Polak produkuje mniej za więcej – skąd taka energochłonność?

Polak produkuje mniej za więcej – skąd taka energochłonność?

Polska gospodarka zużywa nawet dwa razy więcej energii na jednostkę PKB niż inne kraje wysoko rozwinięte. Przyczyn należy szukać w stosunkowo niskich cenach energii i braku analizy kosztów po stronie przedsiębiorców.

Energochłonność to wskaźnik, który pokazuje, ile energii jest potrzebne na wyprodukowanie określonej ilości towaru lub jednostki PKB. Jest bardzo ważny dla przedsiębiorców, bo pokazuje jakie są ich koszty produkcji w porównaniu do konkurentów. Jeśli na wyprodukowanie tony benzyny zużywasz o pół baryłki ropy więcej niż konkurencja, to na każdej tonie produktu tracisz względem nich równowartość pół baryłki surowca.

Biedne kraje pożerają więcej

Energochłonność była główną (obok złej organizacji) przyczyną upadku wielkich zakładów w czasie transformacji. Musiały konkurować z fabrykami z zachodniej Europy korzystającymi z bardziej zaawansowanych technologii oraz z konkurencją z Chin korzystającą z tańszych surowców i tańszej siły roboczej. Wiele firm nie przetrwało terapii szokowej, pozostałe dostosowały się do urealnionych cen węgla i prądu. Zmniejszenie zużycia energii pozwoliło osiągnąć nadwyżkę, którą przeznaczyliśmy m.in. na rozwój infrastruktury i podniesienie poziomu płac.

Nawet po transformacji ceny energii pozostawały w Polsce niższe niż na Zachodzie m.in. z powodu jawnego i ukrytego dotowania górnictwa węglowego. Cena gazu jest z kolei niższa gdyż PGNiG miesza gaz importowany tańszym gazem z krajowego wydobycia. Historycznie niskie ceny energii spowodowały, że brakowało motywacji do zmniejszenia energochłonności.

Polska zużywa 2 kWh energii pierwotnej na każdego dolara wypracowanego PKB, podczas gdy Niemcy, Francja czy Japonia o połowę mniej. W Unii Europejskiej najniższą energochłonność ma Irlandia – potentat w bankowości, IT i farmacji. W Stanach Zjednoczonych na 1 dolara przypada 1,32 kWh, a w Chinach 3 kWh. Rzuca się w oczy, że energochłonność jest silnie skorelowana z niskim poziomem rozwoju i niską siłą nabywczą (jak w przypadku Indii czy Nigerii – ponad 4 kWh/dol) lub z oparciem gospodarki o eksport surowców (stąd wysoki wynik Arabii Saudyjskiej – 3,8 kWh/dol). Podobny rezultat do Polski osiągają Kanada i Meksyk. Jednym z rekordzistów jest Rosja – wytworzenie jednego dolara PKB wymaga aż 5,66 kWh energii.

Polska wciąż przemysłem stoi

Czy polski przemysł jest szczególnie energochłonny i zagrożony przez wzrost cen prądu? Raport Forum Analiz Energetycznych pod tytułem "Efektywność energetyczna a konkurencyjność przemysłu" przedstawia raczej pozytywny obraz sytuacji. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej nastąpił dynamiczny rozwój branż konsumujących niewiele energii elektrycznej. W latach 2003-13 przemysł maszynowy rósł o 16 proc. średniorocznie (łączny wzrost o 340proc.), przemysł metalowy rósł o 13 proc. rok do roku, a transportowy o 9proc. rocznie. Dla tych odbiorców kluczowe znaczenie ma niezawodność dostaw energii, a nie jej cena. Równocześnie w górnictwie następował spadek wartości dodanej średnio o 4,5 proc. rok do roku. Polski przemysł stawia na dywersyfikację – tylko jedną piątą energii kupuje w postaci prądu. Najwięcej zużywa gazu ziemnego (27 proc. udziału), na trzecim miejscu jest węgiel kamienny (11 proc.). Istotną rolę pełni też drewno, paliwa odpadowe (zarówno śmieci, jak i np. gaz koksowniczy), oleje opałowe, ciepło miejskie i ciepło z odzysku. Wielkie zakłady często wykorzystują kogenerację, a wiele z nich nawet eksportuje nadwyżki prądu do sieci.

Czytaj także: Przedsiębiorco, zmniejszaj pobór mocy w szczycie! Możesz zarobić i nic nie robić...

Udział energii elektrycznej w kosztach przedsiębiorstw przemysłowych wyniósł zaledwie 2,2 proc.. Tylko jedna dziesiąta produkcji pochodzi z miejsc, gdzie cena prądu ma ponad 5proc. udziału. Do najbardziej narażonych branż należą wytwórcy ceramiki budowlanej (np. pustaków), wyrobów z żelaza oraz cementu, wapna i gipsu. Udział powyżej 5 proc. notuje też większość zakładów chemicznych oraz wytwórcy szkła i wyrobów ogniotrwałych.

Od kilkunastu lat udział przemysłu w PKB wzrasta  osiągając w 2017 roku 27,2 proc..  Duże znaczenie ma bliskość najważniejszych partnerów handlowych (przede wszystkim Niemiec). Producenci samochodów i ich dostawcy eksportują towary o wartości 23 mld euro rocznie, producenci żywności i papierosów poprawiają nasz bilans płatniczy o 10 mld euro, a wytwórcy mebli wypracowują 8 mld euro nadwyżki.

Rolnictwo i usługi bardziej zależne od energii

Paradoksalnie ceny energii mają większe znaczenie dla pozostałych gałęzi gospodarki. W rolnictwie stanowią one aż 12proc. wydatków i potrafią mieć decydujący wpływ na opłacalność produkcji. Najbardziej energochłonna jest produkcja świeżych owoców i warzyw. Wynika to m.in. ze względu na konieczność ogrzewania i doświetlania szklarni i na przechowywanie towaru w chłodniach. Właściciele szklarni mogą płacić za prąd nawet 4-5 tys. zł miesięcznie.  Przeciętne gospodarstwo sadownicze pochłania połowę całego rocznego zużycia prądu w ciągu dwóch-trzech miesięcy trwania zbiorów.  Na razie 90 proc. rolników ma zamrożone ceny, bo korzystają z taryfy dla gospodarstw domowych, ale tegoroczne podwyżki odczuły duże gospodarstwa, które mają podwójne liczniki. Po wejściu w życie ustawy cenowej dostaną rekompensaty, ale należy wątpić,że ceny owoców i warzyw wrócą do dawnego poziomu.  Niełatwo jest też w małych i średnich firmach. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ocenia, że obecne ceny już stanowią poważny problem dla firm działających w Polsce. W raporcie pt. "Ceny energii zagrażają konkurencyjności polskiej gospodarki" zwracają uwagę, że konieczna jest systemowa transformacja w stronę bezemisyjnych źródeł prądu.

Od beztroski do paniki

Jak na sytuację na rynku patrzą przedsiębiorcy? Podejścia są skrajnie różne. Wielu właścicieli firm nie podejmuje żadnych działań wychodząc z założenia, że "prąd (lub gaz) musi przecież kosztować". Jest to powszechne zwłaszcza wśród firm małych lub tych, które wciąż są zarządzane przez założyciela. Właściciel firmy jest non-stop zajęty bieżącym organizowaniem pracy i nie ma możliwości zastanowienia się nad strukturą kosztów w przedsiębiorstwie lub możliwościami zmian. Barierą przed zamówieniem zewnętrznego audytu jest jego cena i brak zaufania do rzetelności i ochrony danych. Nadmierne zużycie energii jest częste w branży hotelarskiej i gastronomicznej, mieszkalnictwie, branży rozrywkowej i u rolników.

Czytaj także: Czy wymiana sprzętu na energooszczędny się zwróci? Policzyliśmy

Dodatkowym problemem są duże fluktuacje koniunktury charakterystyczne np. dla budownictwa. W latach urodzaju marże są na tyle wysokie, że nawet zaniedbanie spraw energetycznych nie przeszkadza w osiąganiu zysków. W chudych latach brakuje pieniędzy nawet na racjonalne inwestycje. Motywacja do zmniejszenia zużycia energii pojawia się dopiero gdy jej cena rośnie, lub gdy firma zaczyna wpadać w poważne tarapaty.

Siła lepszego silnika

Około 28proc. energii elektrycznej zużywanej na świecie służy do napędu silników. Jak szacuje firma ABB nawet 10 proc. produkowanego globalnie prądu można zaoszczędzić poprzez lepsze sterowanie lub nowocześniejsze konstrukcje napędów. Przykładem są pompy, wentylatory i sprężarki – nie zawsze muszą pracować z pełną mocą, a zastosowanie napędu z regulacją prędkości pozwala osiągnąć znacznie lepszy efekt przy mniejszym zużyciu energii.

Niestety  w wielu firmach pracują urządzenia, które mają po kilkanaście,  a nawet kilkadziesiąt lat, z natury rzeczy muszą pożerać więcej prądu niż nowoczesne jednostki. Np. w Polskiej Grupie Górniczej średni wiek pomp to 20 lat.  Dr Jacek Szymczyk z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej szacuje na podstawie przeprowadzonych case studies, że łączny potencjał oszczędności prądu dzięki wymianie lub modernizacji pomp, wentylatorów , silników elektrycznych itp.  wynosi ok. 23 TWh czyli aż 17 proc. krajowego zużycia.  Pozwoliłoby to nie wybudować aż 3 tys. MW nowych elektrowni konwencjonalnych - czyli np. czterech dużych bloków gazowych lub dwóch -trzech jądrowych kosztujących nieporównywalnie więcej niż wymiana urządzeń.

Czytaj także: Polski przemysł może mocno ograniczyć zużycie prądu

Po pierwsze - audyt

Polskie firmy mają duży potencjał do oszczędności. Jak szacuje firma konsultingowa Deloitte, zmniejszenie energochłonności polskiego przemysłu, rolnictwa i gospodarki odpadami może nam przynieść po uwzględnieniu kosztów nawet 0,5 mld do 2030 roku i 2,3 mld euro do 2050 roku. Powołując się na WISE Deloitte wskazuje, że poprawa efektywności energetycznej może podnieść polski PKB nawet o 1,5 proc. do 2050 roku. Eksperci podkreślają też, że działania oszczędnościowe wpisują się w politykę klimatyczną UE.

Jak takie działania są realizowane? - Podstawą jest dokładne określenie zapotrzebowania na ciepło, chłód i prąd u klienta – mówi Maurycy Szwajkajzer, członek zarządu firmy konsultingowej ENRECO. - Zarówno u zakładu spożywczego, jak i w galerii handlowej czy sieci ciepłowniczej podstawą jest łączenie procesów i wykorzystanie mediów dostępnych w danym miejscu - zauważa.

Wdrażanie działań nie zawsze wiąże się z dużymi kosztami. - U wielu firm np. w handlu pierwszym działaniem powinien być przegląd pod kątem optymalizacji istniejących instalacji. Pozwala to osiągnąć oszczędność energii od kilku do kilkunastu procent. – podaje Szwajkajzer. Jak podkreśla, również większe inwestycje da się przeprowadzić bez wykładania dużych środków jeśli skorzysta się z leasingu lub finansowania opartego na różnicy kosztów eksploatacji.

Czytaj także: Jakie rekompensaty dostanie energochłonny przemysł

Technologie dostarcza

Efektywność zapewnia

 

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE