Menu
Patronat honorowy Patronage

PGE chce kupić Polenergię. Co na tym zyska?

We wtorek, trzy godziny po tym jak Polenergia dopięła z norweskim Statoilem projekt budowy farm wiatrowych na Bałtyku, wezwanie na jej akcje ogłosiła PGE. Jakie ma szanse na zakup i co na tym zyska?
Businessman on blurred background using 3D rendering stock exchange datas and charts

Kontrolowana przez Skarb Państwa Polska Grupa Energetyczna poinformowała we wtorek wieczorem, że chce kupić 100% akcji, notowanej na warszawskiej giełdzie, Polenergii – jednego z ostatnich liczących się prywatnych inwestorów w polskiej energetyce.

PGE kupi spółkę jeżeli zbierze przynajmniej 66% akcji, a jeżeli uda jej się przejąć 90% to od razu zacznie przymusowy wykup walorów od mniejszościowych akcjonariuszy i wycofa Polenergię z giełdy.

Czy PGE ma szansę na przejęcie?

PGE zaoferowała właścicielom Polenergii po 16,29 zł za akcję, czyli mniej więcej tyle, ile płacono za nie na giełdzie przez ostatnie trzy miesiące i o 2 zł więcej od średniej z ostatnich sześciu miesięcy (czyli minimalnej ceny jaką PGE mogłaby zaoferować zgodnie z ustawą).

To oznacza, że państwowy koncern wycenił całą spółkę na 740 mln zł (przy czym na jej kontach leży dziś 350 mln zł w gotówce) i chce przejąć pakiet kontrolny firmy za przynajmniej 489 mln zł. Jeszcze trzy lata temu PGE musiałaby za to zapłacić dwa razy więcej. Wycena spółki przekraczała wówczas 1,5 mld zł.

Polenergia, którą przez lata rozwijał miliarder Jan Kulczyk, dziś w nieco ponad 50% należy do jego spadkobierców – Dominiki i Sebastiana Kulczyków, prawie 20% akcji mają trzy fundusze emerytalne (Generali, Aviva i Nationale Netherlanden), a 16% chiński fundusz inwestycyjny sprowadzony do firmy przez Kulczyka (w 2014 roku obejmował akcje po 33 zł z horyzontem inwestycji na 7-9 lat).

Aby przejąć Polenergię, ofertę PGE musieliby przyjąć przynajmniej Kulczykowie. – Gdyby to zależało od Sebastiana, to pewnie sprzedałby je od razu. Dominika chciała z kolei realizować projekty pozostawione przez ojca. Jednak 350 mln zł w gotówce albo więcej, jeżeli oferta PGE zostanie podniesiona, może ostatecznie przekonać i ją. Po sprzedaży ostatnich akcji SABMillera [globalnego koncernu piwowarskiego – red.] Kulczykowie nie mają już żadnego biznesu generującego wysoką dywidendę, co może być dla nich argumentem – mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl osoba znająca realia koncernu Kulczyków.

Zdaniem naszego rozmówcy widać, że chęć sprzedaży ze stratą mogą mieć także fundusze emerytalne, które są już zmęczone tą inwestycją. To mogłaby być dla nich okazja, bo akcje nie należą do płynnych – średni wolumen obrotu rzadko przekracza 20 tys. zł dziennie. W takiej sytuacji, nawet bez chińczyków, którzy mogliby chcieć pozostać w firmie, PGE spore szanse na przejęcie. Zwłaszcza, jeżeli podwyższyłaby ofertę. W ciągu ostatnich kilku miesięcy rekomendacje trzech analityków (z PKO BP, BZ WBK i Societe Generale) wskazywały cenę w okolicach 19 zł za akcję.

Co jest do kupienia?

Kontrolowana przez Kulczyków firma ma w swoim portfelu m.in. dystrybucję i sprzedaż elektrycznej oraz, opalaną gazem oraz elektrociepłownię Nowa Sarzyna o mocy 116 MW elektrycznych i 70 MW cieplnych z dochodami zapewnionymi ustawą do 2020 roku (to ekwiwalent za rozwiązanie kontraktu długoterminowego na jej budowę z 1997 roku). Firma wciąż jest także właścicielem projektu budowy elektrowni węglowej na północy Polski o mocy 2000 MW (szanse na jego realizację są bliskie zera).

Zobacz: Kto rzeczywiście zainwestuje w farmy wiatrowe na Bałtyku?

Jednak najważniejsze aktywa Polenergii to odnawialne źródła energii, a zwłaszcza dwa projekty budowy morskich farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku. Dzięki nim PGE zapewniłaby sobie pierwsze miejsce wyścigu o budowę takich instalacji. Projekty Bałtyk II i Bałtyk III mają już bowiem kosztowne i czasochłonne pozwolenia środowiskowe, w przeciwieństwie do projektów PGE czy Orlenu. Właścicielem połowy został wczoraj – na trzy godziny przed wezwaniem PGE – norweski Statoil (zmieniający nazwę na Equinor). To wymarzony partner dla polskiego koncernu – globalna korporacja z renomą, pieniędzmi i doświadczeniem w podobnych inwestycjach. Prawdopodobnie dlatego PGE ogłosiła wezwanie dopiero po ostatecznym przejęciu przez niego połowy udziałów w projektach Polenergii.

Po przejęciu PGE o jedną trzecią (z 529 do 774 MW) zwiększyłaby ponadto moc posiadanych przez siebie lądowych farm wiatrowych i dużo bardziej ich sumaryczną produktywność. Polenergia przygotowuje ponadto do udziały w aukcjach projekty farm wiatrowych o łącznej mocy 185 MW, instalacji fotowoltaicznych o sumarycznej mocy 40 MW i elektrownię na biomasę o mocy 31 MW – to byłaby dla PGE szansa na zaistnieje w najbliższych aukcjach na wsparcie „zielonych” elektrowni, bo koncern nie miał do tej pory zbyt wiele do zaoferowania (nowelizacja ustawy o OZE, które ja umożliwi wczoraj została przyjęta przez sejmową komisję).

Zobacz także: Bankrutuje farma wiatrowa. Jej majątek przejmie Polenergia

Jedna z ostatnich firm do przejęcia

Polenergia, to jeden z ostatnich dużych prywatnych inwestorów w polskiej energetyce. W ubiegłym roku za 4,3 mld zł PGE przejęła aktywa francuskiego EDF (m.in. Elektrownię Rybnik i kilka dużych elektrociepłowni). W 2013 roku PGE wspólnie z Energą przejęły za 1,1 mld zł farmy wiatrowe należące do hiszpańskiej Iberdrolii, duńskiego DONGa i EBOiR. W ubiegłym roku za 1,3 mld zł Enea przejęła z kolei od francuskiego Engie elektrownię Połaniec, a w 2015 roku za 1,5 mld zł notowaną na giełdzie kopalnię Bogdanka. W prywatnych rękach pozostał jeszcze likwidujący się etapami Zespół Elektrowni PAK (kontrolowany przez Zygmunta Solorza), obecny w Warszawie innogy oraz dwa koncerny ciepłownicze – francuska Veolia i fińskie Fortum.

Zobacz także: Najniższy udział węgla w polskiej energetyce od 100 lat


Kurs zamknięcia

Na zamknięciu notowań GPW pierwszego dnia po ogłoszeniu informacji o planowanym przejęciu, kapitalizacja PGE spadła o 1,4 mld zł i zbliżyła do najgłębszego dołka, a jaki akcje spółki wpadły w grudniu 2016 roku, przy czym samo wezwanie nie jest oczywiście jedynym czynnikiem kształtującym wycenę spółki. Akcje Polenergii wzrosły powyżej ceny wezwania, co oznacza, że część drobnych inwestorów może liczyć na podwyższenie oferty PGE lub jej niepowodzenie.

Cena energii na polskim rynku poszła mocno w górę. To pokłosie wyższych notowań uprawnień do emisji CO2 i drożejącego węgla. Przemysł drży przed utratą konkurencyjności i proponuje rekompensaty dla wybranych branż. Czy rząd na to przystanie?