Import LNG z Ameryki szybko rośnie. Bruksela chce aby USA zniosły ograniczenia

Import LNG z Ameryki szybko rośnie. Bruksela chce aby USA zniosły ograniczenia

Groźby eskalacji amerykańsko-unijnego konfliktu handlowego nie przeszkadzają coraz większemu eksportowi LNG do Europy. Komisja Europejska apeluje aby rząd USA zliberalizował przepisy dotyczące handlu gazem.

Latem zeszłego roku Donald Trump w końcu zrealizował coś, o czym przez lata myślał wręcz obsesyjnie, i wprowadził cła na importowane stal i aluminium. W tym i z Europy. Wojna handlowa z Unią wisiała w powietrzu, kiedy w lipcu 2018 r. Trump i szef KE Jean-Claude Juncker ogłosili coś na kształt zawieszenia broni i zapowiedzieli wzmocnienie współpracy w obszarze energii.

Od tego momentu eksport LNG znacząco przyspieszył. Ilość dostarczanego gazu niemal się podwoiła, a USA znalazły się na trzecim miejscu wśród dostawców LNG do UE - za Katarem i Nigerią, z udziałem 12,6 proc.

Tylko w styczniu 2019 r. z Ameryki przypłynęło 1,2 mld m sześc. gazu, podczas gdy w pierwszym miesiącu 2018 r. było to niemal 12 razy mniej - dokładnie 102 mln m sześc.

Kontrakty na dostawy LNG

Rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu i kolejne kontrakty zawierane przez PGNiG za oceanem wpisują się w europejski trend. Zwiększenie zdolności regazyfikacyjnych gazoportu o połowę, do 7,5 mld m sześc. rocznie jest jak najbardziej uzasadnione w obliczu coraz większego zainteresowania gazem chociażby polskiej energetyki. Tylko w ostatnich kilku dniach materializować się zaczęły elektrownie gazowe o mocy prawie 3000 MW. W skali całej UE do zdolności importowych rzędu 150 mld m sześc. rocznie w istniejących terminalach LNG, do 2023 r. ma powstać dodatkowe 22 mld.

Czytaj także: Sprowadzimy więcej gazu z USA. LNG popłynie do Zatoki Gdańskiej

Za kilka lat polski koncern ma kupować w Ameryce ponad 10 mld m sześc. gazu w formie LNG rocznie, a szefowie PGNiG rozpływają się w zachwytach nad formułami cenowymi i wiarygodnością dostawców.

Bruksela chce równych warunków handlu

Komisja Europejska, zgodnie z ostatnimi deklaracjami, uważa, że amerykański LNG pozwala unijnym odbiorcom dywersyfikować portfele dostaw, co oznacza korzyść. Jednocześnie jednak zwróciła uwagę na pewne nierówności warunków w handlu.

O ile Unia nie ma żadnych nierynkowych barier wobec amerykańskiego gazu, to po stronie amerykańskiej eksport LNG ciągle wymaga administracyjnych zezwoleń. USA chcą utrzymać jak największą podaż taniego surowca u siebie w kraju, stąd w wypadku wzrostu cen mogą ograniczyć eksport.  Komisja oczekuje więc równego traktowania obydwu stron. Według KE, te regulacje powinny zostać przemyślane, tak by do Europy mogło popłynąć więcej amerykańskiego gazu. Stanowisko Komisji, która jednocześnie wspomniała o pewnych ułatwieniach dla innych amerykańskich towarów, jak soja, wygląda na zaniepokojenie. Jakby Bruksela obawiała się, że w ewentualnej wojnie handlowej - której widmo przecież nie zostało definitywnie zażegnane - administracja Trumpa mogłaby sterować podażą LNG. A to, jeżeli import z USA utrzymałby rynkową wagę, pewnie przełożyło by się na wyższe ceny dla europejskich konsumentów.

Czytaj także: Sześć powodów dla których LNG jest popularniejszy niż rurociągi

 

Zobacz także...

Gazowe plany wielkiego tłoczenia

Leszek Kadej

Operatory systemu przesyłowego gazu Gaz-System mocno podniósł prognozy ilości gazu, który w przyszłości będzie tłoczył. Poprzednie były ewidentnie zaniżone, te nowe wskazują n...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PG SilesiaPSE