Menu
Patronat honorowy Patronage

Inteligentne liczniki. Lider wyprzedza peleton o kilka długości

Za nieco ponad dziewięć lat wszyscy odbiorcy energii elektrycznej w Polsce mają posiadać liczniki zdalnego odczytu. Jako element większego planu ma to odmienić rynek energii i pozwolić na lepsze zarządzanie systemem elektroenergetycznym. Portal WysokieNapiecie.pl sprawdził jak przebiega wdrażanie inteligentnego opomiarowania.

Cele dotyczące montażu inteligentnych liczników określono w nowelizacji Prawa energetycznego, która weszła w życie w połowie 2021 r.

Przewiduje ona, że poszczególni dystrybutorzy energii osiągną do końca 2023 r. poziom zdalnego opomiarowania w co najmniej 15 proc. punktów poboru energii u odbiorców końcowych w gospodarstwach domowych. Na koniec 2025 r. ma to być 35 proc. odbiorców, w 2027 r. – 65 proc., a w 2028 r. 80 proc. Natomiast do 4 lipca 2031 r. już 100 proc. odbiorców końcowych w całej Polsce powinno być wyposażonych w licznik zdalnego odczytu (LZO).

Ogromna zmiana

W czerwcu minionego roku Michał Kurtyka, ówczesny minister klimatu i środowiska, podkreślał, że tzw. ustawa licznikowa ma wymiar symboliczny dla polskiej energetyki.

– Jest zapowiedzią ogromnych zmian, w centrum których znajdzie się odbiorca energii – jego potrzeby i aktywność na rynkach energii przyszłości. Wejście w życie ustawy zainicjuje zmianę modelu krajowego – scentralizowanego rynku energii i całego naszego dotychczasowego myślenia o energetyce – mówił Kurtyka.

Wśród założonych, pozytywnych skutków dla klientów wskazano m.in. lepsze zarządzanie zużyciem energii, ułatwienie zmiany sprzedawcy czy możliwość korzystania z przedpłatowej formy rozliczeń.

Natomiast energetyka ma zyskać na redukcji: strat handlowych i technicznych, kosztów odczytu przez inkasentów oraz wsparcia finansowego w budowie i utrzymaniu źródeł szczytowych. Sprawniej ma przebiegać też planowanie rozwoju prosumenckich źródeł energii odnawialnej.

Centralny system

Te ogromne zmiany zmiany mają być możliwe dzięki danym płynącym z liczników, które będą agregowane w Centralnym Systemie Informacji Rynku Energii (CSIRE), prowadzonym przez Operatora Informacji Rynku Energii (OIRE). Tę rolę będą pełniły Polskie Sieci Elektroenergetyczne, czyli spółka będąca operatorem sieci najwyższych napięć. System zacznie działać od lipca 2024 r.

Broszura informacyjna dotycząca CSIRE. Fot. PSE

– Wszystkie informacje będą na bieżąco aktualizowane, a system CSIRE i zgromadzone tam dane będą dobrze chronione i udostępniane na przejrzystych zasadach tylko uprawnionym i wskazanym przez odbiorców podmiotom. CSIRE umożliwi dostęp do wydajnego źródła danych prezentowanych w jednolitym standardzie – zapewniają PSE.

Więcej o tym, jak będzie działał CSIRE można dowiedzieć się z jednego odcinków podcastu „Pod najwyższym napięciem”, realizowanego przez PSE we współpracy z portalem WysokieNapiecie.pl.

Miliardy na liczniki

Na etapie przygotowania przepisów korzyści finansowe związane z instalacją inteligentnych liczników w horyzoncie czasowym 15 lat dla ok. 13 mln odbiorców końcowych, przyłączonych do sieci o napięciu znamionowym nie wyższym niż 1 kV, oszacowano na 11,3 mld zł. Natomiast koszty związane z wdrożeniem systemu inteligentnego opomiarowania oszacowano na ok. 7 mld zł.

Jednocześnie zastrzeżono, że niezależnie od przyjętego harmonogramu instalacji, dotychczasowe liczniki i tak podlegałyby wymianie w ramach tzw. legalizacji ponownej. Stabilność finansowania całego programu ma zostać zagwarantowana w taryfach dystrybucyjnych zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki.

Biorąc jednak pod uwagę zawirowania w gospodarce i na rynku energii, które przyniosła pandemia COVID-19, trudno oceniać, czy założone przez ustawodawcę szacunkowe koszty i zyski wynikające wdrożenia inteligentnego opomiarowania okażą się trafne. Na etapie tworzenia przepisów w ocenie skutków regulacji posłużono się cenami z 2016 r., zdyskontowanymi na 1 stycznia 2019 r.

Bilans dokonań

Nie jest oczywiście tak, że operatorzy sieci dystrybucyjnych zaczęli instalować liczniki zdalnego odczytu (LZO) w momencie, gdy taki wymóg nałożono na nich w Prawie energetycznym.

Już w 2013 r. takim opomiarowaniem objęła Energa-Operator wszystkich swoich klientów w Kaliszu, a w kolejnych latach wdrażała je systematycznie na innych obszarach swojego działania. W efekcie spółka zostawiła daleko w tyle pozostałych, największych operatorów, a w stosunku do wyznaczonych w ustawie terminów wyprzedza harmonogram wdrożenia o mniej więcej pięć lat.

Poprosiliśmy pięciu największych operatorów o informacje dotyczące wymiany liczników według stanu na końcówkę 2021 r., a także o dalsze plany w tym zakresie. Oczywiście niekwestionowanym liderem jest Energa-Operator, która zainstalowała ponad 1,54 mln inteligentnych liczników, dzięki czemu ich udział w opomiarowaniu klientów wynosi prawie 48 proc.

Na drugim miejscu uplasował się Tauron Dystrybucja (820 tys. liczników; 14 proc. ogólnego udziału), na trzecim Stoen Operator (130 tys.; 12 proc.), na czwartym PGE Dystrybucja (460 tys.; 8,3 proc.), a na piątym Enea Operator (156 tys.; 7 proc.).

Plan do realizacji

Zakończenie montażu liczników zdanego odczytu Energa-Operator planuje do końca 2026 r. We wrześniu ubiegłego roku spółka rozstrzygnęła duży przetarg na dostawę w 2022 r. 470 tys. liczników oraz 25 tys. modemów komunikacji zastępczej, który wygrały spółki Apator oraz Sagemcom Poland. Natomiast w styczniu tego roku ogłoszono przetarg na dostawę 471 tys. liczników oraz 23 tys. modemów z terminem dostawy w 2023 r.

Tauron Dystrybucja w ubiegłym roku wystartował z programem AMIplus, który zakłada masową wymianę urządzeń pomiarowych. Harmonogram zakłada w ciągu najbliższych ośmiu lat średnioroczną wymianę liczników na poziomie ok. 750 tys., dzięki czemu do końca 2030 r. wszyscy klienci spółki mają posiadać inteligentne opomiarowanie. Pod koniec 2021 r. ogłoszono już przetarg na dostawę ponad 300 tys. urządzeń, które w latach 2023-2024 zostaną zainstalowane we Wrocławiu.

Stoen Operator, który zarządza siecią dystrybucyjną na terenie Warszawy, również zapowiada, że w 2022 r. przystąpi do dalszej, masowej wymiany liczników, aby osiągnąć do końca 2028 r. wymagany poziom 80 proc. zdalnego opomiarowania gospodarstw domowych. Spółka zakłada, że w szczytowym momencie będzie wymieniać ok. 170 tys. urządzeń rocznie. Wymienione zostaną też zdalne liczniki zamontowane w latach 2014-2015, ponieważ upływa okres ich legalizacji.

PGE Dystrybucja zakłada rozpoczęcie masowej instalacji LZO od 2023 r. Rocznie ma być wymienianych ok. 750 tys. urządzeń, a do końca 2030 r. nowe urządzenia zyskają wszyscy odbiorcy na terenie działania spółki. Obecnie LZO są instalowane głównie w ramach przyłączania mikroinstalacji. Warto zwrócić uwagę, że w ramach ogłoszonej przez PGE w styczniu tego roku planu emisji nowych akcji, z której grupa chce pozyskać ponad 3 mld zł, na inteligentne liczniki ma zostać przeznaczone 740 mln zł. Łączne nakłady na zdalne opomiarowanie w latach 2022-2025 mają wynieść ok. 1,5 mld zł.

W styczniu plany emisji akcji, w celu pozyskania ok. 900 mln zł, ogłosiła też Enea. Pozyskane środki planuje przeznaczyć na inwestycje w sektorze dystrybucji w latach 2022-2023. Nakłady na liczniki zdalnego odczytu mają wynieść 286 mln zł, w tym 59 mln zł z dotacji i 227 mln zł wkładu własnego. Enea Operator zapowiada, że będzie osiągała wymagany poziom instalacji inteligentnych liczników zgodnie ustawowymi terminami. Trwa już kontraktacja dostaw w ramach ogłoszonego w ubiegłym roku przetargu dostawę ok. 200 tys. urządzeń.

W blokach startowych

Zgodnie z założeniami ustawy licznikowej, instalacja inteligentnego opomiarowania wiąże się z kontraktami o wartości co najmniej 7 mld zł. Stąd wejście w życie nowych przepisów Michał Kurtyka, były szef resortu klimatu, komentował również jako szansę dla polskich firm.

– Rynek urządzeń pomiarowych w Polsce jest w pełni konkurencyjny, o czym świadczy obecność wielu producentów tych urządzeń w kraju. Jest to wielka szansa, aby polskie firmy odegrały znaczącą rolę w digitalizacji rodzimej energetyki, a jednocześnie, aby inwestycje w tym sektorze stały się gospodarczym kołem zamachowym po pandemii COVID-19 – podkreślał Kurtyka.

Kluczowym podmiotem na tym rynku jest Apator, który dostarcza urządzenia pomiarowe nie tylko dla energii elektrycznej, ale też ciepła, gazu i wody. Jednak według danych finansowych grupy za 2021 r., to właśnie segment energetyki był jedynym, który notował spadek przychodów – o prawie 16 proc. rok do roku – mimo dużego wzrostu eksportu. Powodem były m.in. opóźnienia w rozstrzygnięciach przetargów na rynku krajowym oraz zakłócenia w dostawach komponentów.

Negatywne tendencje mogą się jednak wkrótce odwrócić, m.in. dzięki wygranemu jesienią minionego roku przetargowi dla Energi-Operator, czy też pozyskaniu w lutym tego roku jednego z zadań w ramach przetargu Enei Operator.

Monika Pietkiewicz, rzecznik prasowy Apatora, przekazała portalowi WysokieNapiecie.pl, że segment inteligentnych liczników jest dla grupy bardzo perspektywiczny – nie tylko w Polsce, ale też na innych rynkach europejskich. Dodała, że spółka jest przygotowana do przetargów zarówno od strony produktowej, jak i mocy produkcyjnych. Z szacunków firmy wynika, że zapotrzebowanie na LZO w Polsce zwiększy się o ok. 30 proc. – do ponad 2 mln sztuk rocznie.

Konkurencyjny rynek

Dostawa, montaż oraz integracja systemowa kilkunastu milionów liczników, nawet w dosyć długiej perspektywie, będzie stanowić duże wyzwanie. Operatorzy pozostają są jednak dobrej myśli.

– W organizowanych postępowaniach zgłaszają się podmioty chętne do realizowania dostaw LZO w technologii PRIME, która jest wiodąca w Energa-Operator. W przeprowadzonym dialogu technicznym, dotyczącym wymagań dla LZO w 2023 r., uczestniczyło dziesięć firm, które wyraziły zainteresowanie wzięciem udziału w postępowaniu – przekazała portalowi WysokieNapiecie.pl Marzanna Kierzkowska, kierownik Biura Komunikacji i Promocji spółki.

– Energa-Operator posiada aktualnie podpisane umowy na realizację usług Technicznej Obsługi Odbiorców do końca czerwca 2023 r., dodatkowo dysponuje własnym potencjałem elektromonterów. Zauważamy opóźnienia w dostawach liczników na rynku dostawców, ale jest to ryzyko, którym Energa-Operator zarządza dzięki dywersyfikacji, realizowanej przez podział zamówienia na dwóch niezależnych producentów – dodała.

Ewa Groń, rzecznik spółki Tauron Dystrybucja, wskazała natomiast, że zakup tak dużego wolumenu LZO w najbliższych latach może zwiększyć konkurencyjność wśród dostawców aparatury pomiarowej. Dodała, że technologie komunikacyjne są interoperacyjne i umożliwiają podłączenie liczników różnych producentów. Ponadto spółka planuje dywersyfikację dostawców, co ma pozwolić m.in. na minimalizację ograniczeń z pozyskiwaniem przez nich komponentów elektronicznych służących do produkcji liczników.

– Jeśli chodzi o możliwe zagrożenia, to obecna sytuacja pandemii może stwarzać problemy z fizyczną wymianą licznika na LZO. Jednak mamy już doświadczenie funkcjonowania w takich trudnych warunkach i wykorzystamy doświadczenia i procedury działania z obecnego i poprzedniego roku – z okresów, w których wprowadzane były obostrzenia wpływające na możliwość realizacji wymian legalizacyjnych liczników – przekazała nam Ewa Groń.

Dostawa, montaż oraz integracja systemowa kilkunastu milionów liczników będzie stanowić duże wyzwanie. Fot. Tauron

Natomiast w ocenie PGE, rynek dostawców LZO jest zróżnicowany i w znacznej mierze dostosowany do potrzeb zarówno operatorów systemu elektroenergetycznego, jak i samych odbiorców energii.

– Wynika to z wieloletniego rozwoju tego sektora na całym świecie i dużej konkurencyjności wśród producentów. Różnice między urządzeniami polegają w głównej mierze na zastosowanych technologiach komunikacyjnych dla zdalnego odczytu liczników. Popularność rozwiązań klasy smart metering, masowo stosowanych w większości krajów UE oraz kryzys dostępności półprzewodników i komponentów elektronicznych, wpływa na wydłużone terminy dostaw, a to bezpośrednio przekłada się na tempo wymiany liczników – przekazała nam Małgorzata Babska, rzecznik PGE.

Zakłócone łańcuchy dostaw

Jakub Tomczak, dyrektor Pionu Operatora Danych Pomiarowych i Liczników w spółce Stoen Operator, wskazał, że w ubiegłym roku firma przeprowadziła w otwartej formule dialog techniczny z dostawcami LZO.

– Dialog pokazał nam, że na rynku funkcjonuje przynajmniej od czterech do pięciu dostawców, którzy spełniają nasze wymagania. Dialog posłużył nam także do oceny ich potencjału, mierzonego zdolnościami produkcyjnymi. Do realizacji naszych planów potrzebujemy dostarczenia do 170 tys. liczników rocznie. Chcemy mieć pewność, że nasi dostawcy będą w stanie temu sprostać i dostarczyć nam na czas odpowiednią liczbę urządzeń – poinformował nasz portal dyrektor Tomczak.

Stoen Operator ryzyko związane z niedoborem monterów czy zdolnościami produkcyjnymi dostawców ocenia jako niskie.

– Jeśli miałbym upatrywać gdzieś wyzwania, to wskazałbym na ryzyko wystąpienia kumulacji podobnych działań u operatorów systemów dystrybucyjnych w tym samym czasie. Poza tym jest również kwestia dostępności komponentów elektronicznych i to może być większym problemem niż same zdolności produkcyjne. Ponadto, jak przystało na każdy proces wymagający zaawansowanej wiedzy technicznej i umiejętności, uruchomienie transmisji danych może wiązać się z ewentualnymi trudnościami – ocenił Tomczak.

Od kilkunastu miesięcy wszyscy producenci urządzeń elektronicznych zmagają się z utrudnieniami w dostawach niektórych komponentów elektronicznych, zwłaszcza półprzewodników. Apator ocenia, że jeśli sytuacja nie unormuje się, może to spowodować wydłużenie okresu wdrożenia LZO określonego w Prawie energetycznym.

Grupa minimalizuje ryzyka związane z dostępnością komponentów poprzez utrzymywanie zwiększonych buforów kluczowych materiałów oraz opracowanie bazy zamienników dla kluczowych komponentów.

– Powinniśmy w Europie wyciągnąć wnioski po pandemii, która obnażyła słabości długich łańcuchów dostaw. Dobrym posunięciem byłoby wsparcie rozwoju lokalnych producentów komponentów elektronicznych, którzy będą w stanie reagować szybciej – wskazała Monika Pietkiewicz, rzecznik Apatora.

Dodała, że dostawy liczników etapami pozwolą rozłożyć w czasie montaż, co umożliwi operatorom systemów dystrybucyjnych lepiej zaplanować wymianę urządzeń. Ponadto dobrą opcją może być połączenie przetargów na dostawy z usługą montażu – w ten sposób operatorzy mogą zminimalizować ryzyka i zwiększyć swoje możliwości logistyczne.

Nie tylko liczniki

Inteligentne opomiarowanie to jednak nie tylko same urządzenia, ale też odpowiednie oprogramowanie. Dlatego na udział w tym rynku liczą też duże firmy informatyczne, m.in. Comarch.

– W obszarze szeroko pojętej koncepcji produktu smart metering, Comarch jest dostawcą gateway’a, czyli „bramy komunikacyjnej” pomiędzy licznikami a systemami zbierającymi i agregującymi dane. Oferowany przez nas produkt jest technicznie agnostyczny. Oznacza to, że urządzenie zostało opracowane w sposób pozwalający na integracje z innymi systemami informatycznym, bez względu na to, jakich protokołów używają do komunikacji i przesyłania danych – przekazał nam Bartłomiej Ferdyn, product manager Comarch Smart Metering.

– Jeżeli mielibyśmy to porównać do języków, którymi posługują się ludzie, to Comarch Smart Metering rozumie każdy nich, łącznie z dialektami. Takie rozwiązanie daje możliwość współpracy z wieloma typami obecnych na rynku liczników, pozwalając na retrofitting, czyli dołożenie modułu komunikacyjnego do istniejącej sieci bez konieczności ponoszenia kosztów związanych z wymianą liczników – wyjaśnił Ferdyn.

Zgodnie z założeniami ustawy licznikowej, instalacja inteligentnego opomiarowania wiąże się z kontraktami o wartości co najmniej 7 mld zł. Fot. Apator

Monika Pietkiewicz wskazała, że przed rozpoczęciem dużych wdrożeń inteligentnego opomiarowania powinien zostać przemyślany sposób dopuszczania na rynek polski liczników, ponieważ w przypadku LZO nie wystarczy już sprawdzenie certyfikatów metrologii (MID) i bezpieczeństwa (CE).

– Przed wprowadzeniem nowego typu liczników trzeba jeszcze w sposób bezstronny zweryfikować interoperacyjność i wymienność przy pracy z urządzeniami różnych producentów pracujących w jednej sieci komunikacyjnej AMI (Advanced Metering Infrastructure, Zaawansowana Infrastruktura Pomiarowa – red.). Trzeba ustalić, zestandaryzować i bezstronnie sprawdzić sposób zabezpieczeń cyfrowych i poziomów dostępu (tzw. security profile) – zaznaczyła rzecznik Apatora.

Bez serwisu się nie obędzie

Inteligentne liczniki różnią się od tych tradycyjnych. Urządzenia te muszą bowiem pracować w sieci komunikacyjnej danej firmy energetycznej.

– Sieć w praktyce jest inna dla każdego z krajów Unii Europejskiej, w których wdrażany jest smart metering, a w Polsce dodatkowo jest ona odmienna dla każdego z operatora systemu dystrybucyjnego. Oznacza to, że nie jest możliwa sprzedaż liczników smart opracowanych dla konkretnego rynku lub klienta na innym rynku bez znaczących modyfikacji w produkcie – podkreśliła Monika Pietkiewicz.

Dodała, że na rynku europejskim funkcjonuje kilka otwartych standardów komunikacji, które niekoniecznie muszą być kompatybilne pomiędzy sobą. Dodatkowo trzeba brać pod uwagę kwestie bezpieczeństwa cyfrowego zarówno w samym sprzęcie, jak i w sieci AMI. Tu również są znaczące różnice w sposobach zapewnienia tego bezpieczeństwa w poszczególnych krajach. Z tych względów także trudno przenieść rozwiązania wprost jednego rynku na inny.

Kolejną kwestią, na która zwraca uwagę Apator, jest lokalny rozwój nowych funkcji produktu, serwis i obsługa posprzedażowa. W przypadku tradycyjnego licznika po zamontowaniu u odbiorcy pracował on bez żadnych ingerencji do końca cyklu życiowego.

Natomiast przypadku LZO nawet drobna zmiana czy dodanie nowych funkcjonalności w aplikacji centralnej AMI może wymagać także zmian w oprogramowaniu komunikacyjnym licznika. Stąd potrzebna jest lokalna obecność i wsparcie wykwalifikowanej kadry inżynierskiej producenta urządzeń.

Zobacz też: Mocne przetasowanie w sieciowych inwestycjach. Kluczowi gracze łączą siły

Jeśli już Unia Europejska się na to zdecyduje, to lepiej żeby poczekała na wiosnę. Embargo w sezonie zimowym wywinduje już i tak absurdalne ceny gazu, a przede wszystkim nie wiadomo skąd wziąć kilka milionów ton węgla, którym Polacy palą w piecach.
Traderzy wstrzymują zakupy rosyjskiej ropy i skroplonego gazu bo sankcje finansowe utrudniają zawarcie transakcji. Stawki za fracht i ubezpieczenie rosną w oczach. Analitycy wróżą ekstremalne skoki i spadki cen - rynek reaguje nerwowo na wszystkie wiadomości, a nawet na plotki.
Czy zimowa podróż samochodem elektrycznym przez Europę to wyzwanie czy przyjemność? Jak często musimy ładować elektryczne BMW iX w realnych warunkach, ile to trwa i kosztuje? Czy łatwo znaleźć i uruchomić stacje ładowania? Czy potężny orkan, zrywający linie energetyczne, utrudnia nam drogę? O tych i wielu innych kwestiach opowiadamy w relacji na żywo z eRajdu na północ Europy. Zapraszamy!
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza: