Czy plan z Węglokoksem wypali?

Czy plan z Węglokoksem wypali?

 Pieniądze na dokapitalizowanie Nowej Kompanii Węglowej też pójdą z budżetu, ale z innej kieszeni. I też z ogromnym ryzykiem reakcji Brukseli.

Nie dziewięć, ale 10 kopalń plus część dwóch kolejnych zostanie sprzedana do specjalnej spółki państwowego Węglokoksu, który dostanie w sumie 600 mln wsparcia  z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców. To specjalna „kieszonka” w dyspozycji ministra skarbu ( FRP nie jest osobą prawną) do której trafia część wpływów z prywatyzacji.

Na razie Węglokoks dostał 70 mln zł, wkrótce dostanie kolejne 530 mln. Mają podtrzymać płynność finansową kopalń.

Clou całego planu tkwi w tym, że dokapitalizowanie ma nie być pomocą publiczną lecz „wsparciem niebędącym pomocą publiczną”.  

O takim wsparciu mówi rozporządzenie ministra skarbu z 2011 r. Ponieważ Komisja Europejska jest szczególnie czuła na punkcie pomocy publicznej, udzielanie takiego wsparcia jest obwarowane rozmaitymi warunkami mającymi zabezpieczyć przed jej interwencją.

Zrobimy sobie test...

Jakie to warunki? Po pierwsze, musi być zrobiony biznesplan i test prywatnego inwestora. Testy takie robią firmy doradcze. Sprawdzają czy prywatny inwestor zainwestowałby w daną firmę na podobnych warunkach. Oczywiście Bruksela może zakwestionować taki test, ale zawsze jest to jakaś „podkładka” dla ministra.

Dalej rozporządzenie mówi, że pomocy nie może dostać:

Firma, która prowadzi „działalność gospodarczą na rynku, na którym występuje strukturalna nadwyżka zdolności produkcyjnych”, firma, której celem „jest przejęcie lub kontynuacja nierentownej działalności przedsiębiorcy znajdującego się w trudnej sytuacji ekonomicznej”.

To pasuje idealnie do sytuacji Kompanii Węglowej. Węgla na rynku jest za dużo, zaś celem Węglokoksu jest przejęcie częściowo nierentownych i znajdujących się w trudnej sytuacji kopalń.

- Przepisy unijne definiują „trudną sytuację ekonomiczną” przedsiębiorcy – tłumaczy Michał  Turczyk, dyrektor w zespole RDGI Deloitte. - Są przesłanki „twarde” np. rosnące straty, czy utrata połowy zarejestrowanego kapitału. Przy pomocy testu prywatnego inwestora trzeba wiarygodnie wykazać, że firma będzie w stanie się z tej trudnej sytuacji wydobyć,

Zresztą minister  skarbu zostawił sobie jeszcze jedną furtkę. Wsparcie może być mimo wszystko udzielone także tonącej firmie, jeśli powstaje nowe  przedsiębiorstwo lub rozbudowane zostanie istniejące. W grę wchodzi też  „zasadnicza zmiana technologii produkcji”  lub „zasadnicza zmiana sposobu świadczenia usług w przedsiębiorstwie lub różnicowanie asortymentu produkcji lub usług”.

Pytanie, który pretekst wybierze rząd. Stawiamy na „rozbudowę przedsiębiorstwa”.

W całym planie kryje się niestety pułapka logiczna. Jeśli z góry założono, że Węglokoks dostanie te 600 mln zł, to po co jest teoretycznie obiektywny  test prywatnego inwestora?. Przecież łatwo sobie wyobrazić, że resort skarbu, który za taką analizę dobrze zapłaci, będzie wymagał nie tylko stwierdzenia, że transakcja jest rynkowa, ale  także tego, że dzięki  niej przedsiębiorstwo-  czyli kopalnie - się rozbudowują!

Papier jest cierpliwy, ale trudno sobie wyobrazić, że urzędnicy Komisji Europejskiej, w końcu stare wygi w swoim fachu, nie wychwycą tego paradoksu.

 

Pokaż zyski, Skarbie

To nie koniec kłopotów. Na wsparciu „niebędącym pomocą publiczną”  resort skarbu musi zarobić.

Zgodnie z rozporządzeniem test prywatnego inwestora musi zawierać „przewidywany zwykły zwrot z inwestycji”  oraz „rynkową stopę zwrotu z inwestycji”. Żeby uniknąć interwencji Brukseli muszą one oczywiście być zbliżone.

Tak się składa, że Kompania Węglowa przeszła już prawdziwy test prywatnego inwestora i wiemy jakiej stopy zwrotu oczekują po niej inwestorzy. W trakcie nieudanej próby emisji obligacji w zeszłym roku londyńscy i nowojorscy bankierzy zażądali odsetek 9 proc. rocznie na pięć do siedmiu lat.  Zgodnie z rozporządzeniem stopa zwrotu musi być rynkowa.

Oczywiście 9 proc. od 600 mln zł to nie jest dużo i następczyni Kompanii będzie w stanie to spłacać. O ile znowu nie wpadnie w kłopoty…

 Jeśli nie uda się zrealizować założeń przyjętych w planie badanej transakcji (np. uzyskać oczekiwanej stopy zwrotu)  to spółka stanie przed wyborem dalszej drogi działania.  Można albo uznać, że mieliśmy od początku do czynienia z  pomocą publiczną i jeśli taka pomoc zostanie uznana przez Komisję Europejską za nielegalną, trzeba będzie ją zwrócić z odsetkami – tłumaczy Turczyk.

Inna możliwość to sporządzenie nowego biznesplanu, co będzie musiało być uzasadnione odpowiednimi okolicznościami usprawiedliwiającymi osiągnięte rezultaty, zaplanowanie przykładowo kolejnego dokapitalizowania i przeprowadzenie nowego testu.

Wówczas jednak ryzyko uznania przez Komisję takiego działania za niedozwoloną pomoc publiczną znacząco wzrasta - dodaje ekspert.

Rząd nie ma czasu

Jakie są szanse, że Bruksela nie zakwestionuje całego planu przekazania kopalń do Węglokoksu? Eksperci są podzieleni.

Komisja w tym aspekcie kieruje się w głównej mierze ekonomiczną analizą przedsiębiorstwa i projektu, a dokonuje oceny z uwzględnieniem przepisów unijnych oraz dotychczasowego orzecznictwa – własnych decyzji oraz wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE - tłumaczy Turczyk.

Inny ekspert, nieoficjalnie tłumaczy: - Komisji, jak każdemu urzędowi, trzeba sporządzić gotowe rozwiązanie, które jest dla nich do przyjęcia z punktu widzenia dotychczasowej praktyki. Innymi słowy, coś w rodzaju „dupokrytki”.

Marcin Stoczkiewicz z fundacji ClientEarth nie wróży rządowi powodzenia.

- W mojej ocenie ta transakcja nie spełni testu prywatnego inwestora, więc będzie to pomoc publiczna. Oczywiście można wskazywać na rozmaite kalkulacje, różni ekonomiści mogą różnie wyliczać czy to jest opłacalne czy nie, ale Komisja E będzie robić swoje własne analizy. Jeżeli będzie to pomoc publiczna, to byłoby to obejście zasady udzielania pomocy dla górnictwa wyłącznie dla zamykanych kopalń i może powstać bardzo duży problem.

ClientEarth, który zaskarżał inwestycje w elektrownie węglowe przed polskimi i unijnymi sądami zastrzega, że na razie nie ma planów zawiadomienia Brukseli o sytuacji w górnictwie.

Choć np. Greenpeace zawiadomił (razem z hiszpańską firmą ) zawiadomił Brukselę o wsparciu dla kopalń w Hiszpanii. Dla organizacji ekologicznych Polska jest głównym hamulcowym przepisów klimatycznych, więc raczej nie należy liczyć, że nie wykorzystają okazji, którą polski rząd sam im podsuwa.

Stoczkiewicz radzi rządowi żeby dokonał notyfikacji planu w celu osiągnięcia pewności prawnej. Rząd zgłasza program i  wyjaśnia wówczas dlaczego uważa, że wsparcie nie jest pomocą publiczną, a Komisja może się z tym zgodzić albo nie.

Niestety, na takie rozwiązanie może nie wystarczyć czasu.

Przed niebezpieczeństwem ostrzega także była prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, obecnie wspólnik w kancelarii HansberryTomkiel  - Moim zdaniem dokapitalizowanie spółki celowej Węglokoksu przez FRP w celu wsparcia kopalń może być  w świetle decyzji Rady UE 2010/ 787 sporym problemem. Rząd naraża się na ogromne ryzyko.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE