Polski przemysł energochłonny czeka na tańszy prąd

Polski przemysł energochłonny czeka na tańszy prąd

Dają miejsca pracy często poza dużymi miastami, zatrudniają rzesze ludzi i zużywają ogromną ilość prądu, jednak rekompensaty na razie ich omijają. Przemysł energochłonny czeka na rozwiązania, które obiecuje im rząd. Może to potrwać jeszcze kilka miesięcy.

Przemysł energochłonny jako jeden z pierwszych zwrócił w ubiegłym roku uwagę na wysokie ceny energii. To grono firm, które generuje jedną dziesiątą przyrostu dóbr w kraju i zatrudnia ok. 1,3 mln pracowników, często w średnich miejscowościach, gdzie są najważniejszym pracodawcą. Firmom już miesiące temu obiecano rekompensaty i nowe zwolnienia z opłaty jakościowej w rachunkach za prąd. W nowy rok przedsiębiorstwa weszły bez tych ulg.

Opłata jakościowa po staremu

W październiku gotowy był projekt rozporządzenia Ministra Energii dotyczący ustalania taryf za energię elektryczną. Zmiana zasad ulg w opłacie jakościowej miała, zgodnie z założeniem, zmniejszyć rachunki największych 34 firm energochłonnych. Teraz ulgową opłatą jakościową objęte jest mniej niż 1 proc. zużycia energii w kraju, a po zmianach w rozporządzeniu ilość ta wzrosłaby dziesięciokrotnie.

Czytaj także: Taryfy po nowemu

Ale koszty tej operacji zostałyby przerzucone na gospodarstwa domowe. Rachunki gospodarstw domowych wzrosłyby o około 2,5 zł rocznie - minimalnie, jednak politycznie mogłoby to być niewygodne do obwieszczenia. Projekt od października wisi na stronach rządowego centrum legislacji.

Czytaj także: Energetyka w napięciu czeka na rozporządzenie do ustawy o cenach

Bez certyfikatów z kogeneracji

Z końcem 2018 roku wygasł system wsparcia kogeneracji oparty na certyfikatach. Przemysł energochłonny nierzadko ma własne instalacje produkcji ciepła i energii elektrycznej. Do końca ubiegłego roku takie zakłady korzystały z certyfikatów. Teraz tego wsparcia nie mają.

Ustawa o promowaniu wysokosprawnej kogeneracji wchodzi w życie 25 stycznia. Wprowadza nową opłatę kogeneracyjną - w 2019 roku to 1,58 zł za 1 MWh. Produkcja energii w kogeneracji będzie wspierana jeśli co najmniej 70 proc. ciepła trafia do sieci ciepłowniczej, co oznacza, że większość elektrociepłowni przemysłowych nie dostanie wsparcia. W rządzie bardzo długo trwał spór między Ministerstwem Energii  a Ministerstwem Przemysłu i Technologii  o to czy powinny je otrzymać, ostatecznie ustawę uchwalono w wersji resortu energii. Ministerstwo Przemysłu i Technologii nie zamierza jednak sprawy odpuścić i prowadzi rozmowy z Komisją Europejską aby w przyszłości mechanizm wsparcia dla elektrociepłowni przemysłowych jednak w ustawie się znalazł.

Tymczasem resort energii przeprowadza oficjalną notyfikację ustawy o kogeneracji w Komisji Europejskiej. Oba ministerstwa niechętnie patrzą na to, co robią koledzy.  Ministerstwo Przemysłu i Technologii ma nadzieję, że wsparcie dla przemysłu uda się załatwić z Brukselą w ciągu kilku miesięcy, ale potrzebuje pomocy od resortu energii. A Ministerstwo Energii narzeka, że MPiT za wcześnie wystartował z rozmowami z KE i tylko utrudnia sprawę. Resort energii chciałby dokończyć notyfikację obecnej ustawy, a dopiero potem zacząć rozmowy o jej zmianie.

Przemysł zaś obserwuje to wszystko i czeka.

Czytaj także: Rząd przyjął ustawę o wspieraniu kogeneracji

Rekompensaty - już za chwileczkę, już za momencik...

Ale najbardziej wyczekiwane są ulgi w systemie opłat za emisje CO2, które funkcjonują w wielu krajach UE. Pieniądze ze sprzedaż uprawnień do emisji idą do krajowych budżetów. Do polskiego także trafiają grube miliardy.  W 2018 roku, gdy uprawnienia zdrożały trzykrotnie a przychody polskiego budżetu osiągną rekordowy poziom ponad 5 mld zł - więcej niż w ciągu pięciu poprzednich lat.

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii pracuje nad projektem ustawy, która kieruje 25 proc. pieniędzy ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 na rekompensaty dla przemysłu. Prace te trwają od około pół roku. Przemysł liczy, że ustawa zostanie perfekcyjnie przygotowana i w efekcie Komisja Europejska wyda zgodę niemal "od ręki" czyli w dwa tygodnie od wpłynięcia wniosku. W praktyce liczą, że za dwa miesiące rekompensaty już będą.

Czytaj także: Jakie będą skutki o dotowaniu cen prądu?

Z drugiej strony przedsiębiorstwa obawiają się, by wprowadzona w ostatnich dniach roku ustawa o dotowaniu cen prądu utrudni rozmowy   z KE. Na razie firmy energetyczne wstrzymują się z podwyżkami,  bo uchwalono ustawę zamrażającą ceny na 2019 r., ale nikt z naszych rozmówców z kół przemysłowych nie ma wątpliwości, że w 2020 r. ceny trzeba będzie "odmrozić" ze względu na reakcję Komisji Europejskiej. Jedyną realną ulgą jest więc na razie zmniejszenie akcyzy z 20 do 5 zł na MWh i obniżka tzw. opłaty przejściowej o 95 proc.

Czytaj także: Przemysł może dostać miliard złotych na dopłaty do prądu

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE