Rowery elektryczne zdobywają szczyty

Rowery elektryczne zdobywają szczyty

Rowery wspomagane elektrycznie to marzenie niejednego posiadacza jednośladu. To też coraz częstszy widok nad Wisłą i w górach. Sprzedawcy elektrycznych rowerów nie mają na co narzekać, może tylko na hulajnogi.

"Rower elektryczny oszukuje" - można usłyszeć od osób, które jeżdżą na tradycyjnych jednośladach, a ich celem jest poprawa kondycji fizycznej. Jak każda nowość początkowo e-rower budził dystans. Z upływem czasu przeciwnicy potrafią zmienić swoje zdanie.  Często wystarczy jedna przejażdżka i z zagorzałych przeciwników zamieniają się w fanów. Jeśli nie kupują e-roweru sobie, to żonie, dziewczynie albo dzieciom - by mogły nadążać w rowerowych wycieczkach i wyprawach.

W Polsce fanów elektrycznych rowerów przybywa, wybór modeli jest duży, ale też koszty zakupu spadają. A to dopiero początek rozwoju ogromnego rynku, który na zachodzie Europy przeżywa właśnie rozkwit.

Jak działa rower elektryczny

E-rowery mają element wspomagający w postaci zasilania elektrycznego. Układ mocy jest zaprojektowany tak, aby uzupełniać, a nie zastępować główny napęd, który jest wykorzystywany przez energię mięśni człowieka poprzez pedałowanie. Układ wspomagający  składa się z baterii, silnika i jednostki sterującej. O zasięgu i maksymalnej prędkości roweru decyduje bateria. Najczęściej używane są litowo-jonowe. Są montowane w miejscu, w którym w klasycznym rowerze znajduje się bidon, choć także w ramie roweru czy bagażniku.  Baterie powinny być zasilane napięciem maksymalnym 48V.

We włoskich Alpach często można spotkać stacje ładowania rowerów i skuterów elektrycznych towarzyszące stacjom ładowania e-samochodów

Z kolei silniki są montowanie z reguły centralnie w miejscu suportu, w kole w piaście. Dominują uznawane za bardzo efektywne modele bezszczotkowe.  System sterownika wykrywa moment nacisku na pedał (za pomocą czujnika PAS), a następnie zwiększa moc silnika. Możemy wybrać i zmieniać w czasie jazdy poziom wspomagania: od delikatnego po najmocniejszy.

Czytaj także: DHL chce się pozbyć produkcji samochodów elektrycznych. StreetScooter na sprzedaż

Rowery z silnikiem do 250W, które mogą rozpędzać się do prędkości 25 km/h, są wyłączone z unijnych przepisów o homologacji (rozporządzenie UE 168/2013), ponieważ z prawnego punktu widzenia, nie są pojazdami silnikowymi. Producenci trzymają się tych ograniczeń i spełniają unijne wymogi. Elektryczny rower zapewnia tylko pomoc podczas jazdy, silnik nie może być wykorzystywany samodzielnie. Pojazd, który może poruszać się samoczynnie, np. przy użyciu manetki gazu, rowerem już nie jest.

Jak nim jeździć?

Sytuacja prawna rowerów elektrycznych - w przeciwieństwie do elektrycznych hulajnóg - jest jasna.  Można nim poruszać się w  po ścieżkach rowerowych i drogach tradycyjnych, wjechać wszędzie tam, gdzie dozwolony jest ruch rowerów tradycyjnych. Jeśli chodzi o kwestie formalne, to jazda na rowerze elektrycznym wymaga tak samo, jak na jego tradycyjnym odpowiedniku, posiadania karty rowerowej lub dowodu osobistego.

Chociaż Oslo w Polsce znane jest przede wszystkim z promocji samochodów elektrycznych (już ponad połowa nowych aut w stolicy Norwegii napędza energia elektryczna), to miasto stawia już kolejny krok i ulice dla jakichkolwiek aut zastępuje ścieżkami rowerowymi i chodnikami.

Płynna jazda zależy od umiejętności  i oczywiście od wybranego modelu roweru.  Rowery świetnie sprawdzają się w miastach, jak i w trudnym terenie i na rowerowych ścieżkach. "Wspomaganie rozwijane jest w sposób płynny, nie powodując zrywania przyczepności koła, a tym samym np. uszkadzania nawierzchni ścieżek" - zapewnia na swoim blogu polski producent rowerów Kross, opisując jeden z popularnych modeli rowerów elektrycznych. Rower z napędem elektrycznym "porusza się bezszelestnie i bez zbędnego wysiłku rowerzysty" - zachęca z kolei Goebike - producent ze Szczecina, który ma ponad 30 modeli w tym roku.

Czytaj także: Samochody elektryczne z Chin na ulicach Krakowa

Mamy do wyboru e-MTB, e-treking, a nawet e-rower szosowy czy cargo. Rynek rozwija się też m.in. dzięki miejskim wypożyczalniom rowerów miejskich, które poszerzają swoją ofertę o elektryki. Rower elektryczny jest cięższy od tradycyjnego o ok. 6 kg przez silnik i baterie. Za to można nim zajechać dalej, wjechać na strome wzniesienia.  Jaki jest przeciętny zasięg na jednym ładowaniu baterii? Producenci podają od 40 km przy intensywnym używaniu i nieustannych podjazdach pod górkę, do 100 km. Przeciętnie w trybie "standard" przejedziemy ok. 80 km - wynika z testów dziennikarzy WysokieNapiecie.pl, którzy na trasy od miasta poprzez strome góry wzięli kilka modeli polskich sprzedawców i producentów: Krossa i Rometu.

Milion sztuk to za mało

Za naszą zachodnią granicą w ubiegłym roku sprzedano milion e-rowerów, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. W 99,5 proc. były to popularne modele o prędkości do 25 km/h. Sprzedaż e-rowerów stanowi tam ponad jedną piątą rynku i szacuje się, ze wzrośnie w ciągu kilku lat do 30 proc. Z kolej w Holandii elektryczne rowery zawojowały rynek i stanowią większość sprzedaży. W ubiegłym roku kupiono ich 410 tys.

Rowery elektryczne z sukcesem zastępują samochody na niewielkich ulicach europejskich miast (tu przykład ze Strasbourga)

Na tym tle Polska z wynikiem na poziomie kilkudziesięciu tysięcy sztuk kupowanych rocznie (kilka procent rynku) ma ogromnie dużo do nadgonienia. Potencjał jest ogromny, a sprzedaż w tym roku może wzrosnąć nawet kilkakrotnie (o 200-300 proc.).

Czytaj także: Pociąg do przyszłości. Jak zmienia się kolej

W Polsce barierą może być - jak na razie - cena znacznie wyższa niż w przypadku tradycyjnego roweru. Dostępność e-rowerów w sklepach też pozostawia wiele do życzenia. Najlepsze modele szybko znikają. Natomiast katalogowo wybór jest ogromny - od modeli za 3-4 tys. zł po takie kosztujące kilkanaście i więcej tysięcy, co widać np. w ofercie Rometu. W wyścigu o klientów polskie marki rowerów są dobrze widoczne. Producenci od kilku lat oferują własne modele i poszerzają ofertę e-rowerów. Mamy zasoby i dobre marki. Zasada Bikes w pracach badawczych wspierali pracownicy Instytutu Mechatroniki Politechniki Łódzkiej, firma wyposaża e-rowery w silniki i sterowniki własnej produkcji oraz baterie wykonane również przez polskiego producenta. Polska jest w UE czwartym producentem rowerów, ale w przypadku elektrycznych zajmujemy już znacznie dalsze miejsce.

Rowerowa przyszłość

Europejski rynek rowerowy rozwija się błyskawicznie, eksperci podnoszą prognozy, bo kolejne dane zaskakują. W 2030 r. w Unii Europejskiej sprzedawać się może nawet 30 mln rowerów elektrycznych. Pod warunkiem, że prawo będzie sprzyjało rowerzystom. Co to oznacza? Jak wymienia Europejska Federacja Rowerowa to: przeznaczenie jednej piątej inwestycji transportowych na jazdę na rowerze, zerowy VAT na e-rowery, dotacje do zakupu roweru elektrycznego zamiast do elektrycznych aut, dodatkowy podatek na korzystanie z samochodu, brak obowiązkowego ubezpieczenia na e-rowery, wysokie opłaty parkingowe.

Czytaj także: Technologie pomagają zbić wysokie rachunki za prąd

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE