Dobre i złe strony ustawy antywiatrakowej

Dobre i złe strony ustawy antywiatrakowej

Sejm zbliża się do końca prac nad ustawą ograniczającą budowę nowych turbin wiatorwych. Do dzisiaj posłowie i rząd nie przygotowali jednak rzetelnej oceny skutków tych regulacji. Postaraliśmy się to zrobić za nich – pokazując pozytywne i negatywne efekty ustawy, która ma znaczenie dla blisko połowy gmin w Polsce i tysięcy Polaków.

{loadmodule mod_email}

Dobre strony ustawy

Objęcie całych turbin wiatrowych kontrolą Urzędu Dozoru Technicznego

Bez wątpienia turbiny wiatrowe, które przez ostatnie 20 lat „urosły” od niewielkich, lokalnych generatorów prądu, do ogromnych fabryk „zielonej” energii, powinny być w całości kontrolowane przez państwowy urząd lub przynajmniej akredytowane przez niego jednostki. Dzisiaj kontroli UDT podlega jedynie winda jeżdżąca wewnątrz masztu, ale już pozostałe – kluczowe dla bezpieczeństwa elementy – nie.

 

Większy wpływ lokalnej społeczności na lokalizację

Dzisiaj farmy wiatrowe powstają zarówno w oparciu o miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego (czyli uchwały rad gmin, które wymagają bardzo szerokich konsultacji), jak też w oparciu o decyzje o warunkach zabudowy. Te ostatnie, wydawane przez wójtów, bez potrzeby konsultacji społecznych, są często krytykowaną metodą. Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli taki mniej transparentny mechanizm może rodzić ryzyko nadużyć.

Ochrona mieszkańców i krajobrazu

Ustawa chronić będzie mieszkańców także przed zbyt bliską lokalizacją turbin wiatrowych. Chociaż inwestycje realizowane z naruszeniem interesów właścicieli sąsiednich działek było raczej wyjątkiem, to przepisy mają wyeliminować potencjalne zagrożenia.

Po wejściu w życie ustawy w Polsce rozwijać będą się już mogły nieduże farmy wiatrowe lub większe, ale z niskimi turbinami starego typu, co ograniczy ich wpływ na krajobraz, o czym już wielokrotnie dyskutowano w Sejmie, m.in. w poprzedniej kadencji w trakcie prac nad tzw. ustawą krajobrazową. Przy okazji ustawa może jednak wywołać efekt uboczny – powstawać będą mniejsze turbiny, ale ich gęstość będzie znacznie większa.

Większe wpływy podatkowe gmin, w których turbiny już stoją

Zwiększeniu przychodów budżetowych gmin teoretycznie miałaby służyć zmiana definicji budowli. Intencją przynajmniej części polityków jest, aby właściciele wiatraków płacili podatek od nieruchomości od wartości całego urządzenia, wliczając w to nie tylko fundamenty i masz, jak obecnie, ale także – stanowiące 2/3 wartości – gondolę wraz z urządzeniami i wirnik z łopatami. Przychody gmin, które dzisiaj same określają stawkę podatku od budowli (jedynym ograniczeniem jest, że nie może przekraczać 2%), mogłyby dzięki temu wzrosnąć kilkukrotnie. Posłowie nie zadali sobie jednak trudu policzenia tego wpływu. Z naszych szacunków wynika, że podatek ten wzrósłby z ok. 100 do ponad 400 mln zł.

Jednak w ocenie Obserwatora Legislacji Energetycznej proponowana zmiana nie powinna wpłynąć na wzrost opodatkowania, ponieważ nadal spod opodatkowania wyłączone będą części techniczne wiatraków. Powstanie jednak spór, który na podstawie aktualnych przepisów rozstrzygnął już kilka lat temu na korzyść inwestorów Trybunał Konstytucyjny w sporze z gminą Darłowo. Posłowie pozostawiając po sobie nieprecyzyjne przepisy narażają w największym stopniu nie inwestorów, ale same gminy, spośród których część z pewnością będzie się wdawała w wieloletnie spory, które – w przypadku przegranej – skutkować będą koniecznością zwrotu nadpłaconego podatku wraz z wysokimi odsetkami.

Słabe strony ustawy

Ograniczenie rozwoju gmin

Jednym z najważniejszych skutków ubocznych ustawy może być zablokowanie rozwoju wielu gmin i swoiste wywłaszczenie z części praw właścicieli nieruchomości. Projekt ustawy zabrania bowiem nie tylko budowy wiatraków w pobliżu domów (odległości mniejszej, niż dziesięciokrotna wysokość całego urządzenia), ale także domów mieszkalnych w pobliżu wiatraków. Posłowie i pracownicy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, którzy pracowali nad projektem, nie zadali sobie jednak trudu wyliczenia tego wpływu.

Z analizy przygotowanej przez Obserwator Legislacji Energetycznej wynika, że zakaz dotknie – bagatela – 4% terytorium Polski, a wartość samych działek budowlanych z zakazem budowy domów może przekraczać 7 mld zł.

Ograniczenie rozwoju energetyki wiatrowej

Wejście w życie ustawy w obecnym brzmieniu będzie oznaczać zakaz budowy turbin wiatrowych na większości terytorium Polski. Ponownie jednak posłowie i rząd nie zadał sobie trudu policzenia na jakim. Jest jasne, że przy bardzo rozproszonej zabudowie na polskiej wsi (tzw. siedliskowej) znalezienie miejsca oddalonego od jakiegokolwiek budynku o kilka kilometrów – a tyle terenu potrzebne byłoby do wybudowania niedużej farmy wiatrowej – jest niezwykle trudne. A znalezienie takiego miejsca w którym w dodatku są odpowiednie warunki wiatrowe i możliwości przyłączenia do sieci graniczy już z cudem. Pojawiające się w mediach informacje o zakazie budowy obejmującym ponad 90% terytorium Polski wydają się być bliskie rzeczywistości.

Tymczasem energetyka wiatrowa jest w tej chwili – obok często krytykowanego współspalania biomasy – najtańszą technologią produkcji „zielonej” energii. W ocenie Polskich Sieci Elektroenergetycznych bez większych problemów w ciągu najbliższych 4 lat do sieci moglibyśmy przyłączyć jeszcze ok. 3 GW, czyli jeszcze połowę tego, co zostało wybudowane w Polsce w ciągu ostatniej dekady. To inwestycje, które są także przewidziane w rządowym planie, który ma nam umożliwić dywersyfikację źródeł zasilania, ograniczenie emisji zanieczyszczeń i realizację unijnych zobowiązań. Wpływu ustawy na te cele także jej autorzy nie podali, na co bez rezultatu zwracały im do tej pory uwagę Biuro Analiz Sejmowych, Sąd Najwyższy oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Tworzenie skansenu technologicznego

Konsekwencją projektowanej ustawy będzie przede wszystkim wzrost kosztów inwestycji – tam, gdzie miały powstać większe farmy wiatrowe z dużymi, cichszymi i wydajniejszymi turbinami – będzie powstawać mniej turbin, co w przeliczeniu na produkowaną energię podniesie koszty przyłączenia do sieci.

Drugim wyjściem dla inwestorów będzie budowa niższych turbin. Jednak polskie ograniczenia prawne będą wyjątkowe w skali globalnej i żaden z producentów nie będzie pracował nad nowoczesnymi technologiami dedykowanymi na nasz rynek, tym bardzie, że na świecie od wielu lat kierunek rozwoju jest jasny – coraz mniej, ale coraz większych wiatraków. W efekcie do Polski będą trafiać turbiny starej generacji, głośniejszych, z gorszą automatyką, co nie ułatwi zarządzania sieciami operatorom i o niższej sprawności, a więc także mniejszej produkcji energii.

Co gorsza, Polska ponownie może stać się podstawowym rynkiem zbytu dla wycofywanych z Niemiec starych turbin, które jednak będą pozwalały spełniać wymogi ustawy. Przypomnijmy, że w efekcie odroczenia wejścia w życie nowego systemu wsparcia OZE, Polska nie ma narzędzi, którymi mogłaby skutecznie przeciwstawiać się sprowadzaniu do nas wiatrakowego szrotu.

Nadszarpnięte zaufanie

Swoistym paradoksem jest, że w czasie, gdy w Sejmie procedowana jest kolejna ustawa istotnie ograniczająca możliwości inwestycji w naszym kraju, wicepremier Morawiecki jeździ po świecie zachęcając do inwestycji zagranicznych w Polsce.

Proponowane przepisy, a może nawet w większym stopniu proces ich przyjmowania (pośpieszny, z ukrywaniem prawdziwych autorów projektu, bez konsultacji, bez możliwości udziału strony społecznej w pracach nad przepisami), to jeden z najskuteczniejszych sposobów na odstraszenie inwestorów i to zarówno zagranicznych, jak i polskich. To jednocześnie świetny sposób na znaczne podwyższenie kosztów inwestycji. Brak stabilności prawa zwiększa ryzyko inwestycyjne, a to wprost przekłada się na oczekiwaną stopę zwrotu, czyli m.in. oprocentowanie kredytu.

Te elementy autorzy projektu jednak uwzględnili, pisząc w uzasadnieniu, że projekt ustawy „podniesie stopień zaufania obywateli do państwa” oraz „przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa inwestycyjnego w Polsce”…

Ryzyko procesów

Wprowadzenie nieracjonalnie ostrych wymogów w zakresie inwestycji, a co jeszcze istotniejsze – pozbawienie inwestorów części praw nabytych – może prowadzić do procesów. Jak na ironię to narzędzie skuteczniej będą mogli stosować inwestorzy zagraniczni, angażując swoje rządy w spory na podstawie umów o ochronie wzajemnych inwestycji – niż polscy, którym pozostanie zaskarżenie przepisów, jednak bez większych szans na odszkodowanie.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwróciło posłom także uwagę, że sprawę przeciwko Polsce może wytoczyć także Komisja Europejska, ponieważ proponowane przepisy są dyskryminujące dla branży.

Kolejne roszczenia o odszkodowanie do Skarbu Państwa mogą wpłynąć od właścicieli nieruchomości, którym zabraniać będzie się budowy nowych domów.

Przepisy rodzą też pole do sporów między gminami i inwestorami o wysokość podatków, czego konsekwencje ponownie ponieść mogą podatnicy.

Długa lista niedociągnięć

Lista zastrzeżeń do przygotowywanej naprędce ustawy jest znacznie dłuższa. Przy okazji dobrej zmiany prawa – objęcia turbin kontrolą UDT – wprowadza się kuriozalnie wysokie stawki za przeglądy techniczne (sięgające nawet 100 tys. zł za pojedynczą turbinę, podczas gdy w innych instalacjach przemysłowych stawki wahają się od kilkuset do kilku tysięcy zł).

Przepisy przewidują też drakońską karę za uruchomienie turbiny bez wymaganego pozwolenia – do 2 lat więzienia. Dla porównania prowadzenie na drodze publicznej samochodu bez prawa jazdy zagrożone jest karą grzywny. Chociaż resort budownictwa tłumaczył, ze ludzi nie skazuje się na więzienie za niedochowanie wymogów formalnych, posłowie uznali, że przepisy trzeba zostawić – będą dobrym straszakiem na inwestorów.

Co dalej z projektem?

Na dzisiaj planowane było drugie czytanie projektu ustawy. Ostatecznie nie znalazło się jednak w harmonogramie obrad. Decyzję o zmianie może jeszcze teoretycznie podjąć konwent seniorów. Możliwe jednak, ze posłowie pracując nad projektem będą chcieli dokonać zmian w projekcie jeszcze raz wracając do pierwszego czytania. Przepisy budzą też coraz większe kontrowersje w samej PiS, a także coraz głośniejszy sprzeciw branży i zwolenników energetyki odnawialnej. Na czwartek zaplanowano nawet pod Sejmem manifestację przeciwko przyjęciu niedopracowanym przepisom.

Reprezentujący projektodawców poseł PiS Bogdan Rzońca deklarował jednak w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl, że jest otwarty na kolejne zmiany w ustawie. O tym co jego zdaniem powinno się jeszcze zmienić w projekcie piszemy w analizie Obserwatora Legislacji Energetycznej.

{loadmodule mod_email}

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Dobre i złe strony ustawy antywiatrakowej”

  1. Tyle że te same „dobre strony” można uzyskać i przy zasadzie 4 H + hałas + XX-innych ograniczeń, zamiast 10 H.

  2. Mam cały czas wrażenie, że nie poruszony został najistotniejszy problem: ekstensywna zabudowa (oczywiście w tym akurat artykule jest wspomniany). Obawiam się, że to właśnie jest źródło problemów i sporów wokół wiatraków. W uporządkowanej urbanistycznie europie zachodniej dość łatwo byłoby spełnić te wymogi: wiadomo gdzie wieś się zaczyna, a gdzie kończy, jest strefa pól i terenu zielonego. Jeśli dwie zwarte przestrzennie wioski ulokowane są 5-6 km od siebie, to nawet przy ograniczeniach 10xH nie ma problemu bo wciąż pozostaje pas 1-2 km.
    W Polsce jednak można przejechać przez kilka wsi nie opuszczając terenu zabudowanego, bo tu chałupka, tam stodoła, tu znów domek i tak co 200-300m. Ba nawet ulicowy charakter polskiej wsi nie musi być przeszkodą, gdyby tylko wieś nie pączkowała we wszystkich kierunkach jednocześnie.

  3. Tachys1 – w PL na 1 wieś przypada około 4 km2 obszarów rolnych, czyli obszar 2 x 2 km, tym samym między wsiami masz średnio 2 km i 1 km do granic obrębu. Potem dochodzą zagrodówki w polach i jest już pozamiatane.

  4. prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

    1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

    2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa

    • [quote name=”kos-mi-ci”]prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

      1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

      2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa[/quote]

      Ten Wasz komputer to ma oprogramowanie sprzed wielu, wielu lat bo to taki archaiczny sposób myslenia.
      ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.

      ad 2) inwestorzy zagraniczni mają ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚĆ (szczególnie po kilku transakcjach odkupu przez ENERG czy PGE) jeśli chodzi o aktywa wiatrowe w Polsce – więc teoria, że to kara dla tego złego kapitału zgranicznego jest delikatnie mówiąc naciągana. Szczególnie, że taka ENERGA robi teraz odpisy na aktywach wiatrowych odkupionych od zagranicznych inwestorów.

      • [quote name=”Mattt”](…)
        ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.[/quote]
        Nie do końca… U Nas rządzi współspalanie, co oznacza, że owszem kopalnie trochę mniej węgla sprzedadzą, ale elektrownie (coraz bardziej powiązane z kopalniami) tę stratę odrobią, zarabiając na certyfikatach, nie ograniczając przy tym produkcji. Prąd z wiatru „wypiera” prąd „węglowy”, przynosząc straty i elektrowniom, które muszą ograniczać moc, i kopalniom, które przez to sprzedają jeszcze mniej węgla. Dlatego wiatr jest Be!
        Bruksela powinna zmodyfikować koszyk OZE tak, aby tylko spalanie SAMEJ biomasy było OZE, a współspalanie już nie.

        • [quote name=”ogryz77″][quote name=”Mattt”](…)
          ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.[/quote]
          Nie do końca… U Nas rządzi współspalanie, co oznacza, że owszem kopalnie trochę mniej węgla sprzedadzą, ale elektrownie (coraz bardziej powiązane z kopalniami) tę stratę odrobią, zarabiając na certyfikatach, nie ograniczając przy tym produkcji. Prąd z wiatru „wypiera” prąd „węglowy”, przynosząc straty i elektrowniom, które muszą ograniczać moc, i kopalniom, które przez to sprzedają jeszcze mniej węgla. Dlatego wiatr jest Be!
          Bruksela powinna zmodyfikować koszyk OZE tak, aby tylko spalanie SAMEJ biomasy było OZE, a współspalanie już nie.[/quote]

          To tłumaczenie jest pozbawione sensu – przecież przy współspalaniu jako energię odnawialna traktuje sie tylko tę część, która powstała z biomasy a nie całość z mieszanki biomasa+wegiel!! i tylko za to dostaje się certyfikat. Więc współspalanie tez ogranicza popyt na węgiel. Dlatego podkreślam – nie ważne jaki rodzaj oze – KAŻDY ogranicza popyt na energię z węgla – tyle, że zobowiązania sa znane – węgiel już to wie i tego nie zmieni.
          Kwestia właścicielska instalacji to jest osobna kwestia – stosując tę logikę jaka Pan zastosował możnaby dojść do wniosku, że skoro koncerny energetyczne („coraz bardziej powiązane z kopalniami”) maja coraz więcej mocy wiatrowych w swoim mixie wytwarzania to przepisy korzystne da wiatru są korzystne dla węgla… kompletny bezsens.

          To co się dzieje w przetasowaniach między udziałem poszczególnych technologii oze (tak długo jak nie wykraczamy poza zadeklarowane poziomy produkcji z oze) jest neutralne dla węgla. Nie jest neutralne dla poszczególnych graczy o różnych profilach produkcji.

          W bardzo długim terminie to nie musi być neutralne bo udział źródeł sterowalnych do niesterowalnych będzie powodował określone konsekwencje związane z zapewnieniem elastycznych źródeł rezerwy itd. ale to wchodzimy na grunt z mnóstwem niewiadomych…

          Brukseli nic do tego z jakiego konkretnie Z produkujemy OE 🙂

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

        1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

        2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa[/quote]

        Ten Wasz komputer to ma oprogramowanie sprzed wielu, wielu lat bo to taki archaiczny sposób myslenia.
        ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.

        ad 2) inwestorzy zagraniczni mają ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚĆ (szczególnie po kilku transakcjach odkupu przez ENERG czy PGE) jeśli chodzi o aktywa wiatrowe w Polsce – więc teoria, że to kara dla tego złego kapitału zgranicznego jest delikatnie mówiąc naciągana. Szczególnie, że taka ENERGA robi teraz odpisy na aktywach wiatrowych odkupionych od zagranicznych inwestorów.[/quote]

        młodość, młodość… niearchaiczny sposób myślenia…
        „Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno” – o kosmiczna naiwności – proszę powiedz to górniczym związkom…
        „Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach” – o galaktyczna naiwności… – a to ktoś jeszcze to bierze na serio? górnicy tak? rząd tak? NAPRAWDĘ??? aha – to dzięki za info – zapiszemy sobie na żółtej karteczce nad ekranem żeby czasem nie zapomnieć

        • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

          1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

          2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa[/quote]

          Ten Wasz komputer to ma oprogramowanie sprzed wielu, wielu lat bo to taki archaiczny sposób myslenia.
          ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.

          ad 2) inwestorzy zagraniczni mają ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚĆ (szczególnie po kilku transakcjach odkupu przez ENERG czy PGE) jeśli chodzi o aktywa wiatrowe w Polsce – więc teoria, że to kara dla tego złego kapitału zgranicznego jest delikatnie mówiąc naciągana. Szczególnie, że taka ENERGA robi teraz odpisy na aktywach wiatrowych odkupionych od zagranicznych inwestorów.[/quote]

          młodość, młodość… niearchaiczny sposób myślenia…
          „Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno” – o kosmiczna naiwności – proszę powiedz to górniczym związkom…
          „Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach” – o galaktyczna naiwności… – a to ktoś jeszcze to bierze na serio? górnicy tak? rząd tak? NAPRAWDĘ??? aha – to dzięki za info – zapiszemy sobie na żółtej karteczce nad ekranem żeby czasem nie zapomnieć[/quote]

          Tak, naprawdę! – czemu mielibyśmy nie wierzyć, że w 2020 będzie 15% oze skoro w 2015 było 11,5 % ? a ma być (?) come back spalania, współspalania czy biogazu (najbardziej efektywne w sensie wykorzystania mocy) kosztem wiatru.
          Może to związkowcy fałszują te statystyki a po cichu produkują z węgla ? może stawiają wiatraki i tylko na pokaz kręcą łopatami a po cichu w środku węglem palą ? Można pisać o faktach albo wszędzie widzieć związki i górników – w każdym temacie.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

            1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

            2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa[/quote]

            Ten Wasz komputer to ma oprogramowanie sprzed wielu, wielu lat bo to taki archaiczny sposób myslenia.
            ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.

            ad 2) inwestorzy zagraniczni mają ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚĆ (szczególnie po kilku transakcjach odkupu przez ENERG czy PGE) jeśli chodzi o aktywa wiatrowe w Polsce – więc teoria, że to kara dla tego złego kapitału zgranicznego jest delikatnie mówiąc naciągana. Szczególnie, że taka ENERGA robi teraz odpisy na aktywach wiatrowych odkupionych od zagranicznych inwestorów.[/quote]

            młodość, młodość… niearchaiczny sposób myślenia…
            „Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno” – o kosmiczna naiwności – proszę powiedz to górniczym związkom…
            „Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach” – o galaktyczna naiwności… – a to ktoś jeszcze to bierze na serio? górnicy tak? rząd tak? NAPRAWDĘ??? aha – to dzięki za info – zapiszemy sobie na żółtej karteczce nad ekranem żeby czasem nie zapomnieć[/quote]

            Tak, naprawdę! – czemu mielibyśmy nie wierzyć, że w 2020 będzie 15% oze skoro w 2015 było 11,5 % ? a ma być (?) come back spalania, współspalania czy biogazu (najbardziej efektywne w sensie wykorzystania mocy) kosztem wiatru.
            Może to związkowcy fałszują te statystyki a po cichu produkują z węgla ? może stawiają wiatraki i tylko na pokaz kręcą łopatami a po cichu w środku węglem palą ? Można pisać o faktach albo wszędzie widzieć związki i górników – w każdym temacie.[/quote]

            dorośnij

          • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]prawdziwe powody praktycznego zabicia energetyki wiatrowej są zdaniem naszego komputera pokładowego tylko dwa:

            1. wiatr to WRÓG WĘGLA gdyż dmuchając w turbiny pozbawia narodowe górnictwo zbytu na kilka milionów ton patriotycznego paliwa rocznie i kłopot jest narodowy, a wiać wiatrowi na razie zakazać się nie da, choć nigdy nie mów nigdy

            2. inwestorzy OBCY posiadający znaczną część energetyki wiatrowej są passe gdyż kapitał ma narodowość – właściwie to zawsze złą narodowość – więc tym państwu już dziękujemy i życzymy powodzenia żeby im maszty stawały nawet na 20H ale gdzie indziej i pa[/quote]

            Ten Wasz komputer to ma oprogramowanie sprzed wielu, wielu lat bo to taki archaiczny sposób myslenia.
            ad 1) Wiatr to oze, Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach – raczej nie należy przypuszczać, że ten udział będzie większy niż przyjęte zobowiązania. Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno – gdzie tu wróg ? skoro już pozamiatane?. Tak więc wiemy ile mamy tego oze mieć i teraz jest kwestia jakie ma to być oze – takie, śmakie czy owakie – stabilne, niestabilne, sterowalne, tańsze, droższe itd. układanka, puzle. Wiatr to wróg każdej innej technologii oze w ramach jednego koszyka wypycha inne oze a nie węgiel.

            ad 2) inwestorzy zagraniczni mają ZDECYDOWANĄ MNIEJSZOŚĆ (szczególnie po kilku transakcjach odkupu przez ENERG czy PGE) jeśli chodzi o aktywa wiatrowe w Polsce – więc teoria, że to kara dla tego złego kapitału zgranicznego jest delikatnie mówiąc naciągana. Szczególnie, że taka ENERGA robi teraz odpisy na aktywach wiatrowych odkupionych od zagranicznych inwestorów.[/quote]

            młodość, młodość… niearchaiczny sposób myślenia…
            „Zatem „węgiel już to wie” i to jest na sztywno” – o kosmiczna naiwności – proszę powiedz to górniczym związkom…
            „Polska zadeklarowała określony udział oze w określonych datach” – o galaktyczna naiwności… – a to ktoś jeszcze to bierze na serio? górnicy tak? rząd tak? NAPRAWDĘ??? aha – to dzięki za info – zapiszemy sobie na żółtej karteczce nad ekranem żeby czasem nie zapomnieć[/quote]

            Tak, naprawdę! – czemu mielibyśmy nie wierzyć, że w 2020 będzie 15% oze skoro w 2015 było 11,5 % ? a ma być (?) come back spalania, współspalania czy biogazu (najbardziej efektywne w sensie wykorzystania mocy) kosztem wiatru.
            Może to związkowcy fałszują te statystyki a po cichu produkują z węgla ? może stawiają wiatraki i tylko na pokaz kręcą łopatami a po cichu w środku węglem palą ? Można pisać o faktach albo wszędzie widzieć związki i górników – w każdym temacie.[/quote]

            dorośnij[/quote]

            nooo! taki argument kładzie wszystko 🙂

  5. Niestety Ci co nami aktualnie rządzą, są mentalnie w epoce pierwszego sekretarza Edwarda Gierka. Nie wszyscy go pamiętają on właśnie był ze Śląska i widział tylko węgiel. A może by tak zamiast truć ludzi węglem pobudować fabrykę paneli słonecznych i elektrowni wiatrowych i dać górnikom pracę a Polsce prawdziwy rozwój.

  6. Podaję link do strony PSE gdzie codziennie podawana jest aktualna godzinowa wydajność elektrowni wiatrowych z jednodniowym opóźnieniem.
    Mamy zamontowane ok 5100 MW we wiatrakach a są dni gdzie ta wydajność wynosi 1 % . Pytanie czym zastąpić nieprzewidywalne źródło jakim są wiatraki w takich godzinach i dniach ?
    http://www.pse.pl/index.php?modul=21&id_rap=24
    I przestańcie pieprzyć o wiatrakach jako źródle ratującym planetę przed rzekomym ociepleniem. Wiatraki to ordynarny przekręt.

  7. Problem w tym, aby zobaczyć ludzi a nie upychać jakąś bezużyteczna technologię tylko po to aby zarabiać na tym pieniądze. Kasa dla jednych dla drugich zrujnowane życie i przyszłość. Jeśli to tak ważne inwestycje ratujące byt milionów no to należy ustalić zasady wykupu i wywłaszczania nieruchomości, a miliony na to będą musiały się zrzucić. Jak będziecie wywłaszczać ptaki to już wiadomo, po trupach do celu. Problem też polega na zupełnej nieprzewidywalności pracy tych urządzeń, z tego nie ma ani prądu ani redukcji CO2 więc sugerowanie działań politycznych i lobby węglowego – nie wiedziałem, że takie istnieje – jest bezsensem, odciąganiem od źródła problemu. Gdyby od początku były ustalone zasady gry to mielibyśmy i właściwy rozwój sektora wiatrowego i bezpiecznych ludzi i środowisko i szacunek wzajemny. Kolesie zarabiali w spółkach krocie więc nie było impulsu aby jakiekolwiek regulacje prawne wprowadzać i są skutki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl