Polska Strategia Wodorowa – jak, gdzie i po co?

Polska Strategia Wodorowa – jak, gdzie i po co?

Wodór grzeje wyobraźnię. Ma zasilać nasze domy, napędzać autobusy, statki i samoloty. Nasz rząd wiąże z nim duże ambicje.

Właśnie zakończyły się konsultacje Polskiej Strategii Wodorowej. Do 2025 roku mamy wydać 2 mld zł, a do 2030 roku łącznie prawie 17 mld zł.  Strategia ma dogodzić wszystkim – od OZE, przez elektrownie jądrowe aż po górników. Sprawdźmy, gdzie jesteśmy na drodze do wodorowego szczęścia.

Czytaj także: Unijne miliardy na nową energetykę. Jak je wykorzystać?

Wodór można uzyskać z wody i prądu, albo z wykorzystaniem gazu ziemnego. Najlżejszy pierwiastek nie jest źródłem energii. Przenosi ją. Generowany ze światła słonecznego, powiewu wiatru, w godzinach mniejszego zapotrzebowania. Daje się sprężać, gromadzić, przesyłać rurociągami. Napełnia bak samochodu w ciągu minuty. Pozwala przejechać setki kilometrów, choć sam prawie nic nie waży. Po spaleniu zamienia się z powrotem w wodę. Znika bez szkody dla środowiska.

Wodór wielozadaniowy

Unia Europejska wróży wodorowi świetlaną przyszłość. Najlżejszy gaz ma zastąpić ten kopalny. Wodór można spalać w piecach przemysłowych zamiast koksu i gazu ziemnego. Można go produkować z prądu i z powrotem zamieniać na prąd w ogniwach paliwowych. Z wodoru wytwarzane będą paliwa syntetyczne, które zastąpią ropę naftową w najtrudniejszych zastosowaniach. Wszystko tak jak dzisiaj, tylko zasilane zieloną energią z paneli słonecznych i wiatraków. „Zielony” wodór przechwyci nadwyżki prądu z OZE i zdekarbonizuje te branże, których samym prądem zdekarbonizować się nie da.

- Widzimy wiele zastosowań dla zielonego wodoru – mówi Krzysztof Kochanowski, Prezes Zarządu Hydrogen Poland. – Wodór będzie niezastąpiony w przemyśle energochłonnym, a także w niektórych zastosowaniach transportowych. Zdecydowanie należy wspierać technologie wodorowe, choć należy położyć duży nacisk, aby był to wodór bezemisyjny, produkowany z elektrolizy. Tylko taki ma przyszłość wobec celów klimatycznych UE.

Jajko czy kura?

Rynek wodoru praktycznie nie istnieje, a większość technologii jest w powijakach. Wytwarzanie wodoru z wody i prądu wymaga elektrolizerów. Te są drogie. Spośród kilku metod produkcji większość jest wdrożona na małą skalę, a żadna nie osiąga sprawności powyżej 80%. Z drugiej strony większość potencjalnych odbiorców wodoru też nie jest na niego przygotowana. Rewolucja wodorowa wymaga równoczesnego zarówno stworzenia zarówno jajka jak i kury. Żadne nie chce powstać zanim to drugie nie będzie gotowe.

Plany są ambitne. Do 2025 roku ma powstać 6 GW elektrolizerów. Do 2030 roku już 2 GW w Polsce, 40 GW w Unii i kolejne 40 GW tuż za granicami – w Afryce Północnej, w Turcji, na Bałkanach i Ukrainie. Konsumpcja ma nadążać za produkcją. Zielony wodór tankować będą ciężarówki i autobusy. Powstanie wodorowa kolej i statki. Wykorzystają go zakłady azotowe i rafinerie – dziś największy konsument „szarego wodoru”, produkowanego z paliw kopalnych powodując w samej UE emisję 70 mln ton CO2 rocznie.

– Bogata lista planowanych działań i celów ujętych w polskiej strategii wodorowej bynajmniej nie napawa optymizmem, ponieważ wydaje się być w dużym stopniu oparta na myśleniu życzeniowym. Tymczasem korzystniejsze byłoby wybranie kilku priorytetowych obszarów rozwoju technologii wodorowych – uważa Urszula Stefanowicz z Polskiego Klubu Ekologicznego. – Rekomendujemy skoncentrowanie się przede wszystkim na energochłonnych branżach przemysłu, takich jak produkcja stali czy przemysł chemiczny, a także na magazynowaniu energii z OZE - jako jednym z narzędzi, uzupełniającym odpowiednie zarządzanie popytem na energię, inne metody magazynowania itd.

Czytaj także: Producenci turbin przygotowują się do spalania wodoru

Czy dodać do gazu?

Jeśli podaż nie zrówna się z popytem, wodór zostanie zmieszany z gazem ziemnym. Sieć gazownicza jest gotowa przyjąć dodatek kilku procent najlżejszego pierwiastka. Chętnie też zapewni paliwo do produkcji wodoru, który przecież obecnie produkowany jest przede wszystkim z metanu.

Integracji rynku gazowego z wodorowym sprzeciwia się Piotr Wójcik z Greenpeace. – Strategia wodorowa powinna być elementem i uzupełnieniem całościowej strategii transformacji energetyki bazującej na dążeniu do pozyskiwania 100% energii ze źródeł odnawialnych (OZE), wykorzystaniu efektywności energetycznej, magazynów energii oraz odejściu od paliw kopalnych, w szczególności od węgla do 2030 roku i od gazu do 2035.

Ważnym jest także, by strategia wodorowa nie służyła przedłużaniu życia paliw kopalnych oraz infrastruktury z nimi związanej, w szczególności gazowej. Mając na uwadze konieczność jak najszybszego osiągnięcia neutralności klimatycznej, jedyną dopuszczalną technologią produkcji wodoru powinien być proces elektrolizy z wykorzystaniem energii pochodzącej z OZE (najlepiej jej nadwyżki). Dlatego tak kluczowe jest danie pierwszeństwa inwestycjom w OZE. Wodór powinien być wykorzystywany w sektorach i procesach, gdzie elektryfikacja nie jest możliwa, a dekarbonizacja jest trudna, np. do produkcji stali -dodaje Wójcik.

Wodór czy akumulatory?

Wątpliwości budzi także wykorzystanie wodoru w pojazdach. - W transporcie warto zająć się napędami wodorowymi dla żeglugi i lotnictwa, ale na drogach, także w transporcie publicznym i ciężkim, priorytetem powinno być rozwijanie zasilania bateryjnego – uważa Urszula Stefanowicz. – Warto dążyć do zastosowania wodoru jako nośnika energii tylko tam, gdzie nie będzie możliwe osiągnięcie oczekiwanych efektów, w tym środowiskowych, za pomocą po bardziej efektywnych energetycznie i kosztowo alternatyw.

Polska Strategia Wodorowa traktuje wodór na drogach jako priorytet, obiecując powstanie 32 stacji ładowania i 500 autobusów wodorowych do 2025 roku. Do 2030 roku stacji ładowania ma być już 182. Oprócz tego wodór ma być stosowany przez kolej, gdzie będzie konkurował z planowaną przez PKP PLK elektryfikacją kolejnych linii.

Na wodór liczą producenci OZE i zwolennicy elektrowni jądrowych. Masowe stosowanie elektrolizerów i ogniw paliwowych rozwiąże ich odwieczną bolączkę z dostosowaniem produkcji do popytu. Wodór można dużo łatwiej magazynować niż prąd. Wykorzystanie istniejących magazynów gazu ziemnego (które w przyszłości napełnimy wodorem) pozwoliłoby zasilać cały kraj przez kilka dni. Według wielu to wodór będzie w przyszłości głównym źródłem elastyczności sieci.

Czytaj także: Kto zarobi na polskim wodorze?

Cel - dekarbonizacja

Organizacje pozarządowe, m.in. Client Earth, zwracają też uwagę na brak szczegółowej oceny skutków dokumentu. Pieniądze publiczne powinny być wydawane w jak najbardziej efektywny sposób. W Polskiej Strategii Wodorowej nie ma porównania wodoru do innych metod dekarbonizacji. Brakuje oceny wpływu na środowisko. Pojawiają się zapisy sugerujące pomoc publiczną dla spalania paliw kopalnych.

Polska Strategia Wodorowa może być istotnym dokumentem na drodze do rozwoju naszej gospodarki. Powinna jednak wspierać branże przyszłościowe, a nie stanowić wsparcie dla schyłkowych gałęzi gospodarki, jak górnictwo. Nade wszystko zaś powinna skupiać się wokół celu, jakim jest dołączenie do Europejskiego Zielonego Ładu i dekarbonizacja gospodarki.


Niniejszy artykuł jest kolejnym z cyklu „W poszukiwaniu świętego graala neutralności klimatycznej z WWF Polska”. W ramach cyklu przyjrzymy się obecnie dostępnym i przyszłościowym technologiom magazynowania energii. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, jak z pomocą magazynów energii możemy przejść transformację do bezemisyjnej gospodarki opartej o odnawialne źródła energii. Pełen raport Politechniki Warszawskiej dla Fundacji WWF jest dostępny pod tym linkiem

 

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE