Papiery spółek fotowoltaicznych na giełdach rosną jak na drożdżach. To bańka czy trwały trend?

Papiery spółek fotowoltaicznych na giełdach rosną jak na drożdżach. To bańka czy trwały trend?

Fotowoltaika jest przepustką dla spółek do podniesienia wyników, notowań giełdowych i zdobycia nowych klientów. Nic dziwnego, że coraz więcej polskich firm chce inwestować w tym segmencie. Działalność, która wydaje się łatwym kawałkiem chleba, ma też swoje trudne strony.

Polskie firmy odważnie wchodzą na rynek energetyki słonecznej, który postrzegają jak nowe eldorado. Producent ciasteczek, stacje paliw, grupa multimedialna - te wszystkie spółki łączy fotowoltaika.

Moc fotowoltaiki w polskim systemie elektroenergetycznym to ponad 2,8 GW, o 1,5 GW więcej niż na koniec ubiegłego roku. Jest to więc najszybciej rosnący segment energetyczny. Porównując wrzesień tego roku do roku ubiegłego wzrost wyniósł 166 proc. Tempo wzrostu jest imponujące, zwłaszcza w segmencie mikroinstalacji, które Polacy kupują, by produkować prąd na własne potrzeby.

Na tej fali rosły ostatnio giełdowe notowania firm utożsamianych z fotowoltaiką. Gwiazda giełdy NewConnect - krakowska spółka Columbus Energy w szczycie notowań warta była niemal 4,5 mld zł. W sierpniu za akcję trzeba było płacić nawet 112 zł, teraz jednak to ok. 46 zł. Tylko 26 października, w ciągu jednego dnia, spadek notowań przekroczył 9 proc. Warto przy tym pamiętać, że dwa lata temu akcje spółki wyceniano na ok. 1,5 zł.

Fotowoltaika przyciąga pieniądze

Na tej samej giełdzie do gwałtownej zmiany notowań doszło ostatnio w przypadku spółki Ciasteczka z Krakowa. Na początku października zaskoczyła inwestorów informacją o zmianie dotychczasowej strategii działalności gospodarczej. Zajmująca się słodkościami spółka przejmie większościowy pakiet Semper Power i zamierza przestawić kompleksową strategię działalności w fotowoltaice. Kurs wystrzelił.

Jak argumentuje prezes spółki Ewa Molęda, rynek odnawialnych źródeł energii rozwija się bardzo dynamicznie. - Świadomość związana z ochroną środowiska oraz zdrowia są oczywiście kluczowymi czynnikami rozwoju tej branży, jednak na rynek mają wpływ stale rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, rosnące ceny energii oraz zobowiązania unijne dotyczące OZE - uważa prezes Ciasteczek z Krakowa.

Nie tylko fotowoltaika, ale również inne rozwiązania OZE, takie jak pompy ciepła, kotły na biomasę są obiecującym rynkiem. Istotne rozwiązania będą również ukierunkowane na elektromobilność - zapowiada prezes Ciasteczek z Krakowa.

- Polska ma znikome szanse na osiągnięcie 15 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto w 2020 roku. Konieczne będą więc negocjacje z Komisją Europejską i dalsze silne wspieranie odnawialnych źródeł energii poprzez realizacje różnych programów dotacyjnych, tak aby z celu wywiązać się do roku 2030. Szansą dla rozwoju branży będą więc realizowane na różnych szczeblach programy, pozwalające na uzyskanie atrakcyjnych źródeł finansowania lub dofinansowania do budowy instalacji OZE zarówno dla osób indywidualnych, jak również przedsiębiorstw czy JST - prognozuje Ewa Molęda.

Słońce świeci dla zysków

Ciasteczka z Krakowa dołączyłyby tym samym do grupy giełdowych firm, które już zajmują się energią odnawialną. Można tu wymienić notowane na NewConnect: Columbus Energy, Photon Energy, Novavis, 01Cyberaton, zaś na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych: Sunex, ML System, Grodno. Fotowoltaika skusiła też importera paliw Unimot i Grupę Polsat, jednak to tylko dodatkowa działalność tych koncernów.

- Grupa Unimot działa na rynku energii elektrycznej od 2016 roku. Poprzez dwie spółki zależne Unimot Energia i Gaz oraz Tradea oferujemy prąd dla klientów biznesowych, handlujemy energią na rynku hurtowym oraz pomagamy bilansować i optymalizować działalności wytwórców OZE. Dodatkowo posiadamy odpowiednie służby sprzedażowe, wiedzę, kapitał na nawet silną markę AVIA. To wszystko razem wzięte spowodowało, że wejście w rynek fotowoltaiki było dla nas naturalnym rozwojem naszego biznesu - wyjaśnia Andrzej Moczydłowski, prezes Unimot Energia i Gaz.

Czytaj także: Polsat wchodzi w panele fotowoltaiczne

Cyfrowy Polsat na początku roku został większościowym udziałowcem firmy Alledo, która ma dosyć bogate portfolio projektów fotowoltaicznych. Spółka Zygmunta Solorza zaczęła sprzedawać panele fotowoltaiczne pod marką Esoleo.

- W zaangażowaniu się w tę branżę Cyfrowego Polsatu nie widzę nic dziwnego. Spółka w jeszcze jeden, efektywny sposób stara się wykorzystywać ,,dachową” sieć klientów. Ale można, i powinno się na to spojrzeć szerzej przez pryzmat całej grupy kapitałowej Polsat. Wówczas widzimy, że jest to tylko fragment rynku, gdyż cała grupa ma o wiele większe ambicje i plany. Mam tu na myśli zadeklarowane właśnie przez Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin (ZE PAK) całkowite odejściu (do końca tej dekady) od energii węglowej na rzecz produkcji prądu ze źródeł odnawialnych. Mowa jest tu o czerpaniu energii właśnie z słońca i wiatru. Ponadto zakłada się przystosowanie kotłów węglowych Elektrowni Konin do produkcji tzw. zielonego wodoru - ocenił Wojciech Kowalski, główny analityk Prosper Capital Dom Maklerski.

 Awangarda, hossa, bańka?

- W czasach pandemii, która pozostaje ciągle niestety wielką niewiadomą, fotowoltaika, a właściwie cały sektor energetyki odnawialnej, należy do tych dość rzadkich obszarów gospodarki, których atrakcyjność wynika w niemałym stopniu z trwałości czy nieodwracalności tych procesów, czyli nieuchronnej transformacji energetycznej. W tym właśnie upatrywałbym głównych źródeł tak dużego zainteresowania zarówno po stronie emitentów, jak i inwestorów. Firmy giełdowe, niejako z definicji są awangardą procesów modernizacyjnych w każdym kraju, a dzięki statusowi spółki publicznej mają o wiele większe możliwości w zakresie dostępu do kapitału niż większość ich niegiełdowych konkurentów - uważa Kowalski.

Łukasz Wardyn, dyrektor CMC Market na Europę Wschodnią w wywiadzie dla MarketNews24 wskazał, że od "dołka z marca" koszyk OZE daje inwestorom na świecie grubo ponad 50 proc. zysku. To wskazuje na hossę w branży OZE. Ze względu na bardzo wysokie wyceny, jest też ryzyko bańki spekulacyjnej. Z drugiej strony za branżą stoi "coraz mocniejsze lobby ekologiczne i za nim lobby biznesowe".

Bańki spekulacyjne często wiążą się z nowymi technologiami. Tak było w Anglii w pierwszej połowie XIX w. kiedy pojawiły się koleje.  Polscy inwestorzy wpadli w bańkę internetową na początku XXI w. kiedy spółki giełdowe na gwałt  zmieniały branżę, próbując jakoś skojarzyć się z internetem. Najsłynniejszą był Chemiskór.  Szacowna spółka z branży garbarskiej  zmieniła nazwę na 4Media i zaczęła na gwałt kupować firmy kojarzące się z internetem.  Akcje podrożały, ale koniec końców spółka bezlitośnie wygarbowała skórę inwestorom, którzy uwierzyli w szybką metamorfozę. W 2009 r. firma została zlikwidowana.

Czytaj także: Ropa tryska mniejszym zyskiem. Nafciarze doceniają OZE

Ryzyko było, jest i będzie

- Ryzyko ,,bańki inwestycyjnej” było, jest i zawsze będzie nieodłącznym atrybutem każdego rynku giełdowego. Lecz ryzyko to można znacznie ograniczyć dokładając jak największej staranności, rzetelności oraz profesjonalnego podejścia do rynku - przekonuje Piotr Teleon pełniący obowiązki prezesa Prosper Capital Dom Maklerski. PCDM nawiązał współpracę z Instytutem Energetyki Odnawialnej, by mieć możliwość uzyskania "rzetelnej, profesjonalnej weryfikacji każdego rozpatrywanego przez nas projektu, nie tylko w zakresie fotowoltaiki, lecz w ogóle całej branży OZE".

Branża OZE zawsze miała w swoją działalność wpisane nie tylko ryzyko gospodarcze, ale też polityczne i regulacyjne. Przez wiele lat inwestycje rosły dzięki publicznemu wsparciu i regulacjom nakazującym zwiększenie udziału OZE w sprzedaży energii. Fotowoltaika w Polsce przeżywa teraz rozkwit w dużej mierze zależny od rządowego programu „Mój Prąd”. Jeśli go zabraknie, zmniejszy się zapewne zainteresowanie inwestycjami w mikroinstalacje. - Rozpiętość cenowa instalacji fotowoltaicznych wynosi na tę chwilę od 3 do 7 tys. zł, co daje szeroki wybór. Zakończenie dotacji miałoby jednak swój efekt psychologiczny - uważa Dawid Cycoń, prezes ML System.

Owczy pęd pod górkę

Jak wskazuje prezes ML System, ostatnie miesiące to prawdziwy „owczy pęd” firm, które przestawiały profil swojej działalności na energię odnawialną, o czym zresztą często donosiła prasa.

- Koniec programu „Mój Prąd” ten „bieg” z pewnością lekko spowolni, już teraz obserwujemy przecież upadki firm na tym rynku. Patrząc z boku, branża energetyki odnawialnej może wydawać się łatwą działalnością, ale przysłowiowe schody zaczynają się z czasem. Firma wygrywa przetarg, jednak brakuje jej odpowiedniego sprzętu, ludzi lub kwalifikacji, więc nie jest w stanie sprostać procedurom budowlanym i spełnić wymogów. Sprawy skomplikowała również pandemia COVID-19, bo przed nią łatwiej można było otrzymać gwarancje bankowe - wylicza Cycoń.

Przed erą koronawirusa solidnie rósł rynek fotowoltaiki dla małych i średnich przedsiębiorstw, tu także prezes ML System widzi spowolnienie tych inwestycji. Skutki pandemii nie dotknęły tak mocno dużych przedsiębiorstw, które wciąż inwestują. ML System realizuje m.in. w dla Orlenu w Płocku kontrakt na mikroinstalację o mocy 50 kW.

Pompy ciepła, magazyny energii, wodór...

Firmy, dla których główną działalnością jest fotowoltaika, zaczynają poszerzać oferty. Naturalnym kierunkiem są pompy ciepła i magazyny energii.

- Domowe mikroinstalacje prosumenckie stanowią w naszych zamówieniach ok. 30 proc., w większości o mocy 10-200 kW. Równocześnie analizujemy obszar pomp ciepła i magazynów energii – zarówno baterii litowo-jonowych, jak i ogniw paliwowych na wodór. Szukamy okazji do przejęć poza granicami kraju. Jesteśmy postrzegani jako piąty producent BIPV na świecie, ale naszym celem strategicznym jest obecność w pierwszej dwójce - zapowiada Dawid Cycoń.

Columbus Energy już rozpoczął sprzedaż pomp ciepła i magazynów energii. Spółka niedawno zainwestowała 45 mln zł w firmę Saule Technologies, rozpoczynającą komercjalizację ogniw perowskitowych. Columbus zapowiedział też sprzedaż ładowarek dla biznesu – od tych najbardziej dostępnych dla niskich przyłączy energetycznych, po hub’y z superszybką ładowarką 360kW.

Czytaj także: Columbus wart tyle co pół Taurona

Firma zmienia nazwę z Columbus Energy na Columbus. – Wszyscy w organizacji czujemy, że ta firma będzie obecna nie tylko w sektorze energetycznym; mamy dużo ambitniejsze plany, które ukonstytuujemy nową strategią w połowie przyszłego roku - zapowiedział prezes Dawid Zieliński.

W trzecim kwartale spółka spodziewa się 30 mln zł zysku brutto, co oznacza w stosunku rocznym wzrost o 525 procent.

Wiatr wywiał ropę

Akcje spółek inwestujące w odnawialną energię drożeją nie tylko w Polsce. "The Economist" opisuje spółkę energetyczną NextEra  z USA.  Pewnie mało kto o niej słyszał w naszym kraju, choć ma największe portfolio wiatraków na świecie,  oprócz tego także PV i obrót energią na Florydzie.

Od 2017 r. spółka dała zarobić inwestorom 112 proc.  Kapitalizacja spółki wynosi dziś 147 mld dol, firma jest największą amerykańską spółką energetyczną.

Dla porównania naftowo-gazowy gigant Exxon Mobil, którego nazwę znają wszyscy ludzie interesujący się gospodarką, w tym samym czasie stracił na wartości 60 proc. W 2008 r. Exxon Mobil był największą firmą na świecie, wartą ponad 500 mld dol. Dziś zostało z tego "zaledwie" 144 mld. Czy czegoś to nam nie przypomina?

Zielone technologie rozwija

Fotowoltaikę instalują

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE