Energia i telefon razem namieszają na rynku?

Energia i telefon razem namieszają na rynku?

Już niedługo dostaniemy ofertę zakupu prądu w salonie telefonii komórkowej. Telekomy zawierają strategiczne sojusze z energetykami.

Pierwsze były RWE i Netia, które umowę o współpracy podpisały kilka miesięcy temu. W ślad za nimi poszli inni. Dziś można powiedzieć, że karty są już częściowo rozdane – Tauron nawiązał współpracę z niemieckim gigantem T-Mobile, a Orange podpisał list intencyjny z PGE. 

Energetyka i telekomunikacja współpracują– Od dawna próbowaliśmy przekonać francuskich właścicieli, że warto wchodzić na nowe rynki – opowiada nam menedżer Orange. – Ale zawsze byli niechętni. Dopiero teraz, kiedy dramatycznie pogorszyły się wyniki, wyrazili zgodę. 

Orange wpisał wejście na rynek energii do swojej nowej strategii. Na razie trwają prace pilotażowe. - Oferty kupna prądu od PGE  ze zniżką 5 proc.  dostali pracownicy firmy.  Ponad 800 skorzystało - opowiada jeden z menedżerów Orange.

– Nowej strategii nie ma się co dziwić – komentuje Tomasz Kulisiewicz, analityk rynku telekomunikacyjnego z firmy Audytel. – Przychody z podstawowego segmentu telekomów, czyli usług głosowych, spadają, więc szukają nowych możliwości. Firmy te mają rozwiniętą sieć sprzedaży, duże doświadczenie, więc mogą je wykorzystać przy sprzedaży innych usług. 

Najprostszym rozwiązaniem jest połączenie ofert – jeśli ktoś kupuje telefon w salonie telekomu Orange, to dostaje ofertę kupna prądu. Może wówczas dostać rabat od obu firm. I będzie musiał się poważnie zastanowić, gdy zechce zrezygnować z usług którejś z firm, bo jeśli wypowie umowę telekomowi, to automatycznie straci rabat na prąd…

Czy tak to właśnie ma wyglądać? – Trudno na razie coś powiedzieć, bo wciąż trwają analizy. To jest „rozpoznanie bojem” – mówi Karol Wieczorek z Netii, która razem z RWE najwcześniej zaczęła myśleć o połączeniu sił energetyki i telekomunikacji. – Ale wydaje się, że nasza oferta będzie raczej skierowana do firm, i to nie tych najmniejszych, lecz raczej średnich. 

Taryfy na prąd dla firm są całkowicie rynkowe, ceny dla gospodarstw domowych (tzw. taryfy G) zatwierdza wciąż Urząd Regulacji Energetyki. Firmy są więc o wiele atrakcyjniejszym klientem. 

Bardzo ambitne plany ma Tauron. – Nie chodzi o tylko o prostą ofertę – przychodzi klient do salonu T- Mobile i dostaje ofertę kupna energii od Tauronu, czy też odwrotnie. Chcielibyśmy stworzyć konkretną wartość dodaną dla klienta, np. możliwości sterowania urządzeniami elektrycznymi przy pomocy telefonu. Klient wraca do domu i już w samochodzie telefonem włącza sobie ogrzewanie albo klimatyzację. Intencją jest stworzenie i zagwarantowanie klientom maksymalnego komfortu i bezpieczeństwa, a także ekonomiki urządzeń na co dzień wykorzystywanych w naszych domach. Do tego potrzebne jest połączenie tego, co najlepsze z ofert T-Mobile i Taurona – tłumaczy Grzegorz Lot, szef marketingu Tauronu. 

– Sprzedaż wiązana to pierwszy etap współpracy. Drugi pojawi się przy okazji wprowadzania tzw. inteligentnych liczników, które będą miały mnóstwo możliwości technicznych – tłumaczy Kulisiewicz. 

O tym, że telekomy mogą namieszać na rynku energii, świadczy przykład węgierskiego Magyar Telekom, firmy będącej częścią T- Mobile. Firma sprzedaje prąd i gaz. 

– W 2012 r. przychody ze sprzedaży energii elektrycznej i gazu wyniosły 90,1 mln euro, co stanowiło już 6 proc. przychodów Magyar Telekomu – opowiada Kulisiewicz. – Sprzedaż energii zaczęła się jeszcze w 2010 r., ale rozkręciła się dopiero w 2012 r. 

Prąd i gaz kupują zarówno firmy jak gospodarstwa domowe. Te ostatnie dostają całkiem przyjemny rabat – dla gazu 3 lub 5 proc. dla prądu – 5 lub 8 proc. 

Węgierski telekom zdobywa coraz większy kawałek energetycznego tortu. Przychody ze sprzedaży energii wzrosły tam w pierwszym kwartale o 157 proc. To już 13 proc. obrotów firmy. Prąd kupowało od nich już ponad 100 tys. klientów, gaz 68 tys. To wprawdzie wciąż niewiele wobec 1,9 miliona klientów – użytkowników komórek, ale wobec stagnacji tradycyjnej telekomunikacji węgierski telekom znalazł mocną „drugą nogę”. 

– Wszystko zależy od tego, jak się ten biznes poukłada, na pewno nie jest tak, że telekomy są skazane na sukces - mówi menedżer z doświadczeniem zarówno w telekomunikacji, jak i w energetyce. – Co z tego, że telekom przerzuci się na energetykę i zarobi na niej kilkadziesiąt milionów, jeśli jednocześnie zaniedba podstawową działalność i straci na niej kilkaset milionów? Idea jest stara jak świat, ale trik tkwi w tym, jak wprowadzić ją w życie. 

O tym, że wreszcie coś zaczyna się dziać na rynku dostaw prądu dla gospodarstw domowych świadczy świeża decyzja RWE. Jeszcze w styczniu warszawski dostawca prądu podniósł ceny o 2 proc. Teraz oferuje klientom zniżki aby ich przywiązać na dłużej.

Rynek energii wspiera

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE