NIK obliczył ile kosztują nas nierentowne kopalnie

NIK obliczył ile kosztują nas nierentowne kopalnie

 

W latach 2007-2015  budżet dopłacił do górnictwa 65,7 mld zł. 64,5 mld dostał z powrotem.

We wtorek 13.06 minister energii Krzysztof Tchórzewski spotka się ze związkowcami z PGG aby przekonywać ich żeby wstrzymali się nieco z żądaniem przywrócenia zawieszonych składników pensji, m.in tzw. czternastek, które de facto są "trzynastkami". Rząd tak szybko ogłosił sukces w restrukturyzacji sektora, aż związkowcy uznali, że dość polityki zaciskania pasa i spółka ma przed sobą świetlane perspektywy finansowe. Gdyby związkowi działacze sięgnęli do raportu NIK, może doznaliby otrzeźwienia.

Raport jest pierwszym tak kompleksowym dokumentem przedstawiającym sytuację sektora węgla kamiennego, przyczyny jego zapaści. Starannie i systematycznie opisuje głupotę i bezradność poprzedniego rządu PO-PSL, który miał świadomość narastającego kryzysu, ale odkładał podjęcie trudnych decyzji, bo wolał kadzić działaczom związkowym.

Ale przede wszystkim NIK pokazał wiele ważnych danych, które ujrzały światło dzienne
 Izba obliczyła skumulowane dotacje  z budżetu i skarbu państwa, z których korzystało górnictwo w latach 2007-2015 i zestawiła je z płatnościami, które górnictwo odprowadza. Taka operacja została dokonana po raz pierwszy przez organy państwa. Wynik jest bardzo smutny. Kwota jaką górnictwo od państwa otrzymało wynosi 65,7 mld zł zaś pieniądze, które oddało  to 64,5 mld.

NIK obalił tym samym często powtarzany przez związkowych działaczy argument, że może i tam górnictwo z jakiejś pomocy korzysta, ale per saldo budżetowi się to opłaca, bo więcej dostaje w podatkach. Argument ten był zaś używany, bo –  to jest najbardziej zdumiewające – ZUS nie miał wiedzy na temat kosztów funkcjonowania emerytur górniczych.

Ponieważ górnicy mają prawo do wcześniejszej emerytury, nie odprowadzają składek przez pełny okres, tak jak reszta pracowników. Oczywiście trudno sobie wyobrazić 60 –letniego górnika na przodku ale bez trudu można sobie wyobrazić sytuację, w której spółki górnicze musiałyby odprowadzać wyższe składki, tak aby zrekompensować budżetowi wcześniejsze emerytury. To jednak natychmiast pogrążyłoby je finansowo, koszty górniczych emerytur ponoszą więc podatnicy.

Zacytujmy raport NIK: „Zakład Ubezpieczeń Społecznych (dysponent środków FUS) nie posiadał informacji oraz nie dokonywał obliczeń (szacunków) wysokości różnicy, w poszczególnych latach okresu 2007–2015, między przychodami FUS ze składek na ubezpieczenia społeczne osób wykonujących „pracę górniczą”, a kosztami świadczeń wypłacanych byłym pracownikom wykonującym tę pracę, w szczególności byłym pracownikom gwk. Powyższa różnica nie była znana również organom państwowym, które nie dokonywały i nie zlecały analizy, obliczenia (szacunków) wysokości wspomnianej luki finansowej”.

Ostatecznie Izba policzyła to sama. Wyniki dają do myślenia.

Dopłaty do składek ZUS dla górników zajęły największą pozycję w dotacjach dla sektora – to aż 58,4 mld zł.  
NIK ostrzega, że taka sytuacja grozi destabilizacją finansów publicznych. „NIK zwraca uwagę, że zadłużenie FUS z tytułu udzielanych rokrocznie pożyczek z budżetu państwa systematycznie rośnie, oraz że Fundusz ten nie dysponuje środkami umożliwiającymi spłatę tych pożyczek. Wzrastają także dotacje budżetowe na pokrycie różnicy pomiędzy wydatkami i dochodami własnymi FUS. W ocenie NIK do beneficjentów obecnego systemu finansowania świadczeń wypłacanych byłym pracownikom wykonującym pracę górniczą należą m.in. podmioty górnicze, bowiem koszty ich działalności w zakresie naliczanych i odprowadzanych składek (w części dotyczącej płatników składek) nie są aktualnie obciążane kwotami pokrywającymi przyszłe świadczenia zatrudnionych pracowników wykonujących pracę górniczą".

W raporcie możemy też przeczytać, że w 2012 r. Ministerstwo Pracy podjęło pracę nad reformą górniczych emerytur, m.in. ograniczenia liczby uprawnionych oraz utworzenia Funduszu Emerytur Górniczych, na który składki płaciłby pracodawca. Plany pozostały na papierze.

Raport krytykuje też sposób podejmowania decyzji w spółkach górniczych. „Strategie działalności spółek węglowych zostały opracowane w sposób wskazujący, że ich przygotowanie traktowane było głównie jako realizacja wymogu formalnego, a nie jako potrzeba stworzenia rzeczywistego planu mającego zapewnić ich ekonomiczną efektywność. Opracowane strategie oparte były na mało realistycznych założeniach i prognozach,nie znajdujących rynkowego i ekonomicznego uzasadnienia. Spowodowane to było dążeniem do zbilansowania wysokich kosztów produkcji węgla przeszacowanymi przychodami, celem zademonstrowania prognozy dodatnich wyników finansowych".

NIK pisze, że zarządy nie miały determinacji w osiąganiu celów, a jej brak wynikał „m.in. z roszczeniowej postawy górniczych związków zawodowych przy jednocześnie biernej postawie Ministra Gospodarki, co w szczególności dotyczyło kwestii polityki płacowo--kadrowej i zawieranych przez zarządy porozumień płacowych, które zapewniały utrzymanie spokoju społecznego w spółkach”.

Raport  potwierdził także wątpliwości portalu WysokieNapiecie.pl w kwestii skupowania węgla przez Agencję Rezerw Materiałowych w 2015 r. Pisaliśmy, że z punktu widzenia podatnika  akcja ta nie ma żadnego sensu i służy wyłącznie podtrzymaniu płynności spółek górniczych. A to cytat z raportu: „Zdaniem NIK utworzenie rezerw strategicznych węgla (…) było niecelowe. Jak bowiem ustalono, w latach 2012–2015 stan zapasów węgla kamiennego na zwałach kopalń, a także dodatkowo zapasów przedsiębiorstw energetycznych był ponadprzeciętnie wysoki i znacznie wyższy niż w latach poprzednich – kiedy rezerw takich nie tworzono. W świetle powyższych ustaleń, zdaniem NIK, rzeczywistym celem utworzenia rezerw strategicznych
węgla kamiennego było zapewnienie spółkom węglowym środków finansowych na ich bieżące funkcjonowanie oraz płynności finansowej”.

Agencja Rezerw Materiałowych dostała z budżetu na 2016 r. 380 mln zł na interwencyjne zakupy węgla. Do tej pory rząd nie chciał nic w tej sprawie  pisnąć, zasłaniając się tajemnicą pańswtową, która otacza działania ARM.

NIK po raz pierwszy ujawnił kto dokładnie na tym skorzystał. I  tu niespodzianka: największym beneficjentem okazał się  Tauron – dostał 110 mln zł. KHW i JSW otrzymały za swój węgiel po 95 mln zł, a najmniej Kompania Węglowa – niecałe 80 mln zł. Kolejne 80 mln zł pochłonęły koszty składowania węgla, które oczywiście zapłaciła ARM spółkom węglowym.

NIK mógłby w tej sprawie spokojnie złożyć wniosek do prokuratury, gdyby nie drobny fakt - w połowie 2016 r. ceny węgla zaczęły wychodzić z dołka i ARM sprzedał składowany surowiec z zyskiem. Częściowo zresztą odkupiły go same spółki węglowe. We wrześniu 2016 Agencja znowu zrobiła zapasy, tym razem kupując 1,5 mln ton węgla od Polskiej Grupy Górniczej za ok. 300 mln zł.  I znów sprzedała go z zyskiem, bo ceny cały czas rosły.
W ten sposób ARM wcielił w życie plan magazynowania zboża z „Kariery Nikodema Dyzmy”. W książce i w serialu pomysł ostatecznie zakończył się klapą. Zawsze wierzyliśmy, że prawdziwe życie jest ciekawsze od literatury…  
Ale pomysł jest już chyba nie do powtórzenia, bo ceny węgla przestały rosnąć. Chociaż nie należy wykluczyć, że rząd znowu coś wymyśli.

Raport NIK powinien być jednak ostrzeżeniem, że tak dalej się nie da. „Zwlekanie z głęboką restrukturyzacją, dostosowującą zdolności produkcyjne górnictwa do możliwości rentownej sprzedaży węgla na rynku, może skutkować upadłością podmiotów górniczych bez możliwości dalszego udzielenia im wsparcia w postaci pomocy publicznej”. Możliwości dopłat z budżetu do zamykanych kopalń kończą się bowiem zgodnie z unijnym prawem w 2027 r. Potem będą musiały sfinansować to same spółki górnicze. Ale 2027 to przecież tak odległa data dla naszych polityków…

WysokieNapiecie.pl dowiedziało się, że będzie ciąg dalszy kontroli i izba oceni także działania nowego rządu, m.in. utworzenie Polskiej Grupy Górniczej. Na razie na konferencji po prezentacji raportu Ministerstwo Energii ustami dyrektor Departamentu Górnictwa Anny Margis zapewniło, że restrukturyzacja sektora idzie pomyślnie i tym razem będzie inaczej. Na konferencji nie było przedstawicieli spółek, które dostały największe wsparcie, przyszli za to szefowie firm, które mają najlepsze wyniki w branży – Bogdanki, PG Silesia i Węglokoksu. NIK zresztą skrytykował poprzedni rząd za niezrealizowanie strategii prywatyzacji sektora, wskazując, że „osiągane wydajności w KW, KHW i JSW były około 1,5–3 razy niższe niż uzyskiwane w tym czasie w prywatnych kopalniach PG Silesia i LW Bogdanka”.

W oczekiwaniu na kolejne niespodzianki szykowane przez nasze górnictwo możemy pocieszać się, że wniosło ono wielki wkład w rozwój nauki ekonomii. Zrealizowało mianowicie receptę wielkiego Johna Maynarda Keynesa, który proponował w czasach Wielkiego Kryzysu, żeby rząd zakopywał flaszki z pieniędzmi w starych kopalniach, a następnie płacił prywatnym firmom za ich wydobywanie i w ten sposób nakręcał koniunkturę. Keynes żartował, ale polski rząd udowodnił właśnie, że pomysł jest jak najbardziej możliwy. Ustalony przez Najwyższą Izbę Kontroli wynik mówi sam za siebie – 65,7 mld zł włożono, 64,5 mld wyjęto.
A zaginiony miliard z okładem? Poszedł  na koszty systemu, czyli na owe Keynesowskie flaszki.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “NIK obliczył ile kosztują nas nierentowne kopalnie”

    • [quote name=”realista”]Aż nie mogę się doczekać komentarza Matta.[/quote]

      domyslam sie ze bedzie taki:

      ”Unia, niemcy, wolny rynek, doplaty do OZE, wiatraki dostaly wiecej…”

      • [quote name=”Guest”][quote name=”realista”]Aż nie mogę się doczekać komentarza Matta.[/quote]

        domyslam sie ze bedzie taki:

        ”Unia, niemcy, wolny rynek, doplaty do OZE, wiatraki dostaly wiecej…”[/quote]
        Zapomnieliście jeszcze o taniej i stabilnej energii z węgla.

      • [quote name=”Guest”][quote name=”realista”]Aż nie mogę się doczekać komentarza Matta.[/quote]

        domyslam sie ze bedzie taki:

        ”Unia, niemcy, wolny rynek, doplaty do OZE, wiatraki dostaly wiecej…”[/quote]
        Brawo! 100% trafienia.

        • [quote name=”Kiks”][quote name=”Guest”][quote name=”realista”]Aż nie mogę się doczekać komentarza Matta.[/quote]

          domyslam sie ze bedzie taki:

          ”Unia, niemcy, wolny rynek, doplaty do OZE, wiatraki dostaly wiecej…”[/quote]
          Brawo! 100% trafienia.[/quote]

          cholercia, zapomnialem o Energiewende….

  1. wy tu gadu gadu a kolezka troll lajkuje/dislajkuje jak szalony w innych tematach forum. On nie sypa, normalnie forumowy Chuck Norris 🙂

  2. „Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
    Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
    Cała jego ciężka praca, wszystko było ch**a warte
    Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę”

    • [quote name=”Kazik”]”Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
      Całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali
      Cała jego ciężka praca, wszystko było ch**a warte
      Gdyby leżał całe życie, mniejszą czyniłby on stratę”[/quote]
      Pytanie, ile z tych miliardów dotarło rzeczywiście do tego ciężko pracującego człowieka.

  3. Spokojnie! 😀 Panowie!
    Ja wiem, że już od rana w blokach jesteście, już by się chciało! już jad się zbiera i z kącików ust spływa na klawiaturę 🙂 już się nie możecie doczekać 😀
    Trochę piany już poszło – jeśli Wam to pomaga rozładować napięcie to ok 😀

    Ciężko się będzie przebić z argumentami przez ten gąszcz merytorycznych komentarzy ale spróbuję – co mi tam.

    Fajnie, że NIK to w końcu policzył (a nie jakaś szemrana fundacja) bo teraz we wszelkiego rodzaju dyskusjach jest się do czego odnieść w kwestii „dokładania” do górnictwa.
    Widać wyraźnie, że jest nad czym pracować i jest pole do popisu przed kimś kto to sensownie poukłada. Bo, że da się poukładać świadczą o tym przykłady z branży (wspomniane w tekście chociażby). Ciekaw jestem jak taki raport będzie wyglądał za lata 2017-2020 podejrzewam, że zdecydowanie lepiej.
    Jedna tylko uwaga, a właściwie pytanie – czy tam wliczane jest górnictwo węgla brunatnego. Z tekstu wynika, że nie – pytanie czy po obu stronach (przychodowej i kosztowej [wcześniejsze emerytury]), czy tylko po jednej bo to mogłoby sporo zamieszać w rachunku.

    I fakt, że można było się z tym bajzlem uporać wcześniej nie podlega dyskusji. Można natomiast dyskutować co mogłoby być alternatywą… i tutaj (TAK WIEM 😉 kłania się Energiewende i kwoty dopłat o niebo wyższe! Warto się porównywać własnie z Niemcami bo to kraj o potencjale energetycznym zbliżonym do Polski. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecnie koszty dopłat do oze w Niemczech to 23 mld euro ROCZNIE (!!!) (do ilości energii z oze porównywalnej z cała produkcję w Polsce) to te nasze 16,5 mld euro w ciągu OŚMIU LAT to jakiś pikuś niedostrzegalny (nie obrażając Pana pikusia komentującego tutaj czasem). Mało tego dopłaty do oze w Niemczech będą rosły, w tym roku przekrocza 25 mld a w 2020 przekroczą 30 mld euro rocznie (!!!).

    Temat jest baaaardzo ciekawy i nie sposób kompleksowo się z nim zmieścić w komentarzu. Ostatnio przeglądałem ciekawy raport McKinseya nt Energiewende (jakoś miesiąc lub dwa temu) szeroko komentowany w Niemczech (nawet w Die Welt się pojawił) Założenia, sposób wprowadzania i skutki Energiewende zostały określone jako „economic disaster”. Podobnie jak kilka innych publikacji, które ukazały się w tym roku nt rezultatów tego planu okazuje się, że dotychczasowy konsensus, który był budowany przez niemieckie władze wokół tego planu zaczyna się uginać.

    To jest świetny temat do opisania na WN 😉 (tylko nie wiem czy ktokolwiek z redaktorów podjąłby się czegoś tak „nie po linii” ;). Jakby co – służę materiałami. Ba! sam bym chętnie ten raport opisał 😀
    tutaj link do głównych tez: http://notrickszone.com/2017/03/08/die-welt-article-warns-german-energiewende-risks-becoming-a-disaster-as-costs-explode/#sthash.ngmSoybc.EAa5JMQw.dpbs

    Mozna tylko wspomnieć, że te wszystkie krytyczne głosy to jeszzce PRZED upadkiem całego łańcuszka firm związanych z branżą PV w Niemczech.

    Warto porównywać alternatywy ! zdecydowanie!

    • Górnictwa węgla brunatnego nie ma co porównywać, nie ta skala zatrudnienia przede wszystkim więc i dopłaty do FUS mniejsze. GWB jest póki co rentowne więc i nie wymaga żadnych zabiegów z pomocą publiczną.
      Sam się zastanawiałem wiele razy czy istniała alternatywa. Otóż gdyby od 2005 r. do 2015 zamykano na Śląsku jedną kopalnię rocznie, finansując to z budżetu, a jednocześnie wszystkie pieniądze, które były wtedy do „zdjęcia” z rynku inwestowano w nowe, znakomite pokłady węgla na Lubelszczyźnie, to sytuacja byłaby zgoła inna. Za te circa 15, może 20 mld zł, które włożono w nierentowne wydobycie na Śląsku, można by zbudować 4-5 znakomicie prosperujących kopalń, które mogłyby nawet eksportować węgiel. Do tego zostałoby 5 kopalń na Śląsku, które rzeczywiście nadają się do fedrowania do 2030 r.
      Jeśli nasze gwk byłoby rentowne, zupełnie inna byłaby pozycja polskiego rządu w negocjacjach z KE. I problem zwącholi-geszefciarzy rozwiązałby się sam. Potrzebne były tylko wizja i tzw. jaja.
      Dziś jest już chyba za późno na „poukładanie”, o którym Pan mówi. Zadam Panu proste pytanie – jeśli PGG wyemitowałaby obligacje skierowane także do ludności, oprocentowane np. 5 proc. rocznie, to ile własnych oszczędności by Pan zaryzykował?
      Jeśli Pan chce, to możemy się założyć. Przyjmujemy, że jest Pan akcjonariuszem spółki i posiadaczem jej udziałów w wartości nominalnej za np. 10 tys, tak jak są nimi PGE, Energa czy PGNIG. Jeśli PGG wypłaci dywidendę udziałowcom i „zarobi” Pan na tych 10 tys, płacę Panu sumę dywidendy. Jeśli nie, to ja dostaję od Pana te 10 tys. Zaryzykuje Pan? Ja jestem dziwnie spokojny o swoje pieniądze 🙂

      Czy za lata 2017-2020 raport NIK będzie wyglądał zdecydowanie lepiej? Nie sądzę. To nie jest kwestia rządu ani kwestia UE, po prostu działa ekonomia i geologia. Polecam nasze teksty o niedostatku analizy możliwości ekonomicznej eksploatacji złóż węgla na Śląsku, zgodnej ze standardem JORC.
      I tyle. Są w Polsce ludzie, którzy doskonale to wiedzą,w rządzie też coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, stąd zatrzymanie prac nad nierealistycznym Programem dla górnictwa. Ale ciągle nie ma odważnego, który to przyzna otwartym tekstem.
      Co do porównania z Energiewende – w Niemczech w zdecydowanej większości obciążono kosztami konsumentów, a nie budżet. Różnica jest zasadnicza, chyba nie muszę tłumaczyć.
      Po drugie, zbudowano nowoczesny przemysł z olbrzymim potencjałem eksportowym. Przemysł ten nie wymaga dotacji – na rynkach zagranicznych musi sobie jakoś radzić. Nikt nad Renem nie płacze nad bankrutującymi producentami paneli. Polski sektor okołogórniczy nie ma i mieć nie będzie takich perspektyw.
      Przy czym sami Niemcy przyznają, że popełnili sporo błędów – podeszli do tego za szybko i wydali za dużo. Ja nie namawiam do ślepego małpowania Niemców, bardziej przemawia do mnie pragmatyczne podejście Skandynawów. Ale z naszym górnictwem nie ma to nic wspólnego. Nagonka na węgiel w UE? No tak, tylko dlaczego mimo nagonki od 10 lat rosła sprzedaż węgla z importu w Polsce?

      • [quote name=”AutorRZ”]Sam się zastanawiałem wiele razy czy istniała alternatywa. Otóż gdyby od 2005 r. do 2015 zamykano na Śląsku jedną kopalnię rocznie, finansując to z budżetu, a jednocześnie wszystkie pieniądze, które były wtedy do „zdjęcia” z rynku inwestowano w nowe, znakomite pokłady węgla na Lubelszczyźnie, to sytuacja byłaby zgoła inna. Za te circa 15, może 20 mld zł, które włożono w nierentowne wydobycie na Śląsku, można by zbudować 4-5 znakomicie prosperujących kopalń, które mogłyby nawet eksportować węgiel. Do tego zostałoby 5 kopalń na Śląsku, które rzeczywiście nadają się do fedrowania do 2030 r.
        Jeśli nasze gwk byłoby rentowne, zupełnie inna byłaby pozycja polskiego rządu w negocjacjach z KE. I problem zwącholi-geszefciarzy rozwiązałby się sam. Potrzebne były tylko wizja i tzw. jaja.[/quote]

        Pełna zgoda.
        Tyle tylko, że jaj potrzeba byłoby nie tylko by te nierentowne kopalnie zamykać ale też by nowe np na Lubelszczyźnie otworzyć (chyba nawet większych). Jeśli z takim Gubinem bujano się przez tyle czasu, też m. in. dlatego, że nie było presji czasu i strategicznego myślenia. Jakoś bardziej to widzę niż Opole i do niego węgiel ze Śląska.

        [quote name=”AutorRZ”]Dziś jest już chyba za późno na „poukładanie”, o którym Pan mówi. Zadam Panu proste pytanie – jeśli PGG wyemitowałaby obligacje skierowane także do ludności, oprocentowane np. 5 proc. rocznie, to ile własnych oszczędności by Pan zaryzykował? [/quote]

        Nie wiem, pewnie bym przynajmniej rozważył. Kwestia zabezpieczeń, gwarancji itd.
        Odpowiem tak – jakoś mniej niż dwa lata temu JSW nie mogła znaleźć chętnych na obligacje, rok temu twierdzili, że będą musieli podnosić kapitał. Dziś nie mieliby problemu ani z jednym ani z drugim …tyle, że dziś już nawet nie potrzebują.

        [quote name=”AutorRZ”]Jeśli Pan chce, to możemy się założyć. Przyjmujemy, że jest Pan akcjonariuszem spółki i posiadaczem jej udziałów w wartości nominalnej za np. 10 tys, tak jak są nimi PGE, Energa czy PGNIG. Jeśli PGG wypłaci dywidendę udziałowcom i „zarobi” Pan na tych 10 tys, płacę Panu sumę dywidendy. Jeśli nie, to ja dostaję od Pana te 10 tys. Zaryzykuje Pan? Ja jestem dziwnie spokojny o swoje pieniądze :)[/quote]

        Takiego zakładu nie przyjmę i już tłumaczę dlaczego. Z chwilą gdy PGG stało się własnością swoich klientów to myslę, że nie po to by być centrum zysków a raczej „zakładem nawęglania” (to nie ma być pejoratywne określenie). Uważam, że rezerwy (nawet te proste) tam są całkiem spore ale wykazywanie tam zysków chyba nie byłoby najrozsądniejsze z powodów, których można się domyślać a jeśli ktoś się nie domyśla to vide ostatnie przechwałki nt wyników finansowych i reakcja na nie. Równie dobrze można to przetransferować w innej formie.

        [quote name=”AutorRZ”] Czy za lata 2017-2020 raport NIK będzie wyglądał zdecydowanie lepiej? Nie sądzę. To nie jest kwestia rządu ani kwestia UE, po prostu działa ekonomia i geologia. Polecam nasze teksty o niedostatku analizy możliwości ekonomicznej eksploatacji złóż węgla na Śląsku, zgodnej ze standardem JORC.
        I tyle. Są w Polsce ludzie, którzy doskonale to wiedzą,w rządzie też coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, stąd zatrzymanie prac nad nierealistycznym Programem dla górnictwa. Ale ciągle nie ma odważnego, który to przyzna otwartym tekstem. [/quote]

        Co do uwarunkowań geologicznych sprawa oczywista.

        [quote name=”AutorRZ”] Co do porównania z Energiewende – w Niemczech w zdecydowanej większości obciążono kosztami konsumentów, a nie budżet. Różnica jest zasadnicza, chyba nie muszę tłumaczyć.[/quote]

        Czy najpierw podatnik wpłaci kasę do budżetu a dopiero potem pójdą subsydia czy zrobi to bezpośrednio konsument nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma WIELKOŚĆ tych subsydiów.

        [quote name=”AutorRZ”]Po drugie, zbudowano nowoczesny przemysł z olbrzymim potencjałem eksportowym. Przemysł ten nie wymaga dotacji – na rynkach zagranicznych musi sobie jakoś radzić. Nikt nad Renem nie płacze nad bankrutującymi producentami paneli. Polski sektor okołogórniczy nie ma i mieć nie będzie takich perspektyw. [/quote]

        Oj płacze, zdecydowanie płaczą
        Prawda jest taka, że nawet Niemcy przeznaczając dziesiątki miliardów euro nie byli w stanie licytować się z Chińczykami (choć tam poszło w pewnym momencie na żywioł, bez kontroli ze skalą, jak to u nich ;)) …to rozumiem, że my bylibyśmy w stanie, z wielokrotnie mniejszym potencjałem – nierealne w rzeczywistym świecie.

        Sektor okołogórniczy ? no nie wiem… przykład, taki Famur – pewnie w pierwszej trójce producentów sprzętu górniczego na świecie. Pamiętajmy, że górnictwo to nie tylko węgiel ale cała masa innych rud, minerałów itd.

        [quote name=”AutorRZ”]Przy czym sami Niemcy przyznają, że popełnili sporo błędów – podeszli do tego za szybko i wydali za dużo. Ja nie namawiam do ślepego małpowania Niemców, bardziej przemawia do mnie pragmatyczne podejście Skandynawów. Ale z naszym górnictwem nie ma to nic wspólnego. Nagonka na węgiel w UE? No tak, tylko dlaczego mimo nagonki od 10 lat rosła sprzedaż węgla z importu w Polsce?[/quote]

        Właśnie Niemcy ZACZYNAJĄ sobie zdawać sprawę, że tej kasy już nie odzyskają (a tu żeby być konsekwentnym to trzeba jeszcze sporo przepalić), choć oficjalnie administracja idzie w zaparte. Reakcja Merkel na ruch Trumpa bezcenna 😉 a tymczasem pojawia się sporo raportów, opracowań, analiz jak chociażby ten McKinsey (bardzo ciekawy ale jest kilka innych) które przedstawiają nieco odmienny obraz niż sponsorowane z rządowej kasy think tanki (już nawet nie będę wymieniał nazw)…

        Do Skandynawów to bym się nie porównywał bo fajnie mieć 30-40% energii z elektrowni wodnych i drugie tyle z atomu 🙂 albo sprzedawać na cały świat jakieś ogromne ilości gazu i ropy a u siebie dbać o „zrównoważony rozwój” ;). Swoja drogą ciekaw jestem czy w zgodzie z polityką prowadzona przez Norweski Sovereign Fund rząd w Norwegii gotów jest zrezygnować z eksploatacji pokładów paliw kopalnych :)?

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”AutorRZ”]Sam się zastanawiałem wiele razy czy istniała alternatywa. Otóż gdyby od 2005 r. do 2015 zamykano na Śląsku jedną kopalnię rocznie, finansując to z budżetu, a jednocześnie wszystkie pieniądze, które były wtedy do „zdjęcia” z rynku inwestowano w nowe, znakomite pokłady węgla na Lubelszczyźnie, to sytuacja byłaby zgoła inna. Za te circa 15, może 20 mld zł, które włożono w nierentowne wydobycie na Śląsku, można by zbudować 4-5 znakomicie prosperujących kopalń, które mogłyby nawet eksportować węgiel. Do tego zostałoby 5 kopalń na Śląsku, które rzeczywiście nadają się do fedrowania do 2030 r.
          Jeśli nasze gwk byłoby rentowne, zupełnie inna byłaby pozycja polskiego rządu w negocjacjach z KE. I problem zwącholi-geszefciarzy rozwiązałby się sam. Potrzebne były tylko wizja i tzw. jaja.[/quote]

          Pełna zgoda.
          Tyle tylko, że jaj potrzeba byłoby nie tylko by te nierentowne kopalnie zamykać ale też by nowe np na Lubelszczyźnie otworzyć (chyba nawet większych). Jeśli z takim Gubinem bujano się przez tyle czasu, też m. in. dlatego, że nie było presji czasu i strategicznego myślenia. Jakoś bardziej to widzę niż Opole i do niego węgiel ze Śląska.

          W Gubinie musi Pan wyrzucić z ojcowizny setki ludzi, stąd protesty. Na Lubelszczyźnie i zaludnienie mniejsze i eksploatacja podziemna. Prairie Mining nie ma problemu z protestami.
          Ale teraz to i tak czysto akademicka dyskusja.

          [quote name=”AutorRZ”]Dziś jest już chyba za późno na „poukładanie”, o którym Pan mówi. Zadam Panu proste pytanie – jeśli PGG wyemitowałaby obligacje skierowane także do ludności, oprocentowane np. 5 proc. rocznie, to ile własnych oszczędności by Pan zaryzykował? [/quote]

          Nie wiem, pewnie bym przynajmniej rozważył. Kwestia zabezpieczeń, gwarancji itd.
          Odpowiem tak – jakoś mniej niż dwa lata temu JSW nie mogła znaleźć chętnych na obligacje, rok temu twierdzili, że będą musieli podnosić kapitał. Dziś nie mieliby problemu ani z jednym ani z drugim …tyle, że dziś już nawet nie potrzebują.

          Wolne żarty. Jakie gwarancje, zwały węgla? Czytał Pan chyba u nas na portalu, że PGG i KHW nie były w stanie dostać 100 mln zł kredytu? O JSW nie mówimy, bo to inna pieśń, spółka wpadła w problemy dlatego, że nasi wspaniali decydenci z PO-PSL kazali jej ratować KW tzn. kupić kopalnię „Knurów-Szczygłowice” za cenę grubo przekraczającą wartość i przez lata nie pozwalali zamknąć „Krupińskiego”.

          [quote name=”AutorRZ”]Jeśli Pan chce, to możemy się założyć. Przyjmujemy, że jest Pan akcjonariuszem spółki i posiadaczem jej udziałów w wartości nominalnej za np. 10 tys, tak jak są nimi PGE, Energa czy PGNIG. Jeśli PGG wypłaci dywidendę udziałowcom i „zarobi” Pan na tych 10 tys, płacę Panu sumę dywidendy. Jeśli nie, to ja dostaję od Pana te 10 tys. Zaryzykuje Pan? Ja jestem dziwnie spokojny o swoje pieniądze :)[/quote]

          Takiego zakładu nie przyjmę i już tłumaczę dlaczego. Z chwilą gdy PGG stało się własnością swoich klientów to myslę, że nie po to by być centrum zysków a raczej „zakładem nawęglania” (to nie ma być pejoratywne określenie). Uważam, że rezerwy (nawet te proste) tam są całkiem spore ale wykazywanie tam zysków chyba nie byłoby najrozsądniejsze z powodów, których można się domyślać a jeśli ktoś się nie domyśla to vide ostatnie przechwałki nt wyników finansowych i reakcja na nie. Równie dobrze można to przetransferować w innej formie.

          Ale do „nawęglania elektrowni” wystarczy góra pięć efektywnych kopalń, a reszta czyli 8-9 ma być czym? Takim hobby, jak rozumiem?

          [quote name=”AutorRZ”] Czy za lata 2017-2020 raport NIK będzie wyglądał zdecydowanie lepiej? Nie sądzę. To nie jest kwestia rządu ani kwestia UE, po prostu działa ekonomia i geologia. Polecam nasze teksty o niedostatku analizy możliwości ekonomicznej eksploatacji złóż węgla na Śląsku, zgodnej ze standardem JORC.
          I tyle. Są w Polsce ludzie, którzy doskonale to wiedzą,w rządzie też coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, stąd zatrzymanie prac nad nierealistycznym Programem dla górnictwa. Ale ciągle nie ma odważnego, który to przyzna otwartym tekstem. [/quote]

          Co do uwarunkowań geologicznych sprawa oczywista.

          [quote name=”AutorRZ”] Co do porównania z Energiewende – w Niemczech w zdecydowanej większości obciążono kosztami konsumentów, a nie budżet. Różnica jest zasadnicza, chyba nie muszę tłumaczyć.[/quote]

          Czy najpierw podatnik wpłaci kasę do budżetu a dopiero potem pójdą subsydia czy zrobi to bezpośrednio konsument nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma WIELKOŚĆ tych subsydiów.
          Różnica jednak jest i dziwię, że Pan jej nie widzi, bo raport NIK aż bije po oczach w tej kwestii. Niemcy przerzucając koszt OZE na konsumenta nie zwiększali deficytu budżetowego. A co pisze NIK o kosztach emerytur górniczych i dotacjach do FUS?

          [quote name=”AutorRZ”]Po drugie, zbudowano nowoczesny przemysł z olbrzymim potencjałem eksportowym. Przemysł ten nie wymaga dotacji – na rynkach zagranicznych musi sobie jakoś radzić. Nikt nad Renem nie płacze nad bankrutującymi producentami paneli. Polski sektor okołogórniczy nie ma i mieć nie będzie takich perspektyw. [/quote]

          Oj płacze, zdecydowanie płaczą
          Prawda jest taka, że nawet Niemcy przeznaczając dziesiątki miliardów euro nie byli w stanie licytować się z Chińczykami (choć tam poszło w pewnym momencie na żywioł, bez kontroli ze skalą, jak to u nich ;)) …to rozumiem, że my bylibyśmy w stanie, z wielokrotnie mniejszym potencjałem – nierealne w rzeczywistym świecie.

          Sektor okołogórniczy ? no nie wiem… przykład, taki Famur – pewnie w pierwszej trójce producentów sprzętu górniczego na świecie. Pamiętajmy, że górnictwo to nie tylko węgiel ale cała masa innych rud, minerałów itd.
          Nie wiem skąd ma Pan te informacje,nie sądzę aby Kopex miał szanse na nawet na pierwszą 10, a co dopiero 5.
          http://www.miningglobal.com/machinery/five-world-leaders-underground-mining.
          Niemcy są eksporterem netto technologii OZE,Energiewende poprawiła ich bilans handlowy. Polska jest importerem netto węgla a utrzymywanie tego sektora w obecnym kształcie powiększa deficyt budżetowy.
          Czy Niemcy płaczą nad swoimi fabrykami solarów? Niech będzie, że płaczą. Ale ogranicza się to do łez. Nie dopłacają do 45-letnich emerytów z tychże fabryk i nie organizują państwowej zrzutki na ratowanie bankrutów.

          [quote name=”AutorRZ”]Przy czym sami Niemcy przyznają, że popełnili sporo błędów – podeszli do tego za szybko i wydali za dużo. Ja nie namawiam do ślepego małpowania Niemców, bardziej przemawia do mnie pragmatyczne podejście Skandynawów. Ale z naszym górnictwem nie ma to nic wspólnego. Nagonka na węgiel w UE? No tak, tylko dlaczego mimo nagonki od 10 lat rosła sprzedaż węgla z importu w Polsce?[/quote]

          Właśnie Niemcy ZACZYNAJĄ sobie zdawać sprawę, że tej kasy już nie odzyskają (a tu żeby być konsekwentnym to trzeba jeszcze sporo przepalić), choć oficjalnie administracja idzie w zaparte. Reakcja Merkel na ruch Trumpa bezcenna 😉 a tymczasem pojawia się sporo raportów, opracowań, analiz jak chociażby ten McKinsey (bardzo ciekawy ale jest kilka innych) które przedstawiają nieco odmienny obraz niż sponsorowane z rządowej kasy think tanki (już nawet nie będę wymieniał nazw)…

          Do Skandynawów to bym się nie porównywał bo fajnie mieć 30-40% energii z elektrowni wodnych i drugie tyle z atomu 🙂 albo sprzedawać na cały świat jakieś ogromne ilości gazu i ropy a u siebie dbać o „zrównoważony rozwój” ;). Swoja drogą ciekaw jestem czy w zgodzie z polityką prowadzona przez Norweski Sovereign Fund rząd w Norwegii gotów jest zrezygnować z eksploatacji pokładów paliw kopalnych :)?[/quote]
          Akurat miałem na myśli Finów, nie Szwedów. Oni mają połowę z atomu, ale druga połowa to już znakomicie zagospodarowane źródła lokalne.

      • [quote name=”AutorRZ”]Górnictwa węgla brunatnego nie ma co porównywać, nie ta skala zatrudnienia przede wszystkim więc i dopłaty do FUS mniejsze. GWB jest póki co rentowne więc i nie wymaga żadnych zabiegów z pomocą publiczną.
        Sam się zastanawiałem wiele razy czy istniała alternatywa. Otóż gdyby od 2005 r. do 2015 zamykano na Śląsku jedną kopalnię rocznie, finansując to z budżetu, a jednocześnie wszystkie pieniądze, które były wtedy do „zdjęcia” z rynku inwestowano w nowe, znakomite pokłady węgla na Lubelszczyźnie, to sytuacja byłaby zgoła inna. Za te circa 15, może 20 mld zł, które włożono w nierentowne wydobycie na Śląsku, można by zbudować 4-5 znakomicie prosperujących kopalń, które mogłyby nawet eksportować węgiel. Do tego zostałoby 5 kopalń na Śląsku, które rzeczywiście nadają się do fedrowania do 2030 r.
        Jeśli nasze gwk byłoby rentowne, zupełnie inna byłaby pozycja polskiego rządu w negocjacjach z KE. I problem zwącholi-geszefciarzy rozwiązałby się sam. Potrzebne były tylko wizja i tzw. jaja.
        Dziś jest już chyba za późno na „poukładanie”, o którym Pan mówi. Zadam Panu proste pytanie – jeśli PGG wyemitowałaby obligacje skierowane także do ludności, oprocentowane np. 5 proc. rocznie, to ile własnych oszczędności by Pan zaryzykował?
        Jeśli Pan chce, to możemy się założyć. Przyjmujemy, że jest Pan akcjonariuszem spółki i posiadaczem jej udziałów w wartości nominalnej za np. 10 tys, tak jak są nimi PGE, Energa czy PGNIG. Jeśli PGG wypłaci dywidendę udziałowcom i „zarobi” Pan na tych 10 tys, płacę Panu sumę dywidendy. Jeśli nie, to ja dostaję od Pana te 10 tys. Zaryzykuje Pan? Ja jestem dziwnie spokojny o swoje pieniądze 🙂

        Czy za lata 2017-2020 raport NIK będzie wyglądał zdecydowanie lepiej? Nie sądzę. To nie jest kwestia rządu ani kwestia UE, po prostu działa ekonomia i geologia. Polecam nasze teksty o niedostatku analizy możliwości ekonomicznej eksploatacji złóż węgla na Śląsku, zgodnej ze standardem JORC.
        I tyle. Są w Polsce ludzie, którzy doskonale to wiedzą,w rządzie też coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, stąd zatrzymanie prac nad nierealistycznym Programem dla górnictwa. Ale ciągle nie ma odważnego, który to przyzna otwartym tekstem.
        Co do porównania z Energiewende – w Niemczech w zdecydowanej większości obciążono kosztami konsumentów, a nie budżet. Różnica jest zasadnicza, chyba nie muszę tłumaczyć.
        Po drugie, zbudowano nowoczesny przemysł z olbrzymim potencjałem eksportowym. Przemysł ten nie wymaga dotacji – na rynkach zagranicznych musi sobie jakoś radzić. Nikt nad Renem nie płacze nad bankrutującymi producentami paneli. Polski sektor okołogórniczy nie ma i mieć nie będzie takich perspektyw.
        Przy czym sami Niemcy przyznają, że popełnili sporo błędów – podeszli do tego za szybko i wydali za dużo. Ja nie namawiam do ślepego małpowania Niemców, bardziej przemawia do mnie pragmatyczne podejście Skandynawów. Ale z naszym górnictwem nie ma to nic wspólnego. Nagonka na węgiel w UE? No tak, tylko dlaczego mimo nagonki od 10 lat rosła sprzedaż węgla z importu w Polsce?[/quote]
        Dotowanie węgla brunatnego zacznie się na dobre jak się na serio zacznie rekultywację tych kopalń odkrywkowych.

        • [quote name=”realista”]
          Dotowanie węgla brunatnego zacznie się na dobre jak się na serio zacznie rekultywację tych kopalń odkrywkowych.[/quote]

          Finansowo ona trwa – nie wierzę, że taki bystrzak, wertujący sprawozdania PGE tego nie zauważył.

    • [quote name=”Mattt”]Spokojnie! 😀 Panowie!
      Ja wiem, że już od rana w blokach jesteście, już by się chciało! już jad się zbiera i z kącików ust spływa na klawiaturę 🙂 już się nie możecie doczekać 😀
      Trochę piany już poszło – jeśli Wam to pomaga rozładować napięcie to ok 😀

      Ciężko się będzie przebić z argumentami przez ten gąszcz merytorycznych komentarzy ale spróbuję – co mi tam.

      Fajnie, że NIK to w końcu policzył (a nie jakaś szemrana fundacja) bo teraz we wszelkiego rodzaju dyskusjach jest się do czego odnieść w kwestii „dokładania” do górnictwa.
      Widać wyraźnie, że jest nad czym pracować i jest pole do popisu przed kimś kto to sensownie poukłada. Bo, że da się poukładać świadczą o tym przykłady z branży (wspomniane w tekście chociażby). Ciekaw jestem jak taki raport będzie wyglądał za lata 2017-2020 podejrzewam, że zdecydowanie lepiej.
      Jedna tylko uwaga, a właściwie pytanie – czy tam wliczane jest górnictwo węgla brunatnego. Z tekstu wynika, że nie – pytanie czy po obu stronach (przychodowej i kosztowej [wcześniejsze emerytury]), czy tylko po jednej bo to mogłoby sporo zamieszać w rachunku.

      I fakt, że można było się z tym bajzlem uporać wcześniej nie podlega dyskusji. Można natomiast dyskutować co mogłoby być alternatywą… i tutaj (TAK WIEM 😉 kłania się Energiewende i kwoty dopłat o niebo wyższe! Warto się porównywać własnie z Niemcami bo to kraj o potencjale energetycznym zbliżonym do Polski. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecnie koszty dopłat do oze w Niemczech to 23 mld euro ROCZNIE (!!!) (do ilości energii z oze porównywalnej z cała produkcję w Polsce) to te nasze 16,5 mld euro w ciągu OŚMIU LAT to jakiś pikuś niedostrzegalny (nie obrażając Pana pikusia komentującego tutaj czasem). Mało tego dopłaty do oze w Niemczech będą rosły, w tym roku przekrocza 25 mld a w 2020 przekroczą 30 mld euro rocznie (!!!).

      Temat jest baaaardzo ciekawy i nie sposób kompleksowo się z nim zmieścić w komentarzu. Ostatnio przeglądałem ciekawy raport McKinseya nt Energiewende (jakoś miesiąc lub dwa temu) szeroko komentowany w Niemczech (nawet w Die Welt się pojawił) Założenia, sposób wprowadzania i skutki Energiewende zostały określone jako „economic disaster”. Podobnie jak kilka innych publikacji, które ukazały się w tym roku nt rezultatów tego planu okazuje się, że dotychczasowy konsensus, który był budowany przez niemieckie władze wokół tego planu zaczyna się uginać.

      To jest świetny temat do opisania na WN 😉 (tylko nie wiem czy ktokolwiek z redaktorów podjąłby się czegoś tak „nie po linii” ;). Jakby co – służę materiałami. Ba! sam bym chętnie ten raport opisał 😀
      tutaj link do głównych tez: http://notrickszone.com/2017/03/08/die-welt-article-warns-german-energiewende-risks-becoming-a-disaster-as-costs-explode/#sthash.ngmSoybc.EAa5JMQw.dpbs

      Mozna tylko wspomnieć, że te wszystkie krytyczne głosy to jeszzce PRZED upadkiem całego łańcuszka firm związanych z branżą PV w Niemczech.

      Warto porównywać alternatywy ! zdecydowanie![/quote]

      motyla noga, komentarz po 18:00?

      chyba nawet prezes pomagal pisac ten komentarz 😀

  4. ok chłopaki – you can hate me now 😀

    choć wolałbym coś merytorycznie i bardziej rozbudowanego niż jedno zdanie 🙂

    • „A zaginiony miliard z okładem? Poszedł na koszty systemu, czyli na owe Keynesowskie flaszki.”

      Owe gdzie muszą być – Google: 1 mld zł cire

  5. Panie Rafale, boli mnie nie zestawienie tych dwóch kwot powyżej 60 mld zł, ale brak wyraźnego komentarza. Zakładam, że nie uznaje Pan, iż górnictwo ma taki specjalny przywilej nie dokładania się do naszych wspólnych wydatków państwowych. Górnicy i ich rodziny potrzebują nie tylko emerytur i opieki zdrowotnej, ale i dróg, policji, także sądów, szkół itd. czy na to mają łożyć np. tylko piekarze i dziennikarze? Dlatego saldo jest inne: dołożono 65 mld zł. To oczywiste, że kopalnie i jej pracownicy powinni płacić składki ZUS, PIT, CIT itd. To jasne. Kropka

    • [quote name=”panstwowiec”]Panie Rafale, boli mnie nie zestawienie tych dwóch kwot powyżej 60 mld zł, ale brak wyraźnego komentarza. Zakładam, że nie uznaje Pan, iż górnictwo ma taki specjalny przywilej nie dokładania się do naszych wspólnych wydatków państwowych. Górnicy i ich rodziny potrzebują nie tylko emerytur i opieki zdrowotnej, ale i dróg, policji, także sądów, szkół itd. czy na to mają łożyć np. tylko piekarze i dziennikarze? Dlatego saldo jest inne: dołożono 65 mld zł. To oczywiste, że kopalnie i jej pracownicy powinni płacić składki ZUS, PIT, CIT itd. To jasne. Kropka[/quote]
      Oczywiście, że nie uznaję, wydawało mi się, że wynika to wprost z tekstu, ale jeśli tak nie jest, to widać przesadziłem z ironią 🙂

  6. Z zestawienia wynika iż na fundusze emerytalne górnicze spółki płacą obecne mniej niż połowę, a podatnicy co roku dokładają ponad 3 mld, przy czym od 2011 tendencja ta pogłębia się: trzeba dokładać coraz więcej.

    Górników z roku na rok ubywa, a liczba górniczych emerytów rośnie, i przez jakieś kilkanaście lat trend ten będzie się pogłębiał.
    Czyli wkrótce z podatków trzeba będzie płacić jakieś 5 mld rocznie.
    Jakie państwo stać na taki wydatek?

  7. Każdy myśli po swojemu (bliższa ciału koszula).
    Budżet ma pieniądze na dopłaty, z podatków obywateli (Janosik).
    Obywatele nie mogą rządzić (demokracja), rządzi kasa (rasa).
    Nic nie jest rentowne (nawet życie).
    Rządzi ten przy „żłobie” i pozwala posilać się innym.
    To nie wszystkie wydatki budżetu na górnictwo.
    Emeryci górniczy czekają (cierpliwie) na ustawę o wypłaty deputatu węglowego (rząd gra w kule bongo).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl