Kup pan prąd, bo jak nie...

Kup pan prąd, bo jak nie...

Dwa dni przed Wigilią do mojego mieszkania na warszawskiej Ochocie zapukali... nie, nie kolędnicy.

- Dzień dobry, przychodzimy do pana w związku z nieudzieleniem odpowiedzi na zawiadomienie o zmianie zasad sprzedaży energii od 2016 r. -  obwieścił bardzo pewnym tonem młody człowiek w krawacie, a jego kolega kiwał głową z poważną miną.

Lekko mnie zatkało, bo myślami byłem przy pieczeniu świątecznego piernika. Ale po chwili mózg zaczął pracować i zrozumiałem, że mam doskonałą szansę przyjrzenia się z bliska pracy akwizytorów nowych firm sprzedających prąd.

- Chodźcie do kuchni. Z jakiej firmy jesteście?

- Z firmy E. (tu padła nazwa), która dostarcza prąd dla RWE (sprzedaje prąd większości warszawiaków).  I właśnie od stycznia zgodnie z prawem nastąpi zmiana zasad rozliczania klientów. Otrzymał pan w tej sprawie zawiadomienie kilka tygodni temu, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. I stąd nasza wizyta - tłumaczył gładko młody człowiek.

- Ale na czym polega ta zmiana? - zapytałem rozglądając się za ostatnią fakturą za prąd. Szczęśliwie leżała za kuchennym stole.

- O, ma pan fakturę - ucieszył się mój rozmówca. - Proszę pokazać, to panu wytłumaczę.

- Super  - odparłem, z trudem zachowując powagę.

- Do tej pory dostawał pan jedną fakturę i miał pan na niej wyszczególnioną dystrybucję i sprzedaż. O tu, pan zobaczy. Od nowego roku zmieniają się zasady, o czym informowaliśmy. I będzie pan miał dwie faktury. Jedną od RWE, a drugą od firmy E.

- A co to za firma?

- To dostawca prądu dla RWE. Dzięki temu będzie pan płacił mniej - wyjaśniał mój rozmówca z całkowitą swobodą.

- Aha. Ale... - zacząłem niepewnie.

Młodzieniec użył więc rozstrzygającego argumentu. - Jeśli w nowym roku będzie pan dostawał takie faktury - pokazał znacząco palcem - to będzie pan miał problemy.

- Jakie?

- Urzędy skarbowe bardzo takich faktur nie lubią - tłumaczył młodzian przybierając tajemniczy wyraz twarzy.

- Ale dlaczego???!!

- No czepiają się, wie pan jak to jest. Ale jak podpisze pan z nami umowę, to uniknie pan tego.

- No dobrze... Ale niech mi pan powie coś więcej o tych urzędach skarbowych - drążyłem, bo byłem bardzo ciekaw czy akwizytor wymyślił to na poczekaniu, czy też ma przygotowaną jakąś szczegółową opowieść.

Niestety, przerwało nam pukanie do drzwi. Była to trzecia przedstawicielka firmy E. którą młodzieńcy przedstawili jako swoją szefową.

- Możemy przejść do podpisania umowy? - najbardziej elokwentny młody człowiek zaczął otwierać teczkę.

Z żalem musiałem kończyć zabawę.

- Dobra, pogadaliśmy sobie, a teraz powiem jak jest. Jesteście z firmy, która szuka nowych klientów. Prawdziwe w waszej opowieści jest tylko to, że jeśli podpiszę z wami umowę, to będę dostawał dwie faktury. Po co te bajeczki o zmianie zasad sprzedaży prądu pod koniec roku i o jakimś piśmie, na które rzekomo nie odpowiedziałem? Czemu kłamiecie, że firma E. dostarcza prąd do  RWE? Po co straszycie urzędem skarbowym? Dlaczego po prostu nie przedstawicie oferty? Czy wiecie, że mógłbym zawiadomić Urząd Regulacji Energetyki?

Min młodych ludzi nie uda mi się opisać. Ten najbardziej wygadany próbował się wyłgać ze swoich słów, ale po chwili i on dał za wygraną. Zaproponowałem układ.

- Umówmy się tak. Ja nie napiszę o was do URE, a wy zapomnicie od dziś o tej bajeczce i przestaniecie ją opowiadać.
Cała trójka skwapliwie się zgodziła.

Firma E. działa na polskim rynku od niedawna. Nie podajemy jej nazwy, bo postanowiliśmy dotrzymać umowy zawartej z sympatycznymi młodymi ludźmi, którzy pewnie staliby się kozłami ofiarnymi. Ale sądzimy, że bzdur, które wygadywali, nauczyli się na firmowych szkoleniach. W wersję, że naoglądali się „Wilka z Wall Street” i sami postanowili być tacy kreatywni,  raczej nie wierzymy.

Ostrzegamy więc firmę E. Niech Wasi przedstawiciele przestaną wciskać ludziom kit. Ale jeśli ktoś z PT Czytelników usłyszał już w nowym roku od sprzedawców prądu opowieści dziwnej treści o obowiązkowej zmianie zasad, nieistniejących zawiadomieniach, urzędach skarbowych którym nie podobają się faktury za prąd, to prosimy o sygnał.

Warszawska Ochota jest dzielnicą zamieszkaną w dużej części przez emerytów, którzy są szczególnie łatwym łupem dla elokwentnych i miłych sprzedawców prądu, niekoniecznie mówiących prawdę.

Swego czasu Urząd Regulacji Energetyki wprowadził wątek zmiany sprzedawcy do serialu „Klan”. I pomysł był niezły, bo to bardziej zapada w pamięć niż ulotki czy oficjalne informacje w TV. Może teraz warto tropem nieuczciwych akwizytorów posłać np. ojca Mateusza?

Te artykuły mogą Cię zainteresować:

Czy warto zmienić sprzedawcę energii?

UOKiK wydał decyzje w sprawie firm: Energetyczne Centrum, Novum i Energa-Obrót

Dlaczego Polacy nie zmieniają sprzedawcy energii?

Zobacz także...

Komentarze

13 odpowiedzi na “Kup pan prąd, bo jak nie…”

  1. No właśnie. I psują w ten sposób cały rynek. Pomijam szczegół, że najlepsi sprzedawcy alternatywni już od dawna przy zmianie sprzedawcy proponują nadal rozliczenia kompleksowe. No i najlepsi sprzedawcy nie zatrudniają akwizytorów, bo jeżeli oferta ma być dobra dla klienta, to na akwizytora już nie starczy.

    W takich sprawach do URE trafia ponoć kilkaset pism miesięcznie, tylko dlaczego URE nic z tym nie robi? Powinno wezwać do zaprzestania, a jak nie zaprzestaną, to cofnięcie koncesji. URE nie powinno interesować to, że akwizytorzy są pośrednikiem pośrednika, istotne jest to dla kogo sprzedają.

    I niech zgadnę, że firma na E to taka z anglojęzyczną nazwą? Nie raz było już na CIRE na ich temat.

  2. W zeszłym roku szukałam pracy na wakacje i jako studentka energetyki zdecydowałam się odpowiedzieć na ofertę firmy właśnie oferującej sprzedaż prądu. Podejrzewam, że nawet jeśli to nie ta sama firma, to ta działa na podobnych zasadach.
    Na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałam się, że firma działa już 8 lat, ale pierwszego dnia moja przełożona przyznała, że 8 lat to szef prowadzi tego typu działalność, a firma ma niecałe pół roku. Kiedy później próbowałam znaleźć jakiekolwiek informacje o tej firmie, nie znalazłam nawet NIPu, a pod adresem, gdzie znajdowało się ich biuro zarejestrowana była zupełnie inna firma.
    Praca polegała na chodzeniu po osiedlach i pukaniu od drzwi do drzwi, wszystkim wciskając tą samą bajeczkę. Akwizytorzy w teczkach mają przygotowane różne umowy z różnymi firmami. Niestety nie zdążyłam dojść, co powoduje, że jednym pokazują jedną umowę, drugim inną.
    Pracownicy mają płacone za podpisaną umowę, często pracują po 10 lub więcej godzin, żeby zarobić. Sami umowę o dzieło odnawiają co miesiąc. Rekrutacja trwa tam ciągle i nie wymagają żadnych kwalifikacji, bo mało kto wytrzymuje dłużej. Sama zrezygnowałam po jednym (próbnym) dniu. Nie mogłam wytrzymać naciągania i oszukiwania starszych, chorych ludzi (bo to głównie oni dawali się nabrać), czułam zażenowanie, chodząc od drzwi do drzwi. Całe szczęście, że podpisać z nimi umowę miałam dopiero drugiego dnia.

  3. Problemem jest niska świadomość społeczna nt tego jak ten rynek funkcjonuje. Większość ludzi myśli, że prąd ma z „elektrowni” a gaz z „gazowni” i tyle.
    Naciąganie wynika z faktu, że gdyby ci akwizytorzy mieli mówić rzeczowo o co chodzi to pewnie niewielu by to zrozumiało a większość bałaby się podpisywać czegoś czego się nie rozumie a tym bardziej nie trzeba podpisywać. Co nie zmienia faktu, że powinno się z takimi praktykami walczyć.

  4. No to im się trafił „niezorientowany emeryt” :).

    Ciekawy jestem jeszcze porównania ofert. W obliczu takiej nieuczciwości, to oczywiście sprawa drugorzędna. Zastanawiam się jednak czy łączne opłaty za energię i dystrybucję byłyby wyższe czy niższe, albo czy były jakieś haczyki w umowie.

    • muszą być wyższe, bo inaczej nie starczy na prowizje i zarobek firmy. Najczęściej jest tak, że cena energii jest niska (choć niekoniecznie niższa niż była) ale za to jest opłata handlowa od 2 do 12zł/m-c.

  5. A do mnie przyszła emerytka sąsiadka, która musiała zapłacić ok. 300 złotych kary bo czegoś nie dopelnila z takiej umowy. Ale podpisała i nic pomóc nie mogłem. Uważam więc ze powinien Pan podać publicznie nazwę firmy i podać do URE. Bo Pan miał zabawę a dla emerytów to są prawdziwe tragedie. Bo chyba nie wierzy Pan że odpuszcza. Tylko pójdą do następnych drzwi.

    • też tak uważam, bo zainteresowani wiedzą o kogo chodzi, ale dla niezorientowanych będzie to przestroga.
      A co do sąsiadki, to jeżeli temat jest świeży to zawsze można powalczyć o odstąpienie, ew. zwrócić się do powiatowego rzecznika praw konsumenta.

    • a moze nazwisko osoby, ktora podpisywała ze starszą panią umowę. Bo mali sprzedawcy to korzyść dla konsumentów, a takie czarne owce psują opinie i straszą ludzi. Niech odpowiedzą za swe czyny, ci co je popelnili.

  6. Można już zmieniac sprzedawce pradu i gazu bezpiecznie i naprawde tanio. Za pośrednictwem platformy Ogarniamprad.pl która dzieki grupowym zakupom oferuje niskie ceny, zapewnia pomoc w procesie zmiany sprzedawcy i do tego obsługe w trakcie trwania umowy. Tak tanio i wygodnie jeszcze nigdy nie było. Wystarczy się zarejestrowc w ciagu kilku minut – potrzebna faktura i dane lokalizacyjne punktu poboru energii. Nie warto przepłacać za prąd i gaz. Pare stówek w kieszeni na rok!!

  7. ja takich historyjek naczytałem się setki i wiem że jak się myśli co się podpisuje to wszystko jest w porządku i czasami warto wysłuchać kilku przedstawicieli a nie obrażać się na jakoś czarną owcę

  8. Zawsze trafi się czarna owca, ja nie byłem przekonany do końca ale jak czasami wysłucha przedstawiciela i się zadzwoni na infolinie to będzie wszystko ok

  9. to może jakaś historyjka teraz od kogoś, u kogo wyglądało to normalnie. Zeby ludzie znali dwie strony, a nie tylko straszenie. Ostrzeganie tak, bo warto znać zagrożenia, ale to naprawdę nie tylko tak wygląda!

    • popieram, trzeba poznać obie strony by wyrobić sobie zdanie. A o incydentach tego rodzaju to się pisze bo jest temat na artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl