Leśnicy i rolnicy mogą zarobić na CO2

Leśnicy i rolnicy mogą zarobić na CO2

Polskie lasy coraz gorzej wypełniają swoją funkcję ochrony klimatu- pochłaniają coraz mniej CO2. Tymczasem Bruksela szykuje nowe regulacje klimatyczne, które dla europejskich leśników i rolników mogą być szansą dodatkowego zarobku dzięki specjalnym certyfikatom.

Lasy nie emitują dwutlenku węgla, ale  pochłaniają przyczyniając się do ochrony klimatu. Pochłanianie nie jest wprawdzie uwzględnione w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2, ale Komisja Europejska chce, by leśnicy i rolnicy mogli na tym zyskać.  Do marchewki dołączony jest też kijek: państwa członkowskie musiałyby rozliczyć się z obowiązkowych limitów pochłaniania. Bruksela weźmie też pod lupę dane dotyczące lasów. Jeszcze do niedawna Polska byłaby zadowolona z takiej reformy, ale ostatnie dane o lasach nie napawają optymizmem.

Bełchatów emituje więcej CO2 niż pochłaniają wszystkie lasy w Polsce

Choć polska gospodarka jako całość zredukowała emisje w 2019 r., to - jak pokazuje raport Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami - pochłanianie CO2 przez polskie lasy dramatycznie się zmniejszyło.

Lasy wciągnęły ponad 15,1 mln ton CO2, a rok wcześniej było to aż 36 mln ton. Cały wynik pochłaniania CO2 przez  sektor związany z użytkowaniem gruntów i leśnictwem (LULUCF - ang. land use, land use change and forestry) wyniósł w 2019 roku 17 mln ton CO2, a rok wcześniej - 38 mln ton CO2. Dla porównania emisje Elektrowni Bełchatów to ok. 30 mln ton rocznie.

- Zaobserwowany dla roku 2019 istotny spadek pochłaniania CO2 jest pokłosiem destruktywnego względem zasobów drzewnych wpływu wyjątkowo intensywnych zjawisk katastrofalnych (głównie wiatrołomów), które nawiedziły polskie lasy w 2019 roku. Bezpośrednim ich efektem jest znaczący spadek tempa rocznego przyrostu zasobów leśnych w skali kraju - tłumaczy Anna Olecka z KOBiZE.

Jak dodaje, można zakładać, że jeśli będzie następował dalszy spadek przyrostu zasobów leśnych pochłanianie również będzie się zmniejszać.

Czytaj także: Bruksela pokazała narzędzia do transformacji

Problem z pochłanianiem emisji jest w całej Europie, co dostrzegła Komisja Europejska. "Pochłanianie dwutlenku węgla w sektorze gruntów zmniejszyło się w ostatnich latach: ze względu na rosnące wskaźniki pozyskania związane z zapotrzebowaniem na drewno i starzeniem się lasów, ciągłe emisje z gleb organicznych, klęski żywiołowe oraz brak zachęt politycznych i finansowych" - ocenia KE w projekcie reformy rozporządzenia dotyczącego LULUCF.

Gospodarstwa leśne i farmy węglowe

Komisja planuje włączyć lasy do osiągnięcia celów klimatycznych w 2030 roku. W ogłoszonym pakiecie "Fit for 55" wyznacza na 2030 r. cel pochłaniania CO2 w całej UE na 310 mln ton. Tymczasem przy obecnej polityce pochłanianie wyniesie w 2030 roku 225 mln ton, co oznacza, że państwa muszą poprawić swoje regulacje  i zwiększyć pochłanianie CO2 przez lasy.

Czytaj także: CO2 powyżej 50 euro

Początkowo zmiany mają być niewielkie. Zgodnie z przyjętym w 2018 roku rozporządzeniem, państwa członkowskie muszą zapewnić, aby ich emisje LULUCF były zbilansowane równoważną wielkością pochłanianego CO2. W latach 2021-2030 kraje mogą wykorzystać ograniczoną ilość nadwyżek z pochłaniania (Polska 21,7 mln ton), aby poprawić wynik w innych sektorach ESR (np. transporcie). Po 2026 Komisja chce wyznaczyć państwom członkowskim też cele krajowe, które sumowałyby się do łącznego poziomu pochłaniania UE. Polsce przypadnie cel wynoszący 38,1 mln ton, czyli ponad dwa razy wyższy niż wynosi ostatni wynik, ale jednocześnie jest to poziom notowany w latach 2016-18.

Jednocześnie Komisja planuje ujednolicić obliczanie pochłaniania przez grunty CO2 i lepiej to monitorować, co posłużyłoby do wydawania certyfikatów, na których mogliby zrobić zarówno rolnicy, jak i leśnicy. Dokument zakłada zachęty dla nowych modeli biznesowych („carbon farming”), które dadzą dodatkowe przychody dla zarządców gruntów. Mechanizm certyfikacji usuwania dwutlenku węgla zostanie zaproponowany do 2023 r. 

 Jeszcze więcej pochłaniania CO2

Komisja zaproponowała, aby po 2030 roku rozporządzenie dotyczące LULUCF objęło emisje inne niż CO2 z rolnictwa, czyli metan i podtlenek azotu z nawozów, zwierząt gospodarskich i innych źródeł. To nie podoba się między innymi polskim Lasom Państwowym. "Naszym zdaniem łączenia leśnictwa z innymi sektorami gospodarki może spowodować umniejszenie rzeczywistego wkładu leśnictwa oraz brak mobilizacji w innych sektorach, które będą mogły być beneficjentem kompensowania ewentualnych emisji pomiędzy sektorami w ramach jednego filaru" - wskazały LP podczas konsultacji projektu rozporządzenia.

Pomysł nie podoba się też ekologom, ponieważ obawiają się, że państwa członkowskie będą polegać na pochłaniaczach dwutlenku węgla, zamiast faktycznie ograniczać emisje z rolnictwa. Organizacje ekologiczne krytykowały też politykę UE wobec lasów jako mało ambitną, a Climate Action Network wnioskowała, by pochłanianie wynosiło nawet 600 mln ton CO2 rocznie.

Według zamierzeń UE, do 2035 roku połączony "sektor gruntów" w ramach LULUCF ma mieć zerowe emisje netto. Po 2035 roku ma już zapewniać negatywne emisje, które mogłyby zostać wykorzystane w sektorach trudnych do dekarbonizacji.

Zielone technologie rozwijają

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE