Menu
Patronat honorowy Patronage

Kto i jak zapłaci za rosyjski gaz. Czy europejskie firmy już uiściły należności?

Prawdopodobnie wśród nich jest węgierski MVM, niewykluczone, że także austriacki OMV, zastanawiają się włoski ENI i niemiecko-fiński Uniper. Bruksela przypomniała, że płacenie w rublach jest złamaniem sankcji, ale sytuacja prawna jest niejasna.

Przypomnijmy, że dekret prezydenta Rosji z 31 marca przewiduje, że firmy z krajów „nieprzyjacielskich” powinny otworzyć specjalne rachunki rublowe w rosyjskim Gazprombanku. Następnie powinny przelać swoje należności w euro lub dolarach na konta dolarowe lub eurowe. Gazprombank kupi za to ruble na moskiewskiej giełdzie i przeleje na rublowe konto klienta. Następnie rosyjski bank automatycznie z tego konta ureguluje należność na swoje konto w rublach, na podstawie pełnomocnictwa wystawionego przez klienta.

Komisja Europejska wydała wytyczne, z których wynika, że taka procedura narusza sankcje, ponieważ może być traktowana jako pożyczka dla rosyjskiego banku centralnego, z którym wszelkie transakcje są zakazane. Natomiast samo założenie konta w Gazprombanku nie jest zdaniem KE nielegalne, choć Bruksela nie dodała, czy chodzi także o konto rublowe. Nie sposób zatem ocenić, w którym de facto momencie, zdaniem KE, następuje fakt naruszenia sankcji. Komisja poradziła tez firmom aby zwróciły się do Gazpromu o dodatkowe wyjaśnienia.

Po odłączeniu gazu Polsce i Bułgarii, w których spółki i rządy nie zgodziły się na nowe procedury, szefowa KE Ursula von der Layen wezwała kraje Unii do solidarności i ostrzegła przed konsekwencjami firmy, które zgodzą się na procedurę z dekretu. Wytyczne KE są jednak niewiążące.

Węgierska zgoda i austriackie gadanie

Tymczasem o jedność nie będzie łatwo.

Informację o czterech przedsiębiorstwach, które już zapłaciły w rublach podał Bloomberg, powołując się na nieoficjalne źródło w Gazpromie. Cztery nieznane firmy miały już skorzystać z kompletnej procedury określonej dekretem prezydenta Rosji a dziesięć – założyć konto w rublach.

Nie sposób zweryfikować tych informacji. Kilka dni temu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że dane, kto przelał pieniądze za gaz w rublach, nie będą ujawniane.

Ale 27 kwietnia węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto przyznał, że Węgrzy spełnią nowe warunki, wcześniej mówił o tym także premier Viktor Orban,  więc prawdopodobnie jedną z tych firm jest węgierski narodowy gazowy czempion MVM.

Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja austriackiego OMV. Austriacki kanclerz Karl Nehammer wije się jak piskorz, żeby nie powiedzieć jasno, w jaki sposób największa gazowa firma kraju będzie się rozliczać. Jeszcze w połowie kwietnia, po powrocie z Moskwy, zadeklarował, że nic się nie zmienia, płatności będą po staremu w euro.

Ale dodał, że Gazprombank sam będzie konwertował to na ruble, co sugeruje, że OMV jednak otworzył rublowy rachunek. W środę w telewizji OE24 stwierdził z triumfem: Austria będzie nadal płacić za dostawy gazu z Rosji w euro: „Wciąż mamy te same dostępne ilości gazu, sam prezydent Putin wspomniał o tym w rozmowach w Moskwie. I my też możemy nadal płacić w euro. Gazprom zmienił sposoby płatności, ale nie zmieniło się to, że płacimy w euro”. Prowadzący upewniał się jeszcze czy OMV nadal będzie płacić w euro, a  Nehammer odrzekł: „Zgadza się!”.

Pytanie czy OMV otworzył rachunek w rublach, litościwie nie padło.

Austria znalazła się w niewesołej sytuacji – jest uzależniona w 80 proc. od rosyjskiego gazu. Kanclerz Nehammer mówił, że jeśli Gazprom odetnie dostawy, to surowca wystarczy na dwa miesiące. Dodał, że organizuje wraz z Niemcami i Węgrami koalicję państw, które chcą aby gaz z Rosji na razie płynął.

Kolejną firmą może być włoski ENI. Bloomberg twierdzi, powołując się na nieoficjalne źródła w spółce, że firma szykuje się do otwarcia rachunku w rublach. Już po publikacji depeszy ENI oświadczyło, że żadne decyzje nie zapadły.

Kluczowe będzie jak zwykle stanowisko Niemiec. Tiina Tuomela, szefowa finansów Unipera, największego gazowego tradera w Niemczech, na spotkaniu z analitykami oświadczyła (znów wg Bloomberga), że firma uważa zmiany w płatnościach za możliwe do pogodzenia z sankcjami. Nie podała jednak żadnych szczegółów.

Firmy lepsze i gorsze

Wybór firm gazowych  wcale nie ogranicza się jednak do założenia rachunku w rublach lub nie.  Możliwe jest jeszcze jedno rozwiązanie – pośrednik. Artykuł 8 dekretu prezydenta Rosji mówi, że odbiorca gazu może przekazać swoje zobowiązanie do zapłaty innemu podmiotowi. Można więc sobie wyobrazić sytuację, w której europejska firma zapłaci np. jakiemuś  bankowi spoza UE i USA, a ten przeleje odpowiednią kwotę na konto w Gazprombanku, oczywiście inkasując sutą prowizję. Jeśli taki schemat zostanie zastosowany, to nikt się o tym nie dowie bez „przecieku”, a odbiorca gazu będzie mógł twierdzić, że płaci w euro.

Ale to jeszcze nie koniec. Dekret wspomina, że niektóre firmy mogą być wyłączone z procedury płacenia w rublach i regulować rachunki po staremu. Odpowiednie rozporządzenie w tej sprawie miał wydać rosyjski rząd. I wydał. Wynika z niego, że listę firm ustali specjalna rządowa komisja po rekomendacji ministra energetyki.

Innymi słowy, europejskie firmy mogą zostać podzielone (albo już zostały) na takie, które mogą płacić w dewizach, i takie, które muszą otwierać konto w rublach. To, które firmy znalazły się na uprzywilejowanej liście, będzie już zapewne słodką tajemnicą rosyjskiego rządu.

Według informacji rosyjskich mediów następny termin dużych płatności będzie przypadał 15 maja, wtedy zapewne przekonamy się, komu odcięto gaz. Ale możemy nie dowiedzieć się, z jakich powodów innym nie odcięto.

Brukselo, poprosimy o precyzję

Trudno się dziwić, że państwa UE uznały, że wytyczne Brukseli są zbyt niejasne, a firmy powinny mieć pewność, że nie obchodzą sankcji. Według informacji Bloomberga po spotkaniu ambasadorów w środę 27 kwietnia Komisja zobowiązała się, że przygotuje bardziej szczegółowe wskazówki i poprawi tekst. To może jednak potrwać.

Przypomnijmy, że trwają prace nad unijnym rozporządzeniem zmuszającym państwa UE do zapełnienia magazynów gazu do minimum 80 proc. na początek października. Jeśli Rosja odetnie gaz, zadanie to będzie bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Polska ma stosunkowo komfortową sytuację, bo magazyny są pełne w 80 proc., ale jeśli Rosja odetnie gaz niemieckim firmom, to import z Zachodu praktycznie ustanie. Zostaną nam tylko terminale LNG, bo Baltic Pipe z Norwegii uruchomiona zostanie dopiero w październiku – i to nie na całym odcinku. Choć rząd tryska optymizmem i uspokaja, to przydałyby się sensowe kryteria dostaw gazu dla przemysłu w przypadku konieczności ograniczania zużycia.

Na razie wiadomo tylko, że chronione będą gospodarstwa domowe i placówki użyteczności publicznej, ale w jaki sposób traktować przemysł w przypadku deficytu, tego nie wie nikt.

Partnerzy portalu

Prawie 189 mln zł dopłaty do budowy węglowej elektrociepłowni w Puławach chce Polimex Mostostal od Grupy Azoty - o ponad 150 mln zł więcej niż ledwie kilka miesięcy wcześniej. Kwestią czasu jest pojawienie się roszczeń dotyczących bloków gazowych dla PGE w Dolnej Odrze i Czechnicy.
Wizualizacja nowych bloków w Elektrowni Dolna Odra. Fot. PGE

Partnerzy portalu

Polska i Bułgaria padły pierwszymi ofiarami ukazu Władimira Putina o obowiązkowych płatnościach za gaz za pośrednictwem Gazprombanku. Rano 27 kwietnia 2022 roku Gazprom obydwu krajom zakręcił przysłowiowe kurki z gazem bo odmówiły płacenia w rublach

Partnerzy portalu

Operator przesyłowy gazu Gaz-System będzie kontynuował projekt (FSRU) pływającego terminala LNG w porcie Gdańsk. Rynek jest zainteresowany usługami regazyfikacji w stopniu, który pozwala przejść do następnej fazy inwestycji. Aktualny plan przewiduje, że terminal ruszy z początkiem 2028 roku.

Partnerzy portalu

Wykup dostęp online i przeczytaj do końca

Kup dostęp
large industrial natural gas or propane holding tank

Partnerzy portalu