Pierwszy odbiór stacji ładowania samochodów elektrycznych przez UDT

Pierwszy odbiór stacji ładowania samochodów elektrycznych przez UDT

Urząd Dozoru Technicznego odebrał pierwszą stację ładowania osobowych samochodów elektrycznych. Postawiła ją w podwarszawskich Ząbkach PGE. Podsumowujemy ile trwał odbiór, jakie stacje ładowania muszą zostać zbadane, ile kosztuje odbiór i jaka kara grozi np. deweloperom i właścicielom galerii handlowych za brak pieczątki UDT, a także, czy inspektorzy zdążą z odbiorami.

Inspektorzy Urzędu Dozoru Technicznego 25 listopada odebrali pierwszą ogólnodostępną stację ładowania samochodów elektrycznych – poinformował dziennikarzy WysokieNapiecie.pl rzecznik Urzędu Maciej Zagrobelny. Do końca minionego tygodnia Urząd wydał jeszcze cztery takie decyzje.

Pierwszy odbiór po miesiącu

Jako pierwsza odebrana została stacja PGE Nowa Energia w podwarszawskich Ząbkach. UDT otrzymał wniosek o jej odbiór 22 października, ale ośmiokrotnie przesyłał jeszcze spółce prośby o uzupełnieni poszczególnych elementów. PGE zrobiła to ostatecznie 22 listopada, dzięki czemu trzy dni później UDT odebrał stację. Zgodnie z ustawą ma na odbiór 30 dni od wpłynięcia kompletnego wniosku.

Jak wynika z informacji WysokieNapiecie.pl, pozostałe cztery odebrane ładowarki także należą do PGE i powstały w czterech dolnośląskich miastach: Kamiennej Górze, Międzylesiu, Polanicy Zdrój i Dzierżoniowie. Inspektorom udało się je odebrać jednego dnia.

Czas odbioru i liczba odbieranych co tydzień przez UDT stacji jest o tyle istotna, że zgodnie z ustawą o elektromobilności wszystkie istniejące stacje ładowania muszą zostać odebrane do lipca 2020 roku. Tymczasem, jak wynika z informacji Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, już dzisiaj jest w Polsce niemal 1000 ogólnodostępnych stacji ładowania „elektryków” (umożliwiająca równoczesne ładowanie ok. 2 tys. samochodów), a sądząc po dotychczasowej dynamice i planach inwestorów, do lipca ich liczba wzrośnie o przynajmniej 300 kolejnych.

Inspektorzy UDT powinni odbierać po kilka stacji dziennie

Aby zdążyć w ciągu 8 miesięcy, UDT powinno odbierać niemal 40 stacji tygodniowo, czyli ośmiokrotnie więcej, niż w minionym tygodniu. Jeżeli dozór nie zdąży, nieodebrane stacje będą musiały zostać wyłączone z eksploatacji do czasu uzyskania pieczątki. Tymczasem, oprócz badań wstępnych (przed pierwszym odbiorem), inspektorzy równolegle będą musieli jeździć do badań eksploatacyjnych, niezbędnych po naprawie lub modernizacji ładowarki. W przypadku np. wymiany przewodów ładowania stacja nie będzie mogła zostać ponownie uruchomiona bez kolejnej pieczątki UDT.

Nowe ładowarki czekają na odbiory

Od tempa prac inspektorów będzie zależało także jak szybko kierowcy aut elektrycznych i hybryd plug-in będą moli skorzystać z nowych ładowarek. Bowiem wszystkie stacje postawione po 30 lipca nie mogą zostać uruchomione bez uprzedniego uzyskania zgody UDT.

Stacje ładowania postawione po 30 lipca czekają na odbiory, bez których nie mogą zostać uruchomione.

Tylko u dwóch największych ogólnopolskich operatorów od końca lipca powstało już blisko dwadzieścia nowych stacji, które czekają na odbiór. Na 192 zainstalowane ładowarki GreenWay’a dziś działa tylko 171, a firma przygotowuje się do złożenia pierwszego wniosku o ich odbiory. Z kolei w PGE, oprócz odebranej już stacji w Ząbkach, na inspektorów czeka kilka kolejnych – Na odbiory czekają jeszcze stacje w Olkuszu i Katowicach – wylicza w rozmowie z WysokieNapieice.pl Tomasz Marzęda, prezes PGE Nowa Energia. W najbliższym tygodniu spółka złoży też kilka kolejnych wniosków o odbiór. Z kolei w Warszawie na UDT już czeka kilka ładowarek największego stołecznego operatora – Innogy.

Pracy inspektorów będzie lawinowo przybywać. Za badania istniejących stacji UDT zarobi ok. 1 mln zł

Można się spodziewać, że ilość pracy inspektorów będzie rosła z miesiąca na miesiąc, bo na razie w UDT czeka zaledwie kilkanaście kolejnych wniosków o odbiór, a większość właścicieli stacji ładowania intensywnie zbiera niezbędne dokumenty. Wciąż są też jeszcze drobni operatorzy stacji, którzy do dzisiaj nie mają świadomości istnienia obowiązku odbioru, albo błędnie interpretują ustawę, wywodząc z niej, że ich stacje nie podlegają pod UDT.

Jakie stacje ładowania EV podlegają UDT?

Jak wyjaśnia Urząd: „urządzenie należy zgłosić pod dozór UDT w sytuacji, kiedy spełnia wymagania dla bycia stacją ładowania (bez względu na to, czy spełnia warunki ogólnodostępności). Wymagania opisane są w art. 2 pkt 27 ustawy o elektromobilności, i stanowią, że stacja musi m.in. mieć przynajmniej jeden punkt ładowania i umożliwiać świadczenie usługi ładowania”.

Urzędnicy dokładnie rozpisali to na poniższym schemacie:

Ile kosztuje badanie stacji ładowania aut elektrycznych przez UDT?

Urząd Dozoru Technicznego robi jednak wiele, aby tłumaczyć właścicielom stacji ładowania, które z nich wymagają pieczątki UDT, żeby działać zgodnie z prawem. Działa przy okazji we własnym interesie, bo na badaniu wstępnym zarabia 800,78 zł, a za ponowną wizytę po naprawie lub modernizacji inspektorzy liczą sobie po 160,16 zł za godzinę (ale nie mogą kasować za więcej niż pięć godzin). W przyszłym roku będzie jeszcze drożej, bo ceny usług UDT obliczane są na podstawie przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku, które z pewnością pójdzie do góry.

Co trzeba dołączyć do wniosku o odbiór stacji ładowania?

Do wniosku trzeba dołączyć aż dziewięć kolejnych dokumentów – od opisu technicznego, rysunku usytuowania stacji, schematu zasilania i instrukcji eksploatacji urządzenia, przez poświadczenie prawidłowego montażu oraz kopię protokołu odbioru przyłącza elektroenergetycznego, aż po opinię rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych.

W Polsce brakuje rzeczoznawców p.poż., którzy znają się na stacjach ładowania aut elektrycznych, a ich podpis kosztuje 1200 zł.

Z tym ostatnim dokumentem jest największy problem – przekonuje Marcin Gonet z GO+EAuto, największego w Krakowie operatora publicznych stacji ładowania samochodów elektrycznych. – Trudno jest znaleźć rzeczoznawcę, który chciałby wystawić ten dokument, a jak już się uda, to liczą sobie po 1200 zł za swoją usługę, czyli zapoznanie się z dokumentami i przybicie pieczątki. Na pewno brakuje na rynku osób z takimi uprawnieniami – ocenia nasz rozmówca. Co prawda w wykazie rzeczoznawców KG PSP widnieje ok. 500 takich specjalistów, ale - jak zaznacza drugi z naszych rozmówców - na rynku nie ma dziś właściwie takich, którzy wiedzieliby pod czym mają się podpisać w przypadku stacji ładowania aut elektrycznych.

Co grozi za brak odbioru UDT?

Kara za udostępnianie ładowarki bez pieczątki UDT może wynieść 100 tys. zł

Operatorzy stacji ładowania muszą pamiętać, że odbiór UDT jest wymagany prawem przy każdej nowej ogólnodostępnej stacji ładowania, a także nieogólnodostępnej, gdzie możliwe jest świadczenie usługi ładowania (a więc tych postawionych po 30 lipca) przed jej uruchomieniem. Z kolei na odbiór istniejących stacji ich operatorzy mają 12 miesięcy od tego momentu, czyli do końca lipca 2020 roku. Bez uzyskania pieczątki UDT stacja ładowania nie może działać, a istniejąca będzie musiała zostać wyłączona od sierpnia 2020 roku. Jeżeli operator tego nie zrobi, grozi mu kara od 1000 do 100 tys. złotych.

Prawdopodobnie jedyny taki system na świecie

Polskie przepisy dotyczące odbiorów stacji ładowania są prawdopodobnie najbardziej rygorystyczne na świecie - przekonują od ponad roku eksperci i inwestorzy. - To są po prostu urządzenia elektryczne, jakich otacza nas bardzo wiele wokół, także w domach i do tej pory nikt nie wpadł na pomysł, aby podlegały pod dozór techniczny. Dostawcy ładowarek zupełnie nie rozumieją o co chodzi z tymi odbiorami, bo w innych krajach czegoś takiego nie ma - tłumaczył nam kilka miesięcy temu przedstawiciel jednej z firm inwestujących na polskim rynku. - W dodatku Polska to zupełny ewenement, gdzie dozorem technicznym zajmuje się monopolistycznie państwowy urząd - dodaje inny z rozmówców, zajmujący się certyfikacją techniczną. W innych krajach jest kilka firm zajmujących się certyfikacja i przeglądami, działających w oparciu o państwowe licencje, co z jednej strony zapewnia nadzór państwa nad bezpieczeństwem, a z drugiej strony znacznie poprawia efektywność funkcjonowania samego nadzoru.

Złośliwi żartują, że za chwilę może się okazać, że kierowcy samochodów elektrycznych będą potrzebowali uprawnień eksploatacyjnych SEP. Kto wie, w końcu wiele modeli "elektryków" produkuje energię elektryczną z rekuperacji z mocą powyżej 50 kW...

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE