Przyrost OZE poniżej oczekiwań rządu

Przyrost OZE poniżej oczekiwań rządu

Dane GUS rozwiewają nadzieje rządu na bezproblemową realizację krajowego celu OZE na 2020 rok. Produkcja „zielonej” energii jeszcze rośnie, ale wyhamowała na tyle, że w 2015 roku jej udział w zużyciu był mniejszy, niż zakładał rząd. WysokieNapiecie.pl oszacowało ile dzisiaj kosztowałoby Polskę załatanie tej luki transferem statystycznym z innego kraju.

Z opublikowanych właśnie danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że udział energii ze źródeł odnawialnych (OZE) w końcowym zużyciu w 2015 roku wyniósł w Polsce 11,77%, wobec planowanych przez rząd 11,90%. GUS zweryfikował także dane z poprzednich lat, nieznacznie je podnosząc.

Opublikowane kilka dni wcześniej dane GUS o pozyskanej energii z OZE dawały Ministerstwu Energii więcej nadziei. Jej ubiegłoroczny udział w całkowitej produkcji energii w Polsce wyniósł bowiem 12,61%, w stosunku do 11,86% rok wcześniej, co według szacunków portalu WysokieNapiecie.pl mogło pozwolić na utrzymanie się powyżej rządowej ścieżki rozwoju „zielonej” energetyki.

Najnowsze dane GUS o udziale OZE w zużyciu energii (a nie produkcji) rozwiewają jednak nadzieje rządu na bezproblemowe dojście do celu wyznaczonego na 2020 rok. Zgodnie z nim Polska powinna osiągnąć 15% udział OZE w końcowym zużyciu energii, w stosunku do którego rząd zaplanował jeszcze pół procenta zapasu.

Na realizacji polskich zobowiązań ciąży niewielki udział biopaliw i biokomponentów w sektorze transportowym. I to pomimo odwrócenia ─ trwającego od kilku lat ─ spadku ich zużycia. Jak pisaliśmy w maju (zobacz: Polska wyprzedza plany rozwoju OZE? To mit), za słabymi wynikami w tym sektorze stoją przede wszystkim niewdrożone regulacje w zakresie biopaliw II generacji. Zbyt mały udział OZE w transporcie to z resztą obecnie domena większości państw UE.

{norelated}Na niekorzyść Polski działają także wynegocjowane okresy przejściowe. Zgodnie z nim do 2020 roku sprzedaż benzyn z dodatkiem do 10% etanolu wymaga udostępniania klientom jednocześnie paliwa z dodatkiem do 5%. Tymczasem stacje paliw i hurtownie nie mają osobnych zbiorników na kolejny rodzaj paliwa. Ponadto logistyka dostaw kolejnego rodzaju benzyn jest zbyt kosztowna, by opłacała się producentom. W efekcie właściwie wszyscy sprzedawcy w kraju oferują klientom jedynie benzynę z dodatkiem do 5% etanolu, chociaż jak pokazują doświadczenia, nawet 10% i większy udział nie ma wpływu na pracę silników.

W dodatku w kolejnych latach spodziewany jest istotny spadek produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Zmiana systemu wsparcia OZE sprawiła, że od lipca panuje niemal zupełny zastój inwestycyjny, który potrwa do 2018 roku, bowiem pierwsza duża aukcja dla nowych inwestycji zostanie rozstrzygnięta dopiero w drugiej połowie przyszłego roku. Do tego czasu spadające ceny zielonych certyfikatów niemal całkowicie wyeliminują współspalanie biomasy w elektrowniach i części elektrociepłowni (według danych Agencji Rynku Energii od stycznia do października współspalanie spadło o połowę ─ do 2 TWh, z 3,8 TWh w analogicznym okresie 2015 roku), a całkowity wzrost produkcji „zielonego” prądu wyniósł w ciągu pierwszych 10 miesięcy zaledwie 1,8%, podczas gdy rok wcześniej przyrost przekraczał 12%, a dwa lata temu niemal 16%.

W przypadku nie wypełnienia unijnych zobowiązań na 2020 rok Polska będzie musiała dokonać transferu statystycznego z państw, które przekroczyły swój cel. Jego koszty trudno dzisiaj oszacować, jednak w 2014 roku już dziewięć krajów przekroczyło swoje zobowiązania, co teoretycznie mogłoby oznaczać dużą podaż „zielonej” energii i niskie ceny przyszłych transferów statystycznych. Problem w tym, że w grupie krajów będących w sytuacji Polski lub gorszej (którym do osiągnięcia celu brakowało ponad 20%) znalazła się większość dużych krajów ─ Wielka Brytania, Francja, Belgia, Holandia i Niemcy, a to może wywindować koszty transferów.

Do tej pory umowę w sprawie transferu zawarły Litwa (sprzedająca nadwyżki) z Luksemburgiem, który chce dokonać transferu statystycznego od 100 do 2500 GWh energii. Cena transferu nie została ujawniona, jednak była szacowana przez firmę doradczą Ecofys na zlecenie Komisji Europejskiej na ok. 6 ct/kWh, co oznacza 250 zł/MWh. Nie jest też jasne, czy transfer ma sfinansować dodatkową produkcję „zielonej” energii na Litwie przez rok, czy przez cały wymagany okres spłaty inwestycji (np. 15 lat).  

Przy założeniu, że transfer statystyczny miałby być jednorazowym wydatkiem, koszt czysto księgowego pozyskania energii brakującej Polsce do zrealizowania rządowych planów na 2015 rok wyniósłby niespełna 250 mln zł. Niewiele w stosunku do wsparcia budowy nowych OZE w Polsce. Koszt równoważyłby się dopiero przy założeniu, że transfer nie byłby jednorazowym wydatkiem. Rząd będzie musiał też wziąć pod uwagę, że transfery statystyczne będą oznaczać bezpowrotny wypływ gotówki bezpośrednio z budżetu państwa, a w przypadku wsparcia OZE, pieniądze z kieszeni odbiorców energii są wielokrotnie obracane w gospodarce narodowej, zwiększając PKB kraju.

Zobacz także...

Komentarze

5 odpowiedzi na “Przyrost OZE poniżej oczekiwań rządu”

  1. Cena na poziomie 6 ct/kWh (jako obowiązująca po 2020 r w EU) wydaje mi się mało realna… To poniżej ceny jaką w większości mają producenci OZE np w Niemczech, a rok 2020 mamy już za 3 lata.

  2. Niestety potwierdza się fakt,że po rządzie ignorantów mamy rząd nieprzygotowanych osób do sprawowania swoich funkcji. O tym, że rząd źle interpretuje wyniki wiedzieli wszyscy oprócz samego rządu. Statystyka to nic w porównaniu z tym co czeka rząd przy notyfikacji aukcji i uzgodnieniami związanymi z postanowieniami klimatycznymi.

    • [quote name=”królis”]Niestety potwierdza się fakt,że po rządzie ignorantów mamy rząd nieprzygotowanych osób do sprawowania swoich funkcji. O tym, że rząd źle interpretuje wyniki wiedzieli wszyscy oprócz samego rządu. Statystyka to nic w porównaniu z tym co czeka rząd przy notyfikacji aukcji i uzgodnieniami związanymi z postanowieniami klimatycznymi.[/quote]

      Idąc pokręconą logiką naszy władz zaraz zadekretują oddzielne certyfikaty dla współspalania podobnie jak dla biogazu. Przy odpowiednim wysterowaniu popytem, cena będzie 280 zl/MWh, odżyją nierentowne przy 40zł/certyfikat instalacje współspalania, pieniądze zamiast do Brukseli pójdą do naszych (Lasy Państwowe). A na kogo zwalimy winę? Zgadniecie?

  3. Prezes pewnie siedzi w tym momencie i zaciera łapki z radości… udupienie OZE oznacza dozgonne poparcie na Śląsku!

    • Głupiś jak but z lewej nogi tego tępego prezia. Który z przedsiębiorców na Śląsku cieszy się z mordowania OZE ?
      Tylko pischamy klaszczą debilnej zmianie i Misiewiczom, czekając na ochłap w Spółce Skarbu Państwa, by ją modelowo zarżnąć swym genetycznym debilizmem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]