Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Energetyka konwencjonalna
  4. >
  5. Ropa naftowa
  6. >
  7. Klimat jest ważny, ale nie chcemy płacić za jego ratowanie

Klimat jest ważny, ale nie chcemy płacić za jego ratowanie

Zagraniczna prasówka energetyczna: ExxonMobil nie traci wiary w ropę i gaz; Największe paliwowe transakcje minionych dwóch dekad; Emisje CO2 coraz bardziej opodatkowane; Społeczne obawy zagrażają polityce klimatycznej.
Businessman in carbon tax concept

Przedstawiamy tematy, które zainteresowały naszą redakcję w minionym tygodniu w zagranicznych mediach opiniotwórczych.

ExxonMobil nie traci wiary w ropę i gaz

– Darren Woods, szef ExxonMobil, od dawna twierdzi, że ropa naftowa i gaz ziemny pozostaną głównymi elementami światowego koszyka energetycznego, mimo wysiłków związanych z ograniczaniem emisji spowodowanych ich spalaniem. Na tę prognozę postawił w ostatnich dniach 60 mld dolarów – komentuje „Financial Times” w reakcji na zakup Pioneer Natural Resources.

Dzięki tej transakcji ExxonMobil stanie się największym graczem w Basenie Permskim – polu naftowym rozciągającym się na terenie Teksasu i Nowego Meksyku, ze złożami ropy wystarczającymi na kolejne 15-20 lat wydobycia.

Dzieje się to w sytuacji, gdy Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że globalny popyt na paliwa kopalne osiągnie szczyt przed 2030 r. i musi zostać gwałtownie ograniczony, aby świat uniknął najgorszych skutków zmian klimatycznych.

Tom Ellacott, analityk w firmie doradczej Wood Mackenzie, cytowany przez „Financial Times”, ocenił, że transakcja pokazuje optymistyczne podejście ExxonMobil do długoterminowego popytu na ropę i jej ceny.

Wood Mackenzie przewiduje, że do 2050 r. ropa i gaz nadal będą pokrywać ponad połowę światowego zapotrzebowania na energię, co wynika z szybkiego wzrostu klasy średniej i wolniejszego przechodzenia na mniej emisyjne źródła energii.

W niedawnym raporcie firmy stwierdzono, że światu prawdopodobnie nie uda się utrzymać wzrostu globalnej temperatury poniżej 2 stopni Celsjusza w stosunku do poziomu sprzed epoki przemysłowej, czyli celu wyznaczonego w porozumieniu klimatycznym z Paryża.

W reakcji na ruchy ExxonMobil oburzeniem zareagowały organizacje skupiające aktywistów klimatycznych, którzy zarzucają koncernowi podejmowanie działań podważających porozumienie paryskie. Ten kontruje, że inwestuje miliardy również przedsięwzięcia służące klimatowi, takie jak wychwytywanie i składowanie CO2, ale jednocześnie nadal będzie angażować się w zaspokojenie przyszłego zapotrzebowania na energię.

– Dopóki świat będzie potrzebował ropy i gazu, wszyscy będziemy skupiać się na roli najbardziej wydajnego, skutecznego i odpowiedzialnego wytwórcy i dostawcy paliw, przy jednocześnie jak najniższej emisji CO2 – zapowiedział Darren Woods, szef ExxonMobil.

Zobacz też: Dziurawe sankcje na rosyjską ropę. Jak storpedować „szarą flotę”?

Największe paliwowe transakcje minionych dwóch dekad

– Zakup Pioneer Natural Resources to największa transakcja w sektorze ropy i gazu od 1999 r., gdy doszło do połączenia koncernów Exxon oraz Mobil – przypomina przy okazji tego wydarzenia Reuters. Agencja przygotowała z tej okazji zestawienie pozostałych największych transakcji, które miały miejsce od 2000 r.

