Energa przestaje realizować umowy na zakup zielonych certyfikatów. Stawką są 2 mld zł

Energa przestaje realizować umowy na zakup zielonych certyfikatów. Stawką są 2 mld zł

Gdańska Energa zapowiada, że wypowie dotychczasowe umowy na zakup zielonych certyfikatów od producentów energii z OZE. Grozi postępowaniami sądowymi i arbitrażami.

Chodzi o 22 umowy zawarte między spółką zależną Energą-Obrót a podmiotami, które zainwestowały w farmy wiatrowe. Z komunikatu giełdowego Energi nie wynika, czy pozwy już są gotowe. Jednak uchwałą zarządu spółki obrotu, Energa odstępuje od realizacji umów, ponieważ uważa, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostały zawarte niezgodnie z prawem - bez trybu przetargowego z prawa zamówień publicznych. Jednocześnie podjęto decyzję o "wszczęciu postępowań sądowych i arbitrażowych - wytoczeniu powództw - przeciwko kontrahentom, tj. podmiotom wytwarzającym energię elektryczną i sprzedającym spółce zależnej prawa majątkowe, oraz bankom - cesjonariuszom" - czytamy w komunikacie.

Grupa szacuje, że przerwanie realizacji umów będzie miało dla niej pozytywny wpływ w wysokości 110 mln zł w 2018 r. Natomist łączny skutek odstąpienia od realizacji umów, które Energa uznaje za nieważne oraz zmian w ustawie o OZE z lipca 2017 r. (tzw. Lex Energa), grupa wycenia na 2,1 mld zł  w pozostałym okresie obowiązywania tych umów. Wyliczenia te opierają się na założeniu wolumenu sprzedaży detalicznej na poziomie roku 2016 - 19 TWh - oraz poziomu jednostkowej opłaty zastępczej w całym okresie obowiązywania umów w wysokości 43 zł/MWh.

Prezes Energi Daniel Obajtek już jakiś czas temu postawił sobie wyraźnie za cel wprowadzenie nowych porządków na rynku zielonych certyfikatów. - Cieszę się, że parlamentarzyści dostrzegli nieprawidłowości w regulacjach prawnych dotyczących energetyki i uchwaloną nowelizacją naprawiono to, co już dawno trzeba było zmienić – mówił po ostatniej nowelizacji ustawy o OZE (Lex Energa pomoże państwowemu koncernowi). Jednak obecne działania gdańskiej spółki są zaskoczeniem.

Umowy na zakup zielonych certyfikatów były zabezpieczeniem pod kredyty na budowę farm wiatrowych. Na etapie podpisywania były szczegółowo kontrolowane zarówno przez banki, jak i kancelarie prawne.

Trzeba pamiętać, że umowy  były zawierane w okolicach 2010 r., kiedy ceny zielonych certyfikatów były o ok. 90% wyższe niż obecnie. Wygląda na to, że nikt nie przewidział, jak bardzo na przestrzeni lat odwróci się rynek. Koniunktura na rynku świadectw pochodzenia przegrzała się m.in. na skutek intensywnego współspalania biomasy z węglem - głównie w państwowych elektrowniach.

Energa organizuje dziś konferencję na GPW, na której - jak można liczyć - zdradzi więcej szczegółów zapowiedzianego wczoraj kroku.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Energa przestaje realizować umowy na zakup zielonych certyfikatów. Stawką są 2 mld zł”

  1. Ciekawe o co dokładnie Energa oskarża tych kontrahentów (wnioskuję że skoro od razu wytacza procesy -tzn musi o coś oskarżać)?

    • [quote name=”Lechu”]Ciekawe o co dokładnie Energa oskarża tych kontrahentów (wnioskuję że skoro od razu wytacza procesy -tzn musi o coś oskarżać)?[/quote]
      no jak to o co? Zmowa była, korupcja i wogóle rozwolnienie 😉 a do prawdy będziemy dochodzić długo. A nawet dłużej.

    • [quote name=”realista”]Ktoś jeszcze chętny do biznesów z polskim oligopolem energetycznym?[/quote]
      To typowe w polskim systemie sądowym: nie chcesz płacić faktury- wytocz drugiej stronie umowy proces na kilkukrotnie większą kwotę. W najgorszym razie nie zapłacisz nic. Tutaj mamy patologię w służbie spółki kontrolowanej przez skarb państwa. I jak to się ma do religijnych wyczynów zarządu spółki pod koniec ubiegłego roku? Moralność moralnością, ale….

    • [quote name=”realista”]Ktoś jeszcze chętny do biznesów z polskim oligopolem energetycznym?[/quote]
      z natury (naszej) my oczywiście

  2. Przyznam szczerze, że sam mam wątpliwości co do sposobu podejścia do tematu długoterminowych umów na certyfikaty, jednak opis sytuacji w powyższym tekście wydaje mi się co najmniej nieobiektywny.

    Pomijając już nawet to tendencyjne powtarzanie w kółko „Lex Energa, lex energa” dorównujące polotem niemal dziennikarstwu rodem z GW to fakt, że jakaś umowa była „Na etapie podpisywania szczegółowo kontrolowane zarówno przez banki, jak i kancelarie prawne” niczego nie dowodzi. Umowy „kredytów frankowych” tez były i co z tego? dziś inne kancelarie twierdzą co innego a sądy się do tego (czasem, nie zawsze) przychylają. To porównanie nie bez powodu bo mechanizm rządzący przepływami finansowymi w obu przypadkach był podobny. Moje zdanie jest takie, że obie strony przy podpisywaniu umowy są świadome praw i zobowiązań ale sądy czasem uważają inaczej…

    i jeszcze coś takiego: „Wygląda na to, że nikt nie przewidział, jak bardzo na przestrzeni lat odwróci się rynek. Koniunktura na rynku świadectw pochodzenia przegrzała się m.in. na skutek intensywnego współspalania biomasy z węglem – głównie w państwowych elektrowniach.” Otóż ygląda na to, że jednak ktoś przewidział i byli to ci którzy się zabezpieczali.
    A koniunktura na rynku ZC przegrzała się w wyniku PRZEDE WSZYSTKIM dzikiego wzrostu generacji ze źródeł wiatrowych i żeby tego dowieść wystarczy spojrzeć na wykres cen ZC gdzie wyraźnie widać w jakim okresie ceny zaczęły pikować w dół i jakoś dziwnie koreluje to wcale nie z ilością energii produkowanej ze współspalania ale z ilością produkcji z wiatru. To własnie w latach 2015 i 2016 mieliśmy największą dynamikę spadku cen ZC i największe przyrosty mocy wiatrowych.

  3. Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
    Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.

    • [quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
      Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

      Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
      Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
        Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

        Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
        Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
        Czym skorupka za młodu, to proste.
        Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.

        • [quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
          Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

          Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
          Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
          Czym skorupka za młodu, to proste.
          Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.[/quote]

          aa! teraz już rozumiem! Certyfikat wydany dla współspalania czy energetyki wodnej jest jakiś „inny”, „gorszy” od tego wydanego dla produkcji z wiatru! no tak, jakie to proste.
          Oczywiście, że trudno „rozładować górke” skoro się do niej non stop dosypuje (dorzuca więcej niż ubywa) – prawda? a tak działo się w 2015 -2016 i dzieje się nadal. To co z tej górki ubyło zostało z naddatkiem zastąpione przez produkcję z nowych mocy wiatrowych. Na ironię zakrawa fakt, że nadal jak mantrę powiela się pierdoły o współspalaniu skoro tego współspalania już niemal NIE MA.

          Dla jakiego źródła wydano najwięcej certyfikatów ? współspalania, wody, PV? czy może jednak zdecydowana większość dla wiatru? prosze sobie odpowiedzieć i wyciagnąć wnioski. To jest najprostsza matematyka.

          • [quote name=”Mattttttt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
            Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

            Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
            Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
            Czym skorupka za młodu, to proste.
            Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.[/quote]

            aa! teraz już rozumiem! Certyfikat wydany dla współspalania czy energetyki wodnej jest jakiś „inny”, „gorszy” od tego wydanego dla produkcji z wiatru! no tak, jakie to proste.
            Oczywiście, że trudno „rozładować górke” skoro się do niej non stop dosypuje (dorzuca więcej niż ubywa) – prawda? a tak działo się w 2015 -2016 i dzieje się nadal. To co z tej górki ubyło zostało z naddatkiem zastąpione przez produkcję z nowych mocy wiatrowych. Na ironię zakrawa fakt, że nadal jak mantrę powiela się pierdoły o współspalaniu skoro tego współspalania już niemal NIE MA.

            Dla jakiego źródła wydano najwięcej certyfikatów ? współspalania, wody, PV? czy może jednak zdecydowana większość dla wiatru? prosze sobie odpowiedzieć i wyciagnąć wnioski. To jest najprostsza matematyka.[/quote]
            Skoro ten certyfikat dla współspalania jest lepszy to dlaczego przysługuje tylko 50% certyfikatu od MWh a nie 100% w tej technologii?
            Był to efekt kontroli URE, a nie jakiegoś wydumanego lobbingu. W wyniku tej kontroli okazało się że „wytwórcy certyfikatów” ze współspalania nie są w stanie wykazać pochodzenia i ilości użytej biomasy.
            Współspalanie okazało się patologią, co potwierdziła namacalnie afera w Dolnej Odrze- złapano oszustów na gorącym uczynku z pieniędzmi w kieszeniach. Ten proceder trwał od lat i jest udowodniony, w przeciwieństwie do zarzutów dla wiatrakowców.
            Dlaczego w kwestii współspalania nie ma wypowiadania umów z datą wsteczną? Bo współspalanie to oszustwo firmowane przez spółki kontrolowane przez skarb państwa? Za dużo mogłyby stracić tłuste misie w energetyce zawodowej, którzy dobrze żyją z każdą władzą?
            Bez wyjaśnienia tego przekrętu będziemy rozmawiać o gwiazdach.
            Zarzuty dla branży wiatrowej to tylko odbijanie piłeczki, żeby ukryć własne złodziejstwo.

          • [quote name=”Witczak”][quote name=”Mattttttt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
            Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

            Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
            Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
            Czym skorupka za młodu, to proste.
            Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.[/quote]

            aa! teraz już rozumiem! Certyfikat wydany dla współspalania czy energetyki wodnej jest jakiś „inny”, „gorszy” od tego wydanego dla produkcji z wiatru! no tak, jakie to proste.
            Oczywiście, że trudno „rozładować górke” skoro się do niej non stop dosypuje (dorzuca więcej niż ubywa) – prawda? a tak działo się w 2015 -2016 i dzieje się nadal. To co z tej górki ubyło zostało z naddatkiem zastąpione przez produkcję z nowych mocy wiatrowych. Na ironię zakrawa fakt, że nadal jak mantrę powiela się pierdoły o współspalaniu skoro tego współspalania już niemal NIE MA.

            Dla jakiego źródła wydano najwięcej certyfikatów ? współspalania, wody, PV? czy może jednak zdecydowana większość dla wiatru? prosze sobie odpowiedzieć i wyciagnąć wnioski. To jest najprostsza matematyka.[/quote]
            Skoro ten certyfikat dla współspalania jest lepszy to dlaczego przysługuje tylko 50% certyfikatu od MWh a nie 100% w tej technologii?
            Był to efekt kontroli URE, a nie jakiegoś wydumanego lobbingu. W wyniku tej kontroli okazało się że „wytwórcy certyfikatów” ze współspalania nie są w stanie wykazać pochodzenia i ilości użytej biomasy.
            Współspalanie okazało się patologią, co potwierdziła namacalnie afera w Dolnej Odrze- złapano oszustów na gorącym uczynku z pieniędzmi w kieszeniach. Ten proceder trwał od lat i jest udowodniony, w przeciwieństwie do zarzutów dla wiatrakowców.
            Dlaczego w kwestii współspalania nie ma wypowiadania umów z datą wsteczną? Bo współspalanie to oszustwo firmowane przez spółki kontrolowane przez skarb państwa? Za dużo mogłyby stracić tłuste misie w energetyce zawodowej, którzy dobrze żyją z każdą władzą?
            Bez wyjaśnienia tego przekrętu będziemy rozmawiać o gwiazdach.
            Zarzuty dla branży wiatrowej to tylko odbijanie piłeczki, żeby ukryć własne złodziejstwo.[/quote]

            Nie proszę Pana certyfikat dla biomasy, pv, współspalania jest taki sam jak dla wiatru. Zmniejszenie wsparcia dla współspalania to efekt szlochó właśnie branzy wiatrowej, która wówczas twierdziła, że to panaceum na niskie ceny ZC. I co się okazało? W dwa lata podwoili ilość mocy wiatrowej i zdołowali ceny ZC koncertowo – należą sie brawa.

            I niech Pan się nie ośmiesza jakąś Dolną Odrą. Mam zacytować tezy raportu NIK nt lokacji elektrowni wiatrowych? To przypadek, że 1/3 z nich powstała na gruntach należących do decydentów? że decyzje były warunkowane darowiznami ? że ignorowano wszelkie protesty społeczne? https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-elektrowniach-wiatrowych.html

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattttttt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
            Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

            Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
            Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
            Czym skorupka za młodu, to proste.
            Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.[/quote]

            aa! teraz już rozumiem! Certyfikat wydany dla współspalania czy energetyki wodnej jest jakiś „inny”, „gorszy” od tego wydanego dla produkcji z wiatru! no tak, jakie to proste.
            Oczywiście, że trudno „rozładować górke” skoro się do niej non stop dosypuje (dorzuca więcej niż ubywa) – prawda? a tak działo się w 2015 -2016 i dzieje się nadal. To co z tej górki ubyło zostało z naddatkiem zastąpione przez produkcję z nowych mocy wiatrowych. Na ironię zakrawa fakt, że nadal jak mantrę powiela się pierdoły o współspalaniu skoro tego współspalania już niemal NIE MA.

            Dla jakiego źródła wydano najwięcej certyfikatów ? współspalania, wody, PV? czy może jednak zdecydowana większość dla wiatru? prosze sobie odpowiedzieć i wyciagnąć wnioski. To jest najprostsza matematyka.[/quote]
            Skoro ten certyfikat dla współspalania jest lepszy to dlaczego przysługuje tylko 50% certyfikatu od MWh a nie 100% w tej technologii?
            Był to efekt kontroli URE, a nie jakiegoś wydumanego lobbingu. W wyniku tej kontroli okazało się że „wytwórcy certyfikatów” ze współspalania nie są w stanie wykazać pochodzenia i ilości użytej biomasy.
            Współspalanie okazało się patologią, co potwierdziła namacalnie afera w Dolnej Odrze- złapano oszustów na gorącym uczynku z pieniędzmi w kieszeniach. Ten proceder trwał od lat i jest udowodniony, w przeciwieństwie do zarzutów dla wiatrakowców.
            Dlaczego w kwestii współspalania nie ma wypowiadania umów z datą wsteczną? Bo współspalanie to oszustwo firmowane przez spółki kontrolowane przez skarb państwa? Za dużo mogłyby stracić tłuste misie w energetyce zawodowej, którzy dobrze żyją z każdą władzą?
            Bez wyjaśnienia tego przekrętu będziemy rozmawiać o gwiazdach.
            Zarzuty dla branży wiatrowej to tylko odbijanie piłeczki, żeby ukryć własne złodziejstwo.[/quote]

            Nie proszę Pana certyfikat dla biomasy, pv, współspalania jest taki sam jak dla wiatru. Zmniejszenie wsparcia dla współspalania to efekt szlochó właśnie branzy wiatrowej, która wówczas twierdziła, że to panaceum na niskie ceny ZC. I co się okazało? W dwa lata podwoili ilość mocy wiatrowej i zdołowali ceny ZC koncertowo – należą sie brawa.

            I niech Pan się nie ośmiesza jakąś Dolną Odrą. Mam zacytować tezy raportu NIK nt lokacji elektrowni wiatrowych? To przypadek, że 1/3 z nich powstała na gruntach należących do decydentów? że decyzje były warunkowane darowiznami ? że ignorowano wszelkie protesty społeczne? https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-elektrowniach-wiatrowych.html%5B/quote%5D
            pomówienia, insynuacje i zwykłe chamstwo. Raport NIK? Czy kogoś oskarżono albo prowadzi się postępowanie wyjaśniające na podstawie tego raporciku? W przypadku Dolnej Odry jest prokurator i sprawa karna. Skoro nie zauważa pan różnicy, to rozmowę uważam za zakończoną.
            Pozdrawiam

          • [quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattttttt”][quote name=”Witczak”][quote name=”Mattt”][quote name=”Witczak”]Czy tylko ja mam wrażenie że pan Mattt się zapętlił? Słyszeliśmy już tą teorię powodach spadku cen ZC wielokrotnie, więcej w niej dziur niż w serze.
            Interesujące jest co innego – wszyscy wiedzieliśmy że spółki energetyczne te z państwową kontrolą, mają wpływ na legislację ale to były tylko domysły. I nagle pojawił się słoń w składzie porcelany, subtelny w wyrazie jak King-Kong, publicznie chwali się „ustawieniem” ustawy, a my mamy wierzyć że to wszystko wina wiatrakowców albo innych wrogów partii. Daj se pan siana, taka mowa to do ciemnego luda.[/quote]

            Niby na czym polega to rzekome „zapętlenie” ?:)
            Proszę dodać 2 do 2 i wyciągnąć wnioski. Ciągłe pisanie o współspalaniu które na większą skalę miało miejsce LATA TEMU(!!!) to jakaś zdarta dawno płyta. Rozumiem, że to spółki energetyczne z państwową kontrolą lobbowały za tym by współspalanie stało się kompletnie nieopłacalne i duża energetyka wodna nie dostawała certyfikatów :). I mimo odpadnięcia dużej energetyki wodnej i niemal całkowitego wykoszenia współspalania WŁAŚNIE WTEDY ceny certyfikatów spadały najmocniej – dziwne? nie jest to dziwne gdy się spojrzy ile wtedy przybywało produkcji z wiatru, wtedy wytłumaczenie staje się jasne. I kto tu się zapętlił Panie Witczak?:D[/quote]
            Czym skorupka za młodu, to proste.
            Ilość certyfikatów które naprodukowało współspalanie + uiszczanie opłaty zastępczej + certyfikaty z zabytkowej energetyki wodnej ( urządzenia zainstalowane przed wprowadzeniem ZC) wystarczą żeby utworzyć trudną do rozładowania górkę. Nawet gdyby wiatraków było 75% mniej zapaść by wystąpiła. Prosta matematyka.[/quote]

            aa! teraz już rozumiem! Certyfikat wydany dla współspalania czy energetyki wodnej jest jakiś „inny”, „gorszy” od tego wydanego dla produkcji z wiatru! no tak, jakie to proste.
            Oczywiście, że trudno „rozładować górke” skoro się do niej non stop dosypuje (dorzuca więcej niż ubywa) – prawda? a tak działo się w 2015 -2016 i dzieje się nadal. To co z tej górki ubyło zostało z naddatkiem zastąpione przez produkcję z nowych mocy wiatrowych. Na ironię zakrawa fakt, że nadal jak mantrę powiela się pierdoły o współspalaniu skoro tego współspalania już niemal NIE MA.

            Dla jakiego źródła wydano najwięcej certyfikatów ? współspalania, wody, PV? czy może jednak zdecydowana większość dla wiatru? prosze sobie odpowiedzieć i wyciagnąć wnioski. To jest najprostsza matematyka.[/quote]
            Skoro ten certyfikat dla współspalania jest lepszy to dlaczego przysługuje tylko 50% certyfikatu od MWh a nie 100% w tej technologii?
            Był to efekt kontroli URE, a nie jakiegoś wydumanego lobbingu. W wyniku tej kontroli okazało się że „wytwórcy certyfikatów” ze współspalania nie są w stanie wykazać pochodzenia i ilości użytej biomasy.
            Współspalanie okazało się patologią, co potwierdziła namacalnie afera w Dolnej Odrze- złapano oszustów na gorącym uczynku z pieniędzmi w kieszeniach. Ten proceder trwał od lat i jest udowodniony, w przeciwieństwie do zarzutów dla wiatrakowców.
            Dlaczego w kwestii współspalania nie ma wypowiadania umów z datą wsteczną? Bo współspalanie to oszustwo firmowane przez spółki kontrolowane przez skarb państwa? Za dużo mogłyby stracić tłuste misie w energetyce zawodowej, którzy dobrze żyją z każdą władzą?
            Bez wyjaśnienia tego przekrętu będziemy rozmawiać o gwiazdach.
            Zarzuty dla branży wiatrowej to tylko odbijanie piłeczki, żeby ukryć własne złodziejstwo.[/quote]

            Nie proszę Pana certyfikat dla biomasy, pv, współspalania jest taki sam jak dla wiatru. Zmniejszenie wsparcia dla współspalania to efekt szlochó właśnie branzy wiatrowej, która wówczas twierdziła, że to panaceum na niskie ceny ZC. I co się okazało? W dwa lata podwoili ilość mocy wiatrowej i zdołowali ceny ZC koncertowo – należą sie brawa.

            I niech Pan się nie ośmiesza jakąś Dolną Odrą. Mam zacytować tezy raportu NIK nt lokacji elektrowni wiatrowych? To przypadek, że 1/3 z nich powstała na gruntach należących do decydentów? że decyzje były warunkowane darowiznami ? że ignorowano wszelkie protesty społeczne? https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-elektrowniach-wiatrowych.html%5B/quote%5D
            pomówienia, insynuacje i zwykłe chamstwo. Raport NIK? Czy kogoś oskarżono albo prowadzi się postępowanie wyjaśniające na podstawie tego raporciku? W przypadku Dolnej Odry jest prokurator i sprawa karna. Skoro nie zauważa pan różnicy, to rozmowę uważam za zakończoną.
            Pozdrawiam[/quote]

            Proszę polemizować z NIK a nie ze mną.
            Przecież to normalne, że 1/3 lokalizacji wiatrowych to tereny należące do decydentów – no taki zbieg okoliczności :). A że były protesty? – no były i co z tego! Niezłe standardy tam macie!

  4. Ciekawe czy za parę lat tak samo zostaną załatwieni zwycięzcy aukcji. Morał: ZERO inwestycji z tym Państwem i w tym kraju.

    • [quote name=”Biszop”]Ciekawe czy za parę lat tak samo zostaną załatwieni zwycięzcy aukcji. Morał: ZERO inwestycji z tym Państwem i w tym kraju.[/quote]
      Trafna uwaga. Tak się niszczy zaufanie. Pozostanie lichwa i partyjniactwo. Witaj Putinie twoi trabanci od dwóch lat wykonują dobrą robotę. Znaczy się dobrą zmianę.

    • [quote name=”Biszop”]Ciekawe czy za parę lat tak samo zostaną załatwieni zwycięzcy aukcji. Morał: ZERO inwestycji z tym Państwem i w tym kraju.[/quote]

      Jakoś chętnych do startu w aukcjach nie brakuje więc wychodzi na to, że jedni biadolą inni działają.

      • [quote name=”Mattttttt”][quote name=”Biszop”]Ciekawe czy za parę lat tak samo zostaną załatwieni zwycięzcy aukcji. Morał: ZERO inwestycji z tym Państwem i w tym kraju.[/quote]

        Jakoś chętnych do startu w aukcjach nie brakuje więc wychodzi na to, że jedni biadolą inni działają.[/quote]
        Zawsze można sobie odpić na odszkodowaniach. Ale to dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach.

  5. Z tego co rozumiem ENERGA chce domagać się zwrotu pieniędzy za „umowy certyfikatowe” od kontrahentów za maksymalnie ściągalny okres. Pan Obajtek stwierdza że umowy były skrajnie niekorzystne dla Energi. Mowa też była o komisji śledczej, która chyba ma zbadać wątki zmuszania kierownictwa Energi do zawierania tak niekorzystnych umów…

    To ja mam jeszcze propozycję do rozważenia dla aparatu państwa. Może by tak Niemcom wysłać wezwanie do zapłaty za niezapłacony podatek od budowli za zamki krzyżackie zlokalizowane na dzisiejszym terytorium RP? Na te kilkaset lat wstecz wraz z odsetkami…?

    • [quote name=”Lechu”]Z tego co rozumiem ENERGA chce domagać się zwrotu pieniędzy za „umowy certyfikatowe” od kontrahentów za maksymalnie ściągalny okres. Pan Obajtek stwierdza że umowy były skrajnie niekorzystne dla Energi. Mowa też była o komisji śledczej, która chyba ma zbadać wątki zmuszania kierownictwa Energi do zawierania tak niekorzystnych umów…

      To ja mam jeszcze propozycję do rozważenia dla aparatu państwa. Może by tak Niemcom wysłać wezwanie do zapłaty za niezapłacony podatek od budowli za zamki krzyżackie zlokalizowane na dzisiejszym terytorium RP? Na te kilkaset lat wstecz wraz z odsetkami…?[/quote]

      Jeśli sądy potrafią uznawać, że kredyty frankowe, których sens ekonomiczny w zasadzie niczym nie różni się od umów długoterminowych na odbiór certyfikatów po sztywnych cenach, są nieważne to dziwi Pana, że każdy szuka „swojej szansy” 🙂

    • [quote name=”Lechu”]Z tego co rozumiem ENERGA chce domagać się zwrotu pieniędzy za „umowy certyfikatowe” od kontrahentów za maksymalnie ściągalny okres. Pan Obajtek stwierdza że umowy były skrajnie niekorzystne dla Energi. Mowa też była o komisji śledczej, która chyba ma zbadać wątki zmuszania kierownictwa Energi do zawierania tak niekorzystnych umów…

      To ja mam jeszcze propozycję do rozważenia dla aparatu państwa. Może by tak Niemcom wysłać wezwanie do zapłaty za niezapłacony podatek od budowli za zamki krzyżackie zlokalizowane na dzisiejszym terytorium RP? Na te kilkaset lat wstecz wraz z odsetkami…?[/quote]
      Ja mam jeszcze zadawnione urazy z przedszkola – wiem kto mi ukradł nożyczki w zerówce, czas na zemstę i proces. Normalnie Fredro się w grobie przewraca od tych absurdów.

    • [quote name=”Lechu”]Z tego co rozumiem ENERGA chce domagać się zwrotu pieniędzy za „umowy certyfikatowe” od kontrahentów za maksymalnie ściągalny okres. Pan Obajtek stwierdza że umowy były skrajnie niekorzystne dla Energi. Mowa też była o komisji śledczej, która chyba ma zbadać wątki zmuszania kierownictwa Energi do zawierania tak niekorzystnych umów…

      To ja mam jeszcze propozycję do rozważenia dla aparatu państwa. Może by tak Niemcom wysłać wezwanie do zapłaty za niezapłacony podatek od budowli za zamki krzyżackie zlokalizowane na dzisiejszym terytorium RP? Na te kilkaset lat wstecz wraz z odsetkami…?[/quote]
      to w Enerdze rządzi teraz były wójt gminy Pcim?

  6. Jeśli Energa ma mocne argumenty to kolejnym krokiem powinny być pozwy przeciwko poprzedniemu zarządowi, podobnie jak w PGNIG.

    • [quote name=”Mattt”]Jeśli Energa ma mocne argumenty to kolejnym krokiem powinny być pozwy przeciwko poprzedniemu zarządowi, podobnie jak w PGNIG.[/quote]
      Energa tylko myśli, że ma mocne argumenty bo znalazła się kancelaria która ich o tym zapewnia. Tak samo jak są kancelarie, które zapewniają producentów OZE że mogą odzyskać kwoty za bilansowanie (mimo istniejącego już prawomocnego orzecznictwa o 180 stopni odmiennego).
      Pozwy przeciwko poprzedniemu zarządowi – jak najbardziej.
      Pytanie czy aparatowi państwowemu (celowo nie używam wielkich liter) przyjdzie do głowy że sporą część tych spornych umów zawarto np w 2007 roku, gdy rządziło PiS.

      • [quote name=”Lechu”][quote name=”Mattt”]Jeśli Energa ma mocne argumenty to kolejnym krokiem powinny być pozwy przeciwko poprzedniemu zarządowi, podobnie jak w PGNIG.[/quote]
        Energa tylko myśli, że ma mocne argumenty bo znalazła się kancelaria która ich o tym zapewnia. Tak samo jak są kancelarie, które zapewniają producentów OZE że mogą odzyskać kwoty za bilansowanie (mimo istniejącego już prawomocnego orzecznictwa o 180 stopni odmiennego).
        Pozwy przeciwko poprzedniemu zarządowi – jak najbardziej.
        Pytanie czy aparatowi państwowemu (celowo nie używam wielkich liter) przyjdzie do głowy że sporą część tych spornych umów zawarto np w 2007 roku, gdy rządziło PiS.[/quote]

        Ja się zgadzam, że umowa rzecz święta i udowadnianie, że ktoś nie był świadomy albo że coś tam potem poszło nie tak jak myślał jest bez sensu. W takich przypadkach umowę należy wykonać i ewentualnie dochodzić roszczeń personalnie od kogoś kto ją personalnie podpisywał.

        Natomiast jak Pan wie, w przypadkach bardzo podobnych w konstrukcji umów (chodzi o kredyty frankowe) znajdują się prawnicy, którzy wyszukują słabe strony takich umów i w sądach wygrywają. To jest bardziej kwestia świadomości samych sędziów (którzy przecież nie są finansistami) i/lub presji społecznych oczekiwań. Więc wcale się nie dziwię, że skoro takie sytuacje mają miejsce to Energa też próbuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]