Urząd Nadzoru EFTA (Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu) uznał zaproponowany przez Norwegię system wsparcia stacji tankowania wodoru za zgodny z zasadami pomocy publicznej. Decyzja może stać się punktem odniesienia dla projektowanych w Polsce ram prawnych.
Z treścią podjętej 27 lipca decyzji można zapoznać się pod tym linkiem.
Zgodnie z zaprojektowanymi przez Norwegów przepisami, wsparcie będą mogli otrzymać zarówno operatorzy nowych, jak i już istniejących stacji ładowania. Wysokość pomocy nie będzie zależała od rodzaju stacji, ale od jej warunków dostępności, lokalizacji i osiągania efektu środowiskowego. Ten sam poziom wsparcia będą więc mogły otrzymać zarówno stacje korzystające z procesu elektrolizy przeprowadzanego na miejscu, jak i stacje magazynujące wodór dostarczany w zbiornikach z odległych zakładów produkcyjnych. Maksymalna dopuszczalna pomoc dla jednej stacji wynosić będzie 1 mln koron norweskich (ok. 100 tys. euro) w ciągu roku. Stacje biorące udział w projekcie będą mogły otrzymywać wsparcie tylko w formie operacyjnej przez trzy lata, co oznacza, że uzyskają więcej niż 3 mln koron (ok. 300 tys. euro). Zaakceptowany przez EFTA system, którego całkowity budżet wynosi 5 mln koron (500 tys. euro) rocznie ma potrwać pięć lat.
Gdzie tkwi tajemnica sukcesu?
Badający norweski system wsparcia Urząd Nadzoru uznał system wsparcia za pomoc publiczną, ale zgodną z europejskimi przepisami, głównie z art. 61 Porozumienia o Europejskim Obszarze Gospodarczym. Badając sprawę organ wziął pod uwagę przede wszystkim:
- Czy realizowany cel jest przedmiotem wspólnego zainteresowania?
- Czy istnieje rzeczywista potrzeba interwencji ze strony państwa?
- Czy proponowana pomoc jest stosowna/adekwatna do celu?
- Czy beneficjenci będą musieli wykazać tzw. efekt zachęty?
- Czy pomoc będzie proporcjonalna, tj. ograniczona do niezbędnego minimum?
- Czy wsparcie nie powoduje nadmiernych negatywnych skutków dla konkurencji i handlu?
- Czy system zapewnia przejrzyste zasady przyznawania pomocy?
Wydaje się, że kluczowym elementem przesądzającym o uznaniu systemu za dopuszczalny był również zaproponowany przez Norwegów tzw. mechanizm środków odebranych (ang. claw-back mechanism). Jeżeli beneficjent przekroczy dopuszczalny poziom pomocy – będzie zobowiązany zwrócić nienależnie otrzymane środki. Ponadto, norweski program ma być otwarty dla wszystkich zainteresowanych (w tym dla operatorów z innych państw EOG) i nie jest „skrojony” pod żadnego konkretnego inwestora, w tym rozwijającą dziś w Norwegii sieć stacji państwową spółkę Enova SF.
„Błędne koło”
Władze norweskie uznały, że system pomocy operacyjnej osiągnie lepsze rezultaty niż np. wprowadzenie taryf feed-in. Autorzy decyzji zwracają w niej uwagę na problem tzw. „błędnego koła”, który oznacza, że bez rozwoju infrastruktury ładowania nigdy nie rozwinie się sprzedaż mogących je wykorzystywać pojazdów. Z kolei zbyt mały rynek pojazdów nigdy nie pozwoli operatorom infrastruktury osiągnąć oczekiwanych zysków. Tymczasem norweskie władze szacują, że w aktualnych warunkach rynkowych stacje nie zaczną „zarabiać na siebie” wcześniej niż w trzecim roku swojej pracy. Zakumulowane w pierwszych dwóch latach straty powodują z kolei, że stacje nie są w stanie osiągnąć zysku przed szóstym rokiem pracy.
Urząd Nadzoru EFTA uznał zaproponowany przez Norwegię system wsparcia stacji tankowania wodoru za zgodny z zasadami pomocy publicznej. Decyzja może stać się punktem odniesienia dla projektowanych w Polsce ram prawnych.

Oto kolejny krok na drodze do uniezależnienia się od ładowarek i powerbanków: baterie litowo-jonowe, które same się naładują, korzystając z energii słonecznej.
Zaproponowana przez Ministerstwo Energii zmiana przyszłorocznego popytu na zielone certyfikaty oznacza, że ich nadmiar na rynku utrzyma się jeszcze pięć lat – wynika z analiz portalu WysokieNapiecie.pl. Jednak realna produkcja „zielonego” prądu w 2020 roku będzie o 1/3 mniejsza, niż zaplanował i uzgodnił z Brukselą rząd.
Zgodnie z uzasadnieniem zmiany ustawy o OZE w zakresie znacznego obniżenia wysokości opłaty zastępczej celem nowelizacji jest uelastycznienie rynku zielonych certyfikatów w celu zrównoważonego rozwoju. Osiągnięcie tego celu jest wątpliwe, a skutki mogą być zupełnie inne od deklarowanych – pisze w komentarzu dla Obserwatora Legislacji Energetycznej dr Christian Schnell.