Menu
Patronat honorowy Patronage

Wojna o 6 mld zł z posłem na froncie

Polskie i międzynarodowe koncerny walczą o kontrakty na dostawę tzw. inteligentnych liczników energii. Narzędziem w wojnie o rynek, wart min. 6 mld zł, może być i poseł.

Polskie i międzynarodowe koncerny walczą o kontrakty na dostawę tzw. inteligentnych liczników energii. Narzędziem w wojnie o rynek, wart min. 6 mld zł, może być i poseł.

Chyba każdy wie, jak wygląda jego licznik prądu – to przeważnie stary, zegarowy mechanizm, używany od wielu lat. Ale zgodnie z unijną dyrektywą do 2020 r. te „dinozaury” powinny zniknąć, a zastąpią je liczniki elektroniczne. Będą przekazywać dane do koncentratorów, a stamtąd do centralnego systemu operacyjnego. Informacje popłyną kablami sieci energetycznej lub siecią komórkową. Taki licznik oferuje sporo nowych możliwości – pozwoli nam monitorować pobór prądu i płacić za faktyczne zużycie, a nie tzw. prognozy. Uniemożliwi kradzież prądu nielegalnie podłączającym się „pajęczarzom”. Wreszcie, dzięki nowym licznikom, sprzedawcy energii będą mogli oferować prąd w bardzo wielu taryfach, tak jak robią to dzisiaj firmy telekomunikacyjne.

W ciągu najbliższych ośmiu lat trzeba będzie wymienić ponad 16 mln liczników. Cała operacja pochłonie wraz z budową niezbędnej infrastruktury ok. 6-10 mld zł. Zapłacą za to firmy energetyczne, ale ostateczny koszt poniesiemy my – konsumenci energii.

Na ten ogromny tort liczą firmy produkujące liczniki.

Liczniki w prime time

Pionierem we wdrażaniu inteligentnych liczników jest państwowa Energa Operator, działająca na Pomorzu, Kujawach, w Płockiem i Kaliskiem. Zainstalowała już ponad 100 tys. liczników. Od początku roku instaluje kolejne 310 tys. Przetarg na ich dostawę wygrało konsorcjum polskiej firmy Arcus i polsko-brytyjskiej T-Matic Systems.

Ponieważ firm produkujących liczniki jest bardzo wiele, część z nich postanowiła połączyć siły i stworzyć tzw. standard czyli opracować wspólne kryteria którym powinien odpowiadać nowoczesny licznik. Na świecie liczą się w tej chwili trzy standardy – OSGP, w którym liderem jest amerykański Echelon, rozwijany we Francji G3 oraz standard PRIME, w ramach którego działają m.in. Texas Instruments, General Electric i toruński Apator. Energa postanowiła wybrać ten ostatni. – Standard komunikacji PRIME to pierwszy w pełni otwarty, dostępny bez opłat, standard komunikacji po linii energetycznej, który został już zastosowany przy instalacji ponad 1,4 miliona liczników na świecie, pochodzących od różnych dostawców – twierdzi Energa w specjalnym oświadczeniu, przygotowanym w odpowiedzi na interpelację jednego z posłów.

Chodzi o Andrzeja Jaworskiego z PiS. Ten były prezes Stoczni Gdańskiej często zadaje pytania o Energę. Poseł w interpelacji może napisać praktycznie wszystko, więc parlamentarzyści swobodnie galopują na Pegazie.

„Wiele z krajów Unii Europejskiej ma już za sobą doświadczenia z zakresu procesu wymiany liczników energii elektrycznej u odbiorców indywidualnych. Rozsądek nakazywałby skorzystanie z pozytywnych doświadczeń europejskich i realizację celu z najniższym współczynnikiem ryzyka. Jednakże jest inaczej. W Polsce realizowany jest projekt korzystający z mało przekonujących wzorców i gdyby nie dotyczyło to środków publicznych, można by powiedzieć, że całkowicie po amatorsku. W powszechnej świadomości pojawiła się ekspertyza jednostki certyfikującej KEMA, mówiąca o wadliwości i niedojrzałości wdrażanego standardu Prime. Czy to oznacza, iż Energa dokonała zakupu za ponad 100 mln PLN kolejnego dreamlinera wytworzonego w dużej części w Hiszpanii, obarczonego wadami młodości?” – to tylko fragment bardzo obszernej interpelacji.

Kto zainspirował posła?

Interpelacja posła Jaworskiego wywołała w spółce mieszaninę politowania i złości.

KEMA to holenderska instytucja wydająca certyfikaty dla producentów liczników. Energa napisała list do jej szefa, z prośbą o wyjaśnienie. Dostała odpowiedź, że KEMA nigdy nie mówiła o wadliwości bądź niedojrzałości wybranego przez Energę systemu PRIME. Według Tomasza Kowalaka, dyrektora w Urzędzie Regulacji Energetyki, cała sprawa wzięła się z błędnej interpretacji slajdu w prezentacji jednego z menedżerów KEMA.

– Gdyby poseł Jaworski pofatygował się na niedawną konferencję w sprawie liczników, to udałoby się uniknąć nieporozumienia. Niestety można odnieść wrażenie, że został przez kogoś zainspirowany – mówi nam dyrektor Kowalak.

Najgroźniejszy zarzut jaki wytoczył poseł dotyczy uzależnienia Energi od jednej technologii. „Czy prawdą jest, że decyzja o wyborze technologii Prime ogranicza wybór dostawców podzespołów, firm usługowych, producentów półprzewodników, chipsetów, firm IT, przedsiębiorstw konsultingowych, instytucji badawczych i innych branżowych spółek do firm powiązanych z rozwojem technologii Prime? Czy tym samym na długie lata ogranicza konkurencję, blokując dostęp innym, konkurencyjnym przedsiębiorstwom, niebędącym w wąskim aliansie firm powiązanych z technologią Prime?” – pyta dramatycznie poseł.

Fachowcy wzruszają na to ramionami. – To absolutna nieprawda. Na rynku są już procesory, przeznaczone do zastosowania w licznikach, które mogą obsługiwać wiele protokołów. Zatem wskazanie jednego z nich nie zamyka drogi przed zastosowaniem innych. Na tym zasadza się najnowsze stanowisko prezesa URE ws. ram interoperacyjności, aby, niezależnie od wyborów technologicznych dokonywanych przez poszczególnych operatorów, nie dopuścić do zamknięcia rynku – mówi dyrektor Kowalak.

– Rozumiem, że posłowie interesują się samą ideą liczników, bo to przecież także koszt dla konsumentów, ale jak wypowiadają się w sprawie standardów, jakie mają liczniki spełniać, to sytuacja robi się dość egzotyczna. Jestem pod wrażeniem wiedzy i elokwencji pana posła – mówi z przekąsem Artur Różycki, szef spółki Enea Operator i prezes Polskiego Stowarzyszenia Przesyłu i Rozdziału Energii. – Energa jakiś protokół musiała wybrać i wybrała akurat PRIME, ale to absolutnie nie grozi żadną monopolizacją rynku czy uzależnieniem. Oczywiście byłoby lepiej gdyby Ministerstwo Gospodarki w rozporządzeniu określiło standardy, jakie liczniki mają spełniać, wówczas sytuacja byłaby jasna – dodaje.

Całym zamieszaniem zdziwiony jest też Robert Stelmaszczyk, prezes RWE Stoen Operator. Niemiecka spółka także przymierza się do instalacji inteligentnych liczników w Warszawie. – Wybór standardu PRIME absolutnie nie grozi żadnym uzależnieniem – powiedział.

Prawdopodobnie nad właściwymi standardami dla liczników będą musieli łamać sobie głowę prokuratorzy. Poseł Jaworski nie ukrywa bowiem, że „będąc w posiadaniu tak druzgoczących, krytycznych informacji” przekazał kopię interpelacji do „odpowiednich służb państwowych, prokuratora generalnego, licząc na niezwłoczne zbadanie przytoczonych wątków w prowadzonym śledztwie”.

Poseł Jaworski nie odpowiedział na naszą prośbę o kontakt. Chcieliśmy go zapytać, jakim sposobem posiadł był tak dogłębną wiedzę o licznikach. Chcieliśmy też poprosić o opinię w sprawie możliwości zapożyczenia przez polski Sejm zwyczajów z Parlamentu Europejskiego – pytanie do Komisji Europejskiej nie może być tam dłuższe niż 25 wierszy w Wordzie.

– Szkoda, że frustracje posła odbijają się na debacie społecznej – podsumowuje Kowalak.

Partnerzy portalu

Zima jak zwykle nie zaskoczyła energetyków. Trudno mówić o zaskoczeniu, bo co roku śnieg uszkadza sieci energetyczne i pozbawia prądu tysiące ludzi. W tegoroczną Wielkanoc aż 110 tys. ludzi musiało spędzić kilka lub kilkanaście godzin przy świeczkach, głównie na Mazowszu i Dolnym Śląsku. Energetykom należą się słowa uznania za sprawne usunięcie awarii. Ale jak zwykle przy takich okazjach powraca dyskusja o stanie polskiej sieci energetycznej.

Partnerzy portalu

Strategie spółek giełdowych to dokumenty, do których często sami autorzy mają lekko ironiczny dystans. – Dziś się napisze, jutro się zmieni – mówił nam kiedyś członek zarządu pewnej firmy energetycznej. I rzeczywiście, dokumenty te czasem już w chwili wydrukowania są zupełnie bezwartościowe, bo sytuacja na rynku zmienia się błyskawicznie.

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Czy rząd naprawdę dba o to żeby w kranach i kaloryferach była ciepła woda? Ciepłownicy wcale nie czują, że ich branża jest jakoś szczególnie dopieszczana. A rury ciepłownicze w całym kraju pękają niemal bez przerwy...

Partnerzy portalu

Dobry kontakt premiera z szefem PGE w końcu zaowocował. Krzysztof Kilian został namaszczony jako główny rozgrywający polskiej energetyki.

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Trzy energetyczne prognozy IFS: szansa na net zero 2050, biliony na sieci, miliardy na cyfryzację` Kontynuując dzisiejszą ścieżkę redukcji emisji nie osiągniemy net zero w 2050 roku, ale ciągle jest to osiągalne, przy możliwym do osiągnięcia zwiększeniu ambicji; wartość inwestycji w infrastrukturę sieciową będzie w tym roku mierzona już w bilionach, a nie miliardach dolarów; klienci dostaną lepsze usługi dzięki postępującej cyfryzacji.
Jak efektywnie wykorzystać drony w branży elektroenergetycznej?` Drony (bezzałogowe statki powietrzne) to coraz powszechniejsze i ekonomicznie korzystne narzędzie stosowane w wielu dziedzinach życia. Niegdyś budzące zachwyt i/lub strach wśród obserwatorów, dziś spowszedniało w społeczeństwie, które przyzwyczaiło się do istotnej roli, jaką odgrywają w wielu branżach. Elektroenergetyka również pokochała drony i obecnie ciężko sobie wyobrazić proces budowy linii elektroenergetycznych bez ich zastosowania. W niniejszym artykule przedstawimy kilka zastosowań dronów w sektorze energetycznym, które istotnie optymalizują prace projektowo-wykonawcze całego sztabu ludzi.
Sieci kluczowe dla rozwoju zielonej energii` Temat sieci dystrybucyjnych energii elektrycznej w ostatnich kwartałach coraz mocniej pojawia się w przestrzeni publicznej. Jest ku temu kilka powodów, które sprowadzają się do jednego mianownika - sieci te stają się infrastrukturą krytyczną dla powodzenia polskiej transformacji energetycznej.

Partnerzy portalu