W 2014 r. amerykański koncern Kinder Morgan, zarządzający infrastrukturą gazową i naftową, skupił za 70 mld dolarów giełdowe aktywa, w których posiadał udziały (Kinder Morgan Energy Partners LP, Kinder Morgan Inc, Kinder Morgan Management oraz El Paso Pipeline Partners). W tym samym roku za podobną kwotę Shell (wówczas Royal Dutch Shell) przejął brytyjskiego rywala BG Group.

Niewiele mniej, bo ok. 69 mld dolarów, Saudi Aramco zapłaciło w 2020 r. za zakup 70 proc. udziałów w spółce petrochemicznej Saudi Basic Industries. Również w 2020 r. PipeChina przejął za prawie 56 mld dolarów rurociągi naftowe i gazowe oraz obiekty magazynowe od PetroChina i Sinopec. Nieco mniej, bo ok. 55 mld dolarów, wydał kontrolowany przez Kreml koncern naftowy Rosnieft na odkupienie TNK-BP od brytyjskiego BP.

Wśród największych transakcji, które podsumował Reuters, warto przypomnieć jeszcze kilka o wartości pomiędzy 30 a 40 mld dolarów.

Te górne widełki zamyka zakup Texaco przez grupę Chevron w 2001 r. Z kolei w 2019 r. Occidental Petroleum przejęło Anadarko Petroleum za 38 mld dolarów, a w 2006 r. ConocoPhillips nabył Burlington Resources za prawie 36 mld dolarów. Norweski Statoil (obecnie Equinor) kupił w 2007 r. aktywa naftowo-gazowe Norsk Hydro za 30 mld dolarów. Trzy lata później taką samą kwotę ExxonMobil wydał na gazową grupę XTO Energy.

Zobacz także: Rząd po cichu wywłaszcza obywateli w obronie „strategicznych” złóż, o których nic nie wiadomo

Emisje CO2 coraz bardziej opodatkowane

– Na początku 2023 r. 23 proc. światowych emisji było objętych mechanizmami zobowiązującymi do płacenia za wyemitowane CO2. Jeszcze w 2010 r. było to zaledwie 5 proc. – podkreśla „The Economist” i dodaje, że w nadchodzących latach ten trend będzie przyspieszać.

Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego takie mechanizmy działają w 49 państwach, a kolejne 23 kraje rozważa ich wprowadzenie. Prekursorem jest oczywiście unijny system handlu emisjami CO2 (EU ETS), który ruszył w 2005 r.

Ponoszenie kosztów emisji CO2 jest wskazywane jako najskuteczniejsze narzędzie mobilizujące do ograniczania negatywnego wpływu na klimat.

Jednak z drugiej strony budzi też obawy o negatywne skutki dla konkurencyjności gospodarki oraz koszty, które będą musieli ponosić konsumenci. Dlatego ogólnokrajowego systemu handlu emisjami wciąż nie posiadają chociażby USA, gdzie aktualnie bardziej stawia się na hojne subsydiowanie inwestycji związanych z rozwojem zielonych technologii.

Niemniej, jak podkreśla „The Economist”, w skali globalnej bardziej przeważa jednak model działania rozwijany od blisko dwóch dekad przez Unię Europejską. I dotyczy to zarówno krajów zamożnych, jak i tych uboższych.

We wrześniu swój rynek uprawnień do emisji CO2 zainaugurowała Indonezja – dziewiąty co do wielkości emitent na świecie i jeden z największych producentów węgla. Natomiast do 2028 r. swój system ma wprowadzić Wietnam, czyli jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek w Azji.

Nie zmienia to jednak faktu, że wiele z istniejących mechanizmów jest dalekich od doskonałości, a ceny uprawnień są zbyt niskie, aby wywarły znaczący wpływ na rzeczywistość.

Według danych marca 2023 r. średnia globalna cena uprawnienia do emisji tony CO2 wynosiła ok. 20 dolarów, przy poziomie ok. 80-90 dolarów w UE i Wielkiej Brytanii. Koło 30-35 dolarów płacono w Nowej Zelandii czy stanie Kalifornia, a w okolicach 10 dolarów w Chinach, Korei Południowej i Australii.

Od początku października ruszył pilotaż unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (ang. Carbon Border Adjustment Mechanism, CBAM), który jest pierwszym tego typu rozwiązaniem na świecie. W pełni ma on ruszyć od początku 2026 r. i według założeń ma wyrównać szanse europejskich producentów w starciu z tańszym i mającym większy ślad węglowy importem. Jednocześnie CBAM ma dać impuls do bardziej ambitnej polityki klimatycznej poza granicami UE.

Zobacz również: Unijne cło węglowe staje się faktem. Czy CBAM będzie skuteczny?

Społeczne obawy zagrażają polityce klimatycznej

– Narasta globalny sprzeciw wobec polityki klimatycznej – donosi ten sam „The Economist”, który zwraca uwagę, że społeczne obawy związane z kosztami transformacji energetycznej, podsycane przez populistycznych polityków, stanowią zagrożenie dla walki ze zmianami klimatu.

Efekty są widoczne w ostatnich miesiącach w działaniach rządów, m.in. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie osłabiono ambitne plany związane z domowym ogrzewnictwem czy niskoemisyjnym transportem – w odpowiedzi na negatywne reakcje społeczne i wzrost notowań ugrupowań populistycznych.

W przyszłym roku w USA odbędą się wybory prezydenckie, w których chce wystartować Donald Trump, otwarcie odrzucający politykę klimatyczną jako zagrożenie dla „amerykańskiego stylu życia”. Jego powrót do władzy oznaczałby najpewniej całkowite odwrócenie polityki prowadzonej obecnie przez proklimatyczną administrację Joe Bidena.

Ankieta przeprowadzona przez YouGov dla „The Economist” wykazała, że blisko 90 proc. wyborców Bidena uważało, że zmiany klimatyczne są spowodowane działalnością człowieka. W przypadku Trumpa zgodziło się z tym tylko 21 proc. jego wyborców.

Populizm – jak wskazuje „The Economist” – na kilka sposobów podważa skuteczną politykę klimatyczną. Po pierwsze, populiści często są sceptyczni wobec ekspertów. Po drugie, są też podejrzliwi wobec instytucji globalnych i obcokrajowców. Po trzecie, zachęcają ludzi do wiary, że elity spiskują przeciwko nim, wzniecając w ten sposób paranoję w życiu publicznym i utrudniając osiągnięcie kompromisu.

Z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku przez Pew Research Center w dwunastu zamożnych krajach wynika, że wzrósł odsetek respondentów uznających zmiany klimatyczne za „poważne zagrożenie” i niemal wszędzie wyraźnie ponad połowa badanych reprezentowała taki pogląd.

Nie oznacza to jednak, że ludzie są skłonni płacić wyższe podatki, aby zapobiec zmianom klimatycznym. W ankiecie przeprowadzonej w 29 krajach przez firmę Ipsos średnio tylko 30 proc. badanych stwierdziło, że byłoby skłonnych ponieść taki koszt.

Zobacz też: Alternatywa dla Niemiec urosła na pompach ciepła

Programy energetyczne wszystkich partii skupiają się na świetlanej, bezemisyjnej przyszłości, którą osiągniemy za lat kilkanaście. Dużo trudniej wycisnąć z nich coś na temat najbliższych pięciu lat, które dla energetyki i górnictwa będą bardzo trudne.
wybory
Materiał Partnera
Oświetlenie LED skutecznie wypiera inne źródła światła. To żarówki o długiej żywotności, odporne na uszkodzenia mechaniczne i bezpieczne, ponieważ nie nagrzewają się do wysokiej temperatury i nie zawierają rtęci. To również oświetlenie energooszczędne i praktyczne, z możliwością dopasowania do każdego rodzaju lampy.
żarówka LED
Technologie wspiera:
Rzeczywisty średni koszt energii elektrycznej w gospodarstwach domowych wzrósł w pierwszej połowie 2023 roku o niemal 30%. To największy roczny wzrost po 1989 roku. Najbardziej odczuły to rodziny korzystające z taryf dwustrefowych. W „tańszej” strefie płacą w tym roku nawet o 180% więcej.
wrost-cen-pradu-2023 powody