Menu
Patronat honorowy Patronage

Kto zyskuje, kto traci na drogim gazie

Europa płacze i płaci za drogi gaz. Ale nie wszyscy narzekają, część europejskich dostawców sporo na nim zarobi. Jest wśród nich polski PGNiG. Przynajmniej na razie
gas pipe line that laid through green field

Jednym z głównych założeń budowanego przez lata europejskiego rynku gazu była cenotwórcza rola giełd. Ceny miała wyznaczać gra popytu i podaży na rynkach typu giełdowego, a nie zawiłe i tajne formuły cenowe w kontraktach długoterminowych. Rosja nie kryje się już jednak z zamiarem odwrócenia tego trendu.

– Kto ma dziś kontrakt długoterminowy, ten dziś płaci cztery razy mniej niż na spocie – stwierdził kilkanaście prezydent Władimir Putin w trakcie corocznego spotkania z rosjoznawcami z Klubu Wałdajskiego. A dwa miesiące temu kpił, że skoro mądrale z Brukseli wymyślili rynek oparty o ceny spotowe, to teraz mają rezultaty.

Rosjanie wzięli na cel europejskiej rynki giełdowe, gdzie handluje się gazem na spocie i w transakcjach terminowych o horyzoncie znacznie krótszym, niż tak lubiane przez Gazprom wieloletnie kontrakty. Wykorzystując szereg innych okoliczności: odbijający po pandemii popyt, atrakcyjne ceny LNG w Azji, a nawet bezwietrzną pogodę Moskwa lansuje swój model rynku.

Rynek gazu? Tak, ale jaki

Jeszcze przed rokiem 2000 większość cen gazu w UE była wyznaczana poprzez indeksację do cen ropy w długoterminowych kontraktach na dostawy. Często łączonych z budową konkretnego gazociągu. Dobrym przykładem jest tu gazociąg jamalski.

Formuły cenowe, przekładające na ceny gazu wahania cen ropy z półrocznym opóźnieniem dawały pewne gwarancje stabilności i przewidywalności, pozwalały w ten sposób finansować duże projekty infrastrukturalne, Jednak taki model nie odzwierciedla rzeczywistego popytu i podaży, nie pozwala też korzystać z różnic sezonowych o poziomie konsumpcji gazu.

W ciągu ostatniej dekady kraje Unii odchodziły więc od indeksacji do cen ropy w kontraktach gazowych, a nabywcy kierowali uwagę na huby – ośrodki handlu z własnymi indeksami cenowymi, możliwością zabezpieczania się odpowiednimi instrumentami przed zmianą cen w  przyszłości, itp. Coraz większe przechodzenie na rynki spot pozwalały unijnym odbiorcom korzystać np. z dostaw LNG po atrakcyjnych cenach.

Równolegle UE systematycznie rozbudowywała infrastrukturę gazową, budowała też regulacje, optymalizujące jej wykorzystanie. Przykładem taki działań jest dofinansowywanie wyłącznie gazociągów, zdolnych tłoczyć gaz w obie strony.  W efekcie dziś – jak ocenia organizacja operatorów ENTSO-G – praktycznie wszystkie kraje i regiony UE nie są narażone na ryzyko odcięcia dostaw z powodu braku infrastruktury.

Wielu przedsiębiorców uznało, że kontrakty długoterminowe w ogóle nie są potrzebne. Tak stało się w Wielkiej Brytanii – w efekcie co na wielu firmach się zemściło – już 16 dostawców prądu i gazu zbankrutowało bo nie było w stanie kupić drogiego gazu żeby sprzedawać go ze stratą klientom – ceny prądu i gazu w UK nie są wprawdzie regulowane, ale dla gospodarstw domowych jest tzw. cap czyli kwota, której nie można przekroczyć.  W efekcie już  2 mln gospodarstw domowych trafiło do sprzedawcy z urzędu.

W Niemczech, które mają najbardziej zbilansowany rynek – polegają zarówno na kontraktach długoterminowych, jak i spotowych takich problemów nie ma. Ale i tak sensację wywołała tam informacja, że EON jeden z największych koncernów energetycznych  wstrzymał w październiku pozyskiwanie nowych klientów na gaz. Wprawdzie chodzi o gospodarstwa domowe, które powinny w umowach mieć stałą cenę gazu, ale tej EON, który nie ma kontraktu długoterminowego, nie chciał wyliczać – ryzyko było zbyt duże.

Europa  jednak na plusie

Co prawda kontraktów długoterminowych ostało się w UE jeszcze sporo, ale nie jest to już podstawa ustalania ceny, ani dominujący sposób kupowania gazu. Co więcej, z szacunków opublikowanych przez Międzynarodową Agencję Energetyczną, w ciągu ostatniej dekady kraje UE na odejściu d kontraktów długoterminowych zaoszczędziły około 70 miliardów dol. O takie zatem kwoty gra Rosja, niedwuznacznie sugerując, że wieloletnia umowa z Gazpromem oszczędzi odbiorcy nerwowego śledzenia gazowych indeksów na giełdach energii.

MAE oszacowała jeszcze coś innego. Otóż z obliczeń Agencji wynika, że na skutek tegorocznych zawirowań na rynku gazu unijny rachunek wzrósł o 30 miliardów $. Czyli jakby nie patrzeć, jako Unia jesteśmy ciągle do przodu w perspektywie dekady.

Nie oznacza to jednak, że na wieloletnich kontraktach tracili wszyscy i że mają one same wady.

Wybrani kontrahenci Gazpromu mieli oczywiście znacznie korzystniejsze warunki. I pewnie chcieli by to trwało. Stąd udział zachodnich firm w Nord Stream 1 i 2. Z końcem września skończył się 20-letni kontrakt z Gazpromem niderlandzkiej firmy GazTerra (następca Gasunie), a nowy zapewne jest warunkowany dostawami przez Nord Stream 2. To jest prawdopodobnie powód energicznego popierania tego gazociągu przez rząd Niderlandów, które stoją w obliczu wyczerpywania się własnych złóż gazu.

O ile giełdy gazu w ostatnich czasach są nieprzewidywalne, to kontrakty długoterminowe jakąś przewidywalność dają, zwłaszcza zaszyte w nich formuły, dające pół roku opóźnienia w modyfikacji cen. Dzięki temu jamalski jest dziś co najmniej korzystny dla PGNiG, choć niekoniecznie taki będzie za pół roku. Stąd prawdopodobnie dość zaskakujący wniosek gazowego koncernu do Gazpromu o … obniżenie cen od 1 listopada 2021 r. Wybiegając bowiem pół roku naprzód można się spodziewać mocnej podwyżki ceny gazu od Gazpromu. Dlatego PGNiG chce zawczasu próbować swoich szans w negocjacjach.

Ktoś mógłby zapytać skąd biorą się podwyżki cen gazu skoro ceny z kontraktu długoterminowego jeszcze nie wzrosły. Odpowiedź jest prosta – gaz sprzedaje klientom spółka PGNiG Obrót Detaliczny. Musi bowiem dla swoich klientów kupić gaz na polskiej giełdzie i nie ma tu znaczenia, że ten gaz sprzedaje spółka –matka czyli PGNiG. Ceny  gazu na TGE idą za trendami europejskimi, chociażby dlatego, że jesteśmy z Niemcami fizycznie połączeni gazociągami. Gdyby PGNiG, korzystając na chwilowo lepszych warunkach z kontaktu jamalskiego, oferowało na giełdzie tani gaz, błyskawicznie zostałby wykupiony przez zachodnich klientów.

A że pozagiełdowe kontrakty PGNiG też w jakimś stopniu są indeksowane do giełdy, to klienci korzyści z kontraktu długoterminowego nie mają praktycznie żadnych. Całą premię z różnicy między ceną z kontraktu długoterminowego a ceną giełdową zgarnie nasz narodowy gazowy czempion.

 

Partnerzy portalu

Ponad tysiąc polskich rodzin złożyło wnioski o dofinansowanie zakupu samochodu elektrycznego. NFOŚiGW zatwierdził już pierwsze z nich. Od 22 listopada o wsparcie mogą wnioskować także firmy. Natomiast dofinansowanie do leasingu i wynajmu elektryków ma ruszyć do końca miesiąca – dowiedziało się WysokieNapiecie.pl.
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Polenergia, kontrolowana przez Dominikę Kulczyk, ma umowę przedwstępną na zakup drugiej największej w Polsce firmy instalującej domową fotowoltaikę. Edison Energia został wyceniony na ok. 80 mln zł. Dla porównania kapitalizacja giełdowa lidera, Columbus Energy, sięga 1,7 mld zł. Skąd ta różnica i jakie plany wobec Edisona i Zielonego Rysia ma Polenergia?
engineer team working on replacement solar panel in solar power plant;engineer and electrician team swapping and install solar panel after solar panel voltage drop
Fotowoltaikę wspiera:

Partnerzy portalu

Materiał Partnera
Gdzie naładujesz samochód elektryczny w trasie, jakiego złącza użyć, jakich kabli potrzebujesz, które aplikacje i karty warto mieć – czyli wszystko co powinieneś wiedzieć, aby wybrać się na weekend w Polskę, czy odbyć daleką podróż po Europie.
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu