Kompania Węglowa chce się pozbyć trzech kopalń

Kompania Węglowa chce się pozbyć trzech kopalń

Mają być oddane do państwowej Spółki Restrukturyzacji Kopalń i wkrótce zamknięte. Pytanie czy zgodzą się na to górnicze związki.

Zrzucenie ciężaru trzech najgorszych kopalń to główny punkt planu restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Według informacji portalu WysokieNapiecie.pl chodzi o Piekary, Bielszowice i Brzeszcze.

O zamknięciu Piekar możemy przeczytać w sprawozdaniu zarządu za 2013 r. Ale mowa jest o perspektywie dwóch-trzech lat. Tymczasem kollaps finansowy Kompanii spowodował, że zarząd Kompanii oraz Skarb Państwa muszą podejmować decyzje szybciej.

 Kompanii udało się wstępnie porozumieć na początku lipca z bankami - wierzycielami. To odsuwa widmo bankructwa. Ale jeśli spółka chce odzyskać dostęp do finansowania będzie musiała przedstawić wiarygodny program restrukturyzacji. Musi to zrobić do końca lipca.

Na razie zgodnie z założeniami rządowego programu pomocy dla górnictwa. Kompania dostała zaliczkę od PGE za węgiel, który zostanie dostarczony zimą.

Czytaj: Co jest w planie rządu dla górnictwa

Nie wiadomo jaka kwota wchodzi w grę i  na jakich warunkach. Według naszych informacji póki co konieczności wspierania KW uniknęły pozostałe firmy energetyczne korzystające z jej węgla - Tauron i Enea.

Tauron ma własną spółkę węglową, która również traci z powodu dekoniunktury w branży, a Enea kupuje węgiel głównie w prywatnej Bogdance i nie ma długoterminowych umów z Kompanią. Nie ma więc tytułu do płacenia zaliczek.

Kopalnie zdrowe, kopalnie chore

Różnice w kosztach wydobycia węgla w poszczególnych kopalniach Kompanii są szokujące. O ile najlepsze kopalnie, jak Ziemowit - Piast są w stanie konkurować kosztami wydobycia z Bogdanką (oscylują wokół 200 zł za tonę) to najgorsze kopalnie fedrują za ponad 300 zł.

Do wydobycia w w nich trzeba dopłacać grubo powyżej 100 zł za tonę! To właśnie ciągnie w dół wyniki finansowe Kompanii.

O naprawie tej chorej sytuacji mówi się od dawna, ale nie dopuszczają do tego związki zawodowe. - Nie ma czegoś takiego jak nierentowna kopalnia - powtarzali po czerwcowym spotkaniu z premierem przywódcy związków. Ich zdaniem nierentowność kopalń bierze się z tego, że są niedoinwestowane.

Ale banki dostarczające kapitał zasadnie mogą zapytać po co inwestować w nierentowne jednostki, skoro większe zyski przyniesie inwestycja w lepsze kopalnie?

Jak się pozbyć problemu

WysokieNapiecie.pl dowiedziało się, że plan restrukturyzacji zakłada oddanie trzech kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. To specjalna organizacja, swoiste hospicjum dla kopalń, która powstała na 14 lat temu. Ma za zadanie przeprowadzić niełatwy technicznie i społecznie proces zamykania nierentownych jednostek,  zapewnić osłony socjalne górnikom itp. 

Spółka może korzystać z pomocy państwa. Dofinansowanie programu zamykania kopalń jest bowiem jedyną formą pomocy dla górnictwa węgla, którą dopuszcza prawo unijne.

Do SRK mają trafić kopalnie trzy najdrożej fedrujące i najmniej perspektywiczne kopalnie: Bielszowice, Piekary i Brzeszcze. – Macie dobre informacje, ale nie możemy tego oficjalnie powiedzieć – powiedział nam przedstawiciel Kompanii. Informację tę potwierdziły nam także dwa inne źródła.

Według naszych informacji przynajmniej część związkowców zna plany zarządu. Są gotowi się zgodzić, ale stawiają warunek - górnicy z kopalń, które przejdą do SRK muszą zachować te same warunki pracy i płacy.

Związkowcy wiedzą, nie powiedzą?

Największym problemem w dopięciu negocjacji będzie porozumienie ze związkowcami.

- Włączenie trzech kopalń do SRK? O takich pogłoskach nawet nie warto rozmawiać, bo chyba po prostu komuś się coś wymknęło. Nie takie ustalenia poczyniliśmy dotychczas ze stroną rządową. W kopalniach, które tego wymagają, będą realizowane programy naprawcze.– mówi Bogusław Ziętek, lider "Sierpnia 80", wyraźnie poirytowany.

Szef górniczej „Solidarności” Jarosław Grzesik twierdzi, że o pomyśle oddania kopalń do SRK dowiedział się od nas. Nie kryje zaskoczenia. I zapowiada, że musi przyjrzeć się bliżej tej sprawie.

Ale w rozmowach z innymi przedstawicielami strony związkowej pojawia się i głos pragmatyzmu.

- Szczegółów nie znam, bo nie wiadomo, jaką dokładnie formę miałyby mieć przekształcenia kapitałowe, ale wiadomo, że nikt nie będzie kładł się Rejtanem za kopalnie, w których po prostu nie ma węgla - mówi przedstawiciel jednej z nich.

Daje do zrozumienia, że na wniesienie do SRK Kopalni Brzeszcze zgody nie będzie, ale Piekary, czy Bielszowice to zakłady, o których dałoby się rozmawiać.

Według naszych informacji przynajmniej część związkowców zna plany zarządu. Są gotowi się zgodzić, ale stawiają warunek - górnicy z kopalń, które przejdą do SRK muszą zachować te same warunki pracy i płacy.

Pytanie ile wówczas będzie musiał zapłacić Skarb Państwa czyli podatnicy?

A jeżeli nie...

- Do nas należy przygotowanie programu restrukturyzacyjnego. To premier będzie negocjował ze związkami – tłumaczy przedstawiciel Kompanii. – Mogę tylko powiedzieć, że premier jest w pełni świadomy trudnej sytuacji firmy i konsekwencji braku programu.

- Jeśli Kompania nie przygotuje sensownego programu restrukturyzacji, który faktycznie, a nie fikcyjnie zmniejszy koszty, to o finansowaniu ze strony banków może zapomnieć – mówi menedżer z sektora finansowego znający sprawę.

Kompania próbuje chce wyemitować euro obligacje na międzynarodowym rynku. O pomoc w tej kwestii poprosiła m.in. Deutsche Bank.

Czytaj: Kompania Węglowa walczy o przeżycie

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE