Menu
Patronat honorowy Patronage

Czy Bruksela porzuci zieloną energetykę?

W marcu na unijnym szczycie klimatycznym  mogą się rozstrzygnąć losy jednej z najdynamiczniej rozwijających się ostatnio gałęzi gospodarki.

W marcu na unijnym szczycie klimatycznym  mogą się rozstrzygnąć losy jednej z najdynamiczniej rozwijających się ostatnio gałęzi gospodarki.

 To będą bardzo wyczekiwane przez energetyków decyzje. Najpierw 22 stycznia Komisja Europejska przedstawi propozycje, które mają zastąpić unijny pakiet klimatyczno – energetyczny 3 x20.

W 2008 r. UE zdecydowała, że do 2020 r.  zmniejszy emisje o 20 proc. (w porównaniu z 1990 r.), będzie miała 20 proc udział energetyki odnawialnej oraz  zaoszczędzi  20 proc. energii.   

Pakiet został wdrożony, teraz pora zastanowić się co będzie po nim. W styczniu Komisja zaproponuje najpewniej nowy, wiążący cel – 40 proc. redukcję emisji CO2.  Dwa miesiące później unijni przywódcy na klimatycznym szczycie w Brukseli zdecydują, jakie stanowisko zajmą państwa w tej sprawie. Na podstawie konkluzji z ich szczytu Komisja wysmaży projekty dyrektyw.

Londyn vs Berlin

W UE uformowały się dwa obozy. Pierwszy, w którym są Brytyjczycy i Czesi  chce aby Unia miała jeden cel – powinno nim wyłącznie zmniejszenie emisji CO2 o 40 proc.

Argumentują, że energetyka odnawialna wciąż wymaga dotacji, a w czasach kryzysu trzeba zaciskać pasa. Wspierają je wielkie koncerny energetyczne m.in GDF Suez, E.ON, RWE, EDF, CEZ, Fortum i Vattenfall, które tłumaczą, że niekontrolowany rozwój opartej na dotacjach zielonej energetyki wywróci europejski rynek energii.

Patrz Unijny rynek energii wali się w gruzy

Drugi obóz, kierowany przez Niemcy, zgadza się z 40 proc. celem, ale pragnie uzupełnić go o 30 proc. udział energetyki odnawialnej. Niemcy stawiają zdecydowanie na energetykę odnawialną – jej udział ma wynosić od 40 do 45 proc do 2025 r. Niemiecki Siemens wraz z duńskim Vestasem to liderzy technologii farm wiatrowych.

Tuż przed Świętami list w tej sprawie wysłała do Komisji Europejskiej grupa ośmiu ministrów ds energii – z Niemiec, Francji, Belgii, Włoch, Irlandii, Portugalii i Austrii. Inicjatorem był nowy minister gospodarki, socjaldemokrata Sigmar Gabriel. Ale w liście nie pada zdanie, że cel w zakresie energetyki odnawialnej ma być „wiążący“. I to prawdopodobnie dlatego inicjatywę Gabriela zgodzili się poprzeć Francuzi i pozostałe państwa, które do wiążącego celu OZE bynajmniej się nie palą.

Bruksela dogodzi wszystkim….

Co na to Komisja? Według naszych informacji przedstawi „zgniły kompromis“. Cele mają być dwa, ale ten drugi – energetyka odnawialna będzie niewiążący. W dodatku Komisja po 2020 r. zrezygnuje z wyznaczania poszczególnym państwom pułapu energetyki odnawialnej (dla Polski wynosi on 15 proc. do 2020 r. ).

To oznacza  że te kraje, które chcą rozwijać zieloną energetykę będą mogły to robić. Ale KE nie będzie też stawiała przeszkód państwom, które mają zamiar po 2020 r. zostawić zieloną energetykę wyłącznie prawom rynku.

– Nie sądzę, żeby zielona energetyka umarła po 2020 r.nawet jeśli nie będzie wiążącego celu – powiedział nam wysoki urzędnik Komisji Europejskiej. – Przecież nawet jeśli nie będzie wiążącego celu dla odnawialnych źródeł, to czymś trzeba będzie zastąpić elektrownie węglowe. Bez odnawialnych źródeł nie da się zapewnić 40 proc. redukcji emisji CO2.

Gorącą zwolenniczką zielonej energetyki jest unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard. W niedawnym wywiadzie dla Energy Post podkreśliła, że energetyka odnawialna ma strategiczne znaczenie w uniezależnieniu UE od importu paliw kopalnych, ale dodała, że państwa powinny mieć więcej swobody w podejściu do zielonej energetyki.

Nie brakuje jednak sceptyków, jak premier Holandii Mark Rutte, który stwierdził, że wiatraki kręcą się wyłącznie dzięki państwowym dotacjom. Pytanie czy po 2020 r. energetyka odnawialna jest w stanie rozwijać się bez dotacji, pozostaje otwarte.

ale Polsce niekoniecznie

Jakie stanowisko zajmie Polska, która tradycyjnie jest niechętna unijnym celom ograniczenia emisji CO2? Póki co rząd nie daje żadnych sygnałów kogo poprze na szczycie. Według informacji naszego portalu będziemy chcieli uniknąć wyznaczenia nowego 40 proc. celu redukcji emisji CO2.

Teoretycznie na szczycie obowiązuje jednomyślność, ale w praktyce Polska może się znaleźć pod ogromnym naciskiem. Jeśli nie znajdziemy sojuszników, to są małe szanse na zablokowanie uchwalenia celu.

Wówczas nasza strategia może polegać na poparciu tej strony, która zgodzi się aby cel zmniejszenia redukcji CO2 był mniejszy niż 40 proc. np 35 proc. Czy będą to Brytyjczycy czy Niemcy – na razie nie wiadomo.

Z czysto negocjacyjnego punktu widzenia to niezła strategia. Problem polega na tym, że takie trzymanie przez rząd kart przy orderach uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję o tym, który wariant będzie korzystniejszy dla naszej gospodarki.

Zielone technologie rozwijają:

Akcja  epopei o budowie elektrowni w Opolu  nabiera coraz większej dramaturgii. Czy banki dadzą gwarancje tonącemu Polimeksowi? Mają czas do 14 stycznia.

Między wigilijnym karpiem a sylwestrowym szampanem rozstrzygnięto wreszcie dylemat – co powinno być długoterminowym priorytetem dla państwowych wytwórców prądu.

Technologie wspiera: