Polskie łupki - tak, ale za 5-10 lat

Polskie złoża gazu łupkowego pozostają jednymi z najbardziej interesujących na świecie – wynika z analiz firmy Accenture. Chodzi szczególnie o lokalizacje położone nad Bałtykiem.Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość.

Jak wskazuje Melissa Stark, dyrektor zarządzająca w firmie Accenture, na świecie jest co najmniej kilka krajów, które dysponują zasobami gazu z łupków o podobnych rzędach wielkości jak te, którymi dysponuję Amerykanie. Są nimi Chiny, Argentyna, Meksyk, Arabia Saudyjska, Afryka Południowa, czy Rosja.

Złoża w Polsce są dopiero na dziewiątym miejscu wśród państw analizowanych przez Accenture (Ukrainy w raporcie nie uwzględniono). Wyniki raportu firmy konsultingowej są zbieżne z tym, o czym pisaliśmy już w styczniu - Polska wciąż w globalnym peletonie.

Od nadziei ważniejsze obiektywne kryteria

Ale chociaż sama wielkość złóż jest ważna, to nie wystarczy, by osiągnąć sukces. Przy ocenie szans kraju na łupkowe Eldorado trzeba wziąć pod uwagę szereg innych czynników. Jak wyjaśnia Melissa Stark, najważniejszymi z nich są:

- warunki geologiczne – zależą od dostępności danych, jakości pokładów w skałach oraz dostępu do kompetencji, które umożliwią dostosowanie znanych na świecie technologii do lokalnych warunków,

- sprzyjający system podatkowy,

- dostęp do gruntów, czyli na ile realne jest przeprowadzenie badań i uruchomienie wydobycia,

- obecność firm serwisowych – czy istnieje na danym terenie sektor firm dostarczających zaawansowane usługi serwisowe, dysponujących kompetencjami takimi jak prowadzenie odwiertów horyzontalnych, szczelinowanie i pełna realizacja projektów,

- sieć dystrybucji ropy i gazu – od niej zależy, czy wydobyte surowce da się dostarczyć klientom,

- obecność konkurencyjnych zasobów, na przykład ropy i gazu w złożach eksploatowanych konwencjonalnymi metodami,

- zasoby wykwalifikowanej siła roboczej w sektorze ropy i gazu.

Czy biorąc pod uwagę powyższe kryteria mamy realne szanse na uruchomienie małej polskiej łupkowej rewolucji? Po dużej fali entuzjazmu, którą obserwowaliśmy we wcześniejszych latach, nadzieje zdają się stopniowo przygasać. Szczególnie że już kilka firm wycofało się z poszukiwań.

Jednak z raportu Accenture wynika, że np. brak doświadczonych kadr, czy własnej technologii nie będą istotną blokadą – można je zaimportować z innych miejsc w Europie i na świecie. Dlatego kluczowymi wyzwaniami pozostają warunki geologiczne, silna zależność od konkurencyjnego wobec łupków gazu z Rosji oraz rozwiązania podatkowe. W tej ostatniej kwestii międzynarodowi eksperci widzą szanse na korzystne rozwiązania.

- Jesteśmy w przypadku Polski dużo bardziej optymistyczni niż w ubiegłym roku, ze względu na proponowane przez rząd rozwiązania regulacyjne. Naszym zdaniem na terenie basenu bałtyckiego znajdują się bardzo interesujące złoża, czego dowodzą np. wyniki tegorocznych wierceń. Obiecująco wyglądają również możliwości dostosowania technologii do lokalnych uwarunkowań – uważa Melissa Stark.

Zaznacza, że dopiero w pełni funkcjonujący i przyjazny system prawno-podatkowy pozwoli utrzymać entuzjazm i zaangażowanie inwestorów. Zwłaszcza że firmy angażujące się w Polsce muszą brać pod uwagę nie tylko krajowe, ale również unijne uwarunkowania.

Nie dziś i nie jutro

Drugim krajem UE pokładającym spore nadzieje w gazie łupkowym jest Wielka Brytania.

– Jestem przekonana, że zarówno Polska, jak i UK są w stanie rozwinąć wydobycie na skalę komercyjną, choć trzeba brać pod uwagę, że jest to proces długofalowy. Realna perspektywa to bardziej 10, niż 5 lat od dzisiaj – wyjaśnia Melissa Stark. Przypomina, że by dowieść opłacalności złóż, trzeba dużych projektów pilotażowych i długofalowego zaangażowania inwestorów.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Polskie łupki – tak, ale za 5-10 lat”

  1. Bez sensownego finansowego kompromisu z właścicielami gruntów temat gazu łupkowego nie ruszy z miejsca. Dogmat prawny, że to państwo jest właścicielem wszelkich kopalin (także pod prywatnymi działkami) a prywatny właściciel jest zbędnym dodatkiem do złoża prowadzi do tego, że właściciele gruntów czują się zagrożeni działaniami firm wydobywczych (bo przecież są faktycznie wywłaszczani) i skutecznie blokują wszelkie działania wydobywcze. Szkoda, że nasz rząd tego nie rozumie.

  2. [quote name=”realista”]Bez sensownego finansowego kompromisu z właścicielami gruntów temat gazu łupkowego nie ruszy z miejsca. Dogmat prawny, że to państwo jest właścicielem wszelkich kopalin (także pod prywatnymi działkami) a prywatny właściciel jest zbędnym dodatkiem do złoża prowadzi do tego, że właściciele gruntów czują się zagrożeni działaniami firm wydobywczych (bo przecież są faktycznie wywłaszczani) i skutecznie blokują wszelkie działania wydobywcze. Szkoda, że nasz rząd tego nie rozumie.[/quote]
    Szanowna Pani rozwiązanie jest proste jak drut. Wystarczy zmienić Prawo Górnicze w zakre4sie właściciela kopalin. Należy wrócić do przedwojennego zapisu że właściciel gruntu jest właścicielem kopalnin znajdujących się pod tym gruntem.

    Wtedy wszyscy właściele gruntu staną się zainteresowani wydobywaniem kopalin na ich gruntach.

    Tak jest w USA, i widzi Pani jak szybko rozwija się tam produkcja gazu łupkowego.

    Nafciarz z Krakowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl