Biznes na zamykanych kopalniach? Mało realne

Biznes na zamykanych kopalniach? Mało realne

Wygaszane kopalnie wymagałyby wielomilionowych inwestycji, ale nawet po dosypaniu tam pieniędzy wcale nie wiadomo czy będą rentowne.

O zainteresowaniu prywatnych inwestorów aktywami Kompanii Węglowej mówił już kilka dni temu wiceminister gospodarki Wojciech Kowalczyk, nie podając  żadnych szczegółów. Chodzi tylko o cztery kopalnie przeznaczone do zamknięcia – „Brzeszcze”, „Bobrek”, „Sośnica-Makoszowy”  i „Pokój”, bo kopalni przenoszonych do spółki Węglokoksu rząd raczej nie zamierza sprzedawać prywatnym inwestorom.

Na te zamykane na razie  zgłosił się jeden chętny. To spółka Universal Energy z Mysłowic, kontrolowana przez właściciela giełdowej Seleny, Krzysztofa Domareckiego.  Prezesem Universal Energy jest Waldemar Mróz, były wiceszef Katowickiego Holdingu Węglowego ds. kontaktów z załogą.

Spółka powstała w kwietniu 2014 r. kapitał zakładowy nie jest imponujący – pół miliona zł. Ma zajmować się  wydobyciem węgla i handlem nim, a także sprzedażą prądu, choć od chwili powstania nie udało się jej nawet uzyskać koncesji na obrót energią elektryczną.

Spółka chce rozmawiać  z Kompanią Węglową. Podobną deklarację złożył Janusz Palikot, ale to chyba trzeba traktować w kategorii happeningu. 

Pytanie czy  inwestorzy  zdaje sobie sprawę ze stanu w jakim są wszystkie cztery kopalnie. - Jak usiądziemy z KW, wymieniamy się materiałami z KW, to będziemy wiedzieć – odpowiedział Waldemar Mróz w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego” . Pytany o zadłużenie, odparł, że kopalnie nie są spółkami prawa handlowego, spółką jest Kompania. - Rozmowy będą trwały, bo to wymaga głębokiej analizy – dodał Mróz.  

Można to interpretować dwojako – albo Mróz nie zdaje sobie sprawy, że wszystkie cztery  kopalnie obciążone są hipotekami na kilkaset milionów zł, albo liczy, że hipoteki zostaną zdjęte.

Hipoteki oznaczają, że Universal Energy będzie miała minimalne możliwości wzięcia kredytu, bo banki nie będą się miały na czym zabezpieczyć.

Pieniądze ma Domarecki. Wartość akcji  Seleny to blisko 350 mln zł, 80 proc. kontroluje właśnie on i te akcje lub ich część pewnie mogą służyć jako zabezpieczenie kredytów. Ale skala inwestycji jest ogromna – czeski EPH zainwestował w kopalnię Silesia 700 mln zł, a firma po dwóch latach dopiero wyszła na zero.  

Kilka miesięcy temu Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk opracował dla potrzeb niedoszłej do skutku emisji obligacji Kompanii Węglowej analizę złóż poszczególnych kopalń.

Analiza stawia inwestycje w cztery zamykane kopalnie pod wielkim znakiem zapytania.

Wprawdzie teoretycznie każda ma złoża idące w kilkadziesiąt milionów ton, na co powołują się związkowcy, ale tylko w świetle polskiej klasyfikacji złóż, słabo nadającej się do oceny ekonomicznego sensu wydobycia węgla (patrz Wielka zagadka polskiego węgla).

W świetle uznanej za standard na świecie australijskiej klasyfikacji JORC sprawa wygląda kiepsko.

W kopalni Brzeszcze  „obecne plany wydobycia, wynikające z harmonogramu produkcji, przy założeniach finansowych, jakie prognozowane są przez Kompanię Węglową S.A. do roku 2020, wskazują że zasoby nadające się do eksploatacji (Reserves) w ramach obowiązywania koncesji są rzędu 11,8 mln ton, zatem tylko te zasoby zgodne będą z kategorią Reserves, jakie definiuje system JORC (reserves oznacza tu z grubsza rzecz biorąc zasoby ekonomicznie opłacalne- red)

Pozostała część zasobów, mieszcząca się w okresie obowiązywania obecnej koncesji, w ilości 52,3 mln Mg, może zostać przekwalifikowana do kategorii Reserves, zgodnie z definicją systemu JORC tylko wtedy, kiedy określone zostaną warunki ekonomiczne i technologiczne możliwości ich eksploatacji po roku 2020”

Podobne formuły powtarzają się przy każdej z zamykanych kopalń

11,5 mln w Brzeszczu wystarczy na 10 lat.

- Jest tam pokład 510, w którym mogą być zasoby węgla doskonałej jakości – mówi nam dr Jerzy Kicki, ekspert od oceny złóż i współautor raportu. – Ale nie jest to pewne.

Prezes Kompanii Węglowej Krzysztof Sędzikowski tłumaczył w Sejmie, że złoże 510 wymagałoby inwestycji 180 mln zł, do tego trzeba pokryć 300 mln zł strat w Brzeszczu i nie ma gwarancji, że inwestycje się zwrócą. Kompania takich pieniędzy nie ma.

Jeszcze gorsza  jest sytuacja w kopalni „Sośnica-Makoszowy”. Wprawdzie zasoby węgla wg klasyfikacji JORC są tam większe – ok. 17 mln ton, ale kopalnia ma stratę rzędu 500 mln zł, a potrzebuje 150 - 200 mln na inwestycje. Przy rocznym wydobyciu rzędu 2 mln ton węgla wystarczy na osiem lat.

W „Bobrku” i „Bobrku- Centrum” złoża JORC to 12,5 mln ton. Wreszcie kopalnia „Pokój” ma tylko 6,5 mln ton JORC-owych zasobów.

Cała Kompania wydobyła w 2014 r. 28 mln ton węgla.

Gdzie w tej sytuacji inwestorzy widzą sens inwestowania w trzy zamykane kopalnie? – Dobre pytanie, sam je sobie zadaję – śmieje się Kicki.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE