Menu
Patronat honorowy Patronage

Polska może przedstawić silne argumenty przeciwko limitowi 550 g

Spowolnienie wzrostu PKB, dziesiątki miliardów złotych inwestycji, utrata niezależności energetycznej, skokowy wzrostu importu gazu oraz prąd droższy o około 20 procent – to potencjalne skutki wprowadzenia w Polsce jednej tylko propozycji, którą Komisja Europejska zawarła w Pakiecie Zimowym. Polska musi wzmocnić konstruktywną dyskusję z Brukselą o tym, jak bardzo w naszą gospodarkę uderzy raptowne wykluczenie wsparcia dla elektrowni węglowych.

Spowolnienie wzrostu PKB, dziesiątki miliardów złotych inwestycji, utrata niezależności energetycznej, skokowy wzrostu importu gazu oraz prąd droższy o około 20 procent – to potencjalne skutki wprowadzenia w Polsce jednej tylko propozycji, którą Komisja Europejska zawarła w Pakiecie Zimowym. Polska musi wzmocnić konstruktywną dyskusję z Brukselą o tym, jak bardzo w naszą gospodarkę uderzy raptowne wykluczenie wsparcia dla elektrowni węglowych.

Polska ma jeszcze kilka tygodni, by uzbroić się w merytoryczne argumenty do dalszych negocjacji. Po wakacjach Parlament Europejski wróci do prac nad rozporządzeniem o rynku wewnętrznym energii elektrycznej. Przypomnijmy: w listopadzie 2016 r. KE w ramach tzw. Pakietu Zimowego zaproponowała, by w UE zakazać finansowego wspierania elektrowni emitujących ponad 550 g CO2/kWh wytworzonej energii – w skrócie: wykluczyć węgiel z mechanizmów  wsparcia.

W tym samym momencie Polska wdraża rynek mocy, czyli nową płatność dla wytwórców energii (kiedy nowe przepisy wejdą w życie, nie wiadomo jeszcze dokładnie, możliwe, że dopiero po ich notyfikacji w KE). Rynek mocy ma zapełnić finansową lukę, która dziś hamuje inwestycje w nowe moce wytwórcze, a dzięki temu zwiększyć bezpieczeństwo dostaw prądu.

Zapłacą za to wszyscy odbiorcy: Do rachunków za prąd dopłacimy 10 mln zł dziennie

Wprowadzenie w Polsce rynku mocy budzi kontrowersje. Nasuwa też pytania, czy wybraliśmy najlepszy model i czy faktycznie dodatkowy zastrzyk gotówki dla sektora poskutkuje nowymi inwestycjami. Ale jeśli limit 550 g wejdzie w życie, ze  wsparcia elektrowni węglowych trzeba będzie się wycofać. I koszty dla odbiorców i całej gospodarki mogą wówczas być będą o wiele wyższe.

Czytaj więcej: Karinš: zachęcać do zmian, a nie karać za węgiel

O tym, że zapis o limicie 550 g został wprowadzony do projektu rozporządzenia w nietypowy sposób, na ostatnią chwilę i bez konsultacji, przez co określany jest mianem „wrzutki”, wiadomo już dość powszechnie. Są też dość istotne kwestie techniczne – tak szczegółowa regulacja nie powinna znajdować się w rozporządzeniu, tylko w dyrektywie. Nie przeprowadzono też oceny skutków regulacji (impact assesment).

Możliwe, że zapis o limicie 550 g będzie używany w dalszych negocjacjach jako karta przetargowa. KE może nią zagrać np. przy rozmowach o również budzących kontrowersje regionalnych centrach operacyjnych, które mają scentralizować zarządzanie unijną energetyką.

Ale już wstępne szacunki wskazują, że dostosowanie się do limitu 550 g będzie oznaczało po polskiej stronie kolosalne koszty i konieczność budowy kilkunastu kolejnych gigawatów mocy w elektrowniach. Nie ma w całej UE drugiego kraju, który traciłby na tej regulacji tak bardzo jak Polska.

Szybkie odejście od węgla jako alternatywy pozostawia nam tylko atom i gaz. Jednak gdybyśmy mieli dostosować się do nowych wymagań emisyjnych już w 2025-2030 roku, to realnie myśleć można wyłącznie o technologii gazowej.

Jednocześnie możemy jako Polska zwrócić uwagę na szereg innych argumentów. Dotyczą one głównie tego, jakim kosztem tak szybka transformacja z węgla na gaz musiałaby się odbyć:

1. W ujęciu finansowym rozwiązanie to nie kreuje zwycięzców, a jedynie przegranych. Nie służy w zasadzie żadnemu z krajów wspólnoty. Największym przegranym jest niezaprzeczalnie Polska, z sektorem wytwarzania opartym na węglu. Mocno, ale w dużo mniejszym stopniu tracą również Bułgaria i przywiązane wciąż silnie do węgla Niemcy. Ale mechanizmy mocowe obowiązują w wielu innych krajach UE: m.in. Wielka Brytania, Belgia, Francja, Włochy, czy cała Skandynawia. Tam wykluczenie węgla ze wsparcia nie będzie miało większego znaczenia.

2. Wprowadzenie limitu 550 g będzie oznaczało również znaczne zmniejszenie niezależności energetycznej Polski. Jeśli rozumiemy niezależność energetyczną jako bazowanie na własnym surowcu, to Polska korzystając z własnego węgla jest trzecim po Szwecji i Rumunii najbardziej niezależnym krajem w Europie. Dostosowanie się do limitu 550 g oznaczałoby spadek tej niezależności aż o połowę i konieczność budowy znacznej floty jednostek gazowych i wzrost importu surowca. Jak szacują eksperci BCG, nawet o 13 mld m sześc. rocznie.

3. Mimo że promowaną przez Komisję Europejską zasadą jest neutralność technologiczna, to w tym przypadku nie jest ona przestrzegana. W limicie 550 g mieszczą się wszystkie dostępne technologie za wyjątkiem węgla. Nawet najbardziej nowoczesne bloki węglowe emitują obecnie 700 g CO2 na kWh wytworzonej energii. Najnowocześniejsze na świecie elektrownie na węgiel osiągają sprawność 43%. Żeby zmieścić się w limicie 550 g, musiałyby pracować ze sprawnością 65-70% – to technologicznie nieosiągalne.

4. Załóżmy, że chcąc dostosować się do unijnego limitu, wyłączamy 13 GW, czyli ponad jedną trzecią wszystkich mocy na terenie Polski (dodatkowo ponad te wycofania starych elektrowni węglowych, które już są planowane ze względu na wiek jednostek i BAT-y). Chcąc odtworzyć ten majątek wytwórczy w oparciu o gaz, trzeba nie tylko zainwestować miliardy złotych, ale potem również znacząco zwiększyć import gazu. Ceny energii w kraju tymczasem rosną, bo prąd z gazu nadal jest droży od tego z węgla. To oznacza spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego. Jednocześnie tak szybka zmiana technologiczna jest dużym obciążeniem dla systemu energetycznego, a przecież Polska jest jednym z niewielu krajów UE, w których popyt na energię elektryczną rośnie.

5. W związku z tym powinniśmy budować pragmatyczną pozycję negocjacyjną wskazując, że jako kraj jesteśmy gotowi na ograniczanie emisji i stopniową rezygnację węgla, która i tak będzie w naturalny sposób postępować. Powinniśmy również przedstawić swój plan jak to zrobić, jednak rewolucja wymuszona limitem 550 g bardzo szybka transformacja z energetyki węglowej na gazową jest zbyt kosztowna. I w świetle tych kosztów powinniśmy rozmawiać albo o usunięciu zapisu o 550 gramach (lub jego zmianie), albo domagać się wyłączeń, okresów przejściowych, a w ostatecznym wypadku rekompensowania negatywnych konsekwencji, jakie niesie dla Polski konieczność dostosowania się do nowych restrykcji.

Partnerzy portalu

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski w piątek poinformował opinię publiczną, że Polska przez miniony tydzień nie importowała energii elektrycznej, podczas gdy nasi sąsiedzi mieli problem z zaspokojeniem zapotrzebowania odbiorców. Portal WysokieNapiecie.pl zweryfikował te dane. Rzeczywistość okazała się niemal dokładnie odwrotna.

Rynek energii wspiera:
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

ryk

Najefektywniejsza kosztowo droga synchronizacji systemów energetycznych państw bałtyckich z UE wiedzie przez Polskę - takie są wnioski z analiz, przeprowadzonych przez Komisję Europejską. Do odłączenia Obwodu Kaliningradzkiego od krajów bałtyckich szykują się też Rosjanie, budując m.in. małą elektrownię węglową.

Partnerzy portalu

syd

Urząd Nadzoru EFTA uznał zaproponowany przez Norwegię system wsparcia stacji tankowania wodoru za zgodny z zasadami pomocy publicznej. Decyzja może stać się punktem odniesienia dla projektowanych w Polsce ram prawnych.

Partnerzy portalu

Oto kolejny krok na drodze do uniezależnienia się od ładowarek i powerbanków: baterie litowo-jonowe, które same się naładują, korzystając z energii słonecznej.

Technologie wspiera:

Partnerzy portalu