Menu
Patronat honorowy Patronage

Strategia PGE, strategią narodu

Strategie spółek giełdowych to dokumenty, do których często sami autorzy mają lekko ironiczny dystans. – Dziś się napisze, jutro się zmieni – mówił nam kiedyś członek zarządu pewnej firmy energetycznej. I rzeczywiście, dokumenty te czasem już w chwili wydrukowania są zupełnie bezwartościowe, bo sytuacja na rynku zmienia się błyskawicznie.

Strategie spółek giełdowych to dokumenty, do których często sami autorzy mają lekko ironiczny dystans. – Dziś się napisze, jutro się zmieni – mówił nam kiedyś członek zarządu pewnej firmy energetycznej. I rzeczywiście, dokumenty te czasem już w chwili wydrukowania są zupełnie bezwartościowe, bo sytuacja na rynku zmienia się błyskawicznie.

Ale ze strategią Polskiej Grupy Energetycznej, która ma być opublikowana w najbliższych dniach lub tygodniach, może być inaczej. Co w niej będzie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Będzie w niej Krzysztof Kilian. Prezes PGE cieszy się ogromnym zaufaniem Donalda Tuska. Właśnie przekonał go, że budowa nowej elektrowni w Opolu nie ma ekonomicznego sensu, choć była to jedna ze sztandarowych inwestycji energetycznych tego rządu.

Skoro w obecnych warunkach budowa nowych elektrowni nie ma sensu, to co ma sens? Tego pewnie dowiemy się z nowej strategii PGE.

Kilian ma rację, gdy mówi, że budowa nowych elektrowni w obecnych warunkach się nie opłaca. Ale jego krytycy mają rację, gdy mówią, że nowe elektrownie są krajowi potrzebne. Państwo musi więc zapewnić mechanizmy, które umożliwią ich powstanie, bo nie można bez końca remontować siłowni, które powstały za Gierka. Byłoby bardzo źle, gdyby tłumaczenie „nie opłaca się” stało się pretekstem do bezczynności.

Jednak szef PGE stąpa po kruchym lodzie. Jego kontakty z Donaldem Tuskiem sprawiają, że może załatwić dużo więcej, niż jakikolwiek inny prezes spółki energetycznej. Jest rzeczą ważną, żeby popierając te lub inne rozwiązania prawne występował w interesie całej energetyki, a nie tylko PGE, bo inaczej cała branża pogrąży się w jałowych sporach, zakulisowych zabiegach i podchodach.

Energetyce potrzebny jest lider, który połączy wokół najmniejszego wspólnego mianownika żrącą się zaciekle branżę. Takich spraw jest kilka – najważniejszą jest wsparcie państwa dla nowych elektrowni. Ich budowa powinna być kołem zamachowym gospodarki.

Pięć lat temu rolę lidera wzięła na siebie nieodżałowanej pamięci Stefania Kasprzyk, prezes Polskich Sieci Energetycznych. To pod jej kierunkiem powstał w 2007 r. raport przedstawiający stan energetyki w Polsce. To ona też bezustannie próbowała zainteresować polityków problemami branży. Cieszyła się niekwestionowanym autorytetem. Brakowało jej właściwie tylko jednego – bezpośredniego dostępu do ucha premiera.

Obecny szef PGE ów dostęp ma. Pytanie jaki zrobi z niego użytek…

Czy rząd naprawdę dba o to żeby w kranach i kaloryferach była ciepła woda? Ciepłownicy wcale nie czują, że ich branża jest jakoś szczególnie dopieszczana. A rury ciepłownicze w całym kraju pękają niemal bez przerwy...

Dobry kontakt premiera z szefem PGE w końcu zaowocował. Krzysztof Kilian został namaszczony jako główny rozgrywający polskiej energetyki.

Aktywistom organizacji ekologicznych Greenpeace i ClienthEarth - głównym wrogom energetyki węglowej w Polsce nie można odmówić serca do walki z węglem. Ci z Greenpeace byli już widziani parę razy na kominach elektrowni w Bełchatowie i pod kancelarią premiera. Ci z ClienthEarth próbowali blokować na drodze prawnej powstanie nowej elektrowni węglowej w Opolu. Ostatecznie przegrali, ale na pewno przyczynili się do opóźnienia jej budowy.

Energetycy mają nowego konika - nazywa się rynek mocy. Co to takiego i dlaczego tak drogo?