Chwila prawdy dla śląskiego górnictwa

Chwila prawdy dla śląskiego górnictwa

Po fiasku programu emisji obligacji na międzynarodowych rynkach są dwa wyjścia: radykalny plan restrukturyzacji kopalń albo podsypanie kasy przez rząd. To pierwsze może uratować Kompanię Węglową, to drugie tylko przedłuży jej agonię.

Obligacje emitowane na międzynarodowych rynkach miały pomóc śląskim spółkom węglowym przetrwać trudny okres dekoniunktury  na rynku węgla.

Jako pierwsza klęskę programu emisji ogłosiła już  3.11. Jastrzębska Spółka Węglowa.  Według naszych informacji oprocentowanie zaproponowane przez inwestorów sięgało 10 -12 proc. i było zupełnie nie do przyjęcia przez spółkę.

Oferta finansistów świadczy o kompletnym braku zaufania do branży. Lepsze oprocentowanie może uzyskać osoba prywatna biorąc kredyt.  – Takie warunki można zaproponować komuś, kto stracił pracę, ma na utrzymaniu żonę, dziesięcioro dzieci i jeszcze psa – śmieje się menedżer związany z branżą energetyczną.

Ale JSW ma i tak dużo lepszą sytuację niż Kompania Węglowa, która znalazła się pod ścianą.

Według naszych informacji emisja obligacji KW na 500 mln dol. zakończyła się niepowodzeniem głównie z powodu braku zainteresowania inwestorów amerykańskich, którzy patrzą na spadające ceny węgla na świecie i  nie wierzą w perspektywy branży.

 Z kolei inwestorzy w Londynie zadeklarowali, że obejmą obligacje na kwotę 380 mln dol. ale warunkiem było pomyślne zakończenie całej emisji oraz objęcie puli obligacji przez Bank Gospodarstwa Krajowego lub Polską Grupę Energetyczną. Żaden z warunków się nie ziścił.

Według naszego informatora oprocentowanie, które oferowano KW było  korzystniejsze niż dla JSW – wynosiło 8 -10 proc.

Spojrzenie z Londynu

- To w ogóle nie jest dobry czas dla firm zajmujących się wydobyciem węgla. Ceny tego surowca spadają. A do tego dochodzą specyficzne warunki w Polsce. Koszty produkcji są wysokie, Kompania „spala pieniądze“ – mówi nam menedżer londyńskiego funduszu inwestycyjnego, który przyglądał się niedoszłej transakcji.  -  Znamy publikowaną przez wasz portal tabelkę, z której wynika, że tylko trzy kopalnie z piętnastu są rentowne.

Patrz: KW - 12 z 15 kopalń na minusie

Jeśli  średni koszt wydobycia węgla sięga prawie 300 zł, a węgiel sprzedawany jest po 240, to o czym tu mówić?-

Spółka dostała niezły rating, ale to tylko 3 strony opisu, z którego niewiele wynika.W ratingu mówi się, że właściciel czyli skarb państwa nie dopuści do upadłości, ale takie oświadczenie to za mało, biorąc pod uwagę, że pomoc operacyjna dla górnictwa jest zakazana w prawie europejskim.

Zgadza się z nim polski kolega również znający sytuację -  Do pewnego stopnia problemy polskich firm wydobywczych z uplasowaniem obligacji wynikają z ogólnej sytuacji całej  branży węglowej - niskich cen surowca i wysokiego poziomu kosztów stałych w kopalniach. Decydując się na zakup obligacji inwestorzy oczekują dobrego "equity story", a w sektorze węglowym tego brakuje.

Rząd dogada się z państwowymi bankami?

Co teraz? Według naszych informacji Kompania będzie miała pieniądze na wypłatę pensji za grudzień, ale może zabraknąć 300 mln zł dodatku z okazji Barbórki.

We wtorek 18 XI zbierze się międzyresortowy zespół ds górnictwa. Zespół nie zbierał się od kilku miesięcy, a cała energia rządu poszła niestety na jałowe i bezsensowne, ale jakże przed wyborami samorządowymi potrzebne politykom próby zahamowania importu węgla.

Zespół będzie musiał zastanowić się nad programem naprawczym dla Kompanii i Katowickiego Holdingu Węglowego oraz sposobem jego sfinansowania. 

Zdaniem ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego fiasko emisji obligacji to silny sygnał ze strony rynku, że działania restrukturyzacyjne są niewystarczające dla instytucji finansowych. (cyt. za PAP).

- Program naprawczy będzie musiał być znacznie bardziej radykalny - potwierdza nam osoba zaznajomiona z sytuacją. - Ale jeśli związkowcy nie chcieli się zgodzić nawet na łagodniejszy, oparty na emisji euroobligacji, to jak ich przekonać do o wiele dalej idącego?

 Za nadzór właścicielski nad górnictwem odpowiada resort gospodarki. W czwartek 13 XI wiceminister Jerzy Pietrewicz spotkał się z szefem KW Mirosławem Tarasem.

Według naszych informacji Kompania oczekuje pomocy rządu w przekonaniu wierzycieli aby zgodzili się zrefinansować jej zadłużenie. To nie powinno być trudne - głównymi wierzycielami są państwowy Węglokoks oraz PKO BP i BGK.

Węglokoks i KW uzgodniły, że ten pierwszy kupi w 2015 r.  pięć kopalń za 2,5 mld zł. Prawdopodobnie transakcję  sfinansują BGK i Polskie Inwestycje Rozwojowe.

- Bank Gospodarstwa Krajowego jest gotów udzielić Węglokoksowi finansowania w wysokości kilkuset milionów złotych na przejęcie kopalni od Kompanii Węglowej.

- Będziemy się wnikliwie przyglądali Węglokoksowi i jesteśmy gotowi udzielić finansowania w wysokości kilkuset milionów złotych. O ile plany Węglokoksu będą sensowne od strony biznesowej oraz ryzyka -  poinformował w czwartek prezes banku Dariusz Kacprzyk (cyt. za PAP)

Zaś  wiceminister skarbu Wojciech Kowalczyk również  w PAP poinformował, że także Polskie Inwestycje Rozwojowe mogą zaangażować się w finansowanie przejęcia kopalń Kompanii Węglowej przez Weglokoks pod warunkiem między innymi sensowności biznesowej tego przedsięwzięcia.

Głos zabrała też premier Ewa Kopacz. - Jestem przekonana, że wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński czuwa nad całym procesem. 

Dodała, że w skład Rady Gospodarczej przy premierze wchodzą autorytety z ekonomii i nauki, które "bardzo mocno pochylają się nad problemami polskiego górnictwa“ (cyt. za PAP)

Niestety, jeszcze w czasach premiera Donalda Tuska przewodniczący Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki pochylał się nad „problemami polskiego gónictwa" tak intensywnie, że aż przeszło to w bezmyślne potakiwanie żądaniom górniczych związkowców, którzy chcą zarządzać spółkami nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności.

O zamykaniu nierentownych kopalń nie było więc mowy.

Zresztą związkowcy, wbrew oczywistym prawom ekonomii, twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak nierentowna kopalnia.

Negocjacje cen węgla na 2015 r. między kopalniami a energetyką są na finiszu, ale energetycy oczekują, że ceny pozostaną na tym samym poziomie. Prezes PGE Marek Woszczyk mówił 13.11, że umowa z Kompanią ma "zaszyte" formuły cenowe indeksowane m.in ceną węgla w portach ARA, cenami uprawnień do emisji CO2 i cenami energii.

Ceny ARA spadają, ceny uprawnień stoją w miejscu, ceny energii na giełdzie odnotowały minimalny wzrost.

Można z tego wyciągnąć wniosek, że ekonomicznych przesłanek do podwyżki cen węgla nie ma  nie ma, a jeśli by takowa nastąpiła, to z przyczyn wyłącznie politycznych. Wywołałaby lawinę pytań mniejszościowych akcjonariuszy i zdołowałaby kurs akcji spółek energetycznych.

W ostateczności można by sobie nawet wyobrazić pozwy sądowe co bardziej krewkich menedżerów funduszy inwestycyjnych.

Zarząd Kompanii znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. - Wszystko to coraz bardziej przypomina zalepianie dziury g... - powiedziała nam jedna z osób odpowiedzialnych za restrukturyzację spółki.

Zobacz także...

Rząd szykuje kolejny cios w smog

Magdalena Skłodowska

Dwa ministerstwa pracują nad projektem uszczelnienia szarej strefy obrotu zużytymi olejami. Teraz są one na potęgę nielegalnie wykorzystywane do ogrzewania, co powoduje emisję...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE