Ach, gdyby nie ten zły ruski węgiel...

Ach, gdyby nie ten zły ruski węgiel...

Koncesje, certyfikaty ISO i kary - rząd próbuje zupełnie zablokować import węgla spoza UE do Polski  Ale embargo nie uratuje tonących spółek węglowych Górnego Śląska.

Od końca września w Sejmie trwają prace nad dwoma projektami ustaw, które mają ograniczyć import węgla. Napisał je resort gospodarki, ale zgłosili jako swoje posłowie PO. To pozwala ominąć żmudne konsultacje społeczne i międzyresortowe, ocenę skutków regulacji itp.

Posiedzenie komisji ds. energetyki 7 X przyniosło niespodziankę - Ministerstwo Gospodarki przyniosło zupełnie nowe przepisy, które posłowie PO zgłosili jako.... poprawkę do swojego poprzedniego projektu. W ten sposób nie tylko ominięto ocenę skutków regulacji i konsultacje społeczne, ale nawet w ogóle obowiązek sporządzenia uzasadnienia, bo poprawki go nie wymagają!

Dlaczego potrzebny był zupełnie nowy projekt? Eksperci, w tym portal WysokieNapiecie.pl przestrzegali, że poprzedni pomoże polskiemu górnictwu jak umarłemu kadzidło. Wprawdzie wprowadzał koncesje na sprzedaż węgla, ale rosyjskie koncerny, które działają w Polsce - SUEK i KTK - bez trudu mogłyby taką koncesję uzyskać. A koncesje  wycięłyby z rynku niemal wszystkie małe firmy, które dziś handlują węglem.

Ograniczenia importu węgla domagają się górnicze związki zawodowe. Twierdzą, że z Rosji importujemy najgorszy jakościowo węgiel, który wygrywa z polskim, bo jest tańszy.

Ale resort gospodarki tego nie potwierdza. - To jest bardzo dobry węgiel, który musimy innymi sposobami, nie odwołując się do jakości, próbować ograniczyć – mówił na posiedzeniu sejmowej komisji gospodarki Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Górnictwa w Ministerstwie Gospodarki.

- Wartość opałowa polskiego węgla energetycznego jest niższa od wartości opałowej węgla importowanego. Natomiast zasiarczenie polskiego węgla energetycznego, przeznaczonego do sprzedaży krajowej, jest niestety wyższe - mówił Henryk Paszcza, prezes katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, która monitoruje sytuację górnictwa, w wywiadzie dla branżowego pisma Górniczej Izby Przemysłowo - Handlowej.

Problem z jakością pojawia się rzeczywiście,  gdy lepszy węgiel importowany mieszany jest w Polsce z najgorszym krajowym i sprzedawany indywidualnym odbiorcom.

Zresztą całkowity zakaz importu też nie jest wyjściem. Jak przyznał wcześniej  Sejmie dyr. Kaliski polskie kopalnie nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania na gruby węgiel, potrzebny w gospodarstwach domowych. - Zużywa się go, w zależności od przeznaczenia, od 12 do 16 mln ton rocznie, z czego my praktycznie, jako sektor, mamy możliwość dostarczenia około 6 do 7 mln ton. Po prostu nasz proces wydobycia węgla nie daje takiej możliwości – mówił w Sejmie dyr. Kaliski.

Drogie koncesje na import

Co więc wymyśliło Ministerstwo Gospodarki? W projekcie, który omawiano we wtorek w Sejmie najważniejsze są trzy rzeczy.
- wszystkie firmy handlujące węglem będą musiały mieć koncesje wydawane przez Urząd Regulacji Energetyki. Osobne koncesje będą musiały mieć firmy importujące węgiel spoza UE.

Przy czym muszą udowodnić, że firma od której kupują węgiel ma „zintegrowany system zarządzania jakością i środowiskiem, poświadczonym przez akredytowaną jednostkę“.

O co chodzi? W ten sposób określa się  certyfikat ISO, ale przepis jest sformułowany niejasno i to chyba celowo.Czy polscy eksperci od ISO mieliby wydawać certyfikaty rosyjskim lub amerykańskim kopalniom, tak jak rosyjscy weterynarze wydawali zaświadczenia naszym zakładom mięsnym? Czy też wystarczy „ichnie“ ISO? Nie dowiemy się tego z projektu, bo nie ma uzasadnienia.

- żeby dostać koncesję na import węgla, firma będzie musiała złożyć w urzędzie skarbowym zabezpieczenie - gotówkę lub gwarancję bankową.

Kwota ma być  zależna od rodzaju węgla. Na import węgla koksującego (dla hut) wystarczy 1 mln zł, na import węgla grubego dla gospodarstw domowych, szpitali i szkół - 2 mln zł, ale na import miału używanego przez elektrownie - aż 20 mln zł.

Za handel węglem bez koncesji bądź złamanie jej warunków będą grozić dotkliwe kary - od 500 tys. do 2 mln zł. - Same przepisy nie są aż tak dolegliwe, najgorsza jest ich dwuznaczność, trudno zaryzykować miliony zł nie wiedząc jak zachowają się urzędnicy - powiedział nam przedstawiciel jednej z firm importujących węgiel.

Przepisy są tak skonstruowane, że w każdej chwili możemy zablokować import

Autorzy nie kryją, że o to im chodziło. - Przepisy są tak skonstruowane, że w każdej chwili możemy zablokować import - powiedział nam jeden z ich autorów.

Pytanie, co się stanie z 10 tys. firm handlującymi obecnie węglem? Resort gospodarki zastanawia się nad zwolnieniem mniejszych przedsiębiorców, np. wiejskich składów węgla z obowiązku dostania koncesji. Ale decyzja jeszcze nie zapadła.

Za dużo siarki i popiołów

Oprócz koncesji resort szykuje też inny bat na importerów - normy jakości węgla. Jeżeli osobna ustawa wniesiona przez posłów PO zostanie uchwalona, to ma je określać resort gospodarki w rozporządzeniu. Ale znowu jest problem - specjaliści twierdzą, że ustalenie takich norm, które preferowałyby polski węgiel jest niemożliwe.

Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla przygotował wprawdzie projekt rozporządzenia, ale wywołał on popłoch wśród polskich kopalń, bo nie były w stanie spełnić norm zawartości siarki i popiołu. - Pod względem zawartości siarki węgle ze Wschodu wygrywają z węglami polskimi. Tylko niektóre kopalnie mogą obronić się w tej walce. Sprawa parametrów jest bardzo kłopotliwa i trudna do wykorzystania w tej sytuacji. Nie ma kryteriów jakościowych, pozwalających stworzyć wąskie gardło, przez które przechodziłyby tylko polskie węgle - powiedziała PAP dr Leokadia Róg, kierowniczka Zakładu Oceny Jakości Paliw Stałych w Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach.

Nie ma Tuska, można restrukturyzować!

Czy wszystkie te próby wniesienia kordonu dla rosyjskiego węgla pomogą polskiemu górnictwu? Problem w tym, że z Rosji wjeżdża do nas w większości węgiel gruby, a 75 proc. przychodów polskie kopalnie czerpią z miału sprzedawanego energetyce.

Ale ceny węgla energetycznego na świecie są niskie,  sięgają obecnie 8-9 zł za gigadżul. Kompania Węglowa staje się rentowna gdy przekroczą 12 zł za gigadżul. Po sześciu miesiącach 2014 r. spośród 15 jej kopalń tylko trzy przynosiły zysk.

Resort gospodarki opracował w związku z tym nawet plan administracyjnego sterowania cenami węgla dla państwowych firm energetycznych, ale one są notowane na giełdzie i nie palą się do płacenia za węgiel więcej niż wynoszą ceny światowe. Pomysł oprotestował też resort skarbu.

Patrz: Jak wygląda węglowy szkielet

Donald Tusk bardzo niemądrze obiecał związkowcom, że nie będzie zamykania nierentownych kopalń. Po jego odejściu wicepremier Janusz Piechociński zaczął nieśmiało przebąkiwać o potrzebie powolnego wygaszania kopalń, które nie mają przyszłości i kierowania ich to Spółki Restrukturyzacji Kopalń - swego rodzaju hospicjum dla nierentownych jednostek.

Jako pierwsza pójdzie tam kopalnia Kazimierz -Juliusz, SRK na jej wygaszanie dostanie z budżetu 200 mln zł.

Potrzebny jest jednak pilnie plan restrukturyzacji całego górnictwa tak abyśmy znali odpowiedź na pytanie ile kopalń jest do zamknięcia, ilu ludzi straci pracę, ile pieniędzy z budżetu można na to przeznaczyć.  

Jeśli plan nie powstanie, górnicy będą w pocie czoła i z narażeniem życia fedrowali... do upadłości.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE