Menu
Patronat honorowy Patronage

Niemieckie elektrownie na sprzedaż. Kupią Polacy?

Szwedzki Vattenfall szuka partnera dla swych niemieckich elektrowni. Czy będzie nim Polska Grupa Energetyczna?

Szwedzki Vattenfall szuka partnera dla swych niemieckich elektrowni. Czy będzie nim Polska Grupa Energetyczna?

Jesteśmy w trakcie podziału naszego biznesu na dwa obszary – krajów nordyckich oraz Europy kontynentalnej z Wielką Brytanią – powiedział nam Rober Pletzin, rzecznik Vattenfalla. – Jesteśmy otwarci, żeby przy tym drugim podzielić się ryzykiem z partnerami.

Vattenfall jest operatorem trzech dużych elektrowni na węgiel brunatny niemal przy samej granicy z Polską – Jaenschwalde w Brandenburgii (3000 MW), Schwarze Pumpe również w tym landzie (1600 MW) oraz w Boxbergu w Saksonii (1900 MW). Oprócz tego ma dwie elektrownie węglowe w zachodniej części Niemiec, z czego jedną już wystawił na sprzedaż.

Na pierwszy rzut oka niemiecka spółka ma się nieźle. W zeszłym roku przyniosła szwedzkiemu czempionowi 13 mld euro przychodów. To niemal dwa razy więcej niż na ojczystym rynku Vattenfalla. Wprawdzie w Szwecji koncern wypracował większy zysk, ale i ten niemiecki – 1,4 mld euro jest nie do pogardzenia.

Skąd więc pomysł „podzielenia się ryzykiem”? Przyczyny są dwie. Pierwszą są kłopoty szwedzkiej firmy w Holandii. Kilka lat temu za 10 mld euro kupiła tamtejszą dużą spółkę energetyczną – Nuon. Przejęcie okazało się kompletną porażką – Nuon przynosi straty. W rezultacie Vattenfall musiał mocno ograniczyć apetyty na zagraniczną ekspansję – wtedy sprzedał m.in. swoje polskie spółki (sieci na Śląsku kupił Tauron, a elektrociepłownie w Warszawie PGNiG). Drugą, bardziej polityczną, jest chęć zmniejszenia emisji CO2. W dodatku Szwedzi dostali w Niemczech w kość po ogłoszeniu programu zamykania elektrowni jądrowych.

Żadnej decyzji w sprawie niemieckich i holenderskich aktywów jeszcze nie ma, ale nieoficjalne rozmowy już się toczą. Z naszych informacji wynika, że jednym z zainteresowanych jest także Polska Grupa Energetyczna.

Dla PGE łakomym kąskiem są zwłaszcza elektrownie na węgiel brunatny po drugiej stronie granicy. Nie jest tajemnicą, że Krzysztof Kilian, prezes naszego narodowego czempiona, nie wierzy w elektrownie na węgiel kamienny bo uważa, że się nie opłacają. W strategii spółki, której notabene wciąż nie ma, najchętniej zapisałby jako priorytet budowę elektrowni na węgiel brunatny. Jest on tańszy, bo wydobywa się go metodą odkrywkową, a w dodatku paliwa nie trzeba dowozić – elektrownie buduje się zwykle na miejscu, a węgiel dostarcza długimi taśmociągami.

Polska ma ogromne zasoby węgla brunatnego – m.in. w okolicach Gubina, dokładnie vis a vis Jaenschwalde i Schwarze Pumpe.

Drugie ogromne złoża – największe w Europie – są w okolicach Legnicy. Po drugiej stronie granicy jest elektrownia w Boxbergu, która zresztą już sąsiaduje z należącą do PGE siłownią w Turowie.

Gdyby udało się przejąć niemiecką spółkę Vattenfalla, można by zorganizować transgraniczną eksploatację złóż. Byłoby to ogromne ułatwienie.

Ale do rozwiązania jest też kilka problemów. Pierwszy to przekonanie ludności pod Gubinem i Legnicą. Opór przeciw budowie odkrywek jest tam bardzo silny, w Gubinie przeciwnicy wygrali lokalne referendum, a mieszkańcy Legnickiego zaangażowali nawet Parlament Europejski., który wtrącać się w to co wydobywamy nie może, ale przygotowuje stanowisko nawołujące rząd do rozmowy z lokalną społecznością i chce badać, czy unijne pieniądze nie pójdą na drogę ekspresową S3, która leży nad złożem.

Po drugie nie wiadomo w jaki sposób Vattenfall będzie szukał partnera. Reuters, powołując się na anonimowych bankowców twierdzi, że firma rozważa dwa warianty. Pierwszy to sprzedaż części lub całości swych niemieckich i holenderskich aktywów w kawałkach.

Drugi zakłada, że po wydzieleniu swych europejskich aktywów w jedną spółkę Vattenfall pośle ją na giełdę. Cała firma może być warta według analityków ok. 15 mld euro. Pytanie czy PGE byłaby wtedy gotowa brać udział nie tylko w niemieckich zyskach, ale i w holenderskich stratach?

Inwestycja PGE w Niemczech spowodowała by też zapewne awanturę polityczną w Polsce. Kilian oskarżany jest przez przeciwników o narażanie na szwank bezpieczeństwa energetycznego kraju przez wstrzymywanie rozpoczęcia budowy elektrowni w Opolu

Patrz: 120 dni dla Opola

Gdyby wydał kilka miliardów euro na kupno spółki w Niemczech, musiałby się tłumaczyć dlaczego nie zainwestował tych pieniędzy w Polsce.

Na korzyść ewentualnej transakcji z PGE przemawia fakt, że Vattenfall ma świetne doświadczenia ze sprzedaży swych aktywów polskim państwowym firmom. Część analityków uważała wtedy, że obie spółki przepłaciły.

Ostateczna decyzja o lokalizacji celu publicznego wydana dla inwestycji polegającej na wzniesieniu wiatraków lub montażu paneli fotowoltaicznych (tj. urządzeń wytwarzających energię) może być uznana za nieważną w nadzwyczajnym trybie odwoławczym, nawet jeśli od jej wydania upłynęło więcej niż 12 miesięcy. Taki wniosek płynie z nieprawomocnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie zapadłego w dniu 19 czerwca 2013 r. - pisze w analizie dla Obserwatora Legislacji Energetycznej mec. Joanna Świostek z kancelarii DMS DeBenedetti Majewski Szcześniak.

Dzisiaj ruszają europejskie badania nad małymi reaktorami atomowymi. Nad ich budową zastanawia się także PGE. To realna alternatywa, czy temat zastępczy?

Technologie wspiera:

Od sierpnia KW sprzedaje węgiel Polskiej Grupie Energetycznej po 9,76 zł za gigadżul. I właśnie tę cenę odwołany wiceprezes spółki Wojciech Kotlarek uznał za przestępstwo