy Europę jak ma energetyka funkcjonować.

  5. Czytając co poniektóre komentarze to niemal wyczuwa się żal do operatora, że w tym roku nie wprowadzono ograniczeń w dostawach energii i obawę, że może wcale nie będzie potrzeby!! jak to tak ?! Ale jest winny!! pogoda!, bo za mało grzeje, bo za dużo wieje… no i niestety póki co nie można powiedzieć sakramentalnego „a nie mówiłem!” – pozostaje jedynie tradycyjne narzekanie na strategów albo emerytury górnicze…

    A miało być „tak pięknie” tego lata 😉

    • Hmm chyba lekka przesada. Ale prawda jest taka, że gdyby nie zwiększony import to bylibyśmy w dużo gorszej sytuacji…

      A do realista: URE tylko i wyłącznie wyrobiło się z tymi wezwaniami tak ‚szybko’ bo wymusili na OSD podanie im wszystkiego na tacy. gdyby dostali dane i mieli sami analizowac to moze by sie wyrobili w przyszlej dekadzie

    • [quote name=”Mattt”]Czytając co poniektóre komentarze to niemal wyczuwa się żal do operatora, że w tym roku nie wprowadzono ograniczeń w dostawach energii i obawę, że może wcale nie będzie potrzeby!! jak to tak ?! Ale jest winny!! pogoda!, bo za mało grzeje, bo za dużo wieje… no i niestety póki co nie można powiedzieć sakramentalnego „a nie mówiłem!” – pozostaje jedynie tradycyjne narzekanie na strategów albo emerytury górnicze…

      A miało być „tak pięknie” tego lata ;)[/quote]
      Grafomania tym razem nawet jak na Pana wyjątkowa dość

      • [quote name=”Jańcio”][quote name=”Mattt”]Czytając co poniektóre komentarze to niemal wyczuwa się żal do operatora, że w tym roku nie wprowadzono ograniczeń w dostawach energii i obawę, że może wcale nie będzie potrzeby!! jak to tak ?! Ale jest winny!! pogoda!, bo za mało grzeje, bo za dużo wieje… no i niestety póki co nie można powiedzieć sakramentalnego „a nie mówiłem!” – pozostaje jedynie tradycyjne narzekanie na strategów albo emerytury górnicze…

        A miało być „tak pięknie” tego lata ;)[/quote]
        Grafomania tym razem nawet jak na Pana wyjątkowa dość[/quote]

        Krytyka ważna rzecz, zwłaszcza konstruktywna! Następnym razem się poprawię 🙂
        Za to u Pana styl niczego sobie.

  6. „fala upałów obniżyła stan wód w rzekach utrudniając chłodzenie starszych elektrowni pozbawionych chłodni kominowych”. To nie jest tak, że starsze nie mają, a nowe mają. Jak się projektuje w pobliżu rzeki czy jeziora to nie buduje się już chłodni tak na wszelki wypadek bo to wielkie koszty. Chłodnie mają nie te które są nowe tylko te, do których brak wody naturalnej z bliskiej okolicy.

    • Proszę mnie poprawić jeżeli jestem w błędzie, ale w oparciu o to co Pan pisze widzę bardzo proste rozwiązanie – wymóg budowania chłodni kominowych w każdej nowej elektrowni, niezależnie od tego jak blisko czy daleko mamy źródło wody do chłodzenia.

      Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Mianowicie czy z technicznego punktu widzenia istnieje możliwość podpięcia danego bloku do chłodni kominowej w przypadku gdy dany blok jest chłodzony bez jej udziału? I ile taka modyfikacja kosztuje?

      • [quote name=”robercik”]Proszę mnie poprawić jeżeli jestem w błędzie, ale w oparciu o to co Pan pisze widzę bardzo proste rozwiązanie – wymóg budowania chłodni kominowych w każdej nowej elektrowni, niezależnie od tego jak blisko czy daleko mamy źródło wody do chłodzenia.

        Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Mianowicie czy z technicznego punktu widzenia istnieje możliwość podpięcia danego bloku do chłodni kominowej w przypadku gdy dany blok jest chłodzony bez jej udziału? I ile taka modyfikacja kosztuje?[/quote]
        Wymóg na sztywni nie mialby chyba sensu kiedy mamy zbiorniki wodne dużej pojemności. Taki wymóg znacznie podrażałby koszty. Czy da się podłączyć blok „niechłodniowy” do chłodni – wszystko się da o ile ta chłodnia nie jest w pełni wykorzystana przez inne bloki. Ile to kosztuje to nie wiem, ale na moje wyczucie nie tak wiele.

    • [quote name=”Jańcio”]”fala upałów obniżyła stan wód w rzekach utrudniając chłodzenie starszych elektrowni pozbawionych chłodni kominowych”. To nie jest tak, że starsze nie mają, a nowe mają. Jak się projektuje w pobliżu rzeki czy jeziora to nie buduje się już chłodni tak na wszelki wypadek bo to wielkie koszty. Chłodnie mają nie te które są nowe tylko te, do których brak wody naturalnej z bliskiej okolicy.[/quote]

      to chyba też nie jest do końca prawda – przykład elektrociepłownia Łęg w Krakowie. Położona prawie nad samą Wisłą a jednak chłodnie kominową posiada 🙂

      • [quote name=”Krakusek”][quote name=”Jańcio”]”fala upałów obniżyła stan wód w rzekach utrudniając chłodzenie starszych elektrowni pozbawionych chłodni kominowych”. To nie jest tak, że starsze nie mają, a nowe mają. Jak się projektuje w pobliżu rzeki czy jeziora to nie buduje się już chłodni tak na wszelki wypadek bo to wielkie koszty. Chłodnie mają nie te które są nowe tylko te, do których brak wody naturalnej z bliskiej okolicy.[/quote]

        to chyba też nie jest do końca prawda – przykład elektrociepłownia Łęg w Krakowie. Położona prawie nad samą Wisłą a jednak chłodnie kominową posiada :)[/quote]
        Rybnik też ma część chłodzoną jeziorem, a cześć chłodniami. Po prostu wody naturalnej nie wystarcza na całość zakładów bo zagotowaliby Wisłę i jezioro Rybnickie. Są limity ile wolno podgrzać. Ale to wciąż nie oznacza że istnieje korelacja miedzy wiekiem elektrowni a posiadaniem chłodni kominowych, które są znane od dawien dawna.

  7. W najnowszym Uważam rze energetyka (dwa artykuły) jest tematem przewodnim. Wynika z niego, że w najbliższych latach trzeba będzie wyłączyć 6-9 GW mocy, gdyż wiek elektrowni (średnio po 40 lat i więcej) nie pozwala na dalsze ich eksploatowanie. Gdy dodamy do tego koszt budowy atomu czy zmianę ustawy o OZE (by pogorszyć rentowność kosztem węgla), to może się okazać, że coraz częściej może dochodzić do przymusowego wyłączania prądu.

    • [quote name=”artek”]W najnowszym Uważam rze energetyka (dwa artykuły) jest tematem przewodnim. Wynika z niego, że w najbliższych latach trzeba będzie wyłączyć 6-9 GW mocy, gdyż wiek elektrowni (średnio po 40 lat i więcej) nie pozwala na dalsze ich eksploatowanie. Gdy dodamy do tego koszt budowy atomu czy zmianę ustawy o OZE (by pogorszyć rentowność kosztem węgla), to może się okazać, że coraz częściej może dochodzić do przymusowego wyłączania prądu.[/quote]

      no to może jednak warto pochylić się nad tym co pisze jeden z naszych przedmówców – tzn. odbudowa transgranicznego połączenia z Ukrainą (linia 750 kV) oraz budowa kolejnych połączeń jak choćby drugi kabel do Szwecji. Kosztowo i czasowo wyjdzie to zdecydowanie taniej i szybciej niż budowa nowych jednostek wytwórczych.

      • [quote name=”Krakusek”]
        no to może jednak warto pochylić się nad tym co pisze jeden z naszych przedmówców – tzn. odbudowa transgranicznego połączenia z Ukrainą (linia 750 kV) oraz budowa kolejnych połączeń jak choćby drugi kabel do Szwecji. Kosztowo i czasowo wyjdzie to zdecydowanie taniej i szybciej niż budowa nowych jednostek wytwórczych.[/quote]

        Zabawię się w wróża. Co będzie jeśli Rosja zajmie Ukrainę i nie wyjdzie nic z połączenia? A co będzie, gdy Rosja w Kaliningradzie wybuduje atom? Czy czasem jeszcze bardziej się od niej nieuzależnimy? Kabel ze Szwecji byłby dobry, ale jak nie powstanie, to co wtedy? Czy My jako państwo zawsze musimy polegać na innych?

      • [quote name=”Krakusek
        no to może jednak warto pochylić się nad tym co pisze jeden z naszych przedmówców – tzn. odbudowa transgranicznego połączenia z Ukrainą (linia 750 kV) oraz budowa kolejnych połączeń jak choćby drugi kabel do Szwecji. Kosztowo i czasowo wyjdzie to zdecydowanie taniej i szybciej niż budowa nowych jednostek wytwórczych.[/quote]

        Zabawię się w wróża. Co będzie jak Rosja zajmie Ukrainę i nie dojdzie do realizacji połączenia? A jeśli Rosja wybuduje w Kaliningradzie atom, to czasem nieuzależnimy się od nich jeszcze bardziej? Kabel ze Szwecji byłby najlepszy, ale jak niepowstanie, to co wtedy? Czy My jako państwo musimy zawsze polegać na innych?

        • [quote name=”artek”]
          Zabawię się w wróża. Co będzie jak Rosja zajmie Ukrainę i nie dojdzie do realizacji połączenia? A jeśli Rosja wybuduje w Kaliningradzie atom, to czasem nieuzależnimy się od nich jeszcze bardziej? Kabel ze Szwecji byłby najlepszy, ale jak niepowstanie, to co wtedy? Czy My jako państwo musimy zawsze polegać na innych?[/quote]

          a masz Artku jakieś inne rozwiązanie w obecnej sytuacji? Nowe bloki nie powstają w przeciągu roku miesiąca. Do tanich też nie należą. Ja też jako obywatel chciałbym aby Polska była samowystarczalna energetycznie ale niestety lata zaniedbań inwestycyjnych odbijają się nam czkawką. W tym roku już nie było takiego stresu jak w 2015 bo działało już połączenie z Litwą w ramach którego po trochu ciągniemy prąd ze Szwecji jak i z Rosji oraz Białorusi. Jednocześnie upały nie były na takim ekstremalnym poziomie jak w roku ubiegłym. Teraz ja zabawię się we wróża – a co jeśli za kilka lat czeka nas powtórka z upałów? Znowu będziemy wprowadzać 20 stopień zasilania? Więc może jednak wybrać mniejsze zło i polegać na innych jeżeli w wyniku głupoty polityków i dyletanctwa ludzi zarządzających molochami energetycznymi w Polsce nasza energetyka wygląda tak a nie inaczej… Pozdrawiam.

          • [quote name=”czytelnik”][quote name=”artek”]
            Zabawię się w wróża. Co będzie jak Rosja zajmie Ukrainę i nie dojdzie do realizacji połączenia? A jeśli Rosja wybuduje w Kaliningradzie atom, to czasem nieuzależnimy się od nich jeszcze bardziej? Kabel ze Szwecji byłby najlepszy, ale jak niepowstanie, to co wtedy? Czy My jako państwo musimy zawsze polegać na innych?[/quote]

            a masz Artku jakieś inne rozwiązanie w obecnej sytuacji? Nowe bloki nie powstają w przeciągu roku miesiąca. Do tanich też nie należą. Ja też jako obywatel chciałbym aby Polska była samowystarczalna energetycznie ale niestety lata zaniedbań inwestycyjnych odbijają się nam czkawką. W tym roku już nie było takiego stresu jak w 2015 bo działało już połączenie z Litwą w ramach którego po trochu ciągniemy prąd ze Szwecji jak i z Rosji oraz Białorusi. Jednocześnie upały nie były na takim ekstremalnym poziomie jak w roku ubiegłym. Teraz ja zabawię się we wróża – a co jeśli za kilka lat czeka nas powtórka z upałów? Znowu będziemy wprowadzać 20 stopień zasilania? Więc może jednak wybrać mniejsze zło i polegać na innych jeżeli w wyniku głupoty polityków i dyletanctwa ludzi zarządzających molochami energetycznymi w Polsce nasza energetyka wygląda tak a nie inaczej… Pozdrawiam.[/quote]
            We wspomnianej przeze mnie wcześniej gazecie napisano, że pobierać od innych możemy jedynie 10% własnej mocy. Jest to rozwiązanie tymczasowe mające na celu jedynie wspomagać nasz system energetyczny. Sami musimy przeprowadzić nowe inwestycje, a dyskusyjne jest czy będzie to rozproszona energetyka węglowa czy jedna elektrownia atomowa. Niestety, jak Sam zauważyłeś, mamy marnych polityków patrzących jedynie do następnych wyborów. P.S. Nie wiem czym zastąpić schyłkowy węgiel. Jeśli OZE nam nie odpowiada, to może spalanie śmieci w specjalnych elektrowniach? Podobno kilka ostatnio powstało. Na pewno na forum są spece od tej dziedziny i może potrafią coś zaproponować?

          • [quote name=”artek”]
            We wspomnianej przeze mnie wcześniej gazecie napisano, że pobierać od innych możemy jedynie 10% własnej mocy. Jest to rozwiązanie tymczasowe mające na celu jedynie wspomagać nasz system energetyczny. [/quote]

            zapewne 10% jest na chwilę obecną. Tak jak wspomniałem wybudowanie nowego połączenia transgranicznego trwa krócej niż budowa nowego bloku. Wiadomo, że z racji wielkości Polski i ilości zużywanej energii nie możemy sobie pozwolić na „luksus” jaki np. posiada Litwa, która zdecydowaną większość energii importuje, ale też nic nie stoi na przeszkodzie aby ten bufor bezpieczeństwa jakim są połączenia transgraniczne wynosił więcej niż 10%. Nikt nie mówi, że przez 365 dni w roku ww. połączenia mają być wykorzystywane na 100% swoim możliwości – niech po prostu będą. Zawsze mogą się przydać.
            Mnie osobiście na chwilę obecną ciekawą głównie dwa kierunki (drugi kabel ze Szwecji pomijam, bo w moim subiektywnym odczuciu on powinien być wybudowany na wczoraj) tzn. Ukraina jak i Niemcy. Zachodzę w głowę czy wszystko rozbija się o decyzje polityczne, że na wschodzie kraju linia 750 kV stoi można by rzec odłogiem a na zachodzie mamy dość mizerne połączenia z Niemcami.

            [quote name=”artek”]Sami musimy przeprowadzić nowe inwestycje, a dyskusyjne jest czy będzie to rozproszona energetyka węglowa czy jedna elektrownia atomowa. Niestety, jak Sam zauważyłeś, mamy marnych polityków patrzących jedynie do następnych wyborów. P.S. Nie wiem czym zastąpić schyłkowy węgiel. Jeśli OZE nam nie odpowiada, to może spalanie śmieci w specjalnych elektrowniach? Podobno kilka ostatnio powstało. Na pewno na forum są spece od tej dziedziny i może potrafią coś zaproponować?[/quote]

            nikt racjonalnie patrzący na otaczającą nas rzeczywistość nie neguje, że musimy sami przeprowadzić nowe inwestycje.
            Wiadomo, że nasza dyskusja to tylko zwykła wymiana poglądów, która raczej ma zerowy wpływ na decyzje „na górze” ale osobiście uważam, że jeżeli mamy węgiel i elektrownie węglowe to niezależnie od tego czy teraz jest on „schyłkowy” czy też nie, to powinniśmy w miejsce wysłużonych jednostek wytwórczych postawić nowe bloki węglowe (jak choćby ten na wzór budowanego obecnie bloku 1075 MW w Kozienicach czy oddanych kilka lat temu blok w Łagiszy).
            Co się tyczy atomu – ja osobiście jestem NIE. Patrząc na ilość kasy jaką trzeba wpakować w ten projekt aż siwieję. Niby jądrówka nie truje, ale to chyba tylko pozory, wszak w wielu debatach umyka rzecz najistotniejsza jaką są odpady i ich składowanie.
            Poruszyłeś w swojej wypowiedzi kwestię energetyki rozproszonej tyle, że z naciskiem na energetykę węglową. Ja bym w innym kierunku – pieniądze jakie potencjale trzeba by było wpakować w elektrownie jądrową przeznaczyłbym na inwestycje w rozproszone OZE w głównej mierze bazującej na biomasie, w przypadku której Polska ma znaczący potencjał, ciągle niewykorzystywany. Nie zapominajmy dodatkowo o tym, że jako kraj wykorzystujemy raptem 17% potencjału energetycznego naszych rzek – kolejny argument za tym aby kasę jaką ktoś usilnie chce pakować „w atom” przeznaczyć w ten sektor rynku energetycznego.
            Jeżeli zaś chodzi o spalarnie to jestem ich ogromnym zwolennikiem, ale odnoszę dziwne wrażenie, że w Polsce i tak to się wszystko robi „na pałę” bez większego przemyślenia. U nas spalarnie buduje się w głównej mierze stricte pod śmieci z danego miasta. A gdzie w tym wszystkim aglomeracja jako taka? Znowu ktoś nie pomyślał aby wybudować większą spalarnię, która spalałaby śmieci np. z Krakowa i okolicznych miast i miasteczek (np. Trzebinia, Bochnia, Wieliczka itp. itd.). Ktoś powie – a czym dowozić te śmieci? Wzorem Niemców dowozić je koleją tam gdzie odległość wynosi np. grubo ponad 50 km? Jest wiele możliwości rozwoju. Problem polega na tym, że głos decydujący w takiej debacie mają w zdecydowanej większości przypadków ludzie nie mający większego pojęcia o dziedzinie, w której podejmują decyzje lub lobbyści 🙁

          • [quote name=”czytelnik”][quote name=”artek”]
            We wspomnianej przeze mnie wcześniej gazecie napisano, że pobierać od innych możemy jedynie 10% własnej mocy. Jest to rozwiązanie tymczasowe mające na celu jedynie wspomagać nasz system energetyczny. [/quote]

            zapewne 10% jest na chwilę obecną. Tak jak wspomniałem wybudowanie nowego połączenia transgranicznego trwa krócej niż budowa nowego bloku. Wiadomo, że z racji wielkości Polski i ilości zużywanej energii nie możemy sobie pozwolić na „luksus” jaki np. posiada Litwa, która zdecydowaną większość energii importuje, ale też nic nie stoi na przeszkodzie aby ten bufor bezpieczeństwa jakim są połączenia transgraniczne wynosił więcej niż 10%. Nikt nie mówi, że przez 365 dni w roku ww. połączenia mają być wykorzystywane na 100% swoim możliwości – niech po prostu będą. Zawsze mogą się przydać.
            Mnie osobiście na chwilę obecną ciekawą głównie dwa kierunki (drugi kabel ze Szwecji pomijam, bo w moim subiektywnym odczuciu on powinien być wybudowany na wczoraj) tzn. Ukraina jak i Niemcy. Zachodzę w głowę czy wszystko rozbija się o decyzje polityczne, że na wschodzie kraju linia 750 kV stoi można by rzec odłogiem a na zachodzie mamy dość mizerne połączenia z Niemcami.

            [quote name=”artek”]Sami musimy przeprowadzić nowe inwestycje, a dyskusyjne jest czy będzie to rozproszona energetyka węglowa czy jedna elektrownia atomowa. Niestety, jak Sam zauważyłeś, mamy marnych polityków patrzących jedynie do następnych wyborów. P.S. Nie wiem czym zastąpić schyłkowy węgiel. Jeśli OZE nam nie odpowiada, to może spalanie śmieci w specjalnych elektrowniach? Podobno kilka ostatnio powstało. Na pewno na forum są spece od tej dziedziny i może potrafią coś zaproponować?[/quote]

            nikt racjonalnie patrzący na otaczającą nas rzeczywistość nie neguje, że musimy sami przeprowadzić nowe inwestycje.
            Wiadomo, że nasza dyskusja to tylko zwykła wymiana poglądów, która raczej ma zerowy wpływ na decyzje „na górze” ale osobiście uważam, że jeżeli mamy węgiel i elektrownie węglowe to niezależnie od tego czy teraz jest on „schyłkowy” czy też nie, to powinniśmy w miejsce wysłużonych jednostek wytwórczych postawić nowe bloki węglowe (jak choćby ten na wzór budowanego obecnie bloku 1075 MW w Kozienicach czy oddanych kilka lat temu blok w Łagiszy).
            Co się tyczy atomu – ja osobiście jestem NIE. Patrząc na ilość kasy jaką trzeba wpakować w ten projekt aż siwieję. Niby jądrówka nie truje, ale to chyba tylko pozory, wszak w wielu debatach umyka rzecz najistotniejsza jaką są odpady i ich składowanie.
            Poruszyłeś w swojej wypowiedzi kwestię energetyki rozproszonej tyle, że z naciskiem na energetykę węglową. Ja bym w innym kierunku – pieniądze jakie potencjale trzeba by było wpakować w elektrownie jądrową przeznaczyłbym na inwestycje w rozproszone OZE w głównej mierze bazującej na biomasie, w przypadku której Polska ma znaczący potencjał, ciągle niewykorzystywany. Nie zapominajmy dodatkowo o tym, że jako kraj wykorzystujemy raptem 17% potencjału energetycznego naszych rzek – kolejny argument za tym aby kasę jaką ktoś usilnie chce pakować „w atom” przeznaczyć w ten sektor rynku energetycznego.
            Jeżeli zaś chodzi o spalarnie to jestem ich ogromnym zwolennikiem, ale odnoszę dziwne wrażenie, że w Polsce i tak to się wszystko robi „na pałę” bez większego przemyślenia. U nas spalarnie buduje się w głównej mierze stricte pod śmieci z danego miasta. A gdzie w tym wszystkim aglomeracja jako taka? Znowu ktoś nie pomyślał aby wybudować większą spalarnię, która spalałaby śmieci np. z Krakowa i okolicznych miast i miasteczek (np. Trzebinia, Bochnia, Wieliczka itp. itd.). Ktoś powie – a czym dowozić te śmieci? Wzorem Niemców dowozić je koleją tam gdzie odległość wynosi np. grubo ponad 50 km? Jest wiele możliwości rozwoju. Problem polega na tym, że głos decydujący w takiej debacie mają w zdecydowanej większości przypadków ludzie nie mający większego pojęcia o dziedzinie, w której podejmują decyzje lub lobbyści :([/quote]
            Jeśli będziemy we wszystkim na nie, to za parę lat będziemy mieli poważny problem. Obecne pokłady węgla kamiennego wyczerpują się, a w nowe złoża nie inwestuje. Więgiel brunatny wprawdzie pozyskuje się odkrywkowo, ale są protesty mieszkańców jak w Wielkopolsce. Atom kosztowny, od OZE rząd chce odejść, więc zostają jedynie spalarnie śmieci i elektrownie wodne. W ostatniej kwestii Sam zauważyłeś małe zainteresowanie polityków. Od lat mówi się o nowym progu poniżej Włocławka i nic się w tym temacie nie dzieje. Mamy nawet problem z przekopaniem mierzei, by dać szansę portowi w Elblągu. A to projekt warty raptem 1 mld zł. Jak w takim razie rząd chce zrealizować plan Morawieckiego (odnośnie rzek) wartego 70 razy więcej! Czy zawsze musi chodzić o pieniądze? Skąd się bierze to ciągle polskie piekło? Pozdrawiam

          • [quote name=”artek”] […] Od lat mówi się o nowym progu poniżej Włocławka i nic się w tym temacie nie dzieje. [/quote]

            coś się jednak ruszyło. Obok rozbudowy Ostrołęki ww. próg jest jednym z priorytetów Energi*

            * konkurencyjne wnp.pl o tym pisało kilka dni temu.

  8. Czy ktoś z szanownych komentujących/czytelników posiada informację jaki jest koszt budowy drugiego, podmorskiego kabla do Szwecji oraz koszt odbudowy połączenia 750kV z Ukrainą?
    Patrząc na to jak wygląda polska energetyka, może tutaj warto byłoby wpakować trochę kasy, dzięki czemu będziemy mieli zapewnione stabilne źródło dostaw na czas m. in. dużych upałów i jednoczesnej modernizacji naszej energetyki.

    • [quote name=”robercik”]Czy ktoś z szanownych komentujących/czytelników posiada informację jaki jest koszt budowy drugiego, podmorskiego kabla do Szwecji oraz koszt odbudowy połączenia 750kV z Ukrainą?
      Patrząc na to jak wygląda polska energetyka, może tutaj warto byłoby wpakować trochę kasy, dzięki czemu będziemy mieli zapewnione stabilne źródło dostaw na czas m. in. dużych upałów i jednoczesnej modernizacji naszej energetyki.[/quote]

      A można wiedzieć skąd się wziął przymiotnik „stabilne” przy słowie źródło ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl