PGE startuje z wynajmem aut elektrycznych (test i cennik PGE Mobility)

PGE startuje z wynajmem aut elektrycznych (test i cennik PGE Mobility)

Polska Grupa Energetyczna w poniedziałek zaczęła wynajmować samochody elektryczne w Siedlcach w ramach usługi carsharingu. Koncern udostępnił tam też 10 punktów ładowania „elektryków”. WysokieNapiecie.pl przetestowało system i porównało cennik PGE do konkurencyjnych rozwiązań oraz kosztów posiadania własnego auta.

W ramach testu, planowanego na przynajmniej rok, PGE udostępniła w Siedlcach pięć w 100% elektrycznych renault zoe. To pięciodrzwiowe auto miejskie, przypominające popularne clio, choć z dużo lepszą dynamiką od większości jego wersji spalinowych. Jest też bardziej ascetyczne i nieco mniej wygodne wewnątrz.

Jednak zoe to dobre auto dla osób, które nigdy wcześniej nie jeździły „elektrykiem” czy choćby samochodem z automatyczną skrzynią biegów. Jest intuicyjne i proste w obsłudze. Łatwo nim też zaparkować w mieście, co jest sporą zaletą przy wynajmie samochodu na minuty. – To nowy sposób korzystania z samochodów. Przy okazji możemy przyzwyczaić się do samochodu elektrycznego. Zobaczyć jakie ma wady i zalety. To przyszłość samochodów w Polsce – przekonywał podczas inauguracji projektu minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Z punktu widzenia PGE francuski miejski „elektryk” ma jeszcze jeden atut – można go dość szybko naładować z (dużo tańszych w zakupie) ładowarek na prąd przemienny. Pomimo tego spółka nieco zaszalała i zamontowała w Siedlcach od razu trzy szybkie i dwie półszybkie stacje do ładowania. Jednocześnie może się w nich ładować aż dziesięć elektryków. To zapewne wypełni zapotrzebowanie miasta na takie stacje przez najbliższą dekadę.

Ze stacji mogą już także korzystać właściciele prywatnych aut elektrycznych i hybryd plug-in. Na razie bezpłatnie, ale to ma się z czasem zmienić. – Zainteresowanie nimi jest dużo większe, niż zakładaliśmy na początku projektu – przyznał Tomasz Marzenda, prezes PGE Nowa Energia, która odpowiada za rozwój elektromobilności w koncernie, w tym kolejne projekty carsharingowe i rozwój stacji ładowania (koncern zbudował je do tej pory w siedmiu miastach).

Jak wynająć auto elektryczne na minuty?

Aby wynająć elektryczne zoe od PGE wystarczy ściągnąć aplikację (PGEmobility.pl) na telefon, zarejestrować się w systemie (podając swoje dane osobowe, robiąc zdjęcie prawa jazdy i podając dane karty płatniczej), a następnie poczekać chwilę na weryfikację (w naszym teście rejestracja zajęła 10 minut, a akceptacja zgłoszenia ok. 20 min). Później znajdujemy na mapie w aplikacji najbliższy dostępny samochód, rezerwujemy bezpłatnie na 15 minut i po dojściu do niego klikamy „otwórz drzwi”. W schowku czeka karta-kluczyk, którą wsadzamy w gniazdo na desce rozdzielczej, podobnie jak i w wielu spalinowych modelach Renault. Po wciśnięciu „start/stop” auto jest gotowe do jazdy. Wrzucamy kierunek jazdy (podobnie jak w wielu spalinowych „automatach” – D do przodu, R do tyłu, P aby zaparkować) i bezszelestnie poruszamy się po mieście.

Wynajem możemy zakończyć w dowolnym innym miejscu w mieście, w ramach strefy obejmującej niemal całe Siedlce. Kończąc jazdę parkujemy auto w jakimkolwiek dozwolonym miejscu (poza terenami prywatnymi), ponownie wciskamy „start/stop”, chowamy kluczyk do schowka i po zatrzaśnięciu drzwi zamykamy je w aplikacji na smartfonie. Na ekranie telefonu od razu zobaczymy ile system ściągnął nam z karty za przejazd.

Cennik PGEmobility w Siedlcach

PGE zdecydowała się na pobieranie opłat podobnie jak w carsharingach z autami spalinowymi w innych miastach (np. Traficar, Panek, 4Mobility czy Easyshare). Zapłacimy więc zarówno za czas wynajmu (60 gr/min) jak i przebyty dystans (80 gr/km). To odmienne podejście od dotychczasowych carsharingów aut w 100% elektrycznych. Za nissany leaf z wrocławskiej Vozilli zapłacimy 1,10-1,30 zł/min, natomiast za elektryczne BMW i3 w Katowicach 99 gr/min u GreenGoo i 1 zł/min w eCar, należącym do Taurona.

– Zdecydowaliśmy się na płatności mieszane – za pokonany dystans i czas – ze względów bezpieczeństwa – tłumaczy portalowi WysokieNapiecie.pl Michał Szustak z PGE Nowa Energia. – Nie chcemy skłaniać użytkowników do szybkiej jazdy, do czego mogłaby ich motywować wyższa opłata jedynie za czas wynajmu – wyjaśnia. Przy średnim natężeniu ruchu takie rozwiązanie będzie też tańsze dla użytkowników.

W PGEmobility, podobnie jak w większości innych carsharingów, możemy ponadto zaparkować auto, zamknąć je kluczykiem i zachować wyłącznie dla siebie, np. podczas zakupów. Wówczas naliczana będzie jedynie opłata postojowa w wysokości 10 gr/min (czyli 6 zł za godzinę).

Ile w praktyce zapłacimy za przejazd?

Niemal 80-tysięczne Siedlce mają zwartą zabudowę. Granice miasta do ścisłego centrum dzielą zaledwie 3 km. I mniej więcej takich średnich przejazdów może oczekiwać PGE. O ile oczywiście mieszkańcy pojmą ideę „auta na minuty”, którego nie wynajmuje się po to aby pojechać na kilkugodzinną wycieczkę do innego miasta, a jedynie przejechać z punktu A do punku B w samych Siedlcach (dla porównania średni czas wynajmu w dziesięciokrotnie większym Wrocławiu wynosi 16 minut).

Przykładową 3-kilometrową trasę spod siedleckiego urzędu miasta na „odległą” Starą Wieś pokonamy poza godzinami szczytu w ok. 6 minut (ze średnią 30 km/h), a w korkach w ciągu ok. 9 minut (ze średnią 20 km/h). Średni koszt wyniesie więc 7,20 zł. To o 10 proc. mniej, niż kosztowałoby pokonanie tego odcinka elektrycznym autem Taurona w Katowicach i ok. 18 proc. taniej od oferty Vozilli we Wrocławiu.

Czy carsharing się opłaca?

Bez wątpienia carsharing w Siedlcach, podobnie jak w innych miastach, gdzie już od dawna funkcjonuje, jest dużo tańszy od taksówki. Za przejechanie wspomnianego odcinka z centrum na Starą Wieś elektrycznym zoe zapłacimy nieco ponad 7 zł, a więc tyle co za samo „trzaśnięcie drzwiami” w siedleckich taksówkach. Cały kurs (po stawce stosowanej solidarnie przez wszystkie siedleckie korporacje – 2 zł/km) zapłacimy kierowcy taxi 13 zł, a więc o 45 proc. drożej od PGEmobility. Dużo taniej, bo zaledwie 2,80 zł (lub 3,40 zł u kierowcy), zapłacimy natomiast za bilet autobusowy.

Test carsharingu

A gdyby tak zrezygnować z własnego auta i przesiąść się na wynajem aut na minuty? Trzeba pamiętać, że własne auto to ogromne koszty wszystkiego poza paliwem, których niemal żaden właściciel nigdy nie liczy (utrata wartości, alternatywna lokata kapitału, koszty ubezpieczenia AC/OC, koszty mycia, koszty przeglądów i wymiany zużytych części oraz płynów, wymiana opon itd.).

Jeżeli weźmiemy pod uwagę bardzo podobny model spalinowy, czyli renault clio za 53 tys. zł, to przy średnich rocznych przebiegach takiego auta (wg GUS to 11 tys. km) całkowite koszty jego użytkowania wyniosą 15,7 tys. zł rocznie, a więc 43 zł dziennie. Elektryczne zoe od PGE przy takich samych przebiegach (a wiec 30 km dziennie każdego dnia roku) kosztowałoby nas zauważalnie drożej – 68 zł dziennie.

Zobacz także: Car sharing to dzielenie się odpowiedzialnością

Takie przebiegi są jednak nierealne w samym mieście, zwłaszcza wielkości Siedlec. Już przy 6 tys. km rocznego przebiegu, co wciąż oznacza spore średnie dystanse – 16 km każdego dnia roku – carsharing okazuje się tańszy (37 zł dziennie, wobec 39 zł dziennie całkowitych kosztów podróży i utrzymania własnego auta). Jeżeli więc w rodzinie są dwa samochody, z czego jeden służy wyłącznie do poruszania się po mieście, wynajem auta na minuty będzie bardziej opłacalny. Jeżeli weźmiemy pod uwagę jazdę wyłącznie na wspomnianym odcinku w obie strony – tj. 6 km dziennie, przez 365 dni w roku (czyli 2,2 tys. km rocznego przebiegu), to nawet gdybyśmy pokonywali taką trasę rozklekotanym autem z importu za 10-15 tys. zł, to carsharing po 14 zł dziennie i tak wyjdzie taniej.

Opłacalność usług takich jak PGEmobility zależy więc przede wszystkim od potrzeb użytkowników. Z jednej strony carsharing, zwłaszcza przy małej liczbie aut, to ryzyko, że najbliższy samochód będzie stać daleko, gdy akurat najbardziej będziemy go potrzebowali.  Z drugiej strony trzeba też wziąć pod uwagę, że rezygnując z własnego auta (jeżeli ma się taką możliwość) nie każdego dnia skorzystamy z carsharingu – częściej będziemy wybierać jeszcze tańszą komunikację miejską, własny rower lub po prostu spacer.

Czy PGE zarobi na carsharingu w Siedlcach?

Pilotażowy projekt PGE to pierwsze takie rozwiązanie w Polsce adresowane do mieszkańców średniej wielkości miasta. W dodatku na ścianie wschodniej, gdzie spółka musi się liczyć z niższą siłą nabywczą mieszkańców i większą nieufnością w stosunku do nowoczesnych usług. Z pewnością za jakiś czas to będzie opłacalny biznes, bo w Niemczech systemy carsharingowe w tej wielkości miejscowościach nie są niczym niezwykłym, ale dzieli nas pod tym względem jakieś 30 lat różnicy. Na razie więc koncern będzie do tego biznesu dopłacać. Nie oznacza to bynajmniej, że PGE nie powinna tego projektu realizować.

Zobacz także: Warszawa będzie mieć elektryczne BMW i3 na minuty

Siedlce stały się swego rodzaju poligonem doświadczalnym, gdzie PGE Nowa Energia może nauczyć się zasad funkcjonowania takiej usługi przy relatywnie niedużych kosztach i skali. Koncern skorzystał z gotowego systemu informatycznego, na który wcześniej zdecydowały się już Tauron i GreenGoo. Aplikację oraz obsługę pojazdów i infolinii dostarcza Fleetnet. Białostocka firma w dodatku cały czas rozwija oprogramowanie i poszerza ją o nowe usługi.

Co dalej?

– Zainteresowanie systemami carsharingowymi w Polsce jest teraz bardzo dużo. Klienci pytają także o nowe rozwiązania, jak np. wynajem elektrycznych hulajnóg, które wkrótce także będziemy w stanie obsługiwać i łączyć w jednej aplikacji z wynajmem samochodów – mówi nam Paweł Karpowicz z Fleetnet.

Spółka nie zdradza który z klientów chce dołączyć do oferty elektryczne hulajnogi, tworząc przeciwwagę dla amerykańskiego Lime (które wzięło szturmem polski rynek), ale chęć rozszerzenia swojej oferty o taką opcję kilkukrotnie komunikował już katowicki GreenGoo. Być może obaj państwowi klienci FleetNeta z czasem pójdą więc w jego ślady, łączyć wynajem na minuty elektrycznych samochodów i jednośladów.

Na razie jednak PGE Nowa Energia skupia się na innym segmencie rynku, który będzie się bardzo szybko rozwijać – wynajmie elektrycznych samochodów firmom i instytucjom (carpoolingu). Biznes potrzebuje „elektryków” w godzinach pracy, a użytkownicy prywatni poza nim. Jak tłumaczy Paweł Śliwa, wiceprezes PGE ds. innowacji, połączenie carpoolingu z carsharingiem może znacznie poprawić rentowność takich projektów w mniejszych miastach. Natomiast zapotrzebowanie ze strony instytucji będzie wkrótce ogromne, bo zgodnie z ustawą o elektromobilności samorządy do końca 2020 roku powinny zastąpić przynajmniej 10 proc. swojej floty autami elektrycznymi lub na gaz ziemny (CNG/LNG). Mogą to zrobić poprzez zakup, leasing, wynajem długoterminowy (taki przetarg dla wszystkich instytucji miejskich ogłosił właśnie Krakowski Holding Komunalny) albo carpooling właśnie.

Zobacz też: 10 wad i zalet carsharingu. Jak się jeździ „autem na minuty”?

Partner działu

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